Piłka nożna
11 rzeczy, które wiemy po okresie przygotowawczym
Ostatni sparing za nami, więc powoli możemy podsumować wszystko to, co wiemy o zespole i czego możemy spodziewać się na wiosnę w wykonaniu GieKSy po przepracowaniu okresu przygotowawczego.
1.Rywalizacja w bramce: Ostatni mecz kontrolny pokazał, że to Rudnicki i Bucek będą rywalizować o miejsce w składzie na wiosnę. Oboje w sparingu nie mieli zbyt wielu okazji do wykazania się. Za Buckiem przemawia doświadczenie za Rudnickim to, iż jest dobrym bramkarzem jak na I ligę i gra, jako młodzieżowiec. Dobroliński będzie numerem 3 i przy kończącym się kontrakcie w czerwcu wielce prawdopodobne jest jego odejście.
2.Zmiany w obronie: Sporo zmieniał trener Skowronek w obronie. Z jednej strony zmiany te zostały wymuszone przez słabą postawę na jesień z drugiej trener uznał, że niektórzy gracze zmienią pozycję. Cholerzyński testowany jest na prawej stronie, Pielorz poszedł do środka pomocy. Pewniakiem jest Kamiński, który najlepiej prezentował się na jesień.
3.Nowi w obronie: Sporą zagadką jest postawa bloku defensywnego. W ostatnim sparingu tylko Kamiński był graczem, który w poprzedniej rundzie występował w tej formacji regularnie. Nowi gracze muszą szybko wkomponować się w zespół i przede wszystkim grać odpowiedzialnie, bo tego zabrakło w pierwszej minucie sparingu z Nadwiślanem.
4.Rywalizacja: Zakontraktowanie uniwersalnych graczy takich jak Frańczak, Leimonas, Petasz sprawiło, że na jedno miejsce w składzie na skrzydłach walczą dwaj zawodnicy. Pietrzak, który rozegrał wszystkie spotkania na jesień wcale może nie być pewny miejsca w składzie.
5.Frańczak i Petasz dają coś od siebie: Pozytywnie trzeba ocenić formę tych dwóch nowych graczy. Lewa strona w sparingu prezentowała się bardzo dobrze, nie było widać, że Ci gracze niewiele ze sobą grali w przeszłości. Imponował zwłaszcza Frańczak, który próbował gry 1 na 1 oraz schodził do środka. Z taką grą GieSKa powinna mieć z niego pożytek.
6.Okiełznać Petasza: To zadanie trenera Skowronka. Petasz to bardzo agresywnie grający zawodnik w defensywnie, ma twardy charakter i nie da sobie „dmuchać w kaszę” w walce z przeciwnikiem. Problemy zaczną się, gdy Petasz będzie zbyt agresywny a takie momenty były w sparingu. Trener Skowronek musi pracować z zawodnikiem by ten zachował chłodną głowę przez pełne 90 minut.
7.Stałe fragmenty gry: Przyjście Petasza całkowicie odmieniło GieKSę w tym elemencie. W czasie sparingów po stałych fragmentach strzeliliśmy 3 bramki, z czego jedną bezpośrednio. Trener Skowronek solidnie popracował nad tym elementem. Petasz świetnie dośrodkowuje, ale zwróćcie uwagę na zachowanie innych graczy. Każdy wie, w którą stronę ma ruszyć, jak zrobić wyblok. Dzięki Petaszowi GieKSa może stworzyć zagrożenie z rzutu wolnego ustawionego w kole środkowym. Miałem okazję oglądać trening stałych fragmentów gry i uwierzcie, że nawet z połowy boiska Petasz stwarzał zagrożenie swoimi wrzutkami. Czekamy na gole w lidze!
8.Lider poszukiwany: Trener Skowronek szuka lidera, kogoś z charakterem. Dotychczas liderem, jeśli chodzi o dobrą grę był Goncerz, boiskowym liderem Pielorz. Teraz wydaje się, że liderem może być zespół. Patrząc na grę i agresję Petasza i Frańczaka śmiem twierdzić, że to oni mogą napędzać zespół. Jedno jest pewne z tymi zawodnikami w składzie kolejna bójka jak w meczu z Dolcanem nie zakończy się tak szybko.
9.Skład „prawie” gotowy: Trener Skowronek zapytany przez nas czy w składzie na Nieciecze wątpliwości budzą tylko pozycje prawego skrzydła i bramkarza odparł, że były to jedyne niewiadome, ale on już je rozwiał tym sparingiem. Patrząc na grę na prawym skrzydle zagra Januszkiewicz. Pozycja bramkarza to wielka niewiadoma. Będzie decydować dyspozycja dnia i opinia trenerów.
10.Zmiennicy: Problemem GieKSy w poprzedniej rundzie było to, że zmiany, których dokonywali trenerzy często okazywały się fatalne. Zmiennicy niewiele wnosili do zespołu. Jak na razie również nie widać rozwiązania tego problemu. Dziś solidnym zmiennikiem był Pietrzak. Kujawa jest zagubiony, Wieczorek w ofensywie nie daje zespołowi póki, co tyle, co Pitry, Ceglarz zagrał kolejny słabszy mecz. Może być problem, ale miejmy nadzieję, że trener sobie z tym poradzi.
11.Goncerz: Forma tego zawodnika ciągle rośnie, najbardziej cieszy to, że Goncerz staje się coraz bardziej uniwersalny, jeśli chodzi o umiejętności snajperskie: Szuka z powodzeniem dryblingu, uderza w niesygnalizowany sposób. Oby tak dalej!
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.
Piłka nożna
Górak: Siadła nam siła rażenia
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy Górnika Łęczna i GKS Katowice – Luiz Mołodecki (asystent trenera Szatałowa) i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zakończyła się przygoda z Pucharem Polski w tym sezonie, piękna w Katowicach w sezonie poprzednim, okraszona wtedy wielkimi spektaklami. Dzisiaj przegraliśmy po bardzo słabym naszym meczu, nie zdobyliśmy ani jednej bramki, oddaliśmy dwa celne strzały. To jest zbyt mało, by cokolwiek zrobić. Nieważne czy się gra z przeciwnikiem z twojej ligi czy z ligi niższej. Trzeba realizować swoje zadania i budować swoją grę. Przegraliśmy trzeci mecz 0:1 i to jest sytuacja, która bardzo nas niepokoi, bo nie zdobywamy bramek, gdzieś nam to wszystko energetycznie siadło. W związku z tym będzie trzeba bardzo mocno wykonać pracę do meczu sobotniego, bo przyjeżdża Widzew Łódź i skala trudności – z całym szacunkiem dla rywala, któremu ogromnie gratuluję – będzie diametralne inna i spotkanie będziemy musieli rozegrać całkowicie inaczej. Każdy z zawodników i trenerów musi taką porażkę wziąć na klatę, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że zawiedliśmy i rozczarowaliśmy. Natomiast życie idzie dalej, trzeba zacząć od siebie, powiedziałem zawodnikom, żeby głów nie spuszczali, bo sprawa jest poważna. Każdy chce wygrywać, radować się, zdobywać punkty, czy jechać za swoją drużyną na drugi koniec Polski i też się cieszyć ze zwycięstwa. Dziś zawiedliśmy i tych, którzy poczuli się urażeni mogę tylko przeprosić. My również nie jesteśmy szczęśliwi i jest nam z tym źle. Życie płynie dalej i musimy najbliższy czas dobrze przepracować, bo trzy porażki po 0:1 są dla nas momentem trudnym, z którego musimy wyjść.
Luiz Mołodecki (asystent trener Górnika Łęczna):
Cieszy nas zwycięstwo z czołową drużyną ekstraklasy, awans do kolejnej rundy. Cieszy nas postawa drużyny, zaangażowanie, co było widać na boisku – jeden pomagał drugiemu. Ale też to, że przyjeżdża drużyna z ekstraklasy, ale gramy jak równy z równym, a nawet my stworzyliśmy więcej sytuacji. W drugiej połowie powinniśmy ten wynik podwyższyć. Szkoda, że nie podwyższyliśmy, bo do końca była nerwówka, ale drużyna pokazała charakter i skończyło się bardzo dobrze.







































max
2 marca 2015 at 19:58
Kaminski na ławke a Pielorz do obrony!!!