Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: „To nie są czary, na GieKSie będą puchary”
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
W ubiegłym tygodniu piłkarki wygrały dwa mecze w lidze: 4:1 z Lechem/UAM Poznań oraz 2:1 z UKS-em SMS-em Łódź. W ostatniej kolejce, w sobotę 30 maja o 11:30, zagramy na Bukowej z AP 2010 Orlen Gdańsk. Drużyna zajmuje trzecią lokatę, ze stratą trzech punktów do wiceliderek Pogoni i przewagą jednego punktu nad Górnikiem Łęczna.
Piłkarze w minionym tygodniu zremisowali 1:1 na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Remis pozwolił zająć piątą pozycję w tabeli, premiowaną udziałem w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. W niedzielę na Nowej Bukowej odbyło się spotkanie piłkarzy oraz kibiców. Mural Adama Ledwonia powstanie w Katowicach-Załężu.
Klub podpisał nową umowę z trenerem siatkarzy Emilem Siewiorkiem. Michał Superlak został nagrodzony tytułem MVP sezonu 2025/2026 PLS 1. Ligi.
Bramkarz hokejowej zespołu Michał Kieler podpisał nowy dwuletni kontrakt z naszym klubem.
PIŁKA NOŻNA
lechpoznan.pl – Mistrzynie Polski zbyt mocne dla Lechitek
Lech Poznań UAM w zaległym spotkaniu Orlen Ekstraligi przegrał z GKS-em Katowice 1:4. Jedynego gola dla Niebiesko-Białych w końcówce pierwszej połowy strzeliła Marta Kwiatkowska.
Zawodniczki Lecha Poznań UAM przystępowały do meczu z mistrzyniami Polski po tygodniowej przerwie spowodowanej finałem Pucharu Polski. W decydującym meczu o to trofeum wzięły udział nasze dzisiejsze rywalki, które pokonały po dogrywce Czarnych Sosnowiec 5:2. Dla Niebiesko-Białych to trzeci mecz z tą ekipą w tej rundzie, poprzednie rywalizacje kończyły się remisem 1:1 oraz porażką Lechitek 0:5.
To spotkanie całkiem nieźle rozpoczęły gospodynie, które ofensywnie zaatakowały swoje rywalki. Lechitki potrafiły zagrozić bramce strzeżonej przez Kingę Seweryn, a najbliżej pokonania bramkarki była uderzeniem z rzutu wolnego Julia Przybył. GKS Katowice potrzebował trochę czasu, żeby złapać rytm, ale jak już to zrobił to był zabójczo skuteczny. W 20. minucie dośrodkowanie z lewej strony na boiska na gola zamieniła Victoria Kalaberova, a kilkanaście sekund później zespół gości otrzymał wątpliwy rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podeszła Marcjanna Zawadzka, którą wyczuła Anna Laskowska i złapała jej uderzenie. Mistrzynie Polski nie zatrzymały się jednak i po chwili podwyższył prowadzenie. W zamieszaniu w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najprzytomniej odnalazła Andjela Milovanović i wcisnęła futbolówkę do siatki Kolejorza. W kolejnych minutach gra się uspokoiła, a w końcówce pierwszej połowy Lechitki złapały kontakt. Przybył znalazła podaniem Martę Kwiatkowską, która zwiodła rywalkę w polu karnym, a po chwili pokonała Seweryn.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego ataku GieKSy, a piłkę z linii bramkowej wybiła Maja Kuleczka. Kilkanaście sekund później ekipa gości trafiła do siatki, lecz w tej sytuacji jedna z Katowiczanek odbiła futbolówkę ręką i arbiter tego spotkania słusznie nie uznała tej bramki. Podopieczna trenerki Karoliny Koch kwadrans po zmianie stron wróciły na dwubramkowe prowadzenie. Piłka po dośrodkowaniu spadła pod nogami Klaudii Maciążki, która mocnym strzałem w okienko pokonała Laskowską. Ten gol nie podłamał Lechitek, które cały czas próbowały odwrócić niekorzystny rezultat. Blisko swojego trafienia była Lena Sworska, która czubkiem buta przeniosła piłkę nad bramkarką, lecz zabrakło niewiele, aby futbolówka wturlała się za linię bramkową. Końcówka należała ponownie dla Niebiesko-Białych, brakowało jednak konkretów w ofensywie. W doliczonym czasie gry wynik ustaliła Aleksandra Nieciąg i to spotkanie ostatecznie zakończyło się zwycięstwem GieKSy 4:1.
lodz.pl – Pechowa końcówka. Grot SMS Łódź przegrywa z GKS Katowice
Piłkarki Grot SMS Łódź rywalizowały w sobotę (23 maja) z GKS Katowice w ramach 21. kolejki Orlen Ekstraligi Kobiet. W meczu rozgrywanym na stadionie przy ulicy Milionowej lepiej zaprezentowały się gościnie.
Piłkarki Grot SMS Łódź są w ostatnim czasie w bardzo dobrej formie. W ostatnich pięciu spotkaniach zdobyły 13 punktów i zajmują 5. miejsce w tabeli. Mimo tego wiadome było, że pojedynek z Katowiczankami będzie niezwykle trudny. Zawodniczki GKS Katowice wciąż liczą się w walce o podium. Dodatkowo niedawno zdobyły Puchar Polski, pokonując w finale Czarne Sosnowiec 5:2. W pierwszej połowie piłkarki z Górnego Śląska udowodniły swoją wysoką dyspozycję i szybko, bo już w 14. minucie, objęły prowadzenie, które utrzymały do przerwy.
Do wyrównania w 67. minucie doprowadziła Paulina Filipczak. Dla napastniczki drużyny z Łodzi to już 12. trafienie w tym sezonie. Niestety w 83. minucie piłkę do własnej bramki wpakowała Anna Potrykus i gospodynie znowu musiały odrabiać straty. Podopiecznym Sebastiana Papisa już się to nie udało i tym samym przegrały ostatnie spotkanie przed własną publicznością w sezonie 2025/26.
wkatowicach.eu – Koniec sezonu Ekstraklasy. GieKSa walczy o grę w europejskich pucharach
Nadszedł czas podsumowań i podziękowań dla piłkarzy GieKSy i ich trenera. Zakończyły się rozgrywki w obecnym sezonie Ekstraligi. GKS Katowice zajął 5. miejsce i tym samym wywalczył sobie udział w eliminacjach Ligi Konferencji.
24 maja na Arenie Katowice odbyło się zakończenie i podsumowanie sezonu z udziałem piłkarzy GKS-u i trenera.
Kibice zapełnili Blaszok. Przygotowano dla nich wiele atrakcji, ale najważniejszą było spotkanie z piłkarzami GieKSy. Można było zdobyć autograf, osobiście podziękować piłkarzom za grę oraz zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
Frekwencja w sezonie 2025/2026 na meczach PKO BP Ekstraklasy na Arenie Katowice wyniosła 207 649 tys. osób.
dziennikzachodni.pl – „To nie są czary, na GieKSie będą puchary”. 3000 kibiców podziękowało piłkarzom
GKS Katowice po nieprawdopodobnej końcówce ostatniego meczu w tym sezonie wywalczył piąte miejsce i zagra w Lidze Konferencji. W niedzielę piłkarze spotkali się z kibicami na Nowej Bukowej.
Gol Marcela Wędrychowskiego w 97 minucie meczu w Szczecinie dał GKS-owi Katowice prawo gry w eliminacjach Ligi Konferencji. Oznacza to piłkarski powrót do Europy po 23 latach przerwy.
Na Nowej Bukowej 3000 fanów zgromadzonych na Blaszoku zgotowało piłkarzom owację.
– To nie są czary, na GieKSie będą puchary! – śpiewali kibice.
Zespół zaprezentował się na scenie, dziękując fanom za znakomite wsparcie przez całe rozgrywki. Piąte miejsce w Ekstraklasie zostało przecież uzupełnione także półfinałem Pucharu Polski.
Kibice mieli okazję zdobycia autografów i zrobienia sobie zdjęć z trenerem Rafałem Górakiem oraz zawodnikami, którzy okazali się jedną z ligowych rewelacji. Wspominano też klubową legendę, Jana Furtoka.
Adam Ledwoń będzie mieć swój mural. Obraz powstaje w Katowicach-Załężu
Adam Ledwoń był jednym z najbardziej charyzmatycznych piłkarzy GKS Katowice. Zmarły tragicznie piłkarz został właśnie upamiętniony w artystyczny sposób.
Mural poświęcony Adamowi Ledwoniowi powstał przy ulicy Gliwickiej w Katowicach na jednej z kamienic.
W barwach GKS Katowice „Ledek” w latach 1991-97 wystąpił ponad 200 razy. W reprezentacji Polski – 18. Na Bukowej dwukrotnie świętował wicemistrzostwo Polski i grał w europejskich pucharach. Sięgnął też po Puchar Polski. Później wyjechał najpierw do Bundesligi niemieckiej, a następnie austriackiej.
Adam Ledwoń zmarł tragicznie w wieku 34 lat w Klagenfurcie 11 czerwca 2008 roku, gdy w Austrii rozgrywane były mecze mistrzostw Europy. Następnego dnia miał pojawić się jako ekspert w studiu telewizyjnym.
SIATKÓWKA
sportowefakty.wp.pl – Jest pierwsza decyzja w GKS-ie Katowice. Wiadomo, co z trenerem
Po rocznej przerwie GKS Katowice wrócił do PlusLigi. Wiadomo już, że zespół ze stolicy Górnego Śląska w nowym sezonie poprowadzi Emil Siewiorek. To właśnie on stoi za sukcesem w postaci awansu.
„Informujemy, że trener Emil Siewiorek podpisał nową umowę z GKS-em Katowice. Kontrakt został zawarty na sezon 2026/2027, co oznacza, że szkoleniowiec poprowadzi nasz zespół w rozgrywkach PlusLigi” – przekazał GKS Katowice w oficjalnym komunikacie.
Emil Siewiorek do sztabu szkoleniowego GKS-u dołączył w 2023 roku, gdy został drugim trenerem. Od listopada 2024 roku to on odpowiada za wyniki katowickiej drużyny. W pierwszym sezonie pracy drużyna przez niego prowadzona spadła z PlusLigi, a w drugim wywalczyła powrót do elity.
– Trener Emil Siewiorek wypracował sobie sukces i decyzja o kontynuowaniu współpracy była naturalna. Chcemy pracować z ludźmi, do których mamy zaufanie i których praca przynosi efekty. W GKS-ie Katowice dbamy o ciągłość pracy i doceniamy w ten sposób zaangażowanych pracowników. Doświadczenia z innych sekcji potwierdzają, że to sprawdzona metoda – powiedział Sławomir Witek, prezes klubu.
– Awans do PlusLigi to efekt ogromnej pracy zawodników, sztabu, działaczy i kibiców. Dziękuję za zaufanie i bardzo się cieszę, że nadal będę prowadził zespół w kolejnym sezonie. Ten sezon był wielkim wyzwaniem, które zakończyliśmy sukcesem. Przed nami kolejne, bo PlusLiga to jeszcze wyższy poziom sportowy – dodał trener Emil Siewiorek.
Wiadomo, że w klubie dojdzie do zmian kadrowych w porównaniu do kadry w I lidze. O transferach klub będzie informował w najbliższych tygodniach.
wkatowicach.eu – Świetne wieści od siatkarskiej GieKSy. Michał Superlak MVP sezonu i przedłużenie współpracy z trenerem Siewiorkiem
GKS Katowice przekazał bardzo dobre wieści dla fanów siatkarskiej drużyny. Trener Emil Siewiorek podpisał nową umowę z klubem i będzie kontynuował pracę jako pierwszy trener drużyny. Ponadto MVP sezonu PLS 1. Ligi został Michał Superlak.
Podczas Gali Polskiej Ligi Siatkówki w Warszawie indywidualne wyróżnienie otrzymał atakujący GKS-u Katowice – Michał Superlak, który został wybrany MVP sezonu PLS 1. Ligi.
Superlak był jednym z liderów drużyny prowadzonej przez trenera Emila Siewiorka i odegrał ogromną rolę w powrocie GieKSy na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Atakujący był najlepiej punktującym zawodnikiem zespołu, prezentując dobrą formę zarówno w rundzie zasadniczej, jak i fazie play-off.
Świetna dyspozycja Michała Superlaka znalazła potwierdzenie również w indywidualnych wyróżnieniach – w trakcie sezonu aż osiem razy odbierał statuetkę MVP meczu. Nagroda dla najlepszego zawodnika całych rozgrywek jest więc zwieńczeniem znakomitego sezonu w wykonaniu atakującego GieKSy.
Duma z całego zespołu, sztabu, jak i wszystkich, którzy budowali ten zespół, jest ogromna. Chciałbym podziękować żonie i synowi, rodzicom oraz wszystkim, którzy w siatkarskiej GieKSie wspierali nas przez cały sezon i umożliwili nam walkę o awans, który wcale nie był prosty. Pierwsza liga jest bardzo mocna i doświadczyliśmy tego w tym sezonie – mówił Michał Superlak na gali.
HOKEJ
hokej.net.pl – W bramce był niesamowity. Zostaje w GieKSie!
GKS Katowice podpisał pierwszy kontrakt z bramkarzem na sezon 2026/27. Mowa o Michale Kielerze, którego nowa umowa będzie obowiązywać przez najbliższe dwa sezony.
Reprezentacyjny golkiper już 12 sezonów spędził na ekstraligowych taflach, przywdziewając w tym czasie barwy Zagłębia Sosnowiec, Automatyki Gdańsk, Orlika Opole, JKH GKS-u Jastrzębie, Stoczniowca Gdańsk oraz GKS-u Katowice.
Miniony sezon w jego wykonaniu to 14 spotkań w sezonie zasadniczym THL, w których zanotował średnią skuteczność na poziomie blisko 93 procent. Przy tym tracił średnio 1,83 bramki na mecz. I w obu tych statystykach był najlepszy w lidze.
Często zmieniał też nominalną „jedynkę”, Jespera Eliassona w seriach rzutów karnych, gdzie sprawował się naprawdę nieźle.
–30-letni bramkarz to bardzo ważna postać w szatni naszego zespołu. Zawsze gotowy do poświęceń i wysiłków na rzecz sukcesu drużyny– informuje katowicki klub.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2026/27
Bramkarz: Michał Kieler
Obrońcy: Kacper Maciaś i Błażej Chodor
Napastnicy: Stephen Anderson, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman, Jakub Hofman i Maksymilian Dawid
Felietony Piłka nożna Piłka nożna kobiet
Runda pełna absurdów #2
Nie będziemy ukrywać, że wraz z redaktorem Flifenem po naszym jesiennym artykule liczyliśmy na nieco spokojniejszą wiosnę i w efekcie krótszy wpis, pozwalający na wakacyjny odpoczynek. Nasze przewidywania okazały się jednak równie skuteczne jak Mileta Rajović… Zapraszamy zatem do obszernej lektury naszej selekcji najzabawniejszych absurdów z wiosny sezonu 2025/26!
Boże miej tę ligę w opiece
Lechia wcale nie spadła (PZPN ich nienawidzi, zobacz jak) – Niektóre kluby do ostatniej kolejki biją się o utrzymanie, co bardziej temperamentne jeszcze kilka dni po zakończeniu sezonu próbują odwoływać się od jakiejś niezrozumiałej decyzji sędziowskiej. Lechia Gdańsk poszła o krok dalej, w oświadczeniu jasno dając do zrozumienia, że utrzymała się w lidze i odebranie jej punktów było wręcz nielegalne. Kto wie – być może jeszcze o tym wątku usłyszymy na starcie sezonu, gdy Lechia będzie domagała się przywrócenia do Ekstraklasy?

Lechia jest bezczelna – Szanowny spadkowicz uraczył swoich fanów prozaicznym wytłumaczeniem kolejnych odejść z klubu – to przez ten krwiożerczy PZPN! Cały sezon Lechia była o włos od utrzymania i sami pracownicy klubu mówili, że nie przejmują się tą karą. Po spadku nagle wszystko się odmieniło, powrócił zakaz transferowy, a zza kulis znów zaczęły wychodzić informacje o pustce w kasie. Trudno wyobrazić sobie rozprawę, gdzie dorośli ludzie będą próbowali pozwać ligę za to, że spłaciła za nich ich własne długi i przymykała oko na dantejskie sceny za kulisami. Z drugiej strony, Paolo Urfer jest prawnikiem i nawet sam Pan Bóg pewnie nie wie, czy Lechia jednak nie zagra w tegorocznej Lidze Mistrzów.
Oświadczenia nad oświadczeniami – Był kiedyś pewien europoseł o imieniu Janusz, który każde wystąpienie kończył słowami “a poza tym sądzę, że…”. Lechia Gdańsk publikuje komunikaty niemal żywcem wyjęte z jego wypowiedzi: “Odszedł ten i ten, z powodu tego i tego, dziękujemy. A poza tym PZPN poniesie odpowiedzialność za bestialskie zrujnowanie naszego klubu i powinien zostać zniszczony, nie dziękujemy”.
Źródło: Strona Główna Klubu i Akademii – Lechia Gdańsk
Przerwanie meczu po odpaleniu 10 rac przez Legię na Arenie Katowice – Pan Damian Sylwestrzak na chwilę wstrzymał grę za sprawą dymu ogarniającego murawę na stadionie, w trosce o zdrowie zawodników i poziom widowiska. Nie udało się niestety ustalić, jaki stadion został zadymiony, bowiem piłkarze nie potrafili doszukać się rzekomej chmury uniemożliwiającej działanie naszego niezawodnego systemu wideoweryfikacji. Jak się okazało, obawy arbitra były jednak słuszne – VAR nie mógł zauważyć Kacpra Tobiasza rzucającego się z uściskami na Szkurina podczas akcji ofensywnej.
Rzut za trzy punkty Kowalczyka z Termalicą – Są różne style piłkarskie: misterne Catenaccio, morderczy Gegenpressing czy też sławetna Tiki-taka. Mateusz Kowalczyk postanowił wprowadzić jednak element innej dyscypliny, po wrzucie z autu zapisując sobie niemalże bezpośrednią bramkę, jedynie z przyczyn legislacyjnych uznanych za samobójczą. Miny dziennikarzy i kibiców zasiadających na trybunach, którzy zobaczyli ten ewenement na skalę światową – bezcenne. Europa nie jest gotowa na nasze sztuki piłkarskie!
Kolejny trener Widzewa, ale tym razem to już naprawdę ostatni! – Każdy z nas w swoim życiu kupił nieco zbyt dużą paczkę chrupek “bo będzie na dwa dni”. Włączamy mecz, a kilka chrupnięć później okazuje się, że paczka już jest pusta. Nieco podobnie miał pan Dobrzycki z kupnem trenerów, bowiem od 2025 roku w Widzewie pracowało już 5 wyszukanych szkoleniowców na lata, każdy z coraz to lepszą argumentacją i CV. Ostatecznie skończyło się na panicznym zatrudnieniu żelaznego Ako Vukovicia, który przyszedł, wywalił ego “gwiazd” tej ligi na bruk i kazał wypierniczać wszystkie piłki w kosmos. Od jednego chrupnięcia na weselu Widzew niemal spadł z ligi, a to byłoby całkiem spore osiągnięcie jak na miliardera.

Bergier kopiący rożne jako najlepszy strzelec Widzewa – Inni trenerzy go nienawidzą, zobacz jak! Poprzednik Vukovicia miał dość niecodzienny plan na Widzew Łódź, wszak wysyłanie walczaka i najlepszego strzelca do kopania rzutów rożnych przy okienku transferowym za miliony monet brzmi jak żart primaaprilisowy. Sęk w tym, że szanowny Pan Czapeczka nawet nie zdołał do tegoż kwietniowego dnia dotrwać, a taki absurdalny pomysł mógł mu tylko w tym pomóc.
Gesty Sebastiana “zwykłego chłopaka” Bergiera do kibiców Korony – W zaledwie kilka sekund skutecznie odświeżył niechęć kibiców do swojej osoby. Gdyby ten gest był jeszcze spontaniczny i szybko się opanował, mógłby to wytłumaczyć jakąś prowokacją, co i tak było już głupie i obelżywe. Wszystko odbyło się już jednak w dość spokojnych jak na wyjazd warunkach po meczu. Zawodnik uskutecznił *machanie ręką na wysokości bioder jednoznacznym gestem* kilka razy, dla pewności szyderczo się uśmiechnął i splunął na murawę. Ech… WIDEO
Najdroższy rozdawacz kwiatów w historii – Cała liga przeżyła szok po pierwszych transferach Widzewa Łódź, a szczególnie po wydaniu ponad 5 milionów euro na Osmana Bukariego, skrzydłowego prosto z MLS. Okazało się, że Osman w warunkach polskiej ligi odnajduje się co najwyżej przeciętnie, a kiedy w Łodzi pojawił się Vuko, to Ghańczyk został wysłany na trybuny. Klub znalazł mu nowe zajęcie zgodnie z kwalifikacjami – na dzień kobiet został zatrudniony do rozdawania paniom kwiatów przed stadionem.
Kapaudi zatrzymany przez prezydenta, a Bukari przez wizę – Obrońca Widzewa regularnie jest zawodnikiem szerokiego składu Demokratycznej Republiki Konga, nie powinno więc nikogo dziwić, że w marcu pojechał on do swojej ojczyzny pomóc jej w awansie na Mistrzostwa Świata. Misja została zakończona sukcesem, a DRK awansowała na mundial po raz pierwszy od ponad 50 lat! Sukces okazał się tak wielki, że aż prezydent zwołał spotkanie z piłkarzami na tydzień po historycznym meczu. Problem w tym, że według reguł FIFA reprezentacje muszą “oddać” zawodników klubom w przeciągu dwóch dni, a tutaj minął ponad tydzień. W tym samym czasie Bukari walczył w polskim konsulacie w Nigerii o uzyskanie pozwolenia na pracę.
Dawid Szwarga kapituluje – Trener Dawid Szwarga znany jest z nowinek technologicznych i ma łatkę analityka, choć czasem mówi się o jego brakach w budowaniu szatni. W jego ostatnim starciu jako trener Arki Gdynia z Koroną Kielce kamery wychwyciły, jak rzucił soczyste “Pie***lę to” i ostentacyjnie usiadł na ławce. Oficjalnym powodem rozstania był rozjazd wizji budowy klubu, co wcale nie wyklucza prawdziwości dwóch mocnych słów trenera.

Arka Gdynia (i nie tylko) bojkotuje groundkeeperów – Raczej nikt nie wyobraża sobie meczów NBA rozgrywanych na betonie, jazdy na łyżwach po bruku, czy gry w piłkę na kartoflisku. Ten aspekt został zakwestionowany przez parę ekip, które wpadły na to samo pytanie: “Jak kiepska może być murawa?”. I w ten sposób Arka Gdynia rozegrała parę kolejek na kretowisku, murawa Poznania w Pucharze Polski wyglądała, jakby nikt jej przez miesiąc nie podlewał, a w Radomiu z tego powodu nawet odszedł trener. Niby tylko zwykła trawa, a tyle z nią kłopotów.
Krzykliwa reklama Legii z Oyakatą – W ciągu istnienia każdego klubu zdarzają się takie momenty, że wszystkim sympatykom aż chce się krzyczeć ze złości. Takie emocje mogły towarzyszyć kibicom Legii, gdy na horyzoncie realnie pojawiło się widmo spadku, chociaż jeszcze przed chwilą zespół brał udział w europejskich pucharach. Ewidentnie tym kierowali się marketingowcy klubu ze stolicy, kiedy w ramach reklamy pewnej zupki instant kazali aktorowi z całej siły krzyknąć pośrodku niczego i… zacząć przygotowywać tę właśnie zupkę. Tych, których ta reklama ominęła, zapraszamy do seansu, bo tego nie można przegapić. WIDEO
Bezlitosny Excel sprzedał Kapaudiego – Dwóch wytrwale zarabiających klubowych dyrektorów sportowych zadało sobie pytanie – po co mieć jakiegokolwiek obrońcę? Marek Papszun zdołał jeszcze złapać zawodnika za rękę przy podpisywaniu kontraktu z Cremonese i przywrócić go do drużyny, by usłyszeć że…i tak muszą go sprzedać, bo nie ma pieniędzy. Zawodnik przeszedł do Widzewa, Legia i tak miała czerwony Excel, a obronę zapełniał pomocnik Rafał Augustyniak z mędrcem Arturem Jędrzejczykiem. Rotacje, zmiany, rezerwy? Wychodzi na to, że to chyba jakieś pojęcia motoryzacyjne.
Wyprzedaż w Legii – Jakby tego było mało, na koniec sezonu budżet stołecznego klubu zaczął pękać w szwach. Nie było to jednak z powodu przepełnienia, a z powodu nerwowego szukania ostatnich monet przez kolejnych dyrektorów. Błyszczący na początku sezonu Nsame ponoć bardzo chciał zostać i zejść z pensji, aprobował to nawet sam Marek Papszun – nic z tego nie wyszło, zawodnik odszedł za darmo do Pogoni Szczecin. Z klubu odeszło (stan na 4 lipca) aż 14 zawodników, a sensowne pieniądze otrzymano jedynie za Barcię i Leszczyńskiego. Z Urbańskim nawet (proszę usiąść) rozwiązano umowę, choć jego przyjście było owiane sporym sukcesem. Żeby było zabawniej, po tej fali i wcześniejszych zmianach w szkółce młodzi zawodnicy podobno zaczęli wypytywać o możliwość zmiany klubu. Gratulujemy Legii konsekwencji – od mistrza do klasy średniej, w końcu cel osiągnięty!
Odwołana kartka Rafała Augustyniaka – Wszystko rozeszłoby się po kościach, gdyby sędzia pokazał po taktycznym faulu żółty kartonik i zaznaczył, że następny taki faul poskutkuje wylotem z boiska. Piotr Lasyk zapewne taki miał zresztą zamiar, jednak po konsultacjach z VAR-em zmieniono to na czerwoną kartkę. Marek Papszun wyszedł na konferencję, niejako wymanifestował jej anulowanie i… PZPN anulował kartonik, nie przyznając w zamian nawet prawidłowej żółtej kartki. Skoro tak sztywno trzymamy się przepisów, jest jedna drużyna, która z powodu zaległości finansowych powinna już dawno znajdować się na niższych szczeblach rozgrywkowych – ich też czeka anulowanie sezonu?

Rajović strzela w swoją drugą nogę przed pustą bramką – Tu nawet nie ma o czym pisać, to trzeba zobaczyć. Jak to mawia młodzież: przednia zabawa, że hoho! WIDEO
PZPN przenoszący Superpuchar przed ostatnią kolejką – Polski Związek Piłki Nożnej (lub czegoś w tym rodzaju) bardzo chciał oddać Wrocławiowi to, co udało się koncertowo zepsuć w poprzednim sezonie zakończonym spektakularnym spadkiem. Dodatkowo miała to być chyba też kara za niewpuszczenie kibiców Wisły Kraków. Oprócz reprezentacji miał się tam pojawić… Wróć, w żadnym momencie nie miał się tam pojawić Superpuchar Polski. Niektórym “baronom” taki pomysł przyszedł do głowy, ale społeczności Górnika i Lecha Poznań bardzo szybko dały znać, że nie będą brać udziału w takiej degrengoladzie i albo jadą do Poznania, albo na wakacje. Nie ma to jak bohaterskie tworzenie problemów, by potem po cichu się z nich wycofywać.
Bitwa pod Gołębnikiem – Derby w polskiej piłce rzadko kiedy odbywają się w neutralnej atmosferze, ale wszystko ma swoje granice. Te zostały przekroczone, kiedy po meczu Radomiaka Radom z Koroną Kielce kibic gospodarzy wtargnął na stadion i ruszył na Tamara Svetlina, którego chronić musiał Konrad Cebula. W międzyczasie butelka rzucona przez innego kibica Radomiaka znalazła dyrektora marketingu Korony, który z całą zakrwawioną głową musiał opuścić boisko. Skończyło się na symbolicznej karze i braku konsekwencji, bo już kilka kolejek później radomscy kibice chwalili się na Twitterze wnoszonymi małpkami.
Kiko Ramires i herb Radomiaka – Ja wiem, co wielu z Was sobie pomyśli: przecież jeszcze niedawno Radomiak nie miał swojego herbu! Tamta sprawa została jednak rozwiązana, o czym prawdopodobnie nie usłyszał pewien były trener Radomiaka. Kiko Ramires, bo o nim mowa, wrzucił na swojego Twittera (nowomowa: X) piękną grafikę z pożegnalną wiadomością skierowaną do kibiców z Radomia. Większość osób skupiła się jednak nie na samej treści, której nic zarzucić nie można, a na stworku w lewym górnym rogu oraz w tle posta. Po chwili Kiko zrozumiał swój błąd i wrzucił poprawioną wersję – a przynajmniej tak to sam ochrzcił, bo nie wyglądało to dużo lepiej. Losowe artefakty, wrzucona cyrylica… Sami rzućcie okiem na te dzieła wprost z profili społecznościowych szkoleniowca.
Źródło: Twitter Kiko Ramiresa
Gonçalo Feio, przygód część kolejna – Mecz 24. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Radomiakiem Radom a GieKSą nie jest czymś, co postronny kibic będzie wspominał z wypiekami na twarzy. Zresztą, prawdopodobnie już poza sprzymierzeńcami obu ekip nikt już o jego przebiegu nie pamięta. Kolorytu temu dniu nadał za to znany z tego, że nadaje kolorytu wielu dniom, Goncalo Feio. Znany z rzucania biurowymi przedmiotami ówczesny trener Radomiaka tym razem wdał się w polemikę na temat stanu murawy z miejscowym radnym. W pewnym momencie politykowi siadły nerwy i przyłożył Portugalczykowi, na co ten zareagował rzuceniem papierów. Tak zakończyła się kolejna przygoda Feio w Polsce, ponownie rzuceniem – kuwetą w Motorze, ofertą Legii i teraz papierami.
Minimalistyczny Motor Lublin – Przez ostatnie pocovidowe lata w Ekstraklasie tendencja w rozwoju ligi oraz w ilości wydawanych w niej pieniędzy była raczej wzrostowa. Czasem jednak zdarzają się jednostki, które muszą się przeciwstawić wszystkim trendom, tym razem tę rolę przejął Zbigniew Jakubas. Po sezonie przez Lublin przeszło tornado, zabierające ze sobą aż 12 piłkarzy pierwszego składu. Całe szczęście, że Bright Ede nie uległ pokusie milionowej oferty z Chelsea, inaczej Motor musiałby radzić sobie także bez niego. Po drodze z klubu wywiało też Mateusza Stolarskiego, a powstały w ten sposób wakat został od razu zajęty przez Mariusza Misiurę. Były trener Wisły Płock jest bardzo ceniony przez pana Jakubasa, co objawiało się już wcześniej, gdy prezes dyskutował z nim o grze Motoru… kiedy trenerem był jeszcze Stolarski.
Kibole Lecha, kible Widzewa – To nie jest przypadek, że prawie za każdym razem to są toalety. Tym razem obsługa sanitariów przerosła kibiców Lecha Poznań, którzy pozostawili po sobie widok jak na załączonym obrazku. Szkody pozostawione przez fanatyków łódzki klub wycenił na kilkaset tysięcy złotych, a fani z Poznania zadeklarowali się, że uregulują wszystkie koszta. Dobre chociaż to, lecz może warto zainwestować w edukację od podstaw i rozdawanie przed wyjazdami skróconych instrukcji obsługi toalet. Panowie kibole – porcelana da się lubić!

Thomasberg mówiący, że jego piłkarze bali się wygrać z Termalicą – Nie regulujcie odbiorników, to najprawdziwsze słowa trenera Pogoni Szczecin! Po lutowym remisie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza szkoleniowiec rzucił nowe światło na kwestię formy Pogoni – jego piłkarze po prostu żyli w strachu przed zdobyciem trzech punktów. “Pojawiła się obawa przed zwycięstwem, to nie powinno się wydarzyć” – to brzmi bardziej jak cytat z twórczości Walaszka, niż słowa poważnego trenera na konferencji prasowej po remisie z ostatnią drużyną ligi.
Juwara na wagarach w Berlinie – Miasto, w którym na każdej ulicy leży 60 Euro, może wydawać się wszystkim atrakcyjnym miejscem. Czasem jednak przed pojechaniem tam powinno się sprawdzić, czy na następny dzień nie gra się spotkania w Ekstraklasie. O tej części zapomniał Musa Juwara, który służbowym autem oznaczonym jego nazwiskiem (!) przejechał się do stolicy kraju Autobahn. W efekcie skrzydłowy został odsunięty od składu pierwszej drużyny Pogoni. To znaczy, oficjalnie został przesunięty z powodu drobnego urazu, lecz od tego czasu (czyli połowy lutego) reprezentant Gambii ani razu nie wszedł na boiska Ekstraklasy. Plotki głoszą, że klub już w tym okienku spróbuje pozwolić zawodnikowi iść swoją ścieżką.
O takim Alexie H., co chciał wpłacić na zbiórkę – Pomysły Pana Prezesa są zasadniczo po prostu skrajne: tu zwyzywa kogoś od sodomity służącego siłom ciemności, tu osobiście przyjdzie pogratulować kibicom rywali zwycięstwa. Pod koniec kwietnia postanowił, powiedzmy… Dołączyć? W każdym razie coś w tym stylu, do zbiórki Patryka Łatwoganga na Fundację Cancer Fighters. Skąd nasze zawahanie w doborze słowa? Prezes podrzucił do internetu cennik, za każdy kolejny wygrany mecz Pogoni dorzucając coraz więcej do puli. To jest, obiecując dorzucenie, bowiem już w ostatnich minutach pierwszego starcia zakończyła się szalona passa zwycięstw w liczbie 0, powodując lawinę szydery na social mediach.

PROSZĘ ODDAĆ NASZA DZIAŁKA! – Zarząd pod właścicielstwem Roberta Platka, składający się z Murata Colaka i Davida Amdurera sprezentował dość specyficzną konferencję prasową. Mocno podkreślono totalny brak profesjonalizmu byłej prezes Filipiak przy nagłym rozstaniu z Cracovią, bardzo ładnie prosząc (i to w języku polskim!) o zwrot srebra rodowego, jakim jest działka Cracovii. Została ona sprzedana za ułamek ceny firmie Pani Filipiak, a zarządzający podkreślali gotowość nie tylko do walki prawnej, ale też do odkupienia gruntów dla klubu. Z plusów, przynajmniej za działkę nie zapłaciła Ekstraklasa – doceniamy!
6 zespołów mających w 29. kolejce po 37 punktów (ta liga nie jest poważna) – W innych ligach jedni kibice emocjonują się walką o puchary i mistrza, drudzy każdego dnia wstają z przerażeniem spoglądając w tabelę niższej ligi. W Polsce postanowiono opatentować coś zupełnie nowego, nielimitowane emocje dla każdego. Czy Twój klub spadnie, awansuje, a może zbankrutuje? Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, a sytuację w tabeli śledzili ze śmiechem nawet zagraniczni użytkownicy Twittera. Walka o spadek – legendarne motto wszystkich klubów Ekstraklasy.
Nosił Podolski razy kilka – Słyszysz: boiskowy bandytyzm, myślisz: Podolski. W tej rundzie ponownie nowy właściciel Górnika Zabrze stracił kontakt z bazą – tym razem uderzył z pięści Ameyawa w brzuch. Kiedy z kolei to Braut Brunes bez ceregieli zameldował się na jego kostce, był pierwszym, który uspokajał swoją drużynę i w wywiadzie po meczu rzucił: „Czasami są emocje, tak to jest. Ja to rozumiem„. Trzymanie się własnych zasad Lukasa jest godne uznania, lecz chyba nie na tym powinien polegać futbol, by trofea zdobywać kosztem zdrowia innych.
Sebastian Madejski nie zostanie skoczkiem wzwyż – Początek kwietniowego spotkania, niby nic groźnego. Katastrofalnie nieudane dośrodkowanie (a może i nawet strzał?) już ma przekuć się w kontrę, gdy wtem… Kamil Kosowski wykrzykuje: “Dał się zrobić jak junior!”. Piłka z 17. metra na wprost bramkarza powędrowała w jego rękawice, Madejski jednak był nieco zaskoczony i wypiąstkował pionowo do góry. Samo to nie skończyłoby się feralnym golem, gdyby później nie zatoczył się przy ocenie toru lotu piłki i nie wskoczył wprost w plecy napastnika, który bezproblemowo skierował piłkę głową do siatki. WIDEO

Nieuznana bramka po samosfaulowaniu się – Zremisowany mecz 31. kolejki z Piastem przez Koronę Kielce nie pozwolił drużynie oddalić się od miejsc premiowanych spadkiem, choć w końcówce aż huczało od kontrowersji. Arbitrzy odgwizdali faul jednej nogi obrońcy na drugiej, nie czekając na finał akcji i ewentualny udział VAR-u, a szkoleniowiec Korony otrzymał za prostesty czerwony kartonik: WIDEO
Trenerowi Zielińskiemu biją piłkarza, ale klub mówi, że nie – Szkoleniowiec Korony stwierdził po tym spotkaniu na konferencji prasowej, że jeden z jego piłkarzy został pobity przez kibiców. Nie zgodził się z tym stwierdzeniem… sam klub, wydając oświadczenie, aby nie wierzyć takim informacjom latającym po mediach. Zapomnieli jednak dopisać, że źródłem tego newsa jest ich własny trener. Koniec końców okazało się, że racja była po stronie klubu – nietykalność cielesna żadnego z piłkarzy nie została naruszona, a interpretacja sytuacji przez Jacka Zielińskiego była efektem kilku niefortunnych zdarzeń.
#SzacunekDlaArbitra – Proponujemy #litościdlakibiców. Wymyślanie takiej akcji po absurdalnie tragicznym roku sędziowania i tuż przed feralną 21. kolejką… Brzmiało to po prostu jak szukanie tanich wymówek i niedostrzeganie prawdziwego problemu obecnego sędziowania Ekstraklasy. Można by było w końcu wytłumaczyć przepis o zagraniu ręką (chyba że naprawdę losuje go żółw na wozie VAR), upublicznić komunikację sędziowską, poprawić szkolenie nowych sędziów – albo poprosić, żeby fani siedzieli cicho na czterech literach, bo co ich to obchodzi, a może i nawet przeprosili.
Sędziowskie koło fortuny w 21. kolejce – Cały świat został opanowany przez nowoczesne technologie usprawniające sędziowanie… Cały? Nie, jest jedna osada dzielnie stawiająca opór! Pan Adam Lyczmański doszukał się po tej kolejce aż 6 znaczących błędów sędziowskich, całkiem niezły wynik. Sędziowie na cały weekend zupełnie zapomnieli, jak i za co dyktuje się rzuty karne, co poskutkowało wypaczeniem wyników kilku spotkań. To wszystko chwilę po akcji opisanej powyżej…
Spalony z rzutu rożnego w 22. kolejce – Przepisy Gry jasno stanowią, jak profesjonalni sędziowie powinni prowadzić profesjonalne mecze profesjonalnej ligi profesjonalnej piłki nożnej. Ciągle okazuje się jednak, że równie dobrze sędziować mógłby legendarny Franciszek Smuda „na czuja”, bowiem przepisy są dość luźno – o ile w ogóle – rozumiane i stosowane. Jeden z takich śmiesznych podpunktów w tej księdze tłumaczy pozycję spalonego i jest tam napisane czarno na białym – nie można podyktować spalonego po zagraniu stojącej piłki spod chorągiewki. Chwila… Nie można? To patrz teraz! W meczu Piasta Gliwice arbitrowi udało się spłatać takiego psikusa, normalnie wszyscy śmiali się i dokazywali.
Honorable mentions
Zagłębie “XD” Sosnowiec – Pewnie wielu z czytelników pamięta czasy, gdy to Zagłębie występowało w Ekstraklasie, a jeszcze nie tak dawno zapowiedziało wielki projekt i budowę klubu na miarę Europy. Po 13. kolejce zespół był o włos od czołówki i wygrał cztery mecze z rzędu. Jak się okazało, były to niemal ostatnie zwycięstwa w tym sezonie, przez następnych 18 odbytych spotkań udało się Sosnowiczanom zwyciężyć aż zawrotny raz i z hukiem się spie… Spiesznie spaść z ligi. Szykawka, Sobczak (z kontraktem na czołówkę 1. Ligi, został odsunięty od składu po czterech miesiącach), Janiszewski, Rakels; nazwiska przecież okazałe jak na szczebel rozgrywkowy, a nie dały rady mocarnemu Sokołowi Kleczew i skompromitowały się 1:7 z Olimpią Grudziądz. Serdecznie gratulujemy wyniku sportowego, a ciekawskich kibiców zapraszamy na derby ze Spartą Katowice!
Trenerzy legendarnego spadkowicza – A propos „iścia” na dno, sportowa próba reakcji na katastrofalną formę nadeszła aż trzykrotnie. Marek Gołębiewski nie zanotował wyśnionych rezultatów, Wojciech Łobodziński (na chwilę) poprawił sytuację punktową, w marcu przyszedł na 2,5 roku (tak naprawdę to ledwie trzy tygodnie, szybko poszło) Grzegorz Bąk, a spadek przypieczętował Tomasz Łuczywek. Tomasz Łuczywek jest już 25. szkoleniowcem (nie licząc duetów) w ostatniej dekadzie, co daje nowego szkoleniowca co 4 miesiące. Czas wprowadzić jakiś limit szkoleniowców w jednym sezonie, inaczej Zagłębiu niedługo zabraknie nowych nazwisk.
TEN spalony Dżesiki Jaszek z Czarnymi Sosnowiec – Gdyby ktoś kiedyś próbował Wam wmówić, że VAR nie jest potrzebny, prosimy o pokazanie mu tej stopklatki. Sędzia oczywiście ma prawo do pomyłki, jednak przy tak świetnej widoczności i ustawieniu odgwizdanie pozycji spalonej jest równoznaczne, co typowanie Cracovii do wygrania ligi po dwóch tygodniach rozgrywek. Czy obie te rzeczy się zdarzyły w tym sezonie? Zgadza się, i za to kochamy naszą polską piłkę!

Źródło: TVP Sport
Dwie twarze Sandecji Nowy Sącz według Rafała Wolsztyńskiego: Rafał Wolsztyński był bezkonkurencyjnie najlepszym strzelcem Sandecji, mimo to klub zdecydował się podobnież wymusić na nim odejście przed końcem umowy i nie wypłacał mu pensji, co upublicznił sam zainteresowany. Finalnie okazało się, że zawodnik otrzymał część pieniędzy i… postępowanie dyscyplinarne do kompletu. Zakończyło się na niesmaku wśród kibiców, przeprosinach Wolsztyńskiego “za możliwe wprowadzenie w błąd” i odejściu zawodnika. A po czyjej stronie ostatecznie leżała wina? Dobre pytanie.
Sprzedaż kobiecego WKS-u, ale tak w sumie to nie – W marcu punkt kulminacyjny osiągnęły pogłoski o przeniesieniu struktur WKS-u do innego zespołu żeńskiego futbolu. Sfrustrowane piłkarki wystosowały oświadczenie już po spotkaniu, na którym i tak zabrakło osób decyzyjnych: “Usłyszałyśmy, że decyzja o sprzedaży została już podjęta. (…) W tym przypadku zostałyśmy potraktowane skrajnie przedmiotowo.” A na czym się zakończyło? Rzecz jasna na oświadczeniu, tym razem Jacka Sutryka: “Nigdy nie było niczyim zamiarem ani intencją instytucjonalne osłabianie lub likwidacja sekcji żeńskiej Śląska (…) Moi współpracownicy nie zrealizowali postawionych przed nimi zadań.” No i fajnie, tylko szkoda, że szczerze poinformować można było dopiero po upublicznieniu całej sprawy – inaczej jeszcze ktoś mógłby posądzać kogoś o uczciwość, czy nawet przyzwoitość.
Liga Legia plus ekstra po meczu Lech – Legia – 4:0, totalna anihilacja i praktycznie już przyklepany tytuł mistrzowski. Kibice z Poznania z niecierpliwością pewnie czekali na analizę i pochwały w studio po spotkaniu, jednak skończyło się na kolejnym odcinku pt. Studio Łazienkowska. Cóż, może kiedyś Legia była na ustach większości Polski, ale pora na pogodzenie się z faktem, że w naszej lidze są też inne zespoły. Serio!
Termalica Bruk-Bet “pogromca Pomorzan” Nieciecza – Parostatkiem w piękny rejs, statkiem na słoniu – w piękny rejs… Drużyny z Trójmiasta bardzo zasmuciły się na wieść o spadku Termalici, nie dopuszczając do gry słoników o nic w ostatnich kolejkach. Dogadały się na wynik 2:3 w dwóch ostatnich potyczkach i jako gest dobrej woli przekazały im po trzy punkty, jednak bezczelna Termalica odwdzięczyła się jedynie ograbieniem ich z szans na utrzymanie, kto to widział! W efekcie cała trójka spadła z ligi, a to właśnie ta Termalica grająca już o przysłowiową pietruszkę schodziła ze sceny z najszerszym uśmiechem.
Nagroda dla wytrwałych
Jeśli udało Wam się dotrzeć aż tutaj, doceniamy wytrwałość i zapraszamy do kącika ornitologicznego – Pan Alex Haditaghi znalazł nowego dyrektora VAR! TWITTER
Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):
Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej
PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej
Posłuchaj archiwalne podcasty:
Jesteśmy dostępni także na Spotify:.


Najnowsze komentarze