Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media przed meczem z Motorem: Bartosz Wolski znowu w Lublinie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego meczu Motor Lublin – GKS Katowice.

flashscore.pl – Motor Lublin – GKS Katowice

Motor Lublin, który od początku sezonu ma problemy w defensywie, postara się o pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach w starciu z GKS-em Katowice. Goście z kolei od dawna nie przywieźli z ligowego wyjazdu kompletu punktów.
Po trzech kolejkach Motor był jedną z sześciu drużyn, które jeszcze nie odniosły zwycięstwa w tym sezonie Ekstraklasy, a w poprzedniej kolejce przegrał 1:3 na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Jeszcze w pierwszej połowie Lublinianie dali się dwukrotnie zaskoczyć po stałych fragmentach gry, a siedem straconych bramek po trzech spotkaniach to zaskakująco słaby wynik, biorąc pod uwagę zatrudnienie Mariusza Misiury, który w poprzednim sezonie uchodził za specjalistę od żelaznej defensywy. Pierwszego zwycięstwa w tym sezonie Motor poszuka przed własną publicznością, choć tylko jedna wygrana w ostatnich sześciu spotkaniach u siebie (3R, 2P) nie napawa lubelskich kibiców optymizmem.
W środę GieKSa godnie pożegnała się z europejskimi pucharami, pokonując 2:1 Hapoel Tel Awiw. Nie wystarczyło to jednak do doprowadzenia do dogrywki po porażce 0:2 w pierwszym spotkaniu. Teraz Katowiczanie mogą skupić się na rozgrywkach Ekstraklasy, w których ponieśli tylko jedną porażkę w ostatnich 10 meczach (4Z, 5R). Było nią wyjazdowe spotkanie z Wisłą Kraków na inaugurację sezonu. Wszystkie ligowe zwycięstwa Gieksy w ostatnim czasie przypadały jednak na mecze w Katowicach, ponieważ zespół Rafała Góraka nie wygrał na wyjeździe w lidze od siedmiu spotkań (4R, 3P).

gol24.pl – Zaczynamy piłkarską niedzielę

Motor Lublin podejmie na otwarcie piłkarskiej niedzieli z GKS Katowice. Spotkanie zapowiada się interesująco. Podopieczni trenera Rafała Góraka są po zwycięskim meczu z Hapoelem Tel Awiw, choć zakończonym klęską w dwumeczu w III rundzie el. Ligi Konferencji.
[…] Motor Lublin pod wodzą Mariusza Misiury wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo. Zremisował na inaugurację z Widzewem Łódź, a dwa kolejne mecze – z Pogonią Szczecin i Jagiellonią – przegrał. Z niedawnym uczestnikiem eliminacji Ligi Konferencji będzie chciał poszukać przełamania, choć dla drużyny ze stolicy Lubelszczyzny łatwo z całą pewnością nie będzie.
GKS Katowice jest na fali. Wygrał nie tylko starcie z Hapoelem Tel Awiw, ale również zakończył zwycięsko rywalizację na krajowym podwórku z Radomiakiem Radom (3:1). Do tego nieznacznie uległ tegorocznemu beniaminkowi – Wiśle Kraków (1:2). W tak zwanym między czasie udało się im odrobić z nawiązką straty z meczu II rundy przeciwko słowackiej Żylinie.
Trener Motoru Lublin, Mariusz Misiura: – Cieszy mnie, że mamy dużo sytuacji, ale trudno nam zaakceptować nasz wynik punktowy patrząc na to, ile razy w dotychczasowych meczach byliśmy w polu karnym przeciwników, a ile oni w naszym. Mam jednak nadzieję, że w dłuższej perspektywie będą profity z tego, że kreujemy bardzo dużo okazji bramkowych.
Trener GKS Katowice, Rafał Górak: – Trzeba przyznać, że my budujemy drużynę z trochę innym rozmachem, niż to jest robione w Polsce, przez takie, a nie inne finansowanie. Nie narzekam, tylko twardo stąpam po ziemi. Jestem z drużyny bardzo zadowolony, chcemy się dalej rozwijać, robić postępy.

zagranie.com – Problemów wyjazdowych GieKSy ciąg dalszy?

[…] Zacznijmy od gospodarzy, czyli Motoru Lublin, prowadzonego przez trenera Misiurę. To postać dobrze znana kibicom Ekstraklasy, szczególnie z okresu, gdy pracował w Wiśle Płock. Tam kojarzony był przede wszystkim z pragmatycznym, defensywnym podejściem do gry. Zespoły prowadzone przez tego szkoleniowca rzadko traciły dużo bramek, a punkty zdobywał raczej dzięki dyscyplinie taktycznej niż widowiskowej ofensywie. Po przejściu do Motoru sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Misiura zdecydował się na zmianę filozofii gry, postawił na bardziej odważny, ofensywny styl. Problem w tym, że na razie ten eksperyment nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Lublinianie po trzech meczach ligowych mają na koncie zaledwie jeden punkt, co jak na drużynę z aspiracjami raczej nie napawa optymizmem. Kluczowym problemem wydaje się właśnie defensywa, czyli obszar, który wcześniej był wizytówką tego trenera. Po drugiej stronie mamy GKS Katowice, drużynę, która w środę pożegnała się z rozgrywkami pucharowymi. Z jednej strony to oczywiście rozczarowanie, bo każdy klub chciałby jak najdłużej powalczyć o dodatkowy sukces i prestiż związany z pucharem. Z drugiej jednak strony, patrząc czysto pragmatycznie, eliminacja z pucharów może okazać się swoistym błogosławieństwem w przebraniu.
Katowiczanie mogą teraz skupić całą swoją energię i uwagę wyłącznie na lidze, bez konieczności dzielenia sił pomiędzy dwa fronty. Mniej meczów oznacza więcej czasu na regenerację, więcej możliwości pracy treningowej i lepsze przygotowanie taktyczne do kolejnych ligowych starć. A problemy są całkiem poważne, szczególnie jeśli spojrzymy na formę katowiczan na wyjazdach. Statystyki w tym zakresie są dla GKS-u bezlitosne. Ostatnie zwycięstwo na cudzym boisku zespół ten odniósł w Radomiu, i to jeszcze na początku marca, a więc w poprzednim sezonie. Od tamtej pory minęło już dziesięć meczów, licząc wszystkie oficjalne spotkania, w których katowiczanie nie potrafili wygrać poza własnym stadionem. Teraz przechodzimy do być może najciekawszego elementu tej analizy, czyli historii bezpośrednich starć obu drużyn. Jeśli ktoś szuka argumentów za tym, że mecz Motor Katowice to gwarancja bramek i emocji, wystarczy spojrzeć na to, co wydarzyło się w poprzednim sezonie. Pierwsze starcie, rozegrane w Lublinie, zakończyło się istnym festiwalem strzeleckim, w którym padło aż siedem goli. To liczba, która sama w sobie mówi wszystko o charakterze tych spotkań i podejściu obu zespołów do gry przeciwko sobie. Rewanż w Katowicach nie był może aż tak spektakularny, ale i tam publiczność mogła obejrzeć pięć trafień.
Trener Misiura z jednej strony może i chciałby wrócić do pragmatycznego futbolu, ale z drugiej strony dziś w Lublinie stawia się GieKSa, która ma na wyjazdach problemy, z których gospodarze mogą chcieć skorzystać.

motorlublin.eu – ZAPOWIEDŹ MECZU | Motor Lublin – GKS Katowice

[…] W trzech pierwszych spotkaniach Motor zdobył jeden punkt, z kolei nasi niedzielni rywale zapisali na swoim koncie trzy oczka. GKS Katowice wygrał z Radomiakiem Radom (3-1) i przegrał z Wisłą Kraków (1-2), a ich mecz z Wieczystą Kraków został przełożony. W środku tygodnia podopieczni Rafała Góraka grali swoje spotkanie w eliminacjach Ligi Konferencji, ale po dwumeczu z Hapoelem Tel Awiw odpadli z rozgrywek.
Po powrocie Motorowców do Ekstraklasy obie drużyny mierzyły się ze sobą cztery razy. Raz Żółto-Biało-Niebiescy wygrali, raz zremisowali i dwukrotnie przegrywali ze swoimi najbliższymi rywalami,
W poprzednim sezonie dwa spotkania zakończyły się na korzyść katowickiego zespołu,
Średnio w meczach między tymi zespołami pada 3,39 gola/mecz,
17 goli padło w trzech ostatnich meczach między Motorem a GKS-em (każda z drużyn we wszystkich tych meczach strzelała minimum po 2 gole); śr. 5,67/mecz.

dziennikwschodni.pl – Motor w niedzielę zagra z GKS Katowice czyli Bartosz Wolski znowu w Lublinie

Motor Lublin wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w PKO BP Ekstraklasie w tym sezonie. W niedzielę o godzinie 14.45 żółto-biało-niebiescy zmierzą się u siebie z GKS Katowice, który w środę zakończył swoją przygodę w europejskich pucharach, a w barwach gości na boisku powinien pojawić się niedawny kapitan Motoru Bartosz Wolski.
Zespół trenera Rafała Góraka na początku sezonu grę w naszej lidze łączył z walką o fazę grupową Ligi Konferencji. Ostatecznie „Gieksa” dotarła do trzeciej rundy eliminacji tych rozgrywek gdzie w dwumeczu musiała uznać wyższość Hapoelu Tel Aviv. W pierwszym meczu Katowiczanie przegrali 0:2, a w rewanżu zwyciężyli 2:1 odwracając jego losy w końcówce spotkania. Najpierw w 80 minucie do remisu doprowadził Ilya Shurin, a w doliczonym czasie wygraną gospodarzom zapewnił Arkadiusz Jędrych wykorzystując rzut karny.
– Wygraliśmy, ale pewna gorycz zostaje. W pierwszej połowie nie było nam łatwo, ale po przerwie zaprezentowaliśmy się lepiej. Jesteśmy zbudowani drugą połową. Zebraliśmy ogromne doświadczenie, wypróbowaliśmy szerokość naszej kadry. Bardzo chcieliśmy grać w następnej rundzie, ale nie załamujemy się. W europejskich pucharach nie było nas ponad 20 lat. Twardo stąpam po ziemi i wiem, że musimy pracować na zasadzie małych kroków. Zagraliśmy cztery piękne spotkania i dziękujemy naszym kibicom za ogromne wsparcie – powiedział po spotkaniu Rafał Górak, trener GKS.
Środowe spotkanie GieKSy w europejskich pucharach z pewnością bardzo dokładnie oglądał sztab szkoleniowy Motoru. W niedzielę zespół z Bukowej przyjedzie na Motor Lublin Arenę, a celem gospodarzy będzie oczywiście wywalczenie trzech punktów. Gospodarze mogą liczyć na pewne zmęczenie rywali, ale trener gości absolutnie temu zaprzecza.
Przyjazd ekipy z Katowic na teren Motoru wiąże się z powrotem do Lublina byłego kapitana Motoru – Bartosza Wolskiego. 29-letni zawodnik spędził w Motorze trzy poprzednie sezonu i najpierw pomógł drużynie awansować do PKO BP Ekstraklasy, a następnie zapewnić jej utrzymanie w dwóch kolejnych kampaniach. Wolski był w Motorze kluczową postacią. Łącznie w barwach Motoru Lublin rozegrał 105 spotkań, zdobył 16 bramek i zanotował 22 asysty. Latem tego roku GKS Katowice skorzystał z klauzuli zawartej w kontrakcie piłkarza, w związku z czym pomocnik przeniósł się do śląskiego klubu.
W niedzielę na boisku sentymentów jednak nie będzie. Katowiczanie po zasmakowaniu gry w Europie liczą na kolejny udany sezon, a Motor w czwartej kolejce PKO BP Ekstraklasy chce odnieść pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Po ostatniej porażce w Szczecinie z Pogonią żółto-biało-niebiescy znaleźli się w strefie spadkowej i bardzo potrzebują trzech punktów. Także pod kątem mentalnym, by uwierzyć w siebie i projekt jaki przed zespołem rysuje trener Mariusz Misiura.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga