Piłka nożna
Banik przegrywa na inaugurację rozgrywek
W zeszłą sobotę Banik Ostrava rozegrał pierwsze spotkanie nowego sezonu, ale inauguracji nie może zaliczyć do udanych. Można powiedzieć, że przegrali na własne życzenie, ponieważ sami sprowokowali bramkę dla gości, a potem nie wykorzystali rzutu karnego.
Pierwsze spotkanie rozgrywali na własnym stadionie z drużyną Slovan Liberec i przez pierwszy kwadrans dosłownie zdominowali rywala. Już w 4. minucie mogli objąć prowadzenie, ale Tomas Smola nie zdołał przeciąć prostopadłego podania. Pięć minut później Nemanja Kuzmanovic otwiera wynik spotkania strzałem z pierwszej piłki, a Martin Fillo zalicza pierwszą asystę w tym sezonie. Po dwudziestu minutach spotkania Slovan Liberec stworzył sobie pierwszą sytuację, jednak piłką przeszła daleko o bramki. Banik wtedy stracił kontrolę nad spotkaniem, ale wynik do przerwy nie uległ zmianie i do szatni schodzili z jednobramkowym prowadzeniem. W 53. minucie Jiri Fleisman chciał podać do swojego bramkarza, niestety podanie było zbyt lekkie, co wykorzystał Jukub Pesek zdobywając bramkę dającą wyrównanie. Taka sama sytuacja miała miejsce pod koniec zeszłego sezonu tylko nie pamiętam kto wtedy zaliczył taką wpadkę. Od tego momentu na boisku zrobiło się nerwowo i kilku graczy zobaczyło żółty kartonik. W 74. minucie Robert Hruby nie wykorzystał jedenastki posyłając piłkę nad bramką, uderzając przy tym w poprzeczkę. Gdyby wykorzystał tę sytuację gospodarzom grałoby się dużo łatwiej i wtedy to goście musieliby rzucić się do odrabiania strat. Niestety niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i w doliczonym czasie gry Slovan strzela bramkę na wagę trzech punktów. Ales Nesicki wrzucił piłkę z rzutu wolnego, a Roman Potocny przedłużył ją głową kierując do siatki. Po taj bramce trybuny zamilkły i nikt nie potrafił uwierzyć, że w ostatniej akcji przegrywają spotkanie otwierające nowy sezon. Skrót z tego spotkania możecie zobaczyć poniżej.
FC BANÍK OSTRAVA – FC SLOVAN LIBEREC 1:2 (1:0)
Bramki: 9. Kuzmanovič – 53. Pešek, 90.+4. Potočný.
FC Baník Ostrava: Ostrava: Budinský – Fillo, Procházka, Stronati, Fleišman – Reiter, Jánoš, Hrubý (82. Baroš), Holzer (69. Granečný) – Kuzmanovič (58. Diop), Smola.
FC Slovan Liberec: Nguyen – Mikula, Karafiát, Kačaraba, Hybš – Breite, Oscar – Koscelník, Mara (87. Nešický), Pešek (65. Musa) – Potočný.
Żółte kartki: Smola, Fleišman – Oscar, Breite, Potočný, Musa.
Widzów: 7542
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze