Piłka nożna
Sprawiedliwa porażka [Relacja]
Nie tak miał wyglądać ten dzień. Kolejny mecz bez kibiców na stadionie jak i po za nim spowodował, że ten ciekawy mecz z pretendentem do awansu Wisłą Płock stracił na wartości.
Trener Skowronek wystawił tą samą jedenastkę co w Chojnicach.
GKS: Bucek – Frańczak, Kamiński, Pielorz, Petasz – Januszkiewicz, Duda, Cholerzyński, Pitry, Pietrzak – Goncerz.
Wisła natomiast zaczęła spotkanie w następującym zestawieniu:
Wisła: Kiełpin – Stefańczyk, Szymiński, Radić, Stępiński, Góralski, Wlazło, Janus, Darmochwał, Iliew, Krzywicki.
Wiślacy rozpoczęli spotkanie z animuszem. Już w 11. minucie aktywny Janus przedarł się w pole karne, jednak oddał niecelny strzał. Chwilę później znów było groźnie pod naszą bramką, po rykoszecie piłka minęła słupe. Katowiczanie swoich sił szukali jak zwykle po stałych fragmentach gry bądź w strzałach z dystansu. Szczególnie groźnie uderzał w 25. minucie Pitry, niestety piłka minimalnie minęła bramkę płocczan. Najlepszą sytuację gości mieli w 28. minucie. Darmochwał idealnie obsłużył Stępińskiego, ten z pierwszej piłki uderzył mocno ale nieprecyzyjnie.
Trener Skowronek widząc, że to goście mają inicjatywę w tym meczu dokonał korekt w składzie na drugą połowę. Boisko opuścił Duda oraz Januszkiewicz ich miejsce zajęli Leimonas oraz Bętkowski.
Mimo tych zmian, to goście powinni wyjść na prowadzenie. Pierw w 47. minucie Krzywicki uderzył w słupek, a kilka minut później padł gol dla Wisły, jednak strzelec bramki był na ofsajdzie i sędzia odgwizdał spalonego. GieKSa odpowiedziała strzałem Petasza. Nasz nowy nabytek, będąc kilkanaście metrów przed bramką Wisły strzelił mocno, lecz niecelnie. W dalszej części spotkania to nadal goście prowadzili grę. W 66. minucie Petasz za faul otrzymał drugą żółtą kartkę w konsekwencji czerwoną. Chwilę później Pitry faulował przeciwnika przed polem karnym. Do piłki ustawionej na 25. metrze podszedł Stefańczyk i technicznym strzałem umieścił ją w bramce. Katowiczanie jednak nie złożyli broni i próbowali zdobyć choć 1. punkt. Trener Skowronek również dokonał ofensywnej zmiany, Cholerzyńskiego zmienił Kujawa. W 83. minucie słabo spisujący się Bętkowski spróbował pokonać Kełpina strzałem z dystansu, jednak uderzył zbyt lekko by zaskoczyć tak doświadczonego bramkarza. Niestety w tym meczu nie zagroziliśmy już bramce gości i przegrywamy 0:1.
Niestety Wisła Płock potwierdziła na boisku swoją wysoką formę wygrywając skromnie ale pewnie 1:0. Nafciarze zagrali zdecydowanie lepiej i dojrzalej. Wszystko wskazuje na to, że goście w tym roku zawitają w Ekstraklasie.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze