Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: W młodości siła!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Katarzyna Nowak została wyróżniona nagrodą dla Najlepszej Obrończyni Orlen Ekstraligi Kobiet w sezonie 2025/26. Potwierdziły się doniesienia mediów na temat przenosin Szymona Bartlewicza do GieKSy. Kontuzja Rafała Strączka wyklucza z gry naszego bramkarza na kilka miesięcy. Media donoszą o końcowych rozmowach w sprawie podpisania kontraktu z Bartoszem Wolskim z Motoru.

Po awansie do PlusLigi w sekcji siatkarskiej rozpoczynają się ruchy transferowe. Z drużyną pożegnają się Krzysztof Gibek, Mateusz Łysikowski, Piotr Fenoszyn, Kajetan Marek oraz Maciej Wóz. Kapitan zespołu Grzegorz Pająk pozostanie w Katowicach na kolejny sezon.

Z hokejową GieKSą rozstają się Albin Runesson, Aleksi Varttinen, Jean Dupuy oraz Maksymilian Dawid. Klub przedłużył kontrakty z Jonaszem i Jakubem Hofmanami oraz Błażejem Chodorem. Nowym zawodnikiem został bramkarz Connor LaCouvee.

PIŁKA NOŻNA

wkatowicach.eu – Katarzyna Nowak z GieKSy została wyróżniona nagrodą dla najlepszej obrończyni sezonu 2025/2026!

Katarzyna Nowak została uznana za najlepszą obrończynię sezonu 2025/2026 Orlen Ekstraligi Kobiet. Zawodniczka GKS-u Katowice odebrała prestiżowe wyróżnienie podczas gali podsumowującej rozgrywki, potwierdzając swoją pozycję w gronie czołowych piłkarek w Polsce.
Katarzyna Nowak została wyróżniona nagrodą dla najlepszej obrończyni sezonu 2025/2026. Zawodniczka GKS-u Katowice otrzymała prestiżowe wyróżnienie podczas pierwszej gali Orlen Ekstraligi kobiet podsumowującej minione rozgrywki. Zdobywczyni Pucharu Polski potwierdziła tym samym swoją przynależność do ścisłej czołówki piłkarek występujących na polskich boiskach.
Miniony sezon był dla Katarzyny Nowak bardzo udany. Defensorka GieKSy była jednym z filarów zespołu, imponując nie tylko skutecznością w grze obronnej, ale również regularnością występów, odpowiedzialnością i boiskowym przywództwem. Jej postawa miała spory wpływ na wyniki osiągane przez drużynę w trakcie całych rozgrywek, a pewność i spokój, które wnosiła do linii defensywnej, wielokrotnie pomagały zespołowi w najważniejszych momentach sezonu. Pod koniec ubiegłego roku Nowak zadebiutowała również w seniorskiej reprezentacji Polski.
Podczas uroczystej gali podsumowującej rozgrywki Katarzyna Nowak odebrała statuetkę dla najlepszej obrończyni sezonu. Przypomnijmy, że w kampanii 2025/26 GieKSa wygrała rozgrywki Orlen Pucharu Polski, a w Orlen Ekstralidze kobiet zajęła 3. miejsce.
To ogromne wyróżnienie i wielka motywacja do dalszej pracy. Ta nagroda jest efektem wysiłku całej drużyny, sztabu szkoleniowego oraz wszystkich osób, które wspierają mnie każdego dnia. Dziękuję za zaufanie i gratuluję całemu zespołowi świetnego sezonu – powiedziała Katarzyna Nowak po odebraniu nagrody.

weszlo.com – GKS zaczyna zbrojenia! Potwierdził pierwszy transfer

Już za nieco ponad dwa tygodnie GKS Katowice pozna swojego pierwszego rywala po powrocie na europejskie boiska. Jeszcze nie czekając na losowanie, już oficjalnie ogłosił swój pierwszy transfer tego lata. Na Nową Bukową przeniósł się zawodnik wyróżniający się na zapleczu Ekstraklasy, który wraz z zespołem do samego końca walczył o awans.
Klub z Katowic potwierdził, że od nowego sezonu w ekipie Rafała Góraka będzie występował 20-letni młodzieżowy reprezentant Polski Szymon Bartlewicz. Ofensywny pomocnik podpisał kontrakt do końca 2029 roku z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Wychowankowi Chrobrego Głogów, mimo że nie udało się wprowadzić zespołu do Ekstraklasy, to i tak będzie miał okazję w niej zagrać.
Szymon Bartlewicz przez całą swoją dotychczasową karierę występował w barwach Chrobrego Głogów. W tym sezonie był absolutnie kluczową postacią zespołu Łukasza Becelli, który marzył o awansie do Ekstraklasie. W 34 spotkaniach rozegrał blisko 2000 minut, strzelił jednego gola oraz dorzucił cztery asysty.
Potencjał zobaczył w nim także Jerzy Brzęczek, który powołał go na ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 21. W obu marcowych spotkaniach eliminacji do młodzieżowych mistrzostw Europy ofensywny pomocnik debiutu się jednak nie doczekał. Zarówno z Armenią jak i z Czarnogórą, pełne 90 minut przesiedział na ławce rezerwowych.
Bartlewicz w rozmowie z mediami GieKSy wyjaśnił, co skłoniło go do przenosin do Katowic.
– Bardzo spodobał mi się plan, jaki przedstawił mi trener wraz ze sztabem. Bardzo spodobała mi się także infrastruktura, stadion, to jak wszystko tutaj wygląda. Tak samo kibice i cała otoczka to też miało duży wpływ na moją decyzję. Myślę, że to odpowiedni klub dla moje rozwoju, odpowiednie miejsce i chce się tutaj rozwijać.
Podsumował też lata spędzone w Głogowie.
– To była bardzo ciekawa przygoda, spędziłem tam tak naprawdę większość swojego życia. W Głogowie przeżyłem wspaniałe chwile, chociaż były też te cięższe, gdy walczyliśmy o utrzymanie. Były też te lepsze, tak jak teraz, gdy walczyliśmy o awans i niestety się nie udało. Drużyna jest naprawdę mocna, wspaniali ludzie i myślę, że zasługuje na Ekstraklasę.
A także zwrócił uwagę na swoje mocne strony, przyznając, że przy najlepszym piłkarzu ostatniego sezonu Ekstraklasy może sporo się nauczyć.
– Jestem na pewno kreatywny. Wiem co robić na boisku w takich mniej obliczalnych momentach, gdy trzeba dać coś od siebie. Tym myślę, że mogę pomóc zespołowi. Patrząc na pozycję na jakiej gram, to na pewno mogę wiele nauczyć się od Bartka Nowaka.
20-latek zdecydowanie nie będzie miał łatwego zadania, by przebić się do podstawowego składu nowej drużyny. Poza wspomnianym Nowakiem na jego pozycji występuje także Eman Marković, Mateusz Wdowiak czy Marcel Wędrychowski. Mimo to sporo w mediach mówi się, że na Nową Bukową może trafić jeszcze jeden ofensywny pomocnik, konkretnie to Bartosz Wolski z Motoru Lublin.

Pucharowicz poważnie osłabiony. Traci kluczowego zawodnika

GKS Katowice właśnie napotkał pierwszy problem przed zmaganiami w eliminacjach europejskich pucharów. Rafał Górak już wie, że w drodze ku fazie zasadniczej Ligi Konferencji będzie musiał sobie poradzić bez jednego ze swoich kluczowych zawodników. Ten wypadł z powodu kontuzji i do gry wróci dopiero za kilka miesięcy.
Klub ze Śląska przekazał, że świeżo po zabiegu stawu barkowego jest Rafał Strączek. Były bramkarz Stali Mielec czy JKS-u Jarosław nabawił się kontuzji w ostatnim meczu poprzedniego sezonu. 27-latek zdołał dotrwać na placu gry do ostatniego gwizdka arbitra, ale przepłacił to kontuzją, która wykluczy go z całego okresu przygotowawczego i początku kolejnych rozgrywek.
Z informacji podanych w komunikacie wynika, że golkiper będzie wracał do zdrowia pod okiem fizjoterapeutów, a jego powrót na boisko powinien się wydarzyć za około cztery miesiące.
Kontuzja Rafała Strączka oznacza, że Rafał Górak na pewno nie będzie mógł skorzystać ze swojego bramkarza przez cały okres trwania eliminacji europejskich pucharów. GKS zaczyna zmagania od drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji i żeby znaleźć się w fazie zasadniczej, to musi wygrać trzy kolejne dwumecze. Dopiero w trakcie fazy ligowej, Strączek miałby okazję zadebiutować na arenie międzynarodowej.
Tego zaszczytu najprawdopodobniej dostąpi Dawid Kudła, który zaczynał sezon jako podstawowy bramkarz klubu z Katowic, ale z czasem przegrał rywalizację i dał się wygryźć młodszemu konkurentowi. Mimo to 34-latek wiosną wskoczył między słupki na trzy spotkania, gdy Strączek również zmagał się z problemami zdrowotnymi. Z drugiej strony nie jest wykluczone, że w obliczu kontuzji swojego podstawowego golkipera, GieKSa nie sięgnie po nowego zawodnika na tę pozycję.
Rafał Strączek początkowo po powrocie do Polski po nieudanej przygodzie we francuskim Bordeaux był tylko zmiennikiem. Z czasem jednak doczekał się swojej szansy i wykorzystał ją w najlepszy możliwy sposób. Notował wiele udanych występów, co spowodowało, że chęć jego sprowadzenia wyraził Lech Poznań. 27-latek jednak zdecydował się zostać w Katowicach, co potwierdził podpisując nowy kontrakt. W poprzednim sezonie zagrał w 26 spotkaniach i zachował dziewięć czystych kont.
Bramkarz w niedawnej rozmowie z Weszło przekonywał, że bardzo dobrze czuje się na Śląsku i uznał, że potrzebna mu jest stabilizacja zamiast kolejnych przenosin.
– Widziałem duże zaangażowanie ze strony GKS-u, o czym już mówiłem. Ja i dziewczyna dobrze się tu czujemy. Zacząłem regularnie występować, dobrze się zgrałem z drużyną, dobrze się czuję w naszym systemie. Po ostatnich latach, gdy nie wszystko szło po mojej myśli, uznałem, że potrzebuję więcej stabilizacji, nabrania większej ogłady i po prostu bycia w kamerach. Doskwierało mi, że tydzień w tydzień jeżdżę na mecze, ale to nie ja jestem na boisku. Tutaj jestem dziś pewny swojej pozycji.

dziennikwschodni.pl – Kapitan Wolski wybrał Katowice

Motor Lublin traci kapitana? Według mediów Bartosz Wolski na dniach ma zostać piłkarzem GKS Katowice.
Jak poinformował dziś (niedziela) przed południem red. Tomasz Włodarczyk z popularnego portalu Meczyki, GKS Katowice pozyskał Bartosza Wolskiego, dotychczas kapitana ekstraklasowego Motoru Lublin. Pomocnik (w Motorze od 2023 r.) decydując się zimą na pozostanie w Lublinie na rundę rewanżową, zagwarantował sobie kwotę odstępnego wartą 100.000 euro, w przypadku chęci zmiany barw. Chęć – jak się okazało – była, znalazł się też potencjalny kontrahent. W przyszłym sezonie Wolski stanie przed szansą gry w europejskich pucharach, występy w których “GieKSa” zagwarantowała sobie w ostatnich minutach sezonu (po golu Marcela Wędrychowskiego – znanego z występów w Górniku Łęczna – w Szczecinie).

SIATKÓWKA

siatka.org – Zmiany u beniaminka PlusLigi. Klub pożegnał pięciu zawodników

GKS Katowice przeprowadza roszady w zespole, przygotowując się do powrotu do PlusLigi. Zgodnie z najnowszymi informacjami klub zakończył współpracę z pięcioma siatkarzami.
GKS Katowice po nieudanych rozgrywkach w sezonie 2024/2025 spadł na zapleczę PlusLigi. Zespół w rozgrywkach I ligi mężczyzn dał z siebie wszystko. Ciężka praca przyniosła oczekiwany rezultat i po zaledwie jednym sezonie klub powrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej. Katowicka drużyna w finale pokonała BBTS Bielsko-Biała.
Po zakończeniu sezonu ligowego katowicki klub rozpoczął kompletowanie zespołu, który jesienią powróci na plusligowe boiska. Już w maju GKS poinformował o przedłużeniu kontraktu z trenerem Emilem Siewiorkiem, który do zespołu dołączył w 2023 roku. Na początku czerwca drużyna z Katowic poinformowała, że w ich barwach nie zagra już pięciu zawodników. Mianowicie w zespole ze Śląska zabraknie środkowego Macieja Woza, libero Kajetana Marka, rozgrywającego Piotra Fenoszyna oraz dwóch przyjmujących Krzysztofa Gibka i Mateusza Łysikowskiego. Wszystkim wymienionym zawodnikom dobiegają końca kontrakty, które zgodnie z oficjalnym komunikatem klubu nie będą przedłużone.

sportowefakty.wp.pl – Beniaminek rozpoczął budowę kadry. Kapitan przedłużył kontrakt

Działacze GKS-u Katowice intensywnie pracują nad tym, by zbudować kadrę na nowy sezon. Wiadomo już, że zespół beniaminka PlusLigi dalej prowadzić będzie trener Emil Siewiorek. Ogłoszono też nazwisko pierwszego zawodnika.
[…] Wiadomo już, kto w GieKSie będzie odpowiadał za rozegranie. Będzie nim Grzegorz Pająk, który w minionym sezonie był kapitanem katowickiego zespołu. Taką rolę będzie pełnił też w nadchodzących rozgrywkach.
„Grzegorz Pająk będzie reprezentował barwy GKS-u Katowice w sezonie 2026/2027. Doświadczony, 39-letni rozgrywający w minionych rozgrywkach, zakończonych awansem do PlusLigi, pełnił funkcję kapitana i był jednym z kluczowych zawodników naszej drużyny” – przekazał GKS w komunikacie.

W swojej karierze występował m.in. w zespołach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Aluronu CMC Warty Zawiercie, MKS-u Będzin, AZS-u Olsztyn oraz LUK-u Lublin. Co więcej, aż trzykrotnie świętował awans z rozgrywek pierwszoligowych do PlusLigi.
W swoim pierwszym sezonie w GieKSie rozegrał 38 spotkań i aż dziesięciokrotnie sięgał po statuetkę MVP, będąc najczęściej wyróżnianym zawodnikiem w lidze.

HOKEJ

hokej.net.pl – Gwiazdor opuszcza wicemistrzów Polski! To nie koniec odejść

Do sporych roszad kadrowych doszło w szeregach GKS-u Katowice. Wicemistrz Polski rozstał się właśnie z czwórką zawodników.
Najgłośniejszym odejściem bez dwóch zdań jest rozstanie z Jeanem Dupuy. Kanadyjczyk zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami znalazł się na celowniku ECB Zagłębia Sosnowiec.
Blisko 32-letni napastnik pochodzący z Kanady był kluczową postacią w szeregach GKS-u. Tylko w tym sezonie na taflach THL rozegrał 52 spotkania, w których 15 razy wpisywał się na listę strzelców i 27-krotnie celnie podawał do kolegów z zespołu. Ponadto na ławce kar spędził 65 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +28.
To jednak nie jedyny napastnik, który żegna się z GieKSą. Zespół opuszcza też Maksymilian Dawid. 20-letni napastnik pochodzący z Gdańska od dwóch lat występował w GKS-ie. Miniony sezon to dla niego 7 „oczek” za 3 bramki i 4 asysty w 52 konfrontacjach.
Roszady nastąpiły również w linii obronnej, bowiem Aleksi Varttinen i Albin Runesson także żegnają się z Katowicami. Pierwszy z nich w tym sezonie zdobył 13 punktów i wypadł na +9 w klasyfikacji plus/minus, a Szwed zaksięgował 16 „oczek” oraz zanotował +25.
– Informujemy, że obrońcy Albin Runesson i Aleksi Varttinen oraz napastnicy Jean Dupuy i Maksymilian Dawid nie będą dłużej reprezentować barw GKS-u Katowice. Kontrakty trzech pierwszych zawodników dobiegły końca, a w przypadku Dawida umowa została rozwiązana za porozumieniem stron– przekazał wicemistrz Polski.

W młodości siła! Wicemistrz Polski przedłuża kontrakty

Wszystkie kluby sukcesywnie budują swoje zespoły na nadchodzący sezon 2026/27. GKS Katowice nie myśli jednak tylko krótkoterminowo, ale też i na kolejne lata wprzód i już teraz przedłużyła kontrakty ze swoimi trzema, młodymi hokeistami.
Mowa o braciach Hofman, którzy przedłużyli swoje umowy do końca sezonu 2028/29 oraz o Błażeju Chodorze, którego kontrakt będzie obowiązywał jeszcze przez dwa sezony.
Wszyscy z nich mogą być zadowoleni ze swoich dokonań w minionym sezonie. Jakub Hofman w 56 spotkaniach zdobył 14 punktów za 7 bramek i 7 asyst, a drugi z napastników w 55 meczach zainkasował 16 „oczek” za 5 trafień i 11 kluczowych podań, a ponadto przywdziewał już reprezentacyjne barwy.
Największe postępy wydaje się jednak, że poczynił Błażej Chodor. Niespełna 21-letni defensor dobrze wpasował się do GieKSy i tworzył zgrany duet z Zackiem Hoffmanem. Dobitnie pokazują to liczby – 4 bramki, 9 asyst w 56 konfrontacjach oraz bilans +12 w klasyfikacji plus/minus.
– Trójka młodych hokeistów ma stanowić o sile naszego zespołu w kolejnych latach, dlatego niezmiernie cieszymy się, że nadal będą reprezentować barwy GKS-u Katowice– informuje katowicki klub.

GieKSa ma nowego bramkarza. To doświadczony Kanadyjczyk

Działacze GKS-u Katowice dopięli kolejny transfer przed sezonem 2026/2027. Nowym bramkarzem GieKSy został Connor LaCouvee, który podpisał z wicemistrzami Polski dwuletni kontrakt.
31-letni Kanadyjczyk jest bramkarzem bazującym przede wszystkim na dobrym ustawieniu, spokoju i świetnym czytaniu gry. Nie należy do golkiperów bardzo ekspresyjnych czy efektownie interweniujących, ale jego mocnymi stronami są regularność, koncentracja oraz dobra gra kijem.
LaCouvee (185 cm, 91 kg) ma na swoim koncie 28 występów na taflach AHL oraz 56 meczów w ECHL. Ostatnie pięć lat spędził jednak w Europie. Rozegrał 14 spotkań w ICE Hockey League oraz kolejne 14 w fińskiej Liidze. Najdłużej występował jednak na Słowacji.
Przez ostatnie cztery sezony bronił w Tipos Extralidze, gdzie rozegrał łącznie 180 spotkań. W dwóch poprzednich rozgrywkach reprezentował barwy Vlci Żylina, dzieląc szatnię między innymi z reprezentantem Polski Kamilem Wałęgą.
W minionym sezonie Kanadyjczyk rozegrał 33 mecze sezonu zasadniczego, notując 91,6 procent skuteczności interwencji i średnio 2,43 wpuszczonego gola na mecz. Jeszcze lepiej prezentował się w fazie play-off. W trzech spotkaniach uzyskał współczynnik GAA na poziomie 2,04 oraz skuteczność interwencji wynoszącą 94,7 procent.
Connor LaCouvee zastąpi Jespera Eliassona.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2026/27
Bramkarz: Connor LaCouvee, Michał Kieler
Obrońcy: Kacper Maciaś i Błażej Chodor
Napastnicy: Stephen Anderson, Joona Monto, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman i Jakub Hofman.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga