Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: W młodości siła!
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Katarzyna Nowak została wyróżniona nagrodą dla Najlepszej Obrończyni Orlen Ekstraligi Kobiet w sezonie 2025/26. Potwierdziły się doniesienia mediów na temat przenosin Szymona Bartlewicza do GieKSy. Kontuzja Rafała Strączka wyklucza z gry naszego bramkarza na kilka miesięcy. Media donoszą o końcowych rozmowach w sprawie podpisania kontraktu z Bartoszem Wolskim z Motoru.
Po awansie do PlusLigi w sekcji siatkarskiej rozpoczynają się ruchy transferowe. Z drużyną pożegnają się Krzysztof Gibek, Mateusz Łysikowski, Piotr Fenoszyn, Kajetan Marek oraz Maciej Wóz. Kapitan zespołu Grzegorz Pająk pozostanie w Katowicach na kolejny sezon.
Z hokejową GieKSą rozstają się Albin Runesson, Aleksi Varttinen, Jean Dupuy oraz Maksymilian Dawid. Klub przedłużył kontrakty z Jonaszem i Jakubem Hofmanami oraz Błażejem Chodorem. Nowym zawodnikiem został bramkarz Connor LaCouvee.
PIŁKA NOŻNA
wkatowicach.eu – Katarzyna Nowak z GieKSy została wyróżniona nagrodą dla najlepszej obrończyni sezonu 2025/2026!
Katarzyna Nowak została uznana za najlepszą obrończynię sezonu 2025/2026 Orlen Ekstraligi Kobiet. Zawodniczka GKS-u Katowice odebrała prestiżowe wyróżnienie podczas gali podsumowującej rozgrywki, potwierdzając swoją pozycję w gronie czołowych piłkarek w Polsce.
Katarzyna Nowak została wyróżniona nagrodą dla najlepszej obrończyni sezonu 2025/2026. Zawodniczka GKS-u Katowice otrzymała prestiżowe wyróżnienie podczas pierwszej gali Orlen Ekstraligi kobiet podsumowującej minione rozgrywki. Zdobywczyni Pucharu Polski potwierdziła tym samym swoją przynależność do ścisłej czołówki piłkarek występujących na polskich boiskach.
Miniony sezon był dla Katarzyny Nowak bardzo udany. Defensorka GieKSy była jednym z filarów zespołu, imponując nie tylko skutecznością w grze obronnej, ale również regularnością występów, odpowiedzialnością i boiskowym przywództwem. Jej postawa miała spory wpływ na wyniki osiągane przez drużynę w trakcie całych rozgrywek, a pewność i spokój, które wnosiła do linii defensywnej, wielokrotnie pomagały zespołowi w najważniejszych momentach sezonu. Pod koniec ubiegłego roku Nowak zadebiutowała również w seniorskiej reprezentacji Polski.
Podczas uroczystej gali podsumowującej rozgrywki Katarzyna Nowak odebrała statuetkę dla najlepszej obrończyni sezonu. Przypomnijmy, że w kampanii 2025/26 GieKSa wygrała rozgrywki Orlen Pucharu Polski, a w Orlen Ekstralidze kobiet zajęła 3. miejsce.
To ogromne wyróżnienie i wielka motywacja do dalszej pracy. Ta nagroda jest efektem wysiłku całej drużyny, sztabu szkoleniowego oraz wszystkich osób, które wspierają mnie każdego dnia. Dziękuję za zaufanie i gratuluję całemu zespołowi świetnego sezonu – powiedziała Katarzyna Nowak po odebraniu nagrody.
weszlo.com – GKS zaczyna zbrojenia! Potwierdził pierwszy transfer
Już za nieco ponad dwa tygodnie GKS Katowice pozna swojego pierwszego rywala po powrocie na europejskie boiska. Jeszcze nie czekając na losowanie, już oficjalnie ogłosił swój pierwszy transfer tego lata. Na Nową Bukową przeniósł się zawodnik wyróżniający się na zapleczu Ekstraklasy, który wraz z zespołem do samego końca walczył o awans.
Klub z Katowic potwierdził, że od nowego sezonu w ekipie Rafała Góraka będzie występował 20-letni młodzieżowy reprezentant Polski Szymon Bartlewicz. Ofensywny pomocnik podpisał kontrakt do końca 2029 roku z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Wychowankowi Chrobrego Głogów, mimo że nie udało się wprowadzić zespołu do Ekstraklasy, to i tak będzie miał okazję w niej zagrać.
Szymon Bartlewicz przez całą swoją dotychczasową karierę występował w barwach Chrobrego Głogów. W tym sezonie był absolutnie kluczową postacią zespołu Łukasza Becelli, który marzył o awansie do Ekstraklasie. W 34 spotkaniach rozegrał blisko 2000 minut, strzelił jednego gola oraz dorzucił cztery asysty.
Potencjał zobaczył w nim także Jerzy Brzęczek, który powołał go na ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 21. W obu marcowych spotkaniach eliminacji do młodzieżowych mistrzostw Europy ofensywny pomocnik debiutu się jednak nie doczekał. Zarówno z Armenią jak i z Czarnogórą, pełne 90 minut przesiedział na ławce rezerwowych.
Bartlewicz w rozmowie z mediami GieKSy wyjaśnił, co skłoniło go do przenosin do Katowic.
– Bardzo spodobał mi się plan, jaki przedstawił mi trener wraz ze sztabem. Bardzo spodobała mi się także infrastruktura, stadion, to jak wszystko tutaj wygląda. Tak samo kibice i cała otoczka to też miało duży wpływ na moją decyzję. Myślę, że to odpowiedni klub dla moje rozwoju, odpowiednie miejsce i chce się tutaj rozwijać.
Podsumował też lata spędzone w Głogowie.
– To była bardzo ciekawa przygoda, spędziłem tam tak naprawdę większość swojego życia. W Głogowie przeżyłem wspaniałe chwile, chociaż były też te cięższe, gdy walczyliśmy o utrzymanie. Były też te lepsze, tak jak teraz, gdy walczyliśmy o awans i niestety się nie udało. Drużyna jest naprawdę mocna, wspaniali ludzie i myślę, że zasługuje na Ekstraklasę.
A także zwrócił uwagę na swoje mocne strony, przyznając, że przy najlepszym piłkarzu ostatniego sezonu Ekstraklasy może sporo się nauczyć.
– Jestem na pewno kreatywny. Wiem co robić na boisku w takich mniej obliczalnych momentach, gdy trzeba dać coś od siebie. Tym myślę, że mogę pomóc zespołowi. Patrząc na pozycję na jakiej gram, to na pewno mogę wiele nauczyć się od Bartka Nowaka.
20-latek zdecydowanie nie będzie miał łatwego zadania, by przebić się do podstawowego składu nowej drużyny. Poza wspomnianym Nowakiem na jego pozycji występuje także Eman Marković, Mateusz Wdowiak czy Marcel Wędrychowski. Mimo to sporo w mediach mówi się, że na Nową Bukową może trafić jeszcze jeden ofensywny pomocnik, konkretnie to Bartosz Wolski z Motoru Lublin.
Pucharowicz poważnie osłabiony. Traci kluczowego zawodnika
GKS Katowice właśnie napotkał pierwszy problem przed zmaganiami w eliminacjach europejskich pucharów. Rafał Górak już wie, że w drodze ku fazie zasadniczej Ligi Konferencji będzie musiał sobie poradzić bez jednego ze swoich kluczowych zawodników. Ten wypadł z powodu kontuzji i do gry wróci dopiero za kilka miesięcy.
Klub ze Śląska przekazał, że świeżo po zabiegu stawu barkowego jest Rafał Strączek. Były bramkarz Stali Mielec czy JKS-u Jarosław nabawił się kontuzji w ostatnim meczu poprzedniego sezonu. 27-latek zdołał dotrwać na placu gry do ostatniego gwizdka arbitra, ale przepłacił to kontuzją, która wykluczy go z całego okresu przygotowawczego i początku kolejnych rozgrywek.
Z informacji podanych w komunikacie wynika, że golkiper będzie wracał do zdrowia pod okiem fizjoterapeutów, a jego powrót na boisko powinien się wydarzyć za około cztery miesiące.
Kontuzja Rafała Strączka oznacza, że Rafał Górak na pewno nie będzie mógł skorzystać ze swojego bramkarza przez cały okres trwania eliminacji europejskich pucharów. GKS zaczyna zmagania od drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji i żeby znaleźć się w fazie zasadniczej, to musi wygrać trzy kolejne dwumecze. Dopiero w trakcie fazy ligowej, Strączek miałby okazję zadebiutować na arenie międzynarodowej.
Tego zaszczytu najprawdopodobniej dostąpi Dawid Kudła, który zaczynał sezon jako podstawowy bramkarz klubu z Katowic, ale z czasem przegrał rywalizację i dał się wygryźć młodszemu konkurentowi. Mimo to 34-latek wiosną wskoczył między słupki na trzy spotkania, gdy Strączek również zmagał się z problemami zdrowotnymi. Z drugiej strony nie jest wykluczone, że w obliczu kontuzji swojego podstawowego golkipera, GieKSa nie sięgnie po nowego zawodnika na tę pozycję.
Rafał Strączek początkowo po powrocie do Polski po nieudanej przygodzie we francuskim Bordeaux był tylko zmiennikiem. Z czasem jednak doczekał się swojej szansy i wykorzystał ją w najlepszy możliwy sposób. Notował wiele udanych występów, co spowodowało, że chęć jego sprowadzenia wyraził Lech Poznań. 27-latek jednak zdecydował się zostać w Katowicach, co potwierdził podpisując nowy kontrakt. W poprzednim sezonie zagrał w 26 spotkaniach i zachował dziewięć czystych kont.
Bramkarz w niedawnej rozmowie z Weszło przekonywał, że bardzo dobrze czuje się na Śląsku i uznał, że potrzebna mu jest stabilizacja zamiast kolejnych przenosin.
– Widziałem duże zaangażowanie ze strony GKS-u, o czym już mówiłem. Ja i dziewczyna dobrze się tu czujemy. Zacząłem regularnie występować, dobrze się zgrałem z drużyną, dobrze się czuję w naszym systemie. Po ostatnich latach, gdy nie wszystko szło po mojej myśli, uznałem, że potrzebuję więcej stabilizacji, nabrania większej ogłady i po prostu bycia w kamerach. Doskwierało mi, że tydzień w tydzień jeżdżę na mecze, ale to nie ja jestem na boisku. Tutaj jestem dziś pewny swojej pozycji.
dziennikwschodni.pl – Kapitan Wolski wybrał Katowice
Motor Lublin traci kapitana? Według mediów Bartosz Wolski na dniach ma zostać piłkarzem GKS Katowice.
Jak poinformował dziś (niedziela) przed południem red. Tomasz Włodarczyk z popularnego portalu Meczyki, GKS Katowice pozyskał Bartosza Wolskiego, dotychczas kapitana ekstraklasowego Motoru Lublin. Pomocnik (w Motorze od 2023 r.) decydując się zimą na pozostanie w Lublinie na rundę rewanżową, zagwarantował sobie kwotę odstępnego wartą 100.000 euro, w przypadku chęci zmiany barw. Chęć – jak się okazało – była, znalazł się też potencjalny kontrahent. W przyszłym sezonie Wolski stanie przed szansą gry w europejskich pucharach, występy w których “GieKSa” zagwarantowała sobie w ostatnich minutach sezonu (po golu Marcela Wędrychowskiego – znanego z występów w Górniku Łęczna – w Szczecinie).
SIATKÓWKA
siatka.org – Zmiany u beniaminka PlusLigi. Klub pożegnał pięciu zawodników
GKS Katowice przeprowadza roszady w zespole, przygotowując się do powrotu do PlusLigi. Zgodnie z najnowszymi informacjami klub zakończył współpracę z pięcioma siatkarzami.
GKS Katowice po nieudanych rozgrywkach w sezonie 2024/2025 spadł na zapleczę PlusLigi. Zespół w rozgrywkach I ligi mężczyzn dał z siebie wszystko. Ciężka praca przyniosła oczekiwany rezultat i po zaledwie jednym sezonie klub powrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej. Katowicka drużyna w finale pokonała BBTS Bielsko-Biała.
Po zakończeniu sezonu ligowego katowicki klub rozpoczął kompletowanie zespołu, który jesienią powróci na plusligowe boiska. Już w maju GKS poinformował o przedłużeniu kontraktu z trenerem Emilem Siewiorkiem, który do zespołu dołączył w 2023 roku. Na początku czerwca drużyna z Katowic poinformowała, że w ich barwach nie zagra już pięciu zawodników. Mianowicie w zespole ze Śląska zabraknie środkowego Macieja Woza, libero Kajetana Marka, rozgrywającego Piotra Fenoszyna oraz dwóch przyjmujących Krzysztofa Gibka i Mateusza Łysikowskiego. Wszystkim wymienionym zawodnikom dobiegają końca kontrakty, które zgodnie z oficjalnym komunikatem klubu nie będą przedłużone.
sportowefakty.wp.pl – Beniaminek rozpoczął budowę kadry. Kapitan przedłużył kontrakt
Działacze GKS-u Katowice intensywnie pracują nad tym, by zbudować kadrę na nowy sezon. Wiadomo już, że zespół beniaminka PlusLigi dalej prowadzić będzie trener Emil Siewiorek. Ogłoszono też nazwisko pierwszego zawodnika.
[…] Wiadomo już, kto w GieKSie będzie odpowiadał za rozegranie. Będzie nim Grzegorz Pająk, który w minionym sezonie był kapitanem katowickiego zespołu. Taką rolę będzie pełnił też w nadchodzących rozgrywkach.
„Grzegorz Pająk będzie reprezentował barwy GKS-u Katowice w sezonie 2026/2027. Doświadczony, 39-letni rozgrywający w minionych rozgrywkach, zakończonych awansem do PlusLigi, pełnił funkcję kapitana i był jednym z kluczowych zawodników naszej drużyny” – przekazał GKS w komunikacie.
W swojej karierze występował m.in. w zespołach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Aluronu CMC Warty Zawiercie, MKS-u Będzin, AZS-u Olsztyn oraz LUK-u Lublin. Co więcej, aż trzykrotnie świętował awans z rozgrywek pierwszoligowych do PlusLigi.
W swoim pierwszym sezonie w GieKSie rozegrał 38 spotkań i aż dziesięciokrotnie sięgał po statuetkę MVP, będąc najczęściej wyróżnianym zawodnikiem w lidze.
HOKEJ
hokej.net.pl – Gwiazdor opuszcza wicemistrzów Polski! To nie koniec odejść
Do sporych roszad kadrowych doszło w szeregach GKS-u Katowice. Wicemistrz Polski rozstał się właśnie z czwórką zawodników.
Najgłośniejszym odejściem bez dwóch zdań jest rozstanie z Jeanem Dupuy. Kanadyjczyk zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami znalazł się na celowniku ECB Zagłębia Sosnowiec.
Blisko 32-letni napastnik pochodzący z Kanady był kluczową postacią w szeregach GKS-u. Tylko w tym sezonie na taflach THL rozegrał 52 spotkania, w których 15 razy wpisywał się na listę strzelców i 27-krotnie celnie podawał do kolegów z zespołu. Ponadto na ławce kar spędził 65 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +28.
To jednak nie jedyny napastnik, który żegna się z GieKSą. Zespół opuszcza też Maksymilian Dawid. 20-letni napastnik pochodzący z Gdańska od dwóch lat występował w GKS-ie. Miniony sezon to dla niego 7 „oczek” za 3 bramki i 4 asysty w 52 konfrontacjach.
Roszady nastąpiły również w linii obronnej, bowiem Aleksi Varttinen i Albin Runesson także żegnają się z Katowicami. Pierwszy z nich w tym sezonie zdobył 13 punktów i wypadł na +9 w klasyfikacji plus/minus, a Szwed zaksięgował 16 „oczek” oraz zanotował +25.
– Informujemy, że obrońcy Albin Runesson i Aleksi Varttinen oraz napastnicy Jean Dupuy i Maksymilian Dawid nie będą dłużej reprezentować barw GKS-u Katowice. Kontrakty trzech pierwszych zawodników dobiegły końca, a w przypadku Dawida umowa została rozwiązana za porozumieniem stron– przekazał wicemistrz Polski.
W młodości siła! Wicemistrz Polski przedłuża kontrakty
Wszystkie kluby sukcesywnie budują swoje zespoły na nadchodzący sezon 2026/27. GKS Katowice nie myśli jednak tylko krótkoterminowo, ale też i na kolejne lata wprzód i już teraz przedłużyła kontrakty ze swoimi trzema, młodymi hokeistami.
Mowa o braciach Hofman, którzy przedłużyli swoje umowy do końca sezonu 2028/29 oraz o Błażeju Chodorze, którego kontrakt będzie obowiązywał jeszcze przez dwa sezony.
Wszyscy z nich mogą być zadowoleni ze swoich dokonań w minionym sezonie. Jakub Hofman w 56 spotkaniach zdobył 14 punktów za 7 bramek i 7 asyst, a drugi z napastników w 55 meczach zainkasował 16 „oczek” za 5 trafień i 11 kluczowych podań, a ponadto przywdziewał już reprezentacyjne barwy.
Największe postępy wydaje się jednak, że poczynił Błażej Chodor. Niespełna 21-letni defensor dobrze wpasował się do GieKSy i tworzył zgrany duet z Zackiem Hoffmanem. Dobitnie pokazują to liczby – 4 bramki, 9 asyst w 56 konfrontacjach oraz bilans +12 w klasyfikacji plus/minus.
– Trójka młodych hokeistów ma stanowić o sile naszego zespołu w kolejnych latach, dlatego niezmiernie cieszymy się, że nadal będą reprezentować barwy GKS-u Katowice– informuje katowicki klub.
GieKSa ma nowego bramkarza. To doświadczony Kanadyjczyk
Działacze GKS-u Katowice dopięli kolejny transfer przed sezonem 2026/2027. Nowym bramkarzem GieKSy został Connor LaCouvee, który podpisał z wicemistrzami Polski dwuletni kontrakt.
31-letni Kanadyjczyk jest bramkarzem bazującym przede wszystkim na dobrym ustawieniu, spokoju i świetnym czytaniu gry. Nie należy do golkiperów bardzo ekspresyjnych czy efektownie interweniujących, ale jego mocnymi stronami są regularność, koncentracja oraz dobra gra kijem.
LaCouvee (185 cm, 91 kg) ma na swoim koncie 28 występów na taflach AHL oraz 56 meczów w ECHL. Ostatnie pięć lat spędził jednak w Europie. Rozegrał 14 spotkań w ICE Hockey League oraz kolejne 14 w fińskiej Liidze. Najdłużej występował jednak na Słowacji.
Przez ostatnie cztery sezony bronił w Tipos Extralidze, gdzie rozegrał łącznie 180 spotkań. W dwóch poprzednich rozgrywkach reprezentował barwy Vlci Żylina, dzieląc szatnię między innymi z reprezentantem Polski Kamilem Wałęgą.
W minionym sezonie Kanadyjczyk rozegrał 33 mecze sezonu zasadniczego, notując 91,6 procent skuteczności interwencji i średnio 2,43 wpuszczonego gola na mecz. Jeszcze lepiej prezentował się w fazie play-off. W trzech spotkaniach uzyskał współczynnik GAA na poziomie 2,04 oraz skuteczność interwencji wynoszącą 94,7 procent.
Connor LaCouvee zastąpi Jespera Eliassona.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2026/27
Bramkarz: Connor LaCouvee, Michał Kieler
Obrońcy: Kacper Maciaś i Błażej Chodor
Napastnicy: Stephen Anderson, Joona Monto, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman i Jakub Hofman.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Najnowsze komentarze