Dołącz do nas

Piłka nożna

Plusy i minusy po Olimpii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Trudno po meczu w Elblągu dopatrzeć się pozytywów. Dwa mecze, w których zespół zdobył tylko jeden punkt, nie poprawiają naszej sytuacji w tabeli. I choć z Olimpią możliwy w pewnym momencie był remis, spotkanie zakończyło się dwubramkową porażką.

Plus:
+ Walka – tego nie można odmówić, choć jak zawsze mówimy, to jest podstawa i obowiązek. Ale wiemy, że w poprzednich sezonach było z tym kiepsko.

Minusy:
– Bardzo słabo punktowo – jak wyżej. Jeden punkt zdobyty i pięć straconych to bilans na początek wiosny beznadziejny.

– Słaba gra – umówmy się, czysto piłkarsko było w Elblągu beznadziejnie. Remis przy takiej postawie to był szczyt marzeń. Nie istnieliśmy w ataku, popełnialiśmy proste błędy w obronie.

– Znów gol po stracie Błąda – to niestety jego znak firmowy w tym sezonie. Ile jeszcze Adrian musi stracić piłek, po których padają gole dla rywali, żeby się ogarnął i grał ostrożniej?

– Nie mamy napastnika – beznadziejny Urynowicz, beznadziejny Kurbiel. Dawidzie Rogalski – wracaj!

– Szpital – chorzy, kontuzjowani zawodnicy. Przed meczem wypadł Woźniak, podczas meczu Broda. Nie ułatwia to pracy trenerowi.

– Brak skrzydeł – to się wiąże z poprzednim punktem. Po wypadnięciu Woźniaka i Kiebzaka nasza siła rażenia z boku boiska spadła wielokrotnie.

– Nóż na gardle – ktoś powie „spokojnie”. Ale do którego meczu musimy czekać na wygraną i „zachowywać spokój” – do czwartego, piątego, szóstego? Jeśli GieKSa nie wygra z Łęczną, szanse na awans bezpośredni spadną drastycznie.

3 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

3 komentarze

  1. Avatar photo

    jeżyk

    9 marca 2020 at 13:39

    I nie wygra z łączną a co najwyżej zremisuje. Autor artykułu ma racje że gramy żenująco słabo. Okres transferowy przespany zupełnie w sytuacji gdy inni pretendenci nie próżnowali. Kontuzje są wkalkulowane w ten sport wiec należało się z tym liczyć ze możne tak być. No i cóż rozłożymy ręce i będziemy budować zespół na nowy sezon. W umiejętności trenerskie Góraka nie wierzę on raczej bazuje tylko na dobrej atmosferze. Paru fachowców tego typu już widziałem i wiem ze na dłuższa metę nigdy nie zdaje to egzaminu wiec i tym razem tez tak będzie.

  2. Avatar photo

    pablo eskobar

    9 marca 2020 at 17:05

    Na ta chwile ta druzyne stac na srodek tabeli jesli bedzie cos wiecej to moze baraze ktore skoncza sie jak wszyscy wiemy

  3. Avatar photo

    Irishman

    10 marca 2020 at 16:27

    Shellu, idealnie to wypunktowałeś.

    Panowie, spokojnie. Przy tych absencjach nasza drużyna prezentuje pewnie jakieś 50% swojej wartości.
    Inna sprawa to czy to tylko pech, skoro dotyka nas to już drugi raz w przeciągu kilku miesięcy. Ale może przesadzam???

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga