Dołącz do nas

Piłka nożna

A jak wyjazd to wtopa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Do meczu z Motorem Lublin GKS Katowice przystępował w nastrojach średnich, gdyż odpadnięcie z Hapoelem wesołe nie było, ale pojawiła się ekscytacja ze względu na powrót na ligowe boiska. GieKSa po porażce i zwycięstwie w pierwszych dwóch kolejkach, w poprzedniej pauzowała. Przede wszystkim jednak chodziło o to, by przełamać wyjazdową niemoc.

W składzie pojawiło się kilka roszad. Zmiany nastąpiły na wahadłach, gdzie pojawili się dający dobrą zmianę w środę Erik Jirka i Mateusz Wdowiak. Mateusza Kowalczyka zastąpił natomiast Kacper Łukasiak. Bardzo ciekawi byliśmy występu Bartosza Wolskiego, który miał okazję wystąpić przeciw swojej byłej drużynie.

Przed meczem odbyły się patriotyczne sprawy – orkiestra odegrała pieśni patriotyczne właśnie, a także hymn państwowy. Minutą ciszy uczczono pamięć ofiar wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Potem przeszliśmy już do grania.

W początkowej fazie Motor przejął lekką inicjatywę i kilka razy podszedł po do naszego pola karnego, mieli kilka rzutów rożnych. Dobrą sytuację miał wypuszczany przez Czubaka N’Diaye, ale spalił. W 17. minucie szybką akcję przeprowadzili Katowiczanie, ale najpierw wyrzucony na zewnątrz boiska został Mateusz Wdowiak – doszedł do piłki, dośrodkował, ale Ilja Szkurin trafił wprost w bramkarza. Po chwili gospodarze przeprowadzili szybki atak, N’Diaye dostał podanie na sam na sam, ale nasi obrońcy zdążyli wrócić. W 23. minucie Bartosz Nowak kapitalnie wypuścił Szkurina, napastnik nawinął obrońcę, ale jego uderzenie trafiło w słupek. W rewanżu Simon w idealnej sytuacji trafił wprost w bramkarza. W 26. minucie Nowak szykował sobie sytuację do strzału, uderzenie zostało zablokowane i trafiło pod nogi Wdowiaka, który z ostrego kąta trafił w boczną siatkę. Chwilę później dośrodkował Alan Czerwiński, piłkę zgrywał Lukas Klemenz, ale Kacper Łukasiak tuż przed bramką nie trafił w piłkę. W 36. minucie koronkową akcję przeprowadzili gospodarze, ale Karol Czubak z ostrego kąta nieprecyzyjnie trafił w piłkę i ta poleciała wzdłuż bramki.

W przerwie trener GKS dokonał dwóch zmian. Marcela Wędrychowskiego i Alana Czerwińskiego zastąpili Szymon Bartlewicz i Pau Resta.

W 48. minucie dynamiczną akcję przeprowadził Ndiaye, jego uderzenie obronił Gabriel Kobylak, a piłka trafiła pod nogi Czubaka, który z bliska dopełnił formalności posyłając futbolówkę do pustej bramki. Okazało się jednak, że napastnik był na minimalnym spalonym i po analizie VAR bramka została anulowana. W 60. minucie bliźniaczą sytuację mieliśmy po drugiej stronie. Nowak rozegrał dwójkową akcję ze Szkurinem, Ilja trafił do siatki, ale nasz pomocnik był w trakcie tej akcji na spalonym. Chwilę później po dośrodkowaniu z lewej strony w krótki róg uderzał Simon, ale fenomenalnie piłkę na słupek zbił Simon. Mecz nie porywał, ale trzymał w napięciu. W 76. minucie bardzo dobrą piłkę w pole karne posłał Wolski, ale Szkurin główkował bardzo niecelnie. W 86. minucie gospodarze przeprowadzili akcję – Ndiaye popędził prawym skrzydłem i dośrodkował, a niepilnowany Czubak trafił do siatki. Tym razem VAR nie wykazał nieprawidłowości i gol został uznany. Sędzia doliczył 10 minut, ale Katowiczanie nie potrafili zagrozić bramce rywali. Motor dociągnął zwycięstwo do końca.

16.08.2026, Lublin
Motor Lublin – GKS Katowice 1:0
Bramki: Czubak (86).
Motor: Popa – Santos (78. Lukoszek), Bereszyński, Bartoš, Luberecki, Bourhane, Simon, Łęgowski (90. Meyer), Ndiaye (90. Haxha), Ronaldo (66. Aïko), Czubak (90. Gregorski).
GKS: Kobylak – Jirka (71. Wasielewski), Czerwiński (46. Resta), Jędrych, Klemenz, Wdowiak (71. Galan), Łukasiak, Wolski, Nowak (89. Marković), Wędrychowski (46. Bartlewicz), Szkurin.
Żółte kartki: Simon, Bereszyński, Bartoš – Wędrychowski, Klemenz.
Sędzia: Paweł Gryckiewicz (Toruń).
Widzów: 13016 (w tym 747 kibiców GieKSy).

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    bulwa84

    16 sierpnia 2026 at 16:53

    moze zaczniecie trenowac raz u siebie raz na obcym boisku. niestety porazki irytuja

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga