Hokej Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: Bartosz Nowak kolekcjonuje trofea
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.
W ostatnią środę, na gali „Złote Buki” w Pałacu Młodzieży, wyróżniono sportowców GieKSy za 2025 rok.
Drużyna żeńska wygrała 2:0 ze Ślęzą Wrocław w 1/8 Pucharu Polski. W sobotę 28 lutego rozpoczniemy rundę wiosenną Ekstraligi – zagramy na Bukowej ze Stomilankami Olsztyn. Julia Langosz otrzymała powołanie do reprezentacji Polski WU-19. Piłkarze zremisowali z Legią Warszawa 1:1 (1:1). Nie milkną echa faulu na Bartoszu Nowaku i czerwonej kartki. jaką powinien otrzymać zawodnik Legii. Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Następny mecz zagramy w niedzielę (22 lutego) o 12:15 z Arką w Gdyni. W sobotę piłkarze przegrali 1:4 sparing z Podbeskidziem. Do drużyny dołączył Damian Rasak.
W ostatnim meczu ligowym siatkarze przegrali na wyjeździe ze Spartą Grodzisk Mazowiecki 2:3. Kolejne spotkanie rozegramy na wyjeździe 21 lutego o 17:00 z BBTS-em Bielsko-Biała. Drużyna w dalszym ciągu prowadzi w tabeli PLS 1. Lidze.
Hokeiści w ubiegłym tygodniu rozegrali dwa zwycięskie spotkania: z JKH GKS-em Jastrzębie (2:1) oraz z KH Energą Toruń (4:0). W tym tygodniu zagramy dwa razy – w piątek (20 lutego, w Satelicie) o 18:00 z Polonią Bytom oraz w niedzielę (22 lutego, w Krakowie) o 17:00 z Cracovią. Do zespołu dołączył Lauri Huhdanpää.
KLUB
dziennikzachodni.pl – Złote Buki 2025. Kibice GKS Katowice wybrali zwycięzców. Bartosz Nowak kolekcjonuje trofea
W katowickim Pałacu Młodzieży wręczono tradycyjne coroczne wyróżnienia GKS-u Katowice. To już 18. edycja plebiscytu, w którym decydujący głos należy do kibiców.
już 18. edycja plebiscytu GKS Katowice. W środę w Pałacu Młodzieży wręczono laury dla najlepszych sportowców i najważniejszego wydarzenia za rok 2025.
W kategorii Piłkarz Roku kibice wybierali z trójki Arkadiusz Jędrych, Mateusz Kowalczyk, Bartosz Nowak. Triumfował ten ostatni, który minione miesiące ma znakomite. 32-letni pomocnik, który zdobył w tym sezonie sześć goli i dorzucił siedem asyst (najlepszy wynik w Ekstraklasie) został wcześniej także Ligowcem Roku Tygodnika „Piłka Nożna”.
– Jak się strzela gole to się o piłkarzu mówi, ale na bramki pracuje cały zespół, od linii obrony. Jestem zaszczycony, że znalazłem się w takim gronie, Arek to przecież już legenda GieKSy, a Mateusz też odgrywa bardzo ważną rolę – mówił ze sceny zawodnik.
Wśród piłkarek kibice przyznali trofeum Kindze Seweryn, która pokonała Klaudię Maciążkę i Aleksandrę Nieciąg.
– Czy jestem zaskoczona? Nie… – ze śmiechem stwierdziła bramkarka GieKSy, która zadebiutowała też w reprezentacji Polski.
Siatkarzem Roku został Bartłomiej Krulicki (nominowani byli także Grzegorz Pająk i Michał Superlak), a Hokeistą Jean Dupuy (na liście znaleźli się także Stephen Anderson i Mateusz Michalski). Kanadyjczyk popisał się znajomością kilku zwrotów po polsku i ujawnił jako fan amerykańskiego Super Bowl.
Za Wydarzenie Roku kibice GieKSy uznali otwarcie Areny Katowice, które pozostawiło w pokonanym polu mistrzostwo Polski piłkarek oraz wicemistrzostwo hokeistów. W czasie akcji charytatywnej poinformowano, że mecze piłkarzy w 2025 roku – początek miał miejsce na „starej” Bukowej – zobaczyło 117.484 kibiców.
PIŁKA NOŻNA
tylkokobiecyfutbol.pl – Mur pękł dopiero przed końcem! GieKSa przełamuje lody i gra dalej!
To był mecz na wyniszczenie w mroźnej scenerii. Przez 85 minut piłkarki Ślęzy Wrocław, a w szczególności ich bramkarka, skutecznie odpierały ataki faworyzowanego GKS-u Katowice w 1/8 finału Orlen Pucharu Polski. Ostatecznie jednak defensywa gospodyń skapitulowała w samej końcówce, a katowiczanki uniknęły dogrywki na mrozie.
Sobotni wieczór, 14 lutego, przywitał zawodniczki we Wrocławiu trudnymi warunkami atmosferycznymi. Przy temperaturze około -2 °C, piłkarki GKS-u Katowice od pierwszych minut starały się narzucić swój styl gry niżej notowanej Ślęzie. Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando przyjezdnych, jednak optyczna przewaga długo nie przekładała się na wynik.
Główną przeszkodą dla katowiczanek okazała się Anna Kowalik – bramkarka gospodyń – która znakomicie spisywała się między słupkami. Już w 17. minucie obroniła groźne uderzenie Julii Włodarczyk, a 31. minuta to kolejna bardzo dobra interwencja. Mimo ogromnej przewagi GieKSy do przerwy wynik pozostawał bezbramkowy.
W drugiej połowie ataki GKS-u wyglądały podobnie, a Ślęza nadal desperacko się broniła. Katowiczankom brakowało precyzji lub szczęścia – przykładem była sytuacja, w której Patricia Hmirova uderzyła z wolnego, lecz piłka trafiła w poprzeczkę.
Napór GKS-u nie słabł. W 72. minucie bliska szczęścia była Katerina Vojtkova, ale ponownie świetną interwencją popisała się Kowalik, utrzymując Ślęzę w grze o awans.
Gdy wydawało się, że kibice zobaczą dogrywkę, nastąpiło przełamanie. W 85. minucie defensywa Ślęzy w końcu «pękła» – po dynamicznej akcji piłkę z bliskiej odległości do bramki skierowała Nicola Brzęczek.
Zaledwie cztery minuty później – w 89. minucie – wynik spotkania na 0:2 ustaliła Klaudia Maciążka, precyzyjnie uderzając z ostrego kąta, co definitywnie przypieczętowało awans GKS-u Katowice do kolejnej rundy.
pzpn.pl – [WU-19] Powołania na towarzyski dwumecz z Włoszkami
Selekcjoner Marcin Kasprowicz ogłosił listę zawodniczek powołanych do reprezentacji Polski U-19 kobiet (górny rocznik 2007) na towarzyski dwumecz z Włoszkami. Przygotowujące się do kwietniowych kwalifikacji do mistrzostw Europy biało-czerwone zmierzą się z Italią we Florencji 4 marca (g. 14:30) i 7 marca (g. 11:00).
Lista powołanych zawodniczek: Nina Abe (Pogoń Dekpol Tczew), Martyna Bartczak (UKS SMS Łódź), Krystyna Flis (FC Basel), Kinga Klimczak (AP Orlen Gdańsk), Julia Langosz (GKS Katowice), Oliwia Łapińska (KKS Czarni Antrans Sosnowiec), Julia Ostrowska (GKS Górnik Łęczna), Zofia Pągowska (UKS SMS Łódź), Magda Piekarska (AS Roma), Anna Potrykus (UKS SMS Łódź), Julia Przybył (Lech UAM Poznań), Emilia Sobierajska (KKS Czarni Antrans Sosnowiec), Lena Świrska (Pogoń Szczecin), Hanna Wieczerzak (WKS Śląsk Wrocław), Julia Woźniak (Sporting CP), Kinga Wyrwas (WKS Śląsk Wrocław), Oliwia Zgoda (BTS Rekord Bielsko-Biała), Maja Zielińska (VfL Wolfsburg), Oliwia Związek (Lech UAM Poznań).
bielsko.biala.pl – Wysokie zwycięstwo Podbeskidzia w próbie generalnej. GKS Katowice rozbity przy Bukowej
Podbeskidzie wygrywa w ostatnim sparingu przed startem rundy wiosennej z GKS-em Katowice, aplikując drużynie ekstraklasy aż cztery bramki. Wbrew pozorom Rafał Górak przeciwko drugoligowcowi nie wystawił całkowicie rezerwowego składu.
W drużynie GKS-u wystąpili piłkarze, którzy zagrała w mniejszym wymiarze z Legią Warszawa. Na murawie pojawili się Ilia Shkuryn, Damian Rasak, Erik Jirka, Konrad Gruszkowski, Eman Marković czy Adrian Błąd.
Podbeskidzie od pierwszego gwizdka „usiadło” na rywalu pressingiem, nie pozwalając faworytom na złapanie oddechu. Strzelanie zaczęło się już po kwadransie. Krzysztof Kolanko najwyraźniej polubił rajdy do środka boiska i niemal skopiował swój wyczyn z meczu ze Stalą Stalowa Wola strzelając gola po ziemi. Kwadrans później podwyższył Wojciech Słomka, który strzałem przy słupku trafił do siatki.
Po przerwie piłkarze Marcina Włodarskiego potrzebowali zaledwie 120 sekund, by zamknąć mecz. Najpierw Oskar Tomczyk wzorowo zamknął centrę Kolanki, a chwilę później kibice Dalibor Takac podszedł do rzutu wolnego i uderzył tak, że bramkarzowi GKS-u pozostało jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem.
Gospodarze odpowiedzieli dopiero w końcówce, i to po prezencie od debiutanta. Kamil Sochań niefortunnie zagrał ręką w polu karnym, a do piłki podszedł Adrian Błąd i pewnie zamienił „jedenastkę” na gola.
weszlo.com – Ekspert nie ma wątpliwości. Piłkarz Legii powinien wylecieć z boiska!
Po meczu GKS-u Katowice z Legią Warszawa sporo emocji wzbudziły kontrowersyjne decyzje sędziego Damiana Sylwestrzaka. Zdecydowanie najbardziej niezrozumiałym zachowaniem arbitra był brak pokazania Radovanowi Pankovowi czerwonej kartki za brutalne wejście w nogi Bartosza Nowaka. Ekspert nie ma wątpliwości, że brak wykluczenia Serba trzeba uznać za wielki błąd.
Na łamach TVP Sport do kontrowersji z meczu na stadionie przy Nowej Bukowej odniósł się ekspert od pracy sędziów, Rafał Rostkowski. Jego zdaniem czerwona kartka dla Pankova była ewidentna. Zachowanie Damiana Sylwestrzaka było o tyle dziwne, że został on przez Tomasza Musiała wezwany do monitora, jednak i tak swojej pierwotnej decyzji nie zmienił, co zdarza się niezwykle rzadko.
[…] Rafał Rostkowski jest przekonany, że to był wielki błąd sędziego, że Pankov nie został wyrzucony z boiska.
– Musiał uznał, że faul Pankova trzeba rozpatrywać jako poważny rażący na czerwoną kartkę. Wezwał Sylwestrzaka do monitora, pokazał mu powtórki, czyli umożliwił zmianę decyzji, ale… arbiter utrzymał swoją decyzję w mocy. To jeden z najgorszych błędów sędziowskich w tym sezonie.
Ekspert od sędziowania dodał: – Co skłoniło Sylwestrzaka do utrzymania żółtej kartki w mocy? Trudno stwierdzić. Pankov nie zgiął nogi w kolanie dla złagodzenia skutków zderzenia, lecz jego noga zgięła się pod wpływem oporu materii – pod wpływem zderzenia korków z kością piszczelową Nowaka. Na powtórkach wideo nie widać żadnych istotnych okoliczności łagodzących dla Pankova. W 100 sytuacjach na 100 za takie faule piłkarze powinni być wykluczani z gry – bez względu na minutę meczu, bez względu na wynik, bez względu na klasę rozgrywek. Pal licho, że arbiter pomylił się oceniając sytuację „gołym okiem”. Gorzej, że swojego błędu nie naprawił, choć mógł, miał możliwość i powinien.
tranfsery.info – Damian Rasak wrócił do Ekstraklasy. Wzięło z zaskoczenia
Damian Rasak ponownie zagra w Ekstraklasie. Niespodziewany transfer z udziałem defensywnego pomocnika ogłosił GKS Katowice. 30-latek do zespołu Rafała Góraka przeniósł się z węgierskiego Újpestu na zasadzie wypożyczenia do końca 2026 roku.
Od ponad roku Damian Rasak reprezentował barwy węgierskiego Újpestu, do którego trafił w połowie poprzedniego sezonu z Górnika Zabrze. Wedle doniesień kwota transferu z jego udziałem opiewała na 300 tysięcy euro.
Przez ten czas defensywny pomocnik w zagranicznym zespole cieszył się regularnym miejscem w wyjściowym składzie i zdołał rozegrać łącznie 37 spotkań, w których zdobył bramkę oraz zaliczył asystę.
Nic tak naprawdę nie zwiastowało odejścia 30-latka z Újpestu w zimowym oknie transferowym, ale jednak. Jak się okazało w środowy wieczór, Rasak lada moment ponownie będzie mógł zagrać na boiskach Ekstraklasy.
Zaskakujący transfer z udziałem byłego piłkarza Górnika zaprezentował GKS Katowice. Były młodzieżowy reprezentant Polski wzmocnił drużynę dowodzoną przez Rafała Góraka na zasadzie wypożyczenia, które potrwa do końca 2026 roku.
Tym oto sposobem Rasak wraca do krajowej elity, gdzie łącznie zanotował 215 występów, strzelił czternaście goli i zaliczył tyle samo asyst. Powyższy dorobek uzbierał w barwach wspomnianego już Górnika oraz Wisły Płock.
Wydaje się, że będzie to naprawdę solidne wzmocnienie środka pola walczącej o utrzymanie drużyny z Katowic. W tym momencie znajdziemy ją na jedenastym miejscu w tabeli Ekstraklasy, a najbliższy piątek przyniesie jej domowe starcie z Legią Warszawa.
SIATKÓWKA
siatka.org – Lodowaty prysznic w Grodzisku Mazowieckim! Lider daleki od ideału…
Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał. Na początek 23. rundy I ligi siatkarzy GKS Katowice poległ na terenie beniaminka. Mimo prowadzenia 2:0 liderom nie udało się dociągnąć meczu do końca, przegrywając 2:3 z KS-em Spartą Grodzisk Mazowiecki. Najlepszym graczem spotkania wybrano Mateusza Piotrowskiego.
23. kolejka na zapleczu miała sprzyjać frontmenom. Łatwe granie miało czekać na siatkarzy GKS-u Katowice, którzy są głównymi kandydatami do szybkiego powrotu do PlusLigi. Sport jednak bywa przewrotny, nie wybaczając bagatelizowania przeciwnika. Znajdujący się w strefie beniaminek z Grodziska Mazowieckiego postawił się gościom, triumfując u siebie 3:2. Po raz kolejny sprawdziło się też powiedzenie – nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3.
Początek spotkania należał do pewnych siebie gości. Maksa dawał z siebie Damian Hudzik, a po dwóch asach Damiana Domagały było już 11:6 dla GieKSy. Sytuację próbował ratować Bartosz Stępień. Nic to jednak nie dało, a asem popisał się jeszcze Gonzalo Quiroga – 16:11. Blokiem powalczył jeszcze Maciej Stępień, ale za moment było już po secie, a z prowadzenia 1:0 cieszyła się ekipa z Katowic – 25:21.
Druga partia miała całkiem podobny przebieg, choć po bloku Bartosza Michalaka na prowadzeniu znalazła się Sparta – 3:1. Za sprawą Krzysztofa Gibka za moment był już remis po 4. Blokiem postraszył Bartosz Stępień, parę oczek dołożył Mateusz Piotrowski, lecz po asie Domagały zespół gości zaczął odskakiwać. Dryżyna gospodarzy parokrotnie doprowadzała do remisu. Blokiem zapunktował m.in. Gregorowicz. W samej końcówce nic to jednak nie dało. Nie do zatrzymania był Damian Domagała i za moment zrobiło się już 2:0 dla gości – 25:21.
Jak się później okazało… był to moment zwrotny. Pewni siebie przyjezdni nieco spuścili z tonu, przesypiając kluczowe akcje. Rozpędzać zaczął się z kolei beniaminek. Po bloku Michała Gregorowicza zrobiło się 7:5 dla gospodarzy. Blokiem postraszył też Bartosz Stępień, a cenne oczka dokładał Jakub Buczek – 13:9. Bezkonkurencyjny był natomiast Mateusz Piotrowski, który w pojedynkę zdobył 7 punktów. Wszystko to sprawiło, że gospodarze zaczęli odrabiać zaległości, przełamując faworytów – 25:21.
Siatkarskim widowiskiem okazała się czwarta partia grana na przewagi. Lepiej w seta udało się wejść graczom z Katowic – 5:3. Później rywale postraszyli jeszcze blokiem, a po wymianie dla Bartosza Schmidta zaczęło się robić niebezpiecznie – 9:6. Choć przez większość czasu ekipa gości wiodła prym – 14:11, 19:16, to w końcówce nie było już tak kolorowo. Dwoił się i troił duet Mateusz Piotrowski i Bartosz Stępień, co ponownie przyniosło gospodarzom przełamanie i remis w meczu 2:2 – 28:26. Tie-break to już siatkarska loteria. Tym razem szczęście dopisało KS Sparcie Grodzisk Mazowiecki, a beniaminek dopisał na konto 2 bezcenne oczka. Całość atakiem domknął natomiast Bartosz Stępień – 15:10.
KS Sparta Grodzisk Mazowiecki – GKS Katowice 3:2 (21:25, 21:25, 25:21, 28:26, 15:10)
HOKEJ
hokej.net – „GieKSa” odwraca losy meczu! Wronka z decydującą bramką
W 42. kolejce TAURON Hokej Ligi GKS Katowice podjął na własnym lodowisku ekipę JKH GKS Jastrzębie. Wynik spotkania szybko otworzyli goście, którzy za sprawą skutecznej gry obronnej długo utrzymywali jednobramkowe prowadzenie. Ogromne emocje w trzeciej tercji zapewnił Zack Hoffman, który zdobył bramkę wyrównującą. Po wyrównanym spotkaniu triumfowała drużyna gospodarzy, a zwycięską bramkę zdobył Patryk Wronka.
Spotkanie pomiędzy GKS-em Katowice a JKH GKS Jastrzębie dostarczyło kibicom wielu emocji, walki i sytuacji bramkowych aż do ostatnich minut. Choć to goście jako pierwsi trafili do siatki, ostatecznie górą byli katowiczanie, którzy cierpliwie budowali przewagę i rozstrzygnęli mecz w trzeciej tercji.
Pierwsza tercja była wyrównana, z dużą liczbą strzałów po obu stronach i świetną postawą bramkarzy. W 3. minucie Jastrzębie objęło prowadzenie po skutecznej kontrze zakończonej przez Bērzinša. Gospodarze starali się szybko odpowiedzieć, jednak fiński bramkarz gości Karolus Kaarlehto skutecznie powstrzymywał ataki GKS-u.
W drugiej odsłonie katowiczanie podkręcili tempo gry i częściej przebywali w tercji ofensywnej. Ich wysiłki przyniosły efekt w 39. minucie, gdy Zack Hoffman zdecydował się na strzał spod niebieskiej linii, doprowadzając do wyrównania. Wcześniej obie drużyny miały swoje okazje, ale znów kluczową rolę odgrywali bramkarze, którzy byli dzisiaj w wybitnej dyspozycji.
Dyspozycja obu bramkarzy wskazywała, że mogliśmy niecierpliwie wyczekiwać kolejnej dogrywki z udziałem GieKSy, jednak sprawy w swoje ręce wzięła druga formacja gospodarzy. W 54. minucie Stephen Anderson idealnie w tempo dograł do Patryka Wronki, który precyzyjnym strzałem dał gospodarzom prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. W końcówce goście próbowali jeszcze doprowadzić do remisu, jednak świetnie spisywał się Jesper Eliasson.
Gospodarze bez energii. Kanadyjczyk bohaterem GieKSy
W 43. kolejce TAURON Hokej Ligi hokeiści KH Energi znów zawiedli. Na własnej tafli przegrali z GKS-em Katowice 0:4, nie znajdując sposobu na dobrze dysponowanego Jespera Eliassona. Katowiczanie byli skuteczni, a bohaterem GieKSy został Stephen Anderson, autor trzech bramek.
W Toruniu od pierwszych sekund tempo spotkania narzucali goście, szybko przejmując inicjatywę. Gospodarze próbowali odpowiedzieć kombinacyjną grą, ale katowiczanie zyskiwali przewagę w starciach i kreowali groźne sytuacje w tercji ofensywnej. Pierwsza tercja była chaotyczna, mało klarownych sytuacji po obu stronach, gra szarpana, a bramkarze mieli stosunkowo niewiele pracy. Po kilku uderzeniach z dystansu i chaotycznych próbach przejęcia krążka obie drużyny szukały swojego rytmu. Aktywny był Andriej Denyskin, ale jego strzał trafił w boczną siatkę, a tuż przed syreną na przerwę Aleksi Varttinen trafił w poprzeczkę.
Pierwszy gol padł w 31. minucie. Stephen Anderson wykorzystał świetne podanie Patryka Wronki i umieścił krążek pod poprzeczką, dając GKS‑owi prowadzenie. Chwilę później Anderson znów popisał się precyzyjnym strzałem z bliska, podwyższając wynik. Katowiczanie kontrolowali środek tafli i wymieniali szybkie podania, w tym świetne dogrania Dupuy’a i Wronki, a defensywa Torunia nie potrafiła znaleźć sposobu na Kanadyjczyka.
Na trzecią odsłonę Energa wyszła z nadziejami, aby odwrócić losy meczu, lecz już po rozpoczęciu gry zgasił je świetnie dysponowany Anderson, który po raz trzeci pokonał Antona Svenssona. Defensywa GKS-u odpowiadała agresywnym pressingiem, a bramkarz Jesper Eliasson był pewnym punktem drużyny zatrzymując wszelkie próby ataku gospodarzy. Najbliżej zdobycia honorowego gola był Andriej Denyskin, lecz z bliska przestrzelił. W 56. minucie GKS podwyższył na 4:0 po kuriozalnej sytuacji: Coatta przeprowadził indywidualną akcję, a jego strzał odbił się od obrońcy Torunia i wpadł do siatki. W ostatnich minutach Anderson jeszcze raz groźnie uderzał, jednak Svensson pozostał na posterunku, a katowiczanie kontrolowali wynik do końca.
Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem GKS Katowice 4:0 (0:0, 3:0, 1:0). Katowiczanie dominowali przede wszystkim w drugiej tercji, a Anderson, zdobywając hat-tricka, był zdecydowanym bohaterem spotkania. Pewnie w bramce zachowywał się przez pełne 60. minut Jesper Eliasson, który obronił wszystkie 38 strzały rywali i po raz drugi w tym sezonie zachował czyste konto.
Potwierdzone! Fiński napastnik dołączył do wicemistrzów Polski
GKS Katowice uzupełnił kadrę przed fazą play-off. Dziś umowę z ekipą z alei Korfantego podpisał Lauri Huhdanpää.
30-letni Fin zaoferował swoje usługi katowickiemu zespołowi i przekonał do siebie sztab szkoleniowy.
Zawodnik pochodzący z Tampere obecny sezon rozpoczął w STS-ie Sanok, który wycofał się z rozgrywek z przyczyn finansowo-organizacyjnych. W ekipie z Podkarpacia rozegrał 31 meczów, zdobywając w nich 3 bramki i notując 9 asyst. Sędziowie nałożyli na niego 12 minut karnych.
Huhdanpää jest w Polsce postacią dobrze znaną. Bronił też barw KH Energi Toruń, Podhala Nowy Targ, JKH GKS-u Jastrzębie i Unii Oświęcim. W sumie w naszej ekstralidze wystąpił w 160 meczach i zgromadził w nich 93 punkty. Na ten dorobek złożyło się 37 goli oraz 56 kluczowych zagrań.
Felietony Piłka nożna Piłka nożna kobiet
Runda pełna absurdów #2
Nie będziemy ukrywać, że wraz z redaktorem Flifenem po naszym jesiennym artykule liczyliśmy na nieco spokojniejszą wiosnę i w efekcie krótszy wpis, pozwalający na wakacyjny odpoczynek. Nasze przewidywania okazały się jednak równie skuteczne jak Mileta Rajović… Zapraszamy zatem do obszernej lektury naszej selekcji najzabawniejszych absurdów z wiosny sezonu 2025/26!
Boże miej tę ligę w opiece
Lechia wcale nie spadła (PZPN ich nienawidzi, zobacz jak) – Niektóre kluby do ostatniej kolejki biją się o utrzymanie, co bardziej temperamentne jeszcze kilka dni po zakończeniu sezonu próbują odwoływać się od jakiejś niezrozumiałej decyzji sędziowskiej. Lechia Gdańsk poszła o krok dalej, w oświadczeniu jasno dając do zrozumienia, że utrzymała się w lidze i odebranie jej punktów było wręcz nielegalne. Kto wie – być może jeszcze o tym wątku usłyszymy na starcie sezonu, gdy Lechia będzie domagała się przywrócenia do Ekstraklasy?

Lechia jest bezczelna – Szanowny spadkowicz uraczył swoich fanów prozaicznym wytłumaczeniem kolejnych odejść z klubu – to przez ten krwiożerczy PZPN! Cały sezon Lechia była o włos od utrzymania i sami pracownicy klubu mówili, że nie przejmują się tą karą. Po spadku nagle wszystko się odmieniło, powrócił zakaz transferowy, a zza kulis znów zaczęły wychodzić informacje o pustce w kasie. Trudno wyobrazić sobie rozprawę, gdzie dorośli ludzie będą próbowali pozwać ligę za to, że spłaciła za nich ich własne długi i przymykała oko na dantejskie sceny za kulisami. Z drugiej strony, Paolo Urfer jest prawnikiem i nawet sam Pan Bóg pewnie nie wie, czy Lechia jednak nie zagra w tegorocznej Lidze Mistrzów.
Oświadczenia nad oświadczeniami – Był kiedyś pewien europoseł o imieniu Janusz, który każde wystąpienie kończył słowami “a poza tym sądzę, że…”. Lechia Gdańsk publikuje komunikaty niemal żywcem wyjęte z jego wypowiedzi: “Odszedł ten i ten, z powodu tego i tego, dziękujemy. A poza tym PZPN poniesie odpowiedzialność za bestialskie zrujnowanie naszego klubu i powinien zostać zniszczony, nie dziękujemy”.
Źródło: Strona Główna Klubu i Akademii – Lechia Gdańsk
Przerwanie meczu po odpaleniu 10 rac przez Legię na Arenie Katowice – Pan Damian Sylwestrzak na chwilę wstrzymał grę za sprawą dymu ogarniającego murawę na stadionie, w trosce o zdrowie zawodników i poziom widowiska. Nie udało się niestety ustalić, jaki stadion został zadymiony, bowiem piłkarze nie potrafili doszukać się rzekomej chmury uniemożliwiającej działanie naszego niezawodnego systemu wideoweryfikacji. Jak się okazało, obawy arbitra były jednak słuszne – VAR nie mógł zauważyć Kacpra Tobiasza rzucającego się z uściskami na Szkurina podczas akcji ofensywnej.
Rzut za trzy punkty Kowalczyka z Termalicą – Są różne style piłkarskie: misterne Catenaccio, morderczy Gegenpressing czy też sławetna Tiki-taka. Mateusz Kowalczyk postanowił wprowadzić jednak element innej dyscypliny, po wrzucie z autu zapisując sobie niemalże bezpośrednią bramkę, jedynie z przyczyn legislacyjnych uznanych za samobójczą. Miny dziennikarzy i kibiców zasiadających na trybunach, którzy zobaczyli ten ewenement na skalę światową – bezcenne. Europa nie jest gotowa na nasze sztuki piłkarskie!
Kolejny trener Widzewa, ale tym razem to już naprawdę ostatni! – Każdy z nas w swoim życiu kupił nieco zbyt dużą paczkę chrupek “bo będzie na dwa dni”. Włączamy mecz, a kilka chrupnięć później okazuje się, że paczka już jest pusta. Nieco podobnie miał pan Dobrzycki z kupnem trenerów, bowiem od 2025 roku w Widzewie pracowało już 5 wyszukanych szkoleniowców na lata, każdy z coraz to lepszą argumentacją i CV. Ostatecznie skończyło się na panicznym zatrudnieniu żelaznego Ako Vukovicia, który przyszedł, wywalił ego “gwiazd” tej ligi na bruk i kazał wypierniczać wszystkie piłki w kosmos. Od jednego chrupnięcia na weselu Widzew niemal spadł z ligi, a to byłoby całkiem spore osiągnięcie jak na miliardera.

Bergier kopiący rożne jako najlepszy strzelec Widzewa – Inni trenerzy go nienawidzą, zobacz jak! Poprzednik Vukovicia miał dość niecodzienny plan na Widzew Łódź, wszak wysyłanie walczaka i najlepszego strzelca do kopania rzutów rożnych przy okienku transferowym za miliony monet brzmi jak żart primaaprilisowy. Sęk w tym, że szanowny Pan Czapeczka nawet nie zdołał do tegoż kwietniowego dnia dotrwać, a taki absurdalny pomysł mógł mu tylko w tym pomóc.
Gesty Sebastiana “zwykłego chłopaka” Bergiera do kibiców Korony – W zaledwie kilka sekund skutecznie odświeżył niechęć kibiców do swojej osoby. Gdyby ten gest był jeszcze spontaniczny i szybko się opanował, mógłby to wytłumaczyć jakąś prowokacją, co i tak było już głupie i obelżywe. Wszystko odbyło się już jednak w dość spokojnych jak na wyjazd warunkach po meczu. Zawodnik uskutecznił *machanie ręką na wysokości bioder jednoznacznym gestem* kilka razy, dla pewności szyderczo się uśmiechnął i splunął na murawę. Ech… WIDEO
Najdroższy rozdawacz kwiatów w historii – Cała liga przeżyła szok po pierwszych transferach Widzewa Łódź, a szczególnie po wydaniu ponad 5 milionów euro na Osmana Bukariego, skrzydłowego prosto z MLS. Okazało się, że Osman w warunkach polskiej ligi odnajduje się co najwyżej przeciętnie, a kiedy w Łodzi pojawił się Vuko, to Ghańczyk został wysłany na trybuny. Klub znalazł mu nowe zajęcie zgodnie z kwalifikacjami – na dzień kobiet został zatrudniony do rozdawania paniom kwiatów przed stadionem.
Kapaudi zatrzymany przez prezydenta, a Bukari przez wizę – Obrońca Widzewa regularnie jest zawodnikiem szerokiego składu Demokratycznej Republiki Konga, nie powinno więc nikogo dziwić, że w marcu pojechał on do swojej ojczyzny pomóc jej w awansie na Mistrzostwa Świata. Misja została zakończona sukcesem, a DRK awansowała na mundial po raz pierwszy od ponad 50 lat! Sukces okazał się tak wielki, że aż prezydent zwołał spotkanie z piłkarzami na tydzień po historycznym meczu. Problem w tym, że według reguł FIFA reprezentacje muszą “oddać” zawodników klubom w przeciągu dwóch dni, a tutaj minął ponad tydzień. W tym samym czasie Bukari walczył w polskim konsulacie w Nigerii o uzyskanie pozwolenia na pracę.
Dawid Szwarga kapituluje – Trener Dawid Szwarga znany jest z nowinek technologicznych i ma łatkę analityka, choć czasem mówi się o jego brakach w budowaniu szatni. W jego ostatnim starciu jako trener Arki Gdynia z Koroną Kielce kamery wychwyciły, jak rzucił soczyste “Pie***lę to” i ostentacyjnie usiadł na ławce. Oficjalnym powodem rozstania był rozjazd wizji budowy klubu, co wcale nie wyklucza prawdziwości dwóch mocnych słów trenera.

Arka Gdynia (i nie tylko) bojkotuje groundkeeperów – Raczej nikt nie wyobraża sobie meczów NBA rozgrywanych na betonie, jazdy na łyżwach po bruku, czy gry w piłkę na kartoflisku. Ten aspekt został zakwestionowany przez parę ekip, które wpadły na to samo pytanie: “Jak kiepska może być murawa?”. I w ten sposób Arka Gdynia rozegrała parę kolejek na kretowisku, murawa Poznania w Pucharze Polski wyglądała, jakby nikt jej przez miesiąc nie podlewał, a w Radomiu z tego powodu nawet odszedł trener. Niby tylko zwykła trawa, a tyle z nią kłopotów.
Krzykliwa reklama Legii z Oyakatą – W ciągu istnienia każdego klubu zdarzają się takie momenty, że wszystkim sympatykom aż chce się krzyczeć ze złości. Takie emocje mogły towarzyszyć kibicom Legii, gdy na horyzoncie realnie pojawiło się widmo spadku, chociaż jeszcze przed chwilą zespół brał udział w europejskich pucharach. Ewidentnie tym kierowali się marketingowcy klubu ze stolicy, kiedy w ramach reklamy pewnej zupki instant kazali aktorowi z całej siły krzyknąć pośrodku niczego i… zacząć przygotowywać tę właśnie zupkę. Tych, których ta reklama ominęła, zapraszamy do seansu, bo tego nie można przegapić. WIDEO
Bezlitosny Excel sprzedał Kapaudiego – Dwóch wytrwale zarabiających klubowych dyrektorów sportowych zadało sobie pytanie – po co mieć jakiegokolwiek obrońcę? Marek Papszun zdołał jeszcze złapać zawodnika za rękę przy podpisywaniu kontraktu z Cremonese i przywrócić go do drużyny, by usłyszeć że…i tak muszą go sprzedać, bo nie ma pieniędzy. Zawodnik przeszedł do Widzewa, Legia i tak miała czerwony Excel, a obronę zapełniał pomocnik Rafał Augustyniak z mędrcem Arturem Jędrzejczykiem. Rotacje, zmiany, rezerwy? Wychodzi na to, że to chyba jakieś pojęcia motoryzacyjne.
Wyprzedaż w Legii – Jakby tego było mało, na koniec sezonu budżet stołecznego klubu zaczął pękać w szwach. Nie było to jednak z powodu przepełnienia, a z powodu nerwowego szukania ostatnich monet przez kolejnych dyrektorów. Błyszczący na początku sezonu Nsame ponoć bardzo chciał zostać i zejść z pensji, aprobował to nawet sam Marek Papszun – nic z tego nie wyszło, zawodnik odszedł za darmo do Pogoni Szczecin. Z klubu odeszło (stan na 4 lipca) aż 14 zawodników, a sensowne pieniądze otrzymano jedynie za Barcię i Leszczyńskiego. Z Urbańskim nawet (proszę usiąść) rozwiązano umowę, choć jego przyjście było owiane sporym sukcesem. Żeby było zabawniej, po tej fali i wcześniejszych zmianach w szkółce młodzi zawodnicy podobno zaczęli wypytywać o możliwość zmiany klubu. Gratulujemy Legii konsekwencji – od mistrza do klasy średniej, w końcu cel osiągnięty!
Odwołana kartka Rafała Augustyniaka – Wszystko rozeszłoby się po kościach, gdyby sędzia pokazał po taktycznym faulu żółty kartonik i zaznaczył, że następny taki faul poskutkuje wylotem z boiska. Piotr Lasyk zapewne taki miał zresztą zamiar, jednak po konsultacjach z VAR-em zmieniono to na czerwoną kartkę. Marek Papszun wyszedł na konferencję, niejako wymanifestował jej anulowanie i… PZPN anulował kartonik, nie przyznając w zamian nawet prawidłowej żółtej kartki. Skoro tak sztywno trzymamy się przepisów, jest jedna drużyna, która z powodu zaległości finansowych powinna już dawno znajdować się na niższych szczeblach rozgrywkowych – ich też czeka anulowanie sezonu?

Rajović strzela w swoją drugą nogę przed pustą bramką – Tu nawet nie ma o czym pisać, to trzeba zobaczyć. Jak to mawia młodzież: przednia zabawa, że hoho! WIDEO
PZPN przenoszący Superpuchar przed ostatnią kolejką – Polski Związek Piłki Nożnej (lub czegoś w tym rodzaju) bardzo chciał oddać Wrocławiowi to, co udało się koncertowo zepsuć w poprzednim sezonie zakończonym spektakularnym spadkiem. Dodatkowo miała to być chyba też kara za niewpuszczenie kibiców Wisły Kraków. Oprócz reprezentacji miał się tam pojawić… Wróć, w żadnym momencie nie miał się tam pojawić Superpuchar Polski. Niektórym “baronom” taki pomysł przyszedł do głowy, ale społeczności Górnika i Lecha Poznań bardzo szybko dały znać, że nie będą brać udziału w takiej degrengoladzie i albo jadą do Poznania, albo na wakacje. Nie ma to jak bohaterskie tworzenie problemów, by potem po cichu się z nich wycofywać.
Bitwa pod Gołębnikiem – Derby w polskiej piłce rzadko kiedy odbywają się w neutralnej atmosferze, ale wszystko ma swoje granice. Te zostały przekroczone, kiedy po meczu Radomiaka Radom z Koroną Kielce kibic gospodarzy wtargnął na stadion i ruszył na Tamara Svetlina, którego chronić musiał Konrad Cebula. W międzyczasie butelka rzucona przez innego kibica Radomiaka znalazła dyrektora marketingu Korony, który z całą zakrwawioną głową musiał opuścić boisko. Skończyło się na symbolicznej karze i braku konsekwencji, bo już kilka kolejek później radomscy kibice chwalili się na Twitterze wnoszonymi małpkami.
Kiko Ramires i herb Radomiaka – Ja wiem, co wielu z Was sobie pomyśli: przecież jeszcze niedawno Radomiak nie miał swojego herbu! Tamta sprawa została jednak rozwiązana, o czym prawdopodobnie nie usłyszał pewien były trener Radomiaka. Kiko Ramires, bo o nim mowa, wrzucił na swojego Twittera (nowomowa: X) piękną grafikę z pożegnalną wiadomością skierowaną do kibiców z Radomia. Większość osób skupiła się jednak nie na samej treści, której nic zarzucić nie można, a na stworku w lewym górnym rogu oraz w tle posta. Po chwili Kiko zrozumiał swój błąd i wrzucił poprawioną wersję – a przynajmniej tak to sam ochrzcił, bo nie wyglądało to dużo lepiej. Losowe artefakty, wrzucona cyrylica… Sami rzućcie okiem na te dzieła wprost z profili społecznościowych szkoleniowca.
Źródło: Twitter Kiko Ramiresa
Gonçalo Feio, przygód część kolejna – Mecz 24. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Radomiakiem Radom a GieKSą nie jest czymś, co postronny kibic będzie wspominał z wypiekami na twarzy. Zresztą, prawdopodobnie już poza sprzymierzeńcami obu ekip nikt już o jego przebiegu nie pamięta. Kolorytu temu dniu nadał za to znany z tego, że nadaje kolorytu wielu dniom, Goncalo Feio. Znany z rzucania biurowymi przedmiotami ówczesny trener Radomiaka tym razem wdał się w polemikę na temat stanu murawy z miejscowym radnym. W pewnym momencie politykowi siadły nerwy i przyłożył Portugalczykowi, na co ten zareagował rzuceniem papierów. Tak zakończyła się kolejna przygoda Feio w Polsce, ponownie rzuceniem – kuwetą w Motorze, ofertą Legii i teraz papierami.
Minimalistyczny Motor Lublin – Przez ostatnie pocovidowe lata w Ekstraklasie tendencja w rozwoju ligi oraz w ilości wydawanych w niej pieniędzy była raczej wzrostowa. Czasem jednak zdarzają się jednostki, które muszą się przeciwstawić wszystkim trendom, tym razem tę rolę przejął Zbigniew Jakubas. Po sezonie przez Lublin przeszło tornado, zabierające ze sobą aż 12 piłkarzy pierwszego składu. Całe szczęście, że Bright Ede nie uległ pokusie milionowej oferty z Chelsea, inaczej Motor musiałby radzić sobie także bez niego. Po drodze z klubu wywiało też Mateusza Stolarskiego, a powstały w ten sposób wakat został od razu zajęty przez Mariusza Misiurę. Były trener Wisły Płock jest bardzo ceniony przez pana Jakubasa, co objawiało się już wcześniej, gdy prezes dyskutował z nim o grze Motoru… kiedy trenerem był jeszcze Stolarski.
Kibole Lecha, kible Widzewa – To nie jest przypadek, że prawie za każdym razem to są toalety. Tym razem obsługa sanitariów przerosła kibiców Lecha Poznań, którzy pozostawili po sobie widok jak na załączonym obrazku. Szkody pozostawione przez fanatyków łódzki klub wycenił na kilkaset tysięcy złotych, a fani z Poznania zadeklarowali się, że uregulują wszystkie koszta. Dobre chociaż to, lecz może warto zainwestować w edukację od podstaw i rozdawanie przed wyjazdami skróconych instrukcji obsługi toalet. Panowie kibole – porcelana da się lubić!

Thomasberg mówiący, że jego piłkarze bali się wygrać z Termalicą – Nie regulujcie odbiorników, to najprawdziwsze słowa trenera Pogoni Szczecin! Po lutowym remisie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza szkoleniowiec rzucił nowe światło na kwestię formy Pogoni – jego piłkarze po prostu żyli w strachu przed zdobyciem trzech punktów. “Pojawiła się obawa przed zwycięstwem, to nie powinno się wydarzyć” – to brzmi bardziej jak cytat z twórczości Walaszka, niż słowa poważnego trenera na konferencji prasowej po remisie z ostatnią drużyną ligi.
Juwara na wagarach w Berlinie – Miasto, w którym na każdej ulicy leży 60 Euro, może wydawać się wszystkim atrakcyjnym miejscem. Czasem jednak przed pojechaniem tam powinno się sprawdzić, czy na następny dzień nie gra się spotkania w Ekstraklasie. O tej części zapomniał Musa Juwara, który służbowym autem oznaczonym jego nazwiskiem (!) przejechał się do stolicy kraju Autobahn. W efekcie skrzydłowy został odsunięty od składu pierwszej drużyny Pogoni. To znaczy, oficjalnie został przesunięty z powodu drobnego urazu, lecz od tego czasu (czyli połowy lutego) reprezentant Gambii ani razu nie wszedł na boiska Ekstraklasy. Plotki głoszą, że klub już w tym okienku spróbuje pozwolić zawodnikowi iść swoją ścieżką.
O takim Alexie H., co chciał wpłacić na zbiórkę – Pomysły Pana Prezesa są zasadniczo po prostu skrajne: tu zwyzywa kogoś od sodomity służącego siłom ciemności, tu osobiście przyjdzie pogratulować kibicom rywali zwycięstwa. Pod koniec kwietnia postanowił, powiedzmy… Dołączyć? W każdym razie coś w tym stylu, do zbiórki Patryka Łatwoganga na Fundację Cancer Fighters. Skąd nasze zawahanie w doborze słowa? Prezes podrzucił do internetu cennik, za każdy kolejny wygrany mecz Pogoni dorzucając coraz więcej do puli. To jest, obiecując dorzucenie, bowiem już w ostatnich minutach pierwszego starcia zakończyła się szalona passa zwycięstw w liczbie 0, powodując lawinę szydery na social mediach.

PROSZĘ ODDAĆ NASZA DZIAŁKA! – Zarząd pod właścicielstwem Roberta Platka, składający się z Murata Colaka i Davida Amdurera sprezentował dość specyficzną konferencję prasową. Mocno podkreślono totalny brak profesjonalizmu byłej prezes Filipiak przy nagłym rozstaniu z Cracovią, bardzo ładnie prosząc (i to w języku polskim!) o zwrot srebra rodowego, jakim jest działka Cracovii. Została ona sprzedana za ułamek ceny firmie Pani Filipiak, a zarządzający podkreślali gotowość nie tylko do walki prawnej, ale też do odkupienia gruntów dla klubu. Z plusów, przynajmniej za działkę nie zapłaciła Ekstraklasa – doceniamy!
6 zespołów mających w 29. kolejce po 37 punktów (ta liga nie jest poważna) – W innych ligach jedni kibice emocjonują się walką o puchary i mistrza, drudzy każdego dnia wstają z przerażeniem spoglądając w tabelę niższej ligi. W Polsce postanowiono opatentować coś zupełnie nowego, nielimitowane emocje dla każdego. Czy Twój klub spadnie, awansuje, a może zbankrutuje? Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, a sytuację w tabeli śledzili ze śmiechem nawet zagraniczni użytkownicy Twittera. Walka o spadek – legendarne motto wszystkich klubów Ekstraklasy.
Nosił Podolski razy kilka – Słyszysz: boiskowy bandytyzm, myślisz: Podolski. W tej rundzie ponownie nowy właściciel Górnika Zabrze stracił kontakt z bazą – tym razem uderzył z pięści Ameyawa w brzuch. Kiedy z kolei to Braut Brunes bez ceregieli zameldował się na jego kostce, był pierwszym, który uspokajał swoją drużynę i w wywiadzie po meczu rzucił: „Czasami są emocje, tak to jest. Ja to rozumiem„. Trzymanie się własnych zasad Lukasa jest godne uznania, lecz chyba nie na tym powinien polegać futbol, by trofea zdobywać kosztem zdrowia innych.
Sebastian Madejski nie zostanie skoczkiem wzwyż – Początek kwietniowego spotkania, niby nic groźnego. Katastrofalnie nieudane dośrodkowanie (a może i nawet strzał?) już ma przekuć się w kontrę, gdy wtem… Kamil Kosowski wykrzykuje: “Dał się zrobić jak junior!”. Piłka z 17. metra na wprost bramkarza powędrowała w jego rękawice, Madejski jednak był nieco zaskoczony i wypiąstkował pionowo do góry. Samo to nie skończyłoby się feralnym golem, gdyby później nie zatoczył się przy ocenie toru lotu piłki i nie wskoczył wprost w plecy napastnika, który bezproblemowo skierował piłkę głową do siatki. WIDEO

Nieuznana bramka po samosfaulowaniu się – Zremisowany mecz 31. kolejki z Piastem przez Koronę Kielce nie pozwolił drużynie oddalić się od miejsc premiowanych spadkiem, choć w końcówce aż huczało od kontrowersji. Arbitrzy odgwizdali faul jednej nogi obrońcy na drugiej, nie czekając na finał akcji i ewentualny udział VAR-u, a szkoleniowiec Korony otrzymał za prostesty czerwony kartonik: WIDEO
Trenerowi Zielińskiemu biją piłkarza, ale klub mówi, że nie – Szkoleniowiec Korony stwierdził po tym spotkaniu na konferencji prasowej, że jeden z jego piłkarzy został pobity przez kibiców. Nie zgodził się z tym stwierdzeniem… sam klub, wydając oświadczenie, aby nie wierzyć takim informacjom latającym po mediach. Zapomnieli jednak dopisać, że źródłem tego newsa jest ich własny trener. Koniec końców okazało się, że racja była po stronie klubu – nietykalność cielesna żadnego z piłkarzy nie została naruszona, a interpretacja sytuacji przez Jacka Zielińskiego była efektem kilku niefortunnych zdarzeń.
#SzacunekDlaArbitra – Proponujemy #litościdlakibiców. Wymyślanie takiej akcji po absurdalnie tragicznym roku sędziowania i tuż przed feralną 21. kolejką… Brzmiało to po prostu jak szukanie tanich wymówek i niedostrzeganie prawdziwego problemu obecnego sędziowania Ekstraklasy. Można by było w końcu wytłumaczyć przepis o zagraniu ręką (chyba że naprawdę losuje go żółw na wozie VAR), upublicznić komunikację sędziowską, poprawić szkolenie nowych sędziów – albo poprosić, żeby fani siedzieli cicho na czterech literach, bo co ich to obchodzi, a może i nawet przeprosili.
Sędziowskie koło fortuny w 21. kolejce – Cały świat został opanowany przez nowoczesne technologie usprawniające sędziowanie… Cały? Nie, jest jedna osada dzielnie stawiająca opór! Pan Adam Lyczmański doszukał się po tej kolejce aż 6 znaczących błędów sędziowskich, całkiem niezły wynik. Sędziowie na cały weekend zupełnie zapomnieli, jak i za co dyktuje się rzuty karne, co poskutkowało wypaczeniem wyników kilku spotkań. To wszystko chwilę po akcji opisanej powyżej…
Spalony z rzutu rożnego w 22. kolejce – Przepisy Gry jasno stanowią, jak profesjonalni sędziowie powinni prowadzić profesjonalne mecze profesjonalnej ligi profesjonalnej piłki nożnej. Ciągle okazuje się jednak, że równie dobrze sędziować mógłby legendarny Franciszek Smuda „na czuja”, bowiem przepisy są dość luźno – o ile w ogóle – rozumiane i stosowane. Jeden z takich śmiesznych podpunktów w tej księdze tłumaczy pozycję spalonego i jest tam napisane czarno na białym – nie można podyktować spalonego po zagraniu stojącej piłki spod chorągiewki. Chwila… Nie można? To patrz teraz! W meczu Piasta Gliwice arbitrowi udało się spłatać takiego psikusa, normalnie wszyscy śmiali się i dokazywali.
Honorable mentions
Zagłębie “XD” Sosnowiec – Pewnie wielu z czytelników pamięta czasy, gdy to Zagłębie występowało w Ekstraklasie, a jeszcze nie tak dawno zapowiedziało wielki projekt i budowę klubu na miarę Europy. Po 13. kolejce zespół był o włos od czołówki i wygrał cztery mecze z rzędu. Jak się okazało, były to niemal ostatnie zwycięstwa w tym sezonie, przez następnych 18 odbytych spotkań udało się Sosnowiczanom zwyciężyć aż zawrotny raz i z hukiem się spie… Spiesznie spaść z ligi. Szykawka, Sobczak (z kontraktem na czołówkę 1. Ligi, został odsunięty od składu po czterech miesiącach), Janiszewski, Rakels; nazwiska przecież okazałe jak na szczebel rozgrywkowy, a nie dały rady mocarnemu Sokołowi Kleczew i skompromitowały się 1:7 z Olimpią Grudziądz. Serdecznie gratulujemy wyniku sportowego, a ciekawskich kibiców zapraszamy na derby ze Spartą Katowice!
Trenerzy legendarnego spadkowicza – A propos „iścia” na dno, sportowa próba reakcji na katastrofalną formę nadeszła aż trzykrotnie. Marek Gołębiewski nie zanotował wyśnionych rezultatów, Wojciech Łobodziński (na chwilę) poprawił sytuację punktową, w marcu przyszedł na 2,5 roku (tak naprawdę to ledwie trzy tygodnie, szybko poszło) Grzegorz Bąk, a spadek przypieczętował Tomasz Łuczywek. Tomasz Łuczywek jest już 25. szkoleniowcem (nie licząc duetów) w ostatniej dekadzie, co daje nowego szkoleniowca co 4 miesiące. Czas wprowadzić jakiś limit szkoleniowców w jednym sezonie, inaczej Zagłębiu niedługo zabraknie nowych nazwisk.
TEN spalony Dżesiki Jaszek z Czarnymi Sosnowiec – Gdyby ktoś kiedyś próbował Wam wmówić, że VAR nie jest potrzebny, prosimy o pokazanie mu tej stopklatki. Sędzia oczywiście ma prawo do pomyłki, jednak przy tak świetnej widoczności i ustawieniu odgwizdanie pozycji spalonej jest równoznaczne, co typowanie Cracovii do wygrania ligi po dwóch tygodniach rozgrywek. Czy obie te rzeczy się zdarzyły w tym sezonie? Zgadza się, i za to kochamy naszą polską piłkę!

Źródło: TVP Sport
Dwie twarze Sandecji Nowy Sącz według Rafała Wolsztyńskiego: Rafał Wolsztyński był bezkonkurencyjnie najlepszym strzelcem Sandecji, mimo to klub zdecydował się podobnież wymusić na nim odejście przed końcem umowy i nie wypłacał mu pensji, co upublicznił sam zainteresowany. Finalnie okazało się, że zawodnik otrzymał część pieniędzy i… postępowanie dyscyplinarne do kompletu. Zakończyło się na niesmaku wśród kibiców, przeprosinach Wolsztyńskiego “za możliwe wprowadzenie w błąd” i odejściu zawodnika. A po czyjej stronie ostatecznie leżała wina? Dobre pytanie.
Sprzedaż kobiecego WKS-u, ale tak w sumie to nie – W marcu punkt kulminacyjny osiągnęły pogłoski o przeniesieniu struktur WKS-u do innego zespołu żeńskiego futbolu. Sfrustrowane piłkarki wystosowały oświadczenie już po spotkaniu, na którym i tak zabrakło osób decyzyjnych: “Usłyszałyśmy, że decyzja o sprzedaży została już podjęta. (…) W tym przypadku zostałyśmy potraktowane skrajnie przedmiotowo.” A na czym się zakończyło? Rzecz jasna na oświadczeniu, tym razem Jacka Sutryka: “Nigdy nie było niczyim zamiarem ani intencją instytucjonalne osłabianie lub likwidacja sekcji żeńskiej Śląska (…) Moi współpracownicy nie zrealizowali postawionych przed nimi zadań.” No i fajnie, tylko szkoda, że szczerze poinformować można było dopiero po upublicznieniu całej sprawy – inaczej jeszcze ktoś mógłby posądzać kogoś o uczciwość, czy nawet przyzwoitość.
Liga Legia plus ekstra po meczu Lech – Legia – 4:0, totalna anihilacja i praktycznie już przyklepany tytuł mistrzowski. Kibice z Poznania z niecierpliwością pewnie czekali na analizę i pochwały w studio po spotkaniu, jednak skończyło się na kolejnym odcinku pt. Studio Łazienkowska. Cóż, może kiedyś Legia była na ustach większości Polski, ale pora na pogodzenie się z faktem, że w naszej lidze są też inne zespoły. Serio!
Termalica Bruk-Bet “pogromca Pomorzan” Nieciecza – Parostatkiem w piękny rejs, statkiem na słoniu – w piękny rejs… Drużyny z Trójmiasta bardzo zasmuciły się na wieść o spadku Termalici, nie dopuszczając do gry słoników o nic w ostatnich kolejkach. Dogadały się na wynik 2:3 w dwóch ostatnich potyczkach i jako gest dobrej woli przekazały im po trzy punkty, jednak bezczelna Termalica odwdzięczyła się jedynie ograbieniem ich z szans na utrzymanie, kto to widział! W efekcie cała trójka spadła z ligi, a to właśnie ta Termalica grająca już o przysłowiową pietruszkę schodziła ze sceny z najszerszym uśmiechem.
Nagroda dla wytrwałych
Jeśli udało Wam się dotrzeć aż tutaj, doceniamy wytrwałość i zapraszamy do kącika ornitologicznego – Pan Alex Haditaghi znalazł nowego dyrektora VAR! TWITTER
Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):
Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej
PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej
Posłuchaj archiwalne podcasty:
Jesteśmy dostępni także na Spotify:.


Najnowsze komentarze