Dołącz do nas

Kibice

Echa Bukowej #74 – Można zazdrościć

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Na przestrzeni ostatnich sezonów reguła była taka, że mecze domowe GKS-u Katowice, które przyciągały więcej osób na trybuny, były zazwyczaj przez gospodarzy przegrane. Mecz z Elaną należał pod tym względem do wyjątkowych. Zresztą nie tylko pod tym. Przecież w ostatnim czasie wojewodowie, kluby i policja na Śląsku nie dopuszczają raczej do tego, żeby gościć swoich wrogów na stadionie. Tym razem Elana — a więc i Ruch — miały do dyspozycji pełną pulę. I choć jej nie wykorzystali to i tak ich wizyta dostarczyła sporych emocji.

Już od początku tygodnia czuło się w mieście pewne podekscytowanie związane ze zbliżającym się meczem. Choć w zeszłym sezonie graliśmy derby to jednak, niestety, bez gości. Trzeba było poczekać do II ligi i spotkania z mało renomowanym klubem z Torunia, z którym los sprawił, że zaprzyjaźnił się nasz główny przeciwnik, żeby móc zobaczyć się z nim „na żywo” przy okazji czysto piłkarskiej. Frekwencyjnie Blaszok zbliżył się do kompletu (oczywiście wyłączając sektor D, który był zamknięty jako buforowy), natomiast ogólnie na stadionie było nieco mniej kibiców niż oczekiwano. Spodziewano się, że jednak mimo wszystko Bukową odwiedzi ponad 4 tysiące osób, a do tego wyniku zabrakło ich prawie 400. Ponadto sektor gości także nie został zapełniony w całości. Z takiego stanu rzeczy oraz sobotnich obserwacji można wyciągnąć kilka wniosków:
1. Czysto kibicowska mobilizacja przyniosła oczekiwane efekty i pewna liczba osób wróciła na Bukową.
2. Sporo osób zwykle odwiedzających trybunę Główną posłuchało apeli przeniosło się na Blaszok.
3. GieKSa została bardzo solidnie wsparta przez zgody (Banik – 3 autokary!).
4. Goście… a, sami wyciągnijcie wnioski z ich postawy.

Pod względem wokalnym Blaszok dał radę przez cały mecz. Długimi momentami dopingowały gospodarzy obie trybuny. Jeśli chodzi o repertuar to ten mecz miał dwie, różniące się od siebie odsłony. W pierwszej połowie wśród pieśni dominowały te sławiące GKS i wspierające piłkarzy, w drugiej natomiast przeważająca większość dotyczyła naszych rywali. Wymiana uprzejmości trwała w najlepsze jeszcze po końcowym gwizdku. Przerwała ją na chwilę oczywiście radość ze szczęśliwego zakończenia meczu oraz chwila świętowania z piłkarzami. Co warte podkreślenia, znowu do piłkarzy dołączyli na murawie młodzi adepci futbolu z Akademii Młoda GieKSa. Fajny klimat się tworzy przy Bukowej!

W tej rubryce wiele razy już podkreślałem, że mimo wszystkich przeciwności losu z ostatnich lat, GieKSa trzyma się naprawdę dobrze. Mogę to tylko powtórzyć. Wiele ekip, które odpuszczają po spadkach i w okresach stagnacji, może nam zazdrościć tego, jaki klimat udaje nam się wciąż utrzymywać. Pozostaje mieć nadzieję, że ci, którzy ostatnio rzadko bywali na meczach u siebie, wrócą do regularnego chodzenia na mecze. Po atmosferze, jaka panowała na sobotnim meczu — jest na to szansa!

Podsumowanie:
Oprawa: trójkolorowe pasy materiału
Frekwencja: 3613
Goście: 355
Wydarzenia: drobna awantura po meczu

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga