Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd mediów: GieKSa też pechowa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatnich 10 dni, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Z kobiecą drużyną umowę podpisała pomocniczka Dorota Hałatek. Klub ogłosił plan przygotowań zespołu kobiet. Z sekcją pożegnała się Patrycja Michalczyk. Potwierdziły się doniesienia mediów na temat przenosin Bartosza Wolskiego do GieKSy. Klub przedstawił plan przygotowań męskiej drużyny do sezonu 2026/27. W II rundzie Ligi Konferencji UEFA GieKSa zmierzy się z przegranym w dwumeczu Hajduk Split – MŠK Žilina. Pierwsze spotkanie GKS rozegra na wyjeździe 23 lipca, drugie 30 lipca w Katowicach.

W drużynie siatkarzy na dłużej zostają: Michał Superlak, Bartłomiej Krulicki, Wojciech Włodarczyk, Gonzalo Quiroga, Damian Hudzik oraz Damian Domagała. Rozgrywający Aleksa Batak został nowym siatkarzem GieKSy.

Z hokejową GieKSą umowę podpisał obrońca Matthew Sredl. Z sekcją pożegnali się Travis Verveda i Zack Hoffman. Gieksa poznała rywali w Pucharze Kontynentalnym. W wieku 72 lat zmarł były bramkarz GKS Piotr Grobarczyk.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Dorota Hałatek nową piłkarką GieKSy

Dorota Hałatek, która po zakończeniu sezonu opuściła Górnik Łęczna, występować będzie w GKS-ie Katowice. 24-latka związała się umową obowiązującą do końca sezonu 2027/2028.
Na zasadzie wolnego transferu do GieKSy trafiła Dorota Hałatek, która podpisała umowę ważną do końca sezonu 2027/2028. 24-letnia pomocniczka od 2023 r. broniła barw GKS-u Górnika Łęczna. W klubie z województwa lubelskiego wystąpiła łącznie w 53 spotkaniach. W zakończonym niedawno sezonie Orlen Ekstraligi kobiet Hałatek zagrała w 15 meczach. W przeszłości nasza nowa piłkarka reprezentowała Czarnych Antrans Sosnowiec. W ciągu sześciu lat sięgnęła z sosnowieckim zespołem między innymi po mistrzostwo Polski oraz dwa triumfy w krajowym Pucharze.
Swoją piłkarską przygodę Hałatek rozpoczęła w Pionierze Tychy. W kolejnych latach rozwijała swoje umiejętności w APN GKS Tychy oraz Polonii Tychy. Na boiskach Orlen Ekstraligi zadebiutowała mając zaledwie 15 lat, reprezentując już wtedy barwy Czarnych Antrans Sosnowiec. Nasza nowa zawodniczka ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Polski.

tylkoslask.pl – GKS Katowice: Piłkarki startują 26 czerwca, Slavia Praga ostatnim sprawdzianem

Piłkarki GKS-u Katowice ruszają do pracy już 26 czerwca. Przed nimi intensywne przygotowania do sezonu 2026/2027 – treningi, zgrupowania w Szczyrku i Ustroniu oraz seria sparingów z krajowymi i zagranicznymi rywalkami.
Najważniejsze informacje:
Przygotowania startują 26 czerwca od badań i testów, pierwszy trening na boisku – 29 czerwca.
Zgrupowanie w Ustroniu (13-19 lipca) obejmuje trzy sparingi, w tym mecze z Banikiem Ostrawa i Ślęzą Wrocław.
Ostatni sprawdzian przed ligą to spotkanie ze Slavią Praga 25 lipca. Inauguracja Orlen Ekstraligi Kobiet – weekend 1-2 sierpnia.
Badania, testy i pierwsze kopnięcia piłki
Pierwsze dwa dni – 26 i 27 czerwca – zawodniczki spędzą na badaniach i testach. Dopiero 29 czerwca wyjdą na murawę. To standardowy rytm początku preseason, który pozwala sztabowi ocenić formę każdej piłkarki po przerwie.
Już 4 lipca czeka je pierwszy sparing. Rywalem będą Czarni Antrans Sosnowiec. Potem krótka przerwa i minizgrupowanie – 10-11 lipca w Szczyrku.
Główny obóz przygotowawczy zaplanowano na 13-19 lipca w Ustroniu. Baza drużyny to Hotel „Diament”. Przez tydzień piłkarki rozegrają trzy mecze kontrolne.
15 lipca GKS zmierzy się jednego dnia z dwoma drużynami – Banikiem Ostrawa oraz Rekordem Bielsko-Biała. Trzy dni później, 18 lipca, rywalem będzie Ślęza Wrocław.
Finałowy sprawdzian przed ligą to starcie z Slavią Praga – aktualnym wicemistrzem Czech. Mecz odbędzie się 25 lipca.
Tydzień później, w weekend 1-2 sierpnia, rozpocznie się nowy sezon Orlen Ekstraligi Kobiet.

goal.pl – Wolski odsłonił kulisy transferu do GKS-u. Kluczowa była jedna rzecz

GKS Katowice pozyskał przed nowym sezonem Bartosza Wolskiego. Były kapitan Motoru Lublin po pierwszym treningu wyjaśnił, dlaczego wybrał śląski klub i jakie ma plany.
GKS Katowice rozpoczął przygotowania do sezonu 2026/2027, a jednym z nowych zawodników w zespole Rafała Góraka jest Bartosz Wolski. 29-letni pomocnik trafił do katowickiej drużyny z Motoru Lublin, gdzie pełnił funkcję kapitana i był jedną z kluczowych postaci zespołu. Po pierwszych zajęciach w nowych barwach zawodnik nie ukrywał, że potrzebuje jeszcze czasu, aby w pełni ocenić swoje nowe otoczenie.
– Za szybko, żeby cokolwiek więcej powiedzieć na ten temat, ale mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej i będę mógł powiedzieć więcej ciepłych słów o tym miejscu – usłyszał Goal.pl od nowego gracza GieKSy.
Jednym z głównych tematów rozmowy był wybór klubu z Katowic. Piłkarz nie miał wątpliwości, że trafił do ekipy, która oferował mu najbardziej przekonującą perspektywę rozwoju. – To najbardziej stabilny projekt spośród tych, z których miałem oferty. Ludzie pracują tu ze sobą od dłuższego czasu, wiedzą, co robią i dlaczego to robią. Myślę, że będzie to bardzo dobre rozwiązanie – podkreślił Wolski.
Zawodnik został również dopytany o okoliczności rozstania z Motorem Lublin. Pomocnik przyznał, że nie otrzymał propozycji pozostania w klubie, dlatego zdecydował się na zmianę otoczenia. – Niestety nie otrzymałem propozycji nowego kontraktu. Dlatego dzisiaj jestem tutaj. GKS był bardzo zdeterminowany, żeby mnie pozyskać – powiedział pomocnik.
Nie bez znaczenia dla transferu była także pozycja, jaką Katowiczanie wypracowali sobie w ostatnich sezonach. GKS zakończył poprzednie rozgrywki na piątym miejscu i wywalczył prawo gry w europejskich pucharach, co dodatkowo zwiększyło atrakcyjność projektu. – To dodaje całemu projektowi kolejnego smaczku. Puchary były jedną z rzeczy, które jeszcze bardziej zachęciły mnie do przyjścia tutaj – mówił Wolski.
Niezwykła była reakcja kapitana drużyny Arkadiusza Jędrycha przed startem zajęć: „O k**** na naszym pierwszym treningu nigdy tylu dziennikarzy nie było. Wystarczyło awansować do europucharów” 😅#Ekstraklasa… pic.twitter.com/bsg1H2Eh8B
— Luka Pawlik 🇵🇱 🇮🇹 (@LukaPawlik) June 15, 2026
Na razie były kapitan Motoru nie chce składać odważnych deklaracji dotyczących indywidualnych osiągnięć w nowym sezonie. Jak sam zaznacza, najpierw musi poznać swoją rolę w zespole i oczekiwania sztabu szkoleniowego. – Najpierw muszę wdrożyć się w drużynę i zobaczyć, na jakiej pozycji będę funkcjonował. Wtedy będę mógł powiedzieć coś więcej – stwierdził doświadczony zawodnik.
W nowej drużynie Wolski nie będzie całkowicie anonimową postacią. Chociaż z większością zawodników spotykał się wcześniej głównie jako rywal, jednego z nich zna znacznie lepiej. – Przewijaliśmy się z zawodnikami GKS-u wielokrotnie na boisku, ale jako rywale. Z kolei z Damianem Rasakiem grałem za dzieciaka w Elanie Toruń – zdradził Wolski.
W trakcie rozmowy pojawił się również temat Bartosza Nowaka, jednego z liderów katowickiego zespołu. Wolski nie ukrywa, że obecność takiego piłkarza miała znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przeprowadzce na Bukową. – Bartek jest bardzo ważnym zawodnikiem i elementem całej tej układanki. Na pewno miał wpływ na całokształt tego projektu, który ostatecznie skierował mnie do GKS-u Katowice – zakończył zawodnik.
Katowiczanie liczą, że doświadczenie Wolskiego, zdobyte zarówno na poziomie I ligi, jak i Ekstraklasy, pomoże drużynie nie tylko utrzymać wysoką pozycję w krajowych rozgrywkach, ale również godnie zaprezentować się na europejskiej arenie. Sam zawodnik na razie tonuje nastroje, jednak już pierwsze wypowiedzi pokazują, że do nowego etapu kariery podchodzi z dużym optymizmem.
Wyceniany na 800 tysięcy euro piłkarz ma na swoim koncie blisko 70 spotkań w Ekstraklasie i ponad 150 w 1 Lidze. Z klubem z Katowic zawodnik związał się kontraktem do końca czerwca 2028 roku.

wkatowicach.eu – Wkrótce piłkarska GieKSa rozpocznie treningi. Znamy plan przygotowań do kolejnego sezonu Ekstraklasy

Piłkarze GKS-u Katowice wrócą do wspólnych treningów 15 czerwca. Przed nimi intensywny okres przygotowań do sezonu 2026/2027 oraz rywalizacji w europejskich pucharach. Z kim drużyna zagra sparingi w najbliższym czasie?

Chwila odpoczynku i pora wracać na treningi. GKS Katowice zaprezentował plan przygotowań do najbliższego sezonu Ekstraklasy, a także Ligi Konferencji UEFA.

GieKSa odniosła duży sukces w poprzednim sezonie. Sezon 2025/26 PKO BP Ekstraklasy zespół zakończył na 5. miejscu w tabeli, a to oznacza, że zyskał prawo do gry w kwalifikacjach Ligi Konferencji UEFA. Obecnie piłkarze przebywają na urlopie, ale już 15 czerwca z niego wrócą. W dniach 16-17 czerwca Katowiczanie przejdą testy motoryczne w AWF Katowice, a następie wyjadą na krótkie zgrupowaniu do Bielska-Białej, w trakcie którego odbędą jednostkę treningową obejmująca zdobycie Klimczoka.

W dniach 22.06–02.07 zespół będzie przebywał na zgrupowaniu w Opalenicy. W jego trakcie GieKSa rozegra cztery sparingi z:

KS Świt Szczecin,
Arką Gdynia,
Piastem Gliwice
oraz Miedzią Legnica.

Po powrocie drużyna trenera Rafała Góraka będzie trenować na własnych obiektach oraz rozegra mecze kontrolne ze Stalą Rzeszów (11.07) oraz Rakowem Częstochowa (16.07).

23 lipca (czwartek) GieKSa rozegra pierwszy mecz 2. rundy kwalifikacji do Ligi Europy. Naszego przeciwnika oraz miejsce rozegrania spotkania poznamy podczas losowania, które odbędzie się 17 czerwca. Start nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy zaplanowano na weekend 25/26 lipca.

Plan przygotowań GKS-u Katowice:

15.06 – powrót do treningów,
17.06 – 19.06 – zgrupowanie w Bielsku-Białej,
22.06 – 02.07 – zgrupowaniu w Opalenicy,
25.06 – sparing z KS Świt Szczecin,
28.06 – sparing z Arką Gdynia,
01.07 – sparing z Piastem Gliwice,
01.07 – sparing z Miedzią Legnica,
11.07 – sparing ze Stalą Rzeszów,
16.07 – sparing z Rakowem Częstochowa,
23.07 – pierwszy mecz kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA,
25/26.07 – pierwszy mecz PKO BP Ekstraklasy.

Losowanie UEFA 2026/2027. GKS Katowice poznało potencjalnych rywali

GKS Katowice w nadchodzącym sezonie Ligi Konferencji UEFA zagra z zespołem z pary Hajduk Split (Chorwacja) lub Žilinia (Słowacja). W środowym losowaniu II rundy kwalifikacyjnej wyłoniono potencjalnego rywala zespołu Rafała Góraka, który już pod koniec lipca rozpocznie walkę o awans do fazy ligowej rozgrywek. Dla katowiczan będzie to pierwszy krok w europejskiej przygodzie po zajęciu 5. miejsca w minionym sezonie.
GKS Katowice w sezonie 2025/26 PKO BP Ekstraklasy zajął 5. miejsce. Dzięki temu zespół już w lipcu rozpocznie zmagania w europejskich pucharach. W środę (17 czerwca) odbyło się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA. To właśnie od tego etapu grę rozpoczną piłkarze trenera Rafała Góraka.
Uczestnicy drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA zostali podzieleni na koszyki przed losowaniem. Losowanie rozpoczęło się o godz. 14:00. Rywalem GKS-u Katowice został zespół z pary Hajduk Split (Chorwacja) lub Žilinia (Słowacja). Mecze odbędą się 23 lipca (wyjazd) i 30 lipca (dom).
Kolejne ceremonie losowania przeprowadzone zostaną 20 lipca (trzecia runda kwalifikacyjna), 3 sierpnia (runda play-off) oraz 28 sierpnia, kiedy poznamy układ fazy ligowej.
Wszystkie 36 drużyn, które wystąpią w fazie ligowej, będzie musiało wywalczyć awans poprzez kwalifikacje – żaden zespół nie otrzyma bezpośredniego miejsca w tej części rozgrywek. Mecze pierwszej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane 9 i 16 lipca, drugiej rundy 23 i 30 lipca, trzeciej rundy 6 i 13 sierpnia, a spotkania rundy play-off zaplanowano na 20 i 27 sierpnia.
Faza ligowa wystartuje 15 października i potrwa do 17 grudnia 2026 roku. Następnie najlepsze zespoły przystąpią do fazy pucharowej. Mecze barażowe o awans do 1/8 finału odbędą się w lutym 2027 roku, a finał rozgrywek zaplanowano na 2 czerwca 2027 roku.
Decydujące spotkanie szóstej edycji Ligi Konferencji UEFA zostanie rozegrane na Beşiktaş Park w Stambule.

weszlo.com – Losowanie par eliminacji Ligi Konferencji. Z nimi zagrają nasi!

Wiemy już, że los postanowił nie rozpieszczać naszych przedstawicieli, którzy zawalczą w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Groźnych rywali nie ma jednak zbyt wielu w rywalizacji na poziomie eliminacji do Ligi Konferencji, gdzie powalczą wkrótce Raków Częstochowa i GKS Katowice. Z kim zagrają polskie zespoły?
[…] Zupełnie inaczej patrzą na wynik losowania w Katowicach, gdzie ugoszczą przegranego z dwumeczu Hajduka Split z MSK Żylina. Zaznaczmy na wstępie, że nadal to GieKSa powinna być według modeli statystycznych faworytem do wygranej w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji, ale w tym wariancie losowania jej szanse są najmniejsze i szacuje się je na około 61%. Z perspektywy polskiego klubu jedno jest pewne – trzeba trzymać kciuk za wygraną Hajduka, bowiem Słowacy będą rywalem wyraźnie słabszym od Chorwatów.
Bilans dzisiejszych losowań jest więc dla nas wyjątkowo skrajny. Z jednej strony Lech, Górnik i GKS trafiły możliwie najgorzej. Z drugiej – Raków czeka w II rundzie eliminacji spacerek na słonecznej Malcie.

GieKSa też pechowa. Za to Raków został zwycięzcą losowania

Raków kolejny raz pokazał wszystkim polskim drużynom, że co jak co, ale szczęście w losowaniach ma zdecydowanie największe. Po tym, jak pechowo trafiły Lech i Górnik, na wymagającego rywala trafił też GKS Katowice. Będzie nim przegrany z pary Hajduk Split – MSK Żylina.
[…] Raków nie ma prawa mieć jakichkolwiek kłopotów z pokonaniem tego przeciwnika. Znacznie gorzej trafił GKS Katowice, szczególnie gdy porównamy jego potencjalnego rywala do Maltańczyków. GieKSa zmierzy się bowiem z przegranym z dwumeczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy, a więc z Hajdukiem Split lub MSK Żylina.
Obu zespołów przedstawiać nie trzeba, szczególnie na tle Valletta FC. Kibice Hajduka podczas sezonu ligowego zasnęli z nudów. Do lidera z Zagrzebia ich ulubieńcy stracili bowiem osiemnaście punktów, a nad trzecią drużyną mieli czternaście punktów przewagi. Żadnych emocji. O nic nie walczyli. Mistrzostwo było poza zasięgiem. Trzecie miejsce też. Mogli stracić miejsce w Lidze Europy, gdyby Dinamo przegrało w Pucharze Chorwacji, ale oczywiście ani razu nie było tego bliskie.
Ich zawodnik, Kanadyjczyk Niko Sigur jest obecnie na mundialu. Wielkie nadzieje może jednak dawać niestabilność chorwackiego klubu. Od początku 2007 roku jego władze zmieniały trenerów… 42 razy. Byli wśród nich Joan Carillo i Jens Gustafsson znani z Wisły Kraków i Pogoni. Dyrektorem sportowym jest w Splicie od niedawna Polak Robert Graf. Do chorwackiego klubu wrócił zimą Dante Stiplica, którego znamy z Ruchu Chorzów, a przede wszystkim z Pogoni Szczecin. W Hajduku pełni on obecnie rolę rezerwowego bramkarza.
W lidze Hajduk od dwudziestu lat jest wiecznie drugi. Ewentualnie trzeci lub czwarty. Rzadko – piąty. W jednym jest bardzo mocny – nie schodzi poniżej pewnego minimalnego poziomu. Od 2007 roku co sezon kwalifikuje się do europejskich pucharów. To coś, co w Polsce jest wprost nie do pomyślenia. Problem w tym, jak się spisuje w rozgrywkach UEFA. Otóż od 2011 roku, gdy przegrał pięć z sześciu meczów w grupie Ligi Europy:
dwa razy odpadł w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy
pięć razy odpadł w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy
cztery razy odpadł w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy
raz odpadł w drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
trzy razy odpadł w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
raz odpadł w czwartej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
Ani razu nie dotarł zatem w tym czasie do zasadniczej fazy europejskiego pucharu. Kiedy w ostatnich latach odpadał w kwalifikacjach, czasem przeszkodą byli mocni rywale (PAOK, Villarreal, Galatasaray, FCSB czy Everton), ale często kompromitował się z takimi zespołami, jak Dinamo Tirana, Rużomberok, Toboł Kustanaj, a nawet maltańska Gzira. Tym razem będziemy jednak trzymali kciuki, by Chorwaci nie zaliczyli wywrotki. Zdecydowanie lepiej bowiem, by GKS zmierzył się z Żyliną niż Hajdukiem.
Co ciekawe, kibice Hajduka od lat mają zgodę z fanami Górnika Zabrze, którzy do niedawna bardzo dobrze żyli z fanatykami GieKSy.
Słowacki klub znamy dość dobrze, bo w zeszłym sezonie wszelkich nadziei pozbawił go Raków gromiąc Żylinę w dwumeczu aż 6:1. Przy tej okazji Michał Kołkowski opisywał ich klub filialny z Ghany. Wtedy też Jakub Radomski przeprowadził wywiad z trenerem klubu, w którym swój talent rozwinął Jakub Kiwior i w którym królem strzelców był Dawid Kurminowski. Pavol Stano wciąż prowadzi ekipę Żółto-Zielonych, którzy znów zajęli swoje ulubione czwarte miejsce w lidze. Na takiej lokacie skończyli pięć z dziewięciu ostatnich sezonów.
W Lidze Europy zagrają dzięki wygraniu Pucharu Słowacji. W Żylinie występowało łącznie aż sześćdziesięciu piłkarzy, którzy mają na koncie występy w polskich klubach. Od roku gra tam Fabian Bzdyl. W przypadku meczu z Żyliną, kibice GKS-u mieliby też jeszcze jeden powód do radości. Oba miasta dzieli bowiem w linii prostej zaledwie 117 kilometrów. Byłby to zatem najkrótszy wyjazd na mecz europejskiego pucharu w historii polskich klubów. Dotychczasowy rekord został ustanowiony w 1971 roku, gdy Zagłębie Wałbrzych grało w oddalonych o 174 czeskich Teplicach.
[…] O tym, z kim zagra GKS Katowice dowiemy się za miesiąc. Trzymamy kciuki, żeby w słowacko-chorwackim boju nie przydarzyła się niespodzianka.

SIATKÓWKA

siatka.org – Serbskie wzmocnienie GKS-u Katowice

Dotychczas GKS Katowice informował o losach siatkarzy, którzy wywalczyli szybki powrót do PlusLigi. W końcu przyszedł czas na pierwsze nowe nazwisko. Do beniaminka dołączył serbski rozgrywający Aleksa Batak. – Bardzo się cieszymy, że Aleksa Batak zasilił szeregi GKS-u Katowice. To zawodnik, który wnosi do zespołu jakość, doświadczenie i dużą siatkarską inteligencję – stwierdził Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u.
GKS Katowice dzień po dniu informuje o kolejnych ruchach transferowych. Z ekipy, która zapewniła szybki powrót do PlusLigi, na pewno zostali Grzegorz Pająk, Michał Superlak, Wojciech Włodarczyk, Gonzalo Quiroga i Damian Hudzik. Drużynę nadal prowadzić będzie trener Emil Siewiorek. Z zespołem pożegnali się natomiast Maciej Wóz, Kajetan Marek, Krzysztof Gibek, Mateusz Łysikowski i Piotr Fenoszyn. Pierwszym nowym siatkarzem, który dołączył do GKS-u Katowice jest Serb. Aleksa Batak wraz z Grzegorzem Pająkiem będzie odpowiadać za rozegranie katowickiego beniaminka.
Aleksa Batak to dwudziestosześcioletni siatkarz, który pierwsze kroki stawiał w rodzinnym Partizanie Belgrad. W sezonie 2019/2020 po raz pierwszy zdecydował się opuścić kraj i zasilił włoskie Consar Ravenna. Po dwóch sezonach wrócił do serbskiego Mladi Radnik Požarevac. Sezon 2021/2022 dokończył we francuskim AS Cannes. W 2023 roku w barwach Partizanu Belgrad sięgnął po potrójną koronę – zdobył mistrzostwo Serbii, Puchar i Superpuchar kraju. W latach 2023 – 2026 grał w niemieckim VfB Friedrichshafen. Tam miał okazję grać z obecnym liderem katowickiego zespołu – Michałem Superlakiem.
Batak występował w młodzieżowych reprezentacjach Serbii. Od 2019 roku ma szansę występować również w seniorskiej drużynie narodowej. W minionym tygodniu w serbskich barwach rywalizował podczas turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów w Brazylii.
– Bardzo się cieszymy, że Aleksa Batak zasilił szeregi GKS-u Katowice. To zawodnik, który wnosi do zespołu jakość, doświadczenie i dużą siatkarską inteligencję. Wierzymy, że jego umiejętności oraz charakter będą ważnym elementem naszej drużyny i wspólnie osiągniemy cele, które stawiamy sobie na nadchodzący sezon – podkreślił Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u.

Atakujący na dłużej w GKS-ie Katowice. 28-latek ugasił już niejeden pożar

GKS Katowice znów napisał historię. Klub rok po opuszczeniu PlusLigi znów melduje się w ekstraklasie. Część z graczy zostaje z drużyną, a barw GieKSy dalej będzie bronić Damian Domagała. Dla atakującego będzie to już szósty sezon w szeregach drużyny, z którą przeżył już niejeden wzlot i upadek. 28-latek w szeregach GKS-u rozegrał już 161 meczów, będąc ważnym ogniwem zespołu.
GKS Katowice przed powrotem do PlusLigi wzmacnia szeregi. Z drugie strony klub stawia też na przedłużenie współprac, czego dowodem jest nowa umowa z Damianem Domagałą. Dla 28-latka sezon 2026/2027 będzie szóstym z rzędu spędzonym na pokładzie popularnej GieKSy, z którą opłakiwał spadek, ale też świętował ostatnio upragniony awans z I ligi.
Mierzący 199 cm wzrostu siatkarz jest absolwentem Niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego SMS PZPS Spała, gdzie doskonalił swoje umiejętności. Po ukończeniu szkoły przeniósł się na dwa lata do Włoch, gdzie występował w Tonno Callipo Calabria Volley Vibo Valentia. Wyjazd ten poszerzył jego horyzonty, lecz w końcu atakujący zatęsknił za ojczyzną. W sezonie 2019/2020 zdecydował się na powrót do Polski. Wówczas na rok związał się umową z Cuprum Lubin. Następnie kolejną kampanię spędził w Asseco Resovii Rzeszów. Od 2021 roku jednak współpracuje z GKS-em Katowice, gdzie czuje się jak ryba w wodzie.
W barwach katowickiego klubu 28-latek rozegrał już 16 spotkań. Podczas rocznej przygody klubu na zapleczu Domagała zaprezentował się na boisku w 35 spotkaniach, w których łącznie zdobył 176 punktów. W ataku skończył 146 piłek, grając ze skutecznością 49%. Do tego dołożył 17 asów serwisowych i 13 oczek blokiem. Występy na najwyższym szczeblu rozgrywek w Polsce nie są dla siatkarza niczym nowym. Licząc z poprzednimi klubami na za sobą już siedem takich sezonów. Choć nie jest zwykle pierwszoplanową postacią, to zmiennikiem jest solidnym i potrafi uchronić drużynę przed stratą punktów.
– Damian Domagała jest z nami od kilku lat. Przez ten czas rozegrał wiele spotkań w naszych barwach. Dojrzał jako zawodnik i stał się bardzo ważną częścią naszego zespołu. Wierzymy, że z Damianem w składzie jesteśmy w stanie powrócić w szybkim tempie do najwyższej klasy rozgrywkowej – powiedział przed rokiem dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u, Jakub Bochenek.

HOKEJ

hokej.net.pl – GieKSa sięgnęła po amerykańskiego obrońcę. Grał w pięciu europejskich ligach

GKS Katowice odsłonił kolejną kartę przed sezonem 2026/2027. Do drużyny wicemistrzów Polski dołączył dziś Matthew Sredl. Amerykański obrońca ostatnio występował we francuskiej ekstralidze.
Sredl (185 cm, 91 kg) ma 24 lata i urodził się w Grosse Pointe Farms, w stanie Michigan. Jest mobilnym defensorem, który oprócz zadań stricte defensywnych potrafi też zawiązać akcję i przymierzyć spod linii niebieskiej.
W jego hokejowym życiorysie można znaleźć 1 spotkanie w AHL oraz 105 w ECHL. Od sezonu 2023-2024 występuje na europejskich taflach. Rozegrał 4 mecze w czeskiej Tipsport Extralidze, 15 konfrontacjiw słowackiej Tipos Extralidze, 24 w norweskiej Fjordkraft-ligaen i 14 na zapleczu DEL.
Miniony sezon spędził w barwach francuskiego Anglet Hormadi. W 38 starciachzdobył 1 bramkę i zaliczył 9 asyst. Na ławce kar spędził 12 minut.

GieKSa poznała rywali w Pucharze Kontynentalnym. Na horyzoncie starcie ze starymi znajomymi

GKS Katowice będzie w najbliższym sezonie reprezentował Polskę w Pucharze Kontynentalnym. Poznaliśmy wszystkich uczestników tych rozgrywek i dowiedzieliśmy się, kiedy wicemistrzowie Polski rozpoczną pucharową rywalizację.
Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) ogłosiła dziś listę wszystkich uczestników drugiego – obok Hokejowej Ligi Mistrzów – z europejskich pucharów. W porównaniu do zeszłego roku czeka nas kilka zmian.
W dniach 16-18 października odbędzie się pierwsza runda. Osiem zespołów zostało podzielonych na dwie grupy. W grupie A zagrają HC Mogo Ryga (Łotwa), Sokił Kijów (Ukraina), SC Energija Elektreny (Litwa) i CH Jaca (Hiszpania). W grupie B zobaczymy Coronę Braszów (Rumunia), Budapest Jégkorong Akadémia HC (Węgry), KHL Zagrzeb (Chorwacja), Viru Sputnik Kohtla-Järve (Estonia).
Polskę będzie reprezentował GKS Katowice, który do rywalizacji przystąpi jako triumfator sezonu zasadniczego TAURON Hokej Ligi. Podopieczni Jacka Płachty zmagania rozpoczną od drugiej rundy. Ta zostanie rozegrana w dniach 13–15 listopada i będzie miała formę dwóch równoległych turniejów.
GieKSa została przydzielony do grupy C, a jej rywalami będą Belfast Giants, Dragons de Rouen oraz zwycięzcą grupy A. Szczególnie interesująco zapowiada się konfrontacja z „Gigantami”, bo oba zespoły miały już bowiem okazję rywalizować ze sobą w sezonie 2019/2020. Wówczas spotkały się zarówno w trzeciej rundzie, jak i w turnieju finałowym Pucharu Kontynentalnego. Z kolei Dragons de Rouen to jeden z najbardziej utytułowanych klubów we Francji. „Smoki”przystąpią do rozgrywek jako zwycięzca sezonu zasadniczego Ligue Magnus. W fazie play-off zakończyły jednak rywalizację już na etapie półfinału.
W grupie D zagrają kazachski Nomad Astana, duński Herlev Eagles, włoski HC Asiago oraz zwycięzca grupy B.
Do Turnieju Finałowego, który odbędzie się w dniach 14-17 stycznia 2027 roku awans wywalczą po trzy drużyny. Sześć najlepszych zespołów również zostanie podzielonych na dwie grupy. Ich zwycięzcy zmierzą się w wielkim finale, drużyny z drugich miejsc powalczą o brązowy medal, a ekipy sklasyfikowane na trzecich lokatach rozegrają mecz o piąte miejsce.

Kanadyjski twardziel opuścił GieKSę. Ma już nowy klub

Zack Hoffman nie jest już zawodnikiem GKS-u Katowice. Kanadyjski obrońca, który dał się poznać jako zawodnik grający niezwykle twardo, podpisał roczny kontrakt z Dundee Stars, występującym na co dzień w brytyjskiej Elite Ice Hockey League.
[…] W minionym sezonie reprezentował barwy GKS-u Katowice, z którym sięgnął po wicemistrzostwo Polski. W 56 meczach TAURON Hokej Ligi zgromadził16 punktów za 3 gole i 13 kluczowych zagrań. Sędziowie nałożyli na niego 128 minut karnych, a jego bilans plus/minus wyniósł +21.

Kibice cenili go za charakter i poświęcenie. Filar defensywy żegna się z GieKSą!

Travis Verveda nie będzie reprezentował barw GKS-u Katowice w sezonie 2026/2027. Kanadyjski obrońca po dwóch latach opuszcza ekipę wicemistrzów Polski.
[…] 29-letni obrońca w barwach GieKSy rozegrał 114 ligowych spotkań. Zdobył w nich 10 bramek i zanotował 21 asyst. Na ławce kar spędził 72 minuty, a jego wartość dla zespołu dobrze oddaje statystyka plus/minus, w której osiągnął bardzo dobry wynik +49.
Verveda jest kolejnym zawodnikiem, który tego lata pożegnał się z katowickim klubem. Wcześniej z GKS-em rozstali się bramkarz Jesper Eliasson, obrońcy Zack Hoffman, Aleksi Varttinen i Albin Runesson oraz napastnicy Ian McNulty, Juho Koivusaari, Lauri Huhdanpää, Sam Coatta, Mateusz Bepierszcz, Jean Dupuy i Maksymilian Dawid.

Polski hokej w żałobie. Zmarł były bramkarz dwóch zasłużonych klubów

Smutna informacja napłynęła do naszej redakcji. Nie żyje Piotr Grobarczyk, były bramkarz Polonii Bydgoszcz, Baildonu Katowice oraz GKS-u Katowice. Miał 72 lata.
Piotr Grobarczyk występował w barwach Baildonu Katowice w latach 1978–1981. Następnie przeniósł się do GKS-u Katowice, którego zawodnikiem pozostawał przez pięć kolejnych sezonów, od 1981 do 1986 roku. W trakcie swojej kariery reprezentował również Polonię Bydgoszcz.
Były golkiper dał się poznać jako solidny i ambitny golkiper, który przez lata rywalizował na najwyższym poziomie krajowych rozgrywek. Jego nazwisko jest dobrze znane szczególnie starszym kibicom śląskiego hokeja.
Pogrzeb odbędzie sie w środę, 17 czerwca 2026 roku. Msza pogrzebowa rozpocznie się o godzinie 9:00 w Parafii św. Józefa w Katowicach-Załężu.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga