Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd mediów: Wicemistrzowie Polski pozyskali obrońcę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Klub ogłosił plan przygotowań kobiecej sekcji piłki nożnej. Klaudia Maciążka podpisała nowy kontrakt, a Anna Konkol ponownie będzie reprezentować barwy GieKSy. Do drużyny dołączyła również reprezentantka Słowacji – pomocniczka Martina Šurnovská. W pierwszym sparingu zremisowaliśmy z Czarnymi Sosnowiec 1:1 (1:1). Runda jesienna w Orlen Ekstralidze Kobiet rozpocznie się w weekend 1-2 sierpnia, a zakończy 14-15 listopada.

W dwóch ostatnich sparingach na obozie w Opalenicy drużyna męska przegrała z Piastem 0:1 i wygrała z Miedzią 2:0. W sobotę 11 lipca zmierzymy się ze Stalą Rzeszów. Drużynę opuścił Dawid Kudła.

Siatkarze rozpoczną sezon 17 października, kiedy przed własną publicznością zmierzą się z Aluron CMC Wartą Zawiercie.

Obrońca Joona Huttula będzie reprezentował hokejową GieKSą w najbliższym sezonie.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Plan przygotowań GKS-u Katowice [2026/2027]

Piłkarki GKS-u Katowice w ramach przygotowań do nowego sezonu rozegrają pięć spotkań kontrolnych. Brązowe medalistki ubiegłego sezonu wyjadą na dwa zgrupowania.
Podopieczne Karoliny Koch, która przedłużyła kilka dni temu kontrakt z GieKSą, 26 czerwca wróciły do treningów i przeszły badania oraz testy.
Pierwszy trening na boisku katowiczanki mają zaplanowany na 29 czerwca, a już w czwartek 4 lipca rozegrają mecz kontrolny z Czarnymi Antrans Sosnowiec. W dniach 10–11 lipca zespół wyjedzie na zgrupowanie do Szczyrku, a od trzynastego do dziewiętnastego lipca szlifować będzie formę podczas zgrupowania w Ustroniu.
Na 15 lipca sztab szkoleniowy zaplanował dwa spotkania kontrolne. GieKSa rozegra spotkanie z piątym zespołem ekstraklasy czeskiej – Banikiem Ostrava oraz Rekordem Bielsko-Biała. Trzy dni później formę trzeciego zespołu ubiegłego sezonu Orlen Ekstraligi przetestuje beniaminek najwyższej klasy rozgrywkowej Ślęza Wrocław, a 25 lipca rywalem GKS-u będzie mistrz Czech Sparta Praga.
Plan przygotowań GKS-u Katowice:
26.06 – powrót do treningów
26-27.06 – badania i testy
29.06 – pierwszy trening na boisku
04.07 – Czarni Antrans Sosnowiec
10-11.07 – zgrupowanie w Szczyrku
13-19.07 – zgrupowanie w Ustroniu
15.07 – Banik Ostrawa
15.07 – Rekord Bielsko-Biała
18.07 – Ślęzą Wrocław
25.07 – Slavia Praga

Klaudia Maciążka przedłużyła kontrakt z GKS-em Katowice

Klaudia Maciążka przedłużyła kontrakt z GKS-em Katowice. 25-letnia zawodniczka związała się umową obowiązującą do czerwca 2028 roku.
Maciążka do GieKSy trafiła w 2020 roku z Rysów Bukowina Tatrzańska. W barwach trzeciego zespołu Orlen Ekstraligi rozegrała dotychczas 120 spotkań i zdobyła w nich 56 goli. Z GKS-em Maciążka zdobyła dwa mistrzostwa Polski, wicemistrzostwo i brązowy medal Orlen Ekstraligi. Wraz z koleżankami z drużyny dwukrotnie świętowała zdobycie Pucharu Polski. W minionym sezonie 25-latka wystąpiła w szesnastu ligowych spotkaniach i zdobyła w nich siedem goli. W rozgrywkach Orlen Pucharu Polski rozegrała pięć spotkań i strzeliła w nich cztery bramki.

Znamy terminarz rundy jesiennej sezonu 2026/27 Orlen Ekstraligi

Czas odliczać do startu nowego sezonu ORLEN Ekstraligi. Runda jesienna rozpocznie się w pierwszy weekend sierpnia i potrwa do połowy listopada, a pełny terminarz spotkań jest już znany.
Sezon 2026/27 ORLEN Ekstraligi wystartuje nieco ponad tydzień wcześniej niż w ubiegłym roku, kiedy rozgrywki rozpoczęły się 9 sierpnia – inaugurację zaplanowano na pierwszy weekend sierpnia. W pierwszej serii gier mistrzynie kraju, Czarni Sosnowiec zagrają u siebie z Grot SMS-em Łódź. Wicemistrzynie ze Szczecina pojadą natomiast na teren beniaminka, Legii Ladies. Pojedynek mistrza z wicemistrzem przypada natomiast na 9. kolejkę, która odbędzie się 31 października. Ostatnia seria gier rundy jesiennej przypada natomiast na połowę listopada 2026.
1. kolejka (1/2 sierpnia)
GKS Katowice – Rekord Bielsko-Biała
2. kolejka (8/9 sierpnia)
Lech UAM Poznań – GKS Katowice
3. kolejka (15/16 sierpnia)
GKS Katowice – Czarni Sosnowiec
4. kolejka (22/23 sierpnia)
Ślęza Wrocław – GKS Katowice
5. kolejka (29/30 sierpnia)
GKS Katowice – Grot SMS Łódź
6. kolejka (26/27 września)
GKS Katowice – Legia Ladies
7. kolejka (3/4 października)
Górnik Łęczna – GKS Katowice
8. kolejka (17/18 października)
GKS Katowice – KS Uniwersytet Jagielloński Kraków
9. kolejka (31 października)
Śląsk Wrocław – GKS Katowice
10. kolejka (7/8 listopada)
GKS Katowice – AP 2010 Orlen Gdańsk
11. kolejka (14/15 listopada)
Pogoń Szczecin – GKS Katowice

Anna Konkol wraca do GKS-u Katowice!

GKS Katowice oficjalnie ogłosił powrót Anny Konkol. 24-letnia obrończyni ponownie będzie reprezentować barwy mistrzyń Polski, podpisując kontrakt obowiązujący do czerwca 2027 roku.
Dla kibiców GieKSy to doskonale znana postać. Konkol była związana z katowickim klubem w latach 2018–2024 i przez ten czas stała się jedną z najważniejszych zawodniczek drużyny.
Do Katowic trafiła z ROW-u Rybnik, gdzie wcześniej świętowała awanse do II oraz I ligi.
Swój debiut w barwach GKS-u zanotowała 4 sierpnia 2018 roku. W kolejnych sezonach regularnie występowała zarówno w ORLEN Ekstralidze, jak i rozgrywkach Pucharu Polski. Na swoim koncie ma również występy w kwalifikacjach do Ligi Mistrzyń UEFA.
Podczas pierwszego pobytu w Katowicach rozegrała aż 128 spotkań i zdobyła cztery bramki. To wynik, który do dziś daje jej trzecie miejsce w klasyfikacji zawodniczek z największą liczbą występów w historii kobiecej drużyny GKS-u Katowice. Razem z zespołem sięgnęła po mistrzostwo Polski w sezonie 2022/23 oraz Puchar Polski w rozgrywkach 2023/24.
Latem 2024 roku jej kariera została na pewien czas przerwana. Obrończyni zdecydowała się zawiesić sportową działalność z powodu ciąży. Po urodzeniu dziecka wróciła jednak do treningów i ponownie pojawiła się na boiskach. W styczniu 2026 roku związała się z Czarnymi Antrans Sosnowiec, gdzie dokończyła sezon zakończony zdobyciem mistrzostwa Polski.
Teraz Konkol wraca do klubu, w którym spędziła najważniejsze lata swojej dotychczasowej kariery. Jej powrót oznacza dla GKS-u pozyskanie zawodniczki doskonale znającej środowisko klubu, posiadającej duże doświadczenie na poziomie ORLEN Ekstraligi oraz mogącej wzmocnić defensywę przed kolejnym sezonem walki o najwyższe cele.

Martina Šurnovská w GKS-ie Katowice

Reprezentantka Słowacji Martina Šurnovská podpisała kontrakt z GKS-em Katowice. 27-latka związała się umową obowiązującą do czerwca 2028 roku.
Šurnovská od lipca 2020 roku występowała w czeskiej Slavii Praga. Podczas swojej sześcioletniej przygody ze Slavią 83-krotna reprezentantka Słowacji czterokrotnie zdobywała mistrzostwo Czech i tyle samo razy sięgnęła po krajowy puchar.
W 2024 roku pomocniczka zajęła trzecie miejsce w plebiscycie na „Piłkarkę Roku na Słowacji”. W przeszłości zawodniczka występowała w HK Slovan Duslo Šaľa, Partizanie Bardejov, Slovanie Bratysława oraz cypryjskim Apollonie.
W minionym sezonie Surnovska wystąpiła w osiemnastu ligowych spotkaniach i zdobyła w nich piętnaście goli.

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice rywalizował z Piastem Gliwice na zakończenie obozu w Opalenicy. Zobacz kto był lepszy. Później Katowiczanie zagrali z Miedzią

W środę 1 lipca GKS Katowice rywalizował w meczu kontrolnym z Piastem Gliwice. Obie drużyny PKO Ekstraklasy z naszego regionu przebywają na zgrupowaniu w Opalenicy. Zobacz kto wygrał śląskie starcie w Wielkopolsce. Po południu Katowiczanie zmierzyli się jeszcze na zakończenie obozu z Miedzią Legnica.
Piłkarze GKS Katowice w Opalenicy przebywają od 22 czerwca i mecz z Piastem był ich trzecim meczem kontrolnym podczas tego zgrupowania. Wcześniej podopieczni trenera Rafał Góraka rozgromili w Wielkopolsce Świt Szczecin 7:0 oraz pokonali Arkę Gdynia 2:0.
Środowe spotkanie dwóch śląskich drużyn z PKO Ekstraklasy rozgrywane było w strugach deszczu. W pojedynku z Piastem Katowiczanie stracili pierwszą bramkę w sparingu na obozie. Jej strzelcem był Jason Lokilo, który wykończył dokładne dośrodkowanie Jakuba Łabojko. Jak się okazało był to jedyny gol w tym spotkaniu i GKS poniósł pierwszą porażkę podczas przygotowań do nowego sezonu.
Gliwiczanie do Opalenicy przyjechali 29 czerwca i w Wielkopolsce przebywać będą do 9 lipca. Potyczka z GieKSą była ich pierwszą na tym obozie, a drugą podczas letnich przygotowań, bo w sobotę przegrali w Częstochowie z Rakowem 0:2. Na miejscu czekają ich jeszcze sparingi z Banikiem Ostrawa i Miedzią Legnica.
Katowiczanie grali praktycznie przez całe spotkanie jedną jedenastką, bo po południu mieli zaplanowany jeszcze jeden mecz kontrolny z Miedzią Legnica. Piłkarze Góraka najlepszą okazję do zdobycia gola mieli po strzale Emana Markovicia, który zszedł na prawą nogą i mierzył w okienko. Piłka przeleciała jednak tuż nad poprzeczką.
Piast przejął inicjatywę w końcówce pierwszej połowy. Maciej Kikolski zdołał obronić uderzenie głową Macieja Kucharskiego z najbliższej odległości, lecz po kolejnym dośrodkowaniu z lewej strony i uderzeniu pochodzącego z Belgii, lecz mającego kongijskie korzenie Lokilo bramkarz GKS był już bezradny.
Piast w drugiej połowie wystawił do gry nową jedenastkę z testowanym bramkarzem. W końcówce Gliwiczanie mogli podwyższyć prowadzenie, bo podaniu Leandro Sanki sam na sam z bramkarzem był Andréas Katsantónis, ale przegrał pojedynek z Kikolskim. GKS odpowiedział uderzeniem Jesse Boscha z 16 m w środek bramki.
Katowiczanie zagrali w Miedzią na koniec obozu
W środę po południu GKS Katowice zagrał z Miedzią Legnica na zakończenie obozu w Opalenicy. Katowiczanie pokonali I-ligowca. Wynik spotkania już w 9 minucie otworzył Ilja Szkurin wykorzystując dobre podanie Mateusza Wdowiaka. Zwycięstwo GieKSy przypieczętował w 32. minucie Szymon Bartlewicz. Uderzona przez niego piłka po dotknięciu przez obrońcę rywali Mateusza Grudzińskego wpadła do siatki. Piłkarze trenera Góraka mieli w tym meczu zdecydowaną przewagę i mogli wygrać wyżej, ale dobrych okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystali Erik Jirka i Arkadiusz Jędrych.

sportowefakty.wp.pl – Z Ekstraklasy do III ligi. Odchodzi z klubu po pięciu latach

Dawid Kudła nie jest już bramkarzem GKS-u Katowice. 34-latek na zasadzie transferu definitywnego przenosi się do Zagłębia Sosnowiec.
Co prawda kontuzjowany jest Rafał Strączek i do gry wróci dopiero za kilka miesięcy, ale GKS Katowice pozyskał tego lada dwóch bramkarzy: Gabriela Kobylaka i Macieja Kikolskiego.
W związku z tym Dawid Kudła nie mógł liczyć na regularną grę i musiał odejść.
Kudła miał ważny kontrakt jeszcze przez rok, ale w poniedziałek GKS poinformował, że 34-letni bramkarz przenosi się na zasadzie transferu definitywnego do Zagłębia Sosnowiec.
Kudła trafił do GKS-u latem 2021 roku. W tym czasie rozegrał 142 mecze i był ważną postacią drużyny, która wywalczyła awans do Ekstraklasy.
W poprzednim sezonie wystąpił w trzynastu spotkaniach.
Zagłębie Sosnowiec to spadkowicz z Betclic II ligi. Kudła związał się z tym klubem trzyletnim kontraktem. Trafia do Zagłębia po raz trzeci w karierze.

SIATKÓWKA

siatka.org – Kiedy poznamy mistrza Polski? Terminarz PlusLigi 2026/2027

Poznaliśmy wstępny terminarz PlusLigi na sezon 2026/2027. Rozgrywki rozpoczną się w połowie października. Runda zasadnicza potrwa do końca marca. Pod koniec kwietnia rozpocznie się walka o medale. Mistrza Polski poznamy najwcześniej 5 maja.
Podobnie jak w minionych rozgrywkach, również w sezonie 2026/2027 siatkarze PlusLigi do gry wejdą w drugiej połowie października. Mistrzostwa Polski będzie bronić Aluron CMC Warta Zawiercie. Co ciekawe w przyszłym sezonie mistrz Polski również zagra w dwóch halach. Większość spotkań rundy zasadniczej w roli gospodarza rozegra w hali w Zawierciu. Zgodnie z opublikowanym terminarzem tylko mecze z Asseco Resovią Rzeszów (18. kolejka), PGE Projektem Warszawa (24. kolejka) i Bogdanką LUK Lublin (26. kolejka) odbędą się w Arenie Sosnowiec. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Barkom Każany Lwów tym razem rozgrywać swoje mecze będzie w Jastrzębiu-Zdroju. GKS Katowice po raz pierwszy w PlusLidze będzie grał w swojej nowej hali – Arena Katowice (Katowiczanie grali tam już w poprzednim sezonie w PLS 1. Lidze).
Rozgrywki rozpoczną się 17 października. Podobnie jak w poprzednim sezonie będziemy mieli do czynienia z kilkoma kolejkami środowymi, które zostaną rozdzielone na dwa terminy. Wstępnie dwie kolejki zaplanowano na okolice tradycyjnej przerwy świątecznej (26 grudnia i 2 stycznia) a ostatnia kolejka rundy zasadniczej wypada w Wielką Sobotę. Nie ma za to zaplanowanych meczów na 24 stycznia, więc najprawdopodobniej wtedy rozpocznie się turniej finałowy Pucharu Polski.

HOKEJ

hokej.net – Wicemistrzowie Polski pozyskali obrońcę. Doświadczony Fin

GKS Katowice kontynuuje kompletowanie składu przed sezonem 2026/2027. Szeregi wicemistrzów Polski zasilił Joona Huttula, doświadczony fiński obrońca, który posiada w swoim dorobku mistrzostwo Finlandii i 172 mecze w tamtejszej Liidze.
Huttula (185 cm, 90 kg) ma 29 lat i urodził się w Tampere. To obrońca, który wyróżnia się odpowiedzialną grą we własnej tercji, dobrze czyta grę, nie unika fizycznych pojedynków i potrafi też wyprowadzić krążek z własnej tercji.
W jego CV można znaleźć 172 spotkania w fińskiej Liidze, w których zdobył 4 bramki i zaliczył 15 asyst. Z zespołem Kärpäta Oulu, już na początku seniorskiej kariery, sięgnął po mistrzostwo Finlandii. Dodajmy, że miałoto miejsce w sezonie 2017/2018.
Rozegrał też 96 konfrontacje w czeskiej ekstralidze (2 bramki, 10 kluczowych zagrań), a ostatnie dwa sezony spędził w brytyjskiej Elite Ice Hockey League. W zespole Sheffield Steelers wystąpił w sumie w 111 ligowych meczach i zanotował 41 punktów. Dziesięciokrotnie wpisał się na listę strzelców, a 31 razy asystował. Na ławce kar spędził 62 minuty.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2026/27
Bramkarze: Connor LaCouvee i Michał Kieler
Obrońcy: Pontus Englund, Ethan Cap, Matthew Sredl, Joona Huttula, Kacper Maciaś i Błażej Chodor
Napastnicy: Stephen Anderson, Joona Monto, Miro Ruokonen, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman i Jakub Hofman.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga