Dołącz do nas

Siatkówka

Z kim gra GieKSa? – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Kędzierzyna, może to zrobić tutaj.

ZAKSA jest aktualnym mistrzem Polski i jak na obrońcę tytułu przystało, prowadzi po 21 kolejkach, ponosząc w tym okresie tylko 3 porażki. Na pewno plamą na honorze są dwie przegrane ze Skrą Bełchatów 1:3 oraz 2:3, trzecią porażkę poniosła z Resovią również 2:3. W międzyczasie kędzierzynianie mieli passę 12 zwycięstw z rzędu. Co równie ważne, w odróżnieniu od swych największych konkurentów z Rzeszowa i Bełchatowa, ZAKSA potwierdziła bardzo dobrą dyspozycję w rozgrywkach Ligi Mistrzów, gdzie na tę chwilę, na pięć meczów wygrała wszystkie, tracąc zaledwie 2 sety! Wygranie fazy grupowej pozwoli im na rozstawienie podczas losowania w kolejnych rundach oraz uniknięcie gry z potentatami siatkarskimi, m.in. Zenitem Kazań czy Sicoma Perugia.

Biorąc pod uwagę aktualną dyspozycję oraz cały sezon ZAKSA wydaje się kandydatem numer jeden do kolejnego tytułu mistrza Polski, choć oczywiście przewaga tylko trzech punktów nad Resovią oraz dwie przegrane ze Skrą, każą faworytom mieć się na baczności. Z drugiej strony kędzierzynianie zrewanżowali się skutecznie bełchatowianom pokonując ich 3:1 w finale Pucharu Polski. ZAKSA jest na tyle doświadczonym zespołem, że potrafi odpowiednio się przygotować i zagrać, w odpowiednich momentach. Co ich może zatrzymać? Chyba tylko sprawy losowe, ponieważ już teraz wypadło im dwóch siatkarzy z powodu kontuzji – są nimi Grzegorz Bociek i Kevin Tillie – którzy zapewne już nie zagrają w tym sezonie. Tak na dobrą sprawę kędzierzynianie grają tylko w jedenastoosobowym składzie i tu też ewentualne zmęczenie zawodników pod koniec sezonu, może mieć jakieś znaczenie.

W związku z powyższym wytypowanie podstawowej szóstki siatkarzy ZAKSY, nie nastręcza zbytnich trudności. Toniutti, Konarski, Bieniek, Wiśniewski, Buszek, Deroo i libero Zatorski. Siłą napędową jeśli chodzi o atak stanowią atakujący, reprezentant Polski, Dawid Konarski oraz belgijski przyjmujący Sam Deroo – obaj łącznie zdobyli aż 631 punktów! Konarski zajmuje szóste miejsce w całej lidze pod względem zdobyczy punktowych (wśród atakujących jest piąty), niewiele gorszy jest Deroo – 13 miejsce w całej lidze (wśród przyjmujących jest też piąty). Strzałem w dziesiątkę był jedyny transfer przed sezonem i angaż Mateusza Bieńka – czwarty pod względem zdobytych punktów wśród środkowych – którego mocno wspiera doświadczony Łukasz Wiśniewski – ósmy na tej samej liście środkowych. ZAKSA jest też najlepiej blokującym zespołem z całej ligi (co prawda LOTOS ma dwa bloki więcej, ale za to jeden mecz więcej rozegrany) z fantastyczną średnią 2,5 bloku na set! Tylko Konarski i Wiśniewski mają razem aż 86 takich punktowych bloków. Najlepszą zagrywką dysponuje Bieniek, którego w asach serwisowych wyprzedza tylko rewelacyjny Oliva z Jastrzębskiego. Za rozegranie odpowiada Francuz, Benjamin Toniutti, najlepszy siatkarz grający na tej pozycji z całej PlusLigi!

Już ta, krótka wyliczanka pokazuje przed jak piekielnie trudnym zadaniem stają nasi siatkarze. No cóż… do odważnych świat należy!

 

BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 10 spotkań – 23 punkty – w setach 27:11 – małe punkty 900:780 – 8 zwycięstw (dwa po tie-breaku) i 2 porażki (jedna po tie-breaku)

BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 11 spotkań – 30 punktów – w setach 32:8 – małe punkty 950:783 – 10 zwycięstw (jeden po tie-breaku) i 1 porażka (jedna po tie-breaku)

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE  ZAKSY Kędzierzyn-Koźle

Czas trwania spotkań – ZAKSA 1877;;
Ilość rozegranych setów – ZAKSA 78;  Zatorski 78, Bieniek 77, Toniutti 74, Konarski 72, Deroo 71, Wiśniewski 63, Buszek 46, Czarnowski 44, Tillie 30, Pająk 23, Semeniuk 21, Bociek 16, Witczak 14, Banach 4, Jastrowicz 0, Maziarz 0.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – ZAKSA 525;

Ilość zdobytych punktów – ZAKSA 1325;  Konarski 341, Deroo 290, Bieniek 192, Wiśniewski 171, Buszek 104, Tillie 59, Toniutti 51, Czarnowski 49, Semeniuk 42, Witczak 12, Bociek 11, Pająk 3.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – ZAKSA 525;  Deroo 122, Konarski 111, Bieniek 74, Wiśniewski 71, Toniutti 38, Buszek 35, Tillie 34, Semeniuk 16, Czarnowski 15, Witczak 6, Pająk 2, Bociek 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – ZAKSA 800;  Konarski 230, Deroo 168, Bieniek 118, Wiśniewski 100, Buszek 69, Czarnowski 34, Semeniuk 26, Tillie 25, Toniutti 13, Bociek 10, Witczak 6, Pająk 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – ZAKSA 715;  Konarski 222, Deroo 160, Bieniek 118, Wiśniewski 111, Czarnowski 37, Buszek 32, Tillie 21, Toniutti 17, Semeniuk 9, Witczak 6, Bociek 4, Pająk -4, Zatorski -18,

Ilość zagrywek – ZAKSA 1829;  Bieniek 328, Toniutti 302, Deroo 259, Konarski 239, Wiśniewski 225, Buszek 168, Tillie 107, Czarnowski 72, Semeniuk 63, Pająk 26, Witczak 25, Bociek 15.
Ilość błędów na zagrywce – ZAKSA 282;  Bieniek 58, Konarski 50, Wiśniewski 43, Deroo 40, Toniutti 31, Buszek 21, Semeniuk 17, Pająk 7, Tillie 6, Czarnowski 4, Bociek 3, Witczak 2.
Ilość asów serwisowych – ZAKSA 118;  Bieniek 34, Konarski 22, Wiśniewski 16, Deroo 14, Toniutti 12, Buszek 9, Tillie 4, Semeniuk 4, Pająk 2, Witczak 1.

Ilość przyjęć – ZAKSA 1260;  Deroo 385, Zatorski 365, Buszek 232, Tillie 138, Semeniuk 102, Bieniek 16, Toniutti 8, Wiśniewski 7, Witczak 2, Konarski 2, Banach 2, Czarnowski 1.
Ilość błędów w przyjęciu – ZAKSA 83;  Deroo 25, Zatorski 18, Buszek 17, Tillie 10, Semeniuk 6, Bieniek 5, Wiśniewski 1, Toniutti 1.
Przyjęcie negatywne – ZAKSA 314;  Deroo 109, Zatorski 74, Buszek 60, Tillie 34, Semeniuk 24, Toniutti 6, Bieniek 3, Witczak 1, Konarski 1, Wiśniewski 1, Banach 1.
Przyjęcie perfekcyjne – ZAKSA 311;  Zatorski 103, Deroo 93, Buszek 52, Tillie 40, Semeniuk 22, Wiśniewski 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – ZAKSA 25%;  Tillie 29%, Zatorski 28%, Deroo 24%, Buszek 22%, Semeniuk 22%, Wiśniewski 14%, Witczak 0%, Konarski 0%, Bieniek 0%, Toniutti 0%, Banach 0%, Czarnowski 0%.

Ilość ataków – ZAKSA 1940;  Konarski 542, Deroo 478, Bieniek 216, Buszek 193, Wiśniewski 165, Tillie 122, Semeniuk 76, Czarnowski 67, Toniutti 33, Witczak 25, Bociek 22, Pająk 1.
Ilość błędów w ataku – ZAKSA 123;  Deroo 34, Konarski 31, Buszek 15, Tillie 11, Semeniuk 9, Wiśniewski 7, Bieniek 7, Czarnowski 6, Witczak 1, Bociek 1, Toniutti 1.
Ilość ataków zablokowanych – ZAKSA 122;  Konarski 38, Deroo 31, Buszek 19, Tillie 11, Wiśniewski 9, Bieniek 4, Witczak 3, Bociek 3, Czarnowski 2, Semeniuk 1, Toniutti 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – ZAKSA 1011;  Konarski 275, Deroo 247, Bieniek 132, Wiśniewski 113, Buszek 83, Tillie 50, Semeniuk 36, Czarnowski 36, Toniutti 17, Bociek 11, Witczak 10, Pająk 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – ZAKSA 52%;  Pająk 100%, Wiśniewski 68%, Bieniek 61%, Czarnowski 54%, Deroo 52%, Toniutti 52%, Konarski 51%, Bociek 50%, Semeniuk 47%, Buszek 43%, Tillie 41%, Witczak 40%.

Ilość bloków punktowych – ZAKSA 196;  Konarski 44, Wiśniewski 42, Deroo 29, Bieniek 26, Toniutti 22, Czarnowski 13, Buszek 12, Tillie 5, Semeniuk 2, Witczak 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – ZAKSA 12;  Toniutti 4, Konarski 2, Wiśniewski 2, Semeniuk 2, Bieniek 1, Deroo 1.
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – ZAKSA (3-2);
MVP meczów – ZAKSA 18;  Konarski 5, Bieniek 4, Deroo 4, Wiśniewski 3, Czarnowski 1, Toniutti 1.

 

ZAKSA Spółka Akcyjna Kędzierzyn-Koźle
barwy: niebiesko-biało-czerwone
data założenia: 1947 rok (kontynuacja tradycji Chemika)
adres: ul. Mostowa 1A, 47-223 Kędzierzyn-Koźle
hala: HWS „Azoty”
ul. Mostowa 1A, 47-223 Kędzierzyn-Koźle

maskotka: kozioł Zaksiołek
Prezes: Sebastian Świderski
Rada nadzorcza: Rafał Olejnik, Marcin Miemiec, Paweł Polański, Zenon Maślona, Jadwiga Cichoń, Waldemar Wspaniały, Maurycy Graszewicz

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga