Dołącz do nas

Piłka nożna

Oceny za gorzką wygraną

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za środowy mecz z Hapoelem. Waszym MVP został Mateusz Wdowiak, który zakończył mecz z asystą i wywalczonym karnym.

Gabriel Kobylak (4) – Występ bramkarza z tych solidnych, dobrze powstrzymywał nieprzyjemne uderzenia na swoją bramkę. Kilka razy niewiele zabrakło przy wyprowadzeniu do stworzenia nam szybkiej okazji na strzał wykopem, choć dla równowagi kilka razy niebezpiecznie wypluł przed siebie piłkę. Drugą połowę zaczął od kuriozalnej interwencji, choć zdołał jeszcze wybić z linii bramkowej, a cała ta akcja jest ciężka do zrozumienia nawet w powtórkach.

Lukas Klemenz (3+) –  To on uratował akcję z 10. minuty rozpaczliwym wślizgiem, korzystając z humoru Altmana bawiącego się w grę piętką. Pięć minut później z kolei odpuścił krycie po rzucie wolnym, zabrakło komunikacji z Kobylakiem.

Arkadiusz Jędrych (3) – Przy straconej bramce może i zatrzymał skrzydłowego, ale pozwolił się przedostać feralnej futbolówce. Pewnie wykorzystał jedenastkę w samej końcówce, w 53. minucie podjął dobrą decyzję o próbie strzału z woleja.

Alan Czerwiński (3-) – Ciężko wytłumaczyć, dlaczego w 46. minucie nie dostawił nogi i po prostu nie wybił piłki, pozwalając napastnikowi na oddanie strzału mimo lepszego ustawienia. Jak zwykle dołożył sporo z przodu, posyłając między innymi dwie bardzo groźnie centry z głębi pola i wysoko naciskając na przeciwnika. W pierwszej połowie przeciął groźnie zapowiadającą się kontrę.

Marcin Wasielewski (3) – Próbował tworzyć akcje swoją stroną, w pierwszej połowie chciał ożywić ofensywę GieKSy, biegając i grając na klepkę swoją stroną. Żadne z jego centr i wbić piłek w pole karne nie okazało się wystarczające.

Bartosz Wolski (3) – Nie był to jego najbardziej udany występ, a przy straconej bramce zachował się w każdy sposób tak, jak nie powinien tego robić obrońca. Zrekompensował się kapitalną piłką i asystą drugiego stopnia do Mateusza Wdowiaka, podanie w punkt przez pół boiska trzeba docenić.

Mateusz Kowalczyk (4-) – Niedawno wrócił na murawę, znowu został poturbowany a i tak prezentował swój najwyższy poziom. Nie dawał spokoju naszym przeciwnikom, tak przełamując ich budowę akcji, jak i doszukując się przestrzeni przy naszym wyprowadzeniu spod szesnastki. Dobrym pressingiem raz odzyskał piłkę na skraju pola karnego rywala, czym dał drugie życie akcji.

Borja Galan (3) – Dużo się nabiegał i naskakał w tym meczu, choć zawsze brakowało mu kilku centymetrów do szczęścia. Dobrze wyszedł w pierwszej połowie do główki, szkoda uderzenia prosto w bramkarza.

Bartosz Nowak (3-) – Ma niefortunną cechę irytowania swoją grą w gorszych meczach, a to był jeden z nich. W 10. mincie fatalnym podaniem i nieudanym odbiorem napędził kontrę rywali, która po prostu powinna skończyć się golem. Zupełnie nie wychodziły mu wrzutki i mizernie wyglądało rozegranie, raz był blisko ładnej bramki z rzutu wolnego.

Marcel Wędrychowski (3) – Występ bardzo zbliżony do tego, co prezentował do tej pory w lepszych meczach. Biegał z piłką, a później za piłką i to przekładało się na zagrożenie pod bramką rywala.

Ilja Szkurin (4-) – W 55. minucie odnalazł sobie kilka centymetrów przed samym bramkarzem, po czym wyrzucił się do boku i zagrał centralnie do nikogo. Doskonale odnalazł się za to w 83. minucie, znów strzelając chyba w najtrudniejszej ze wszystkich meczowych sytuacji.


Kacper Łukasiak (3) –  Takie patelnie to trzeba huknąć między słupki albo przynajmniej minimalnie nad poprzeczką, a nie uderzać w największe skupisko ludzi i to złożone też ze swoich kolegów. W środku pola solidnie, ale przykrył to swoim kiksem.

Szymon Bartlewicz (bez oceny) – Od razu po wejściu posłał centrę na głowę kolegi, później już nie wychodziło mu to tak dobrze. Jak już przyzywaczaił – wniósł na murawę mnóstwo energii, nie przełożył tego niestety na dokładność.

Erik Jirka (bez oceny) – Wszedł na lepszy moment meczu, przejął prawą stronę, co nie dało niestety żadnych konkretów. Trzeba przyznać jednak, że ta piłeczka do momentu centry chodziła dobrze.

Mateusz Wdowiak (bez oceny, MVP) – Casualowo wszedł na murawę i zanotował wejście smoka, bardzo dobra zmiana. Zostawił na murawie wszystko co miał, zdobywając asystę i rzut karny. Gdyby dostał dodatkowe kilka minut, niewykluczone, że skończyłby z kolejną liczbą.

Eman Marković (bez oceny) – Chyba nieco za bardzo chciał dać coś od siebie, choć też i wcale mu tak dużo do szczęścia nie brakowało – tym razem mu ta sztuka nie wyszła mimo efektownego strzału.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga