Siatkówka
Z kim gra GieKSa? – MKS Będzin
Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Będzina, może to zrobić tutaj.
MKS Będzin po bardzo słabym poprzednim sezonie, kiedy to zajął ostatnie miejsce w tabeli, tym razem chciał uniknąć podobnych kłopotów. Z racji tej, że teraz taka lokata oznaczać będzie mecze barażowe o utrzymanie, to w klubie z Będzina zdecydowano się na całkowitą przebudowę zespołu. Wystarczy nadmienić, że z zeszłego roku zostało tylko trzech siatkarzy, którzy i tak nie są zawodnikami pierwszej szóstki. Na tę chwilę bilans 7 zwycięstw oraz 13 porażek daje w miarę bezpieczną przewagę w tabeli nad najsłabszą piątką drużyn i wielce prawdopodobne jest, że MKS nie będzie uwikłany w walkę o mało zaszczytne lokaty.
Pierwszą część rozgrywek MKS miał bardzo dobrą, gdy po 10 meczach miał bilans po 5 wygranych i przegranych, podobnie jak cztery inne drużyny. W tym okresie będzinianie mieli nawet passę trzech zwycięstw z rzędu i bliżej im było do ekip z pierwszej ósemki, niż tych z dołu tabeli. W drugiej części już nie było tak kolorowo i MKS w kolejnych 10 meczach wygrał tylko 2 razy, pokonali Espadon 3:0 oraz Cuprum 3:2. I teraz siłą rzeczy muszą oglądać się jednak za siebie, co się dzieje na dnie tabeli. Na pewno drużynie z Będzina nie można odmówić walki i gry do końca, ponieważ zagrali aż 7 tie-breaków – to najwięcej w całej lidze razem z Jastrzębskim Węglem. Wydaje się, że miejsca 10-11 to szczyt możliwości tej ekipy.
Indywidualnie trzeba zwrócić uwagę na brazylijskiego atakującego Rafaela Araujo, który zdobywa mnóstwo punktów dla MKS-u. Pomaga mu w tym równie skuteczny przyjmujący Marcin Waliński, obaj zresztą bardzo dobrze serwują. Solidnie prezentują się również obaj środkowi, Artur Ratajczak oraz Krzysztof Rejno, którzy łącznie mieli aż 84 bloki punktowe. Słabiej spisują się obaj rozgrywający, częste rotacje na tej pozycji dokonywane przez trenera Stelio DeRocco mówią same za siebie. Największy problem MKS ma z obsadą drugiego przyjmującego. Na początku pewniakiem wydawał się Australijczyk Nathan Roberts, ale nie spisywał się tak jak od niego oczekiwano, potem jeszcze nabawił się kontuzji stawu kolanowego i do dzisiaj nie gra (ma zacząć treningi w przyszłym tygodniu). Próbowano na tej pozycji Jakuba Peszko oraz Amerykanina Kyle’a Russella, aż w końcu zakontraktowano nowego siatkarza, Bułgara Zlatana Jordanowa z rumuńskiej Universitatei Craiova, który zagrał już w czterech meczach ligowych.
BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 10 spotkań – 14 punktów – w setach 19:21 – małe punkty 858:863 – 4 zwycięstwa (jeden po tie-breaku) i 6 porażek (trzy po tie-breaku)
BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 10 spotkań – 8 punktów – w setach 12:26 – małe punkty 807:900 – 3 zwycięstwa (dwa po tie-breaku) i 7 porażek (jedna po tie-breaku)
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE MKS-u Będzin
Czas trwania spotkań – Będzin 1936;;
Ilość rozegranych setów – Będzin 78; Potera 78, Waliński 77, Ratajczak 77, Araujo 77, Seif 72, Rejno 72, Kozub 63, Peszko 46, Roberts 43, Russell 29, Piotrowski 25, Woch 15, Jordanow 15, Przybyła 7, Stysiał 7, M. Kowalski 1, Żłobecki 0, Wojtaszkiewicz 0, Gregorowicz 0, Korpal 0.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – Będzin 497;
Ilość zdobytych punktów – Będzin 1168; Araujo 324, Waliński 236, Ratajczak 135, Rejno 128, Roberts 88, Peszko 73, Seif 39, Jordanow 35, Russell 34, Piotrowski 27, Kozub 22, Woch 18, Przybyła 9.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – Będzin 408; Araujo 99, Waliński 68, Ratajczak 67, Rejno 48, Roberts 29, Peszko 28, Seif 22, Kozub 13, Russell 12, Jordanow 12, Woch 4, Piotrowski 4, Przybyła 2.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – Będzin 760; Araujo 225, Waliński 168, Rejno 80, Ratajczak 68, Roberts 59, Peszko 45, Piotrowski 23, Jordanow 23, Russell 22, Seif 17, Woch 14, Kozub 9, Przybyła 7.
Bilans punktów zdobytych do straconych – Będzin 434; Araujo 137, Ratajczak 99, Rejno 98, Waliński 83, Roberts 17, Seif 16, Woch 12, Jordanow 8, Przybyła 6, Piotrowski 3, Kozub -2, Stysiał -2, Russell -9, Peszko -10, Potera -22.
Ilość zagrywek – Będzin 1667; Waliński 276, Ratajczak 264, Araujo 249, Rejno 244, Kozub 155, Seif 122, Roberts 119, Peszko 91, Russell 38, Jordanow 35, Woch 30, Piotrowski 23, Przybyła 20, M. Kowalski 1.
Ilość błędów na zagrywce – Będzin 261; Araujo 65, Waliński 43, Ratajczak 23, Kozub 22, Roberts 20, Seif 20, Peszko 19, Rejno 18, Russell 15, Piotrowski 9, Jordanow 3, Woch 2, Przybyła 2.
Ilość asów serwisowych – Będzin 83; Araujo 23, Waliński 16, Ratajczak 16, Seif 7, Rejno 7, Roberts 5, Kozub 3, Peszko 3, Przybyła 1, Russell 1, Jordanow 1.
Ilość przyjęć – Będzin 1466; Waliński 457, Potera 275, Roberts 269, Peszko 259, Russell 97, Jordanow 87, Ratajczak 8, Stysiał 5, Seif 4, Rejno 3, Kozub 1, Araujo 1.
Ilość błędów w przyjęciu – Będzin 127; Waliński 32, Peszko 30, Potera 22, Roberts 14, Jordanow 13, Russell 10, Seif 2, Stysiał 2, Ratajczak 1, Araujo 1.
Przyjęcie negatywne – Będzin 371; Waliński 115, Roberts 70, Peszko 64, Potera 57, Russell 38, Jordanow 18, Ratajczak 3, Stysiał 3, Seif 2, Kozub 1.
Przyjęcie perfekcyjne – Będzin 297; Waliński 88, Potera 74, Roberts 51, Peszko 51, Jordanow 19, Russell 13, Rejno 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – Będzin 20%; Rejno 33%, Potera 27%, Jordanow 22%, Peszko 20%, Waliński 19%, Roberts 19%, Russell 13%, Kozub 0%, Ratajczak 0%, Seif 0%, Stysiał 0%, Araujo 0%.
Ilość ataków – Będzin 1960; Araujo 578, Waliński 456, Roberts 186, Peszko 162, Rejno 149, Ratajczak 146, Russell 77, Jordanow 70, Piotrowski 56, Seif 27, Woch 24, Kozub 16, Przybyła 13.
Ilość błędów w ataku – Będzin 176; Araujo 65, Waliński 45, Peszko 18, Roberts 16, Ratajczak 7, Piotrowski 7, Russell 6, Rejno 6, Woch 2, Jordanow 2, Seif 1, Przybyła 1.
Ilość ataków zablokowanych – Będzin 170; Araujo 56, Waliński 33, Roberts 21, Peszko 16, Russell 12, Jordanow 9, Piotrowski 8, Rejno 6, Ratajczak 5, Woch 2, Kozub 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – Będzin 899; Araujo 277, Waliński 204, Rejno 83, Roberts 81, Ratajczak 73, Peszko 61, Russell 30, Jordanow 30, Piotrowski 23, Woch 13, Seif 10, Kozub 7, Przybyła 7.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – Będzin 46%; Rejno 56%, Woch 54%, Przybyła 54%, Ratajczak 50%, Araujo 48%, Waliński 45%, Roberts 44%, Kozub 44%, Jordanow 43%, Piotrowski 41%, Russell 39%, Peszko 38%, Seif 37%.
Ilość bloków punktowych – Będzin 186; Ratajczak 46, Rejno 38, Araujo 24, Seif 22, Waliński 16, Kozub 12, Peszko 9, Woch 5, Piotrowski 4, Jordanow 4, Roberts 2, Przybyła 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – Będzin 24; Rejno 6, Ratajczak 5, Russell 3, Waliński 2, Peszko 2, Araujo 2, Roberts 1, Kozub 1, Seif 1, Jordanow 1.
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – Będzin (3-4);
MVP meczów – Będzin 7; Araujo 2, Waliński 2, Kozub 1, Ratajczak 1, Rejno 1.
Miejski Klub Sportowy Będzin Spółka Akcyjna
barwy: czerwono-biało-niebieskie
data założenia: 2005 rok (kontynuacja tradycji RKS-u Grodziec)
adres: ul. Sportowa 6, 42-500 Będzin
hala: HWS MOSiR w Sosnowcu
ul. Żeromskiego 9, 41-200 Sosnowiec
Prezes: Mariusz Korpak
Rada nadzorcza: Marek Strózik, Michał Korczyk, Bożena Respondek
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze