Hokej Kibice Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów na temat GieKSy: Kapitan zostaje w GKS-ie Katowice. Wronka wróci do Katowic?
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
Drużyna kobieca w minionym tygodniu rozegrała dwa spotkania: jedno w ramach rozgrywek Pucharu Polski, drugie ligowe. Niestety, w obu meczach nasz zespół przegrał, w środę w Pucharze z TME UKS SMS Łódź 0:2 (0:2) i w sobotę aż 1:6 (0:2) z aktualnym Mistrzem Polski drużyną Górnika Łęczna. Piłkarze w ramach 29 kolejki rozgrywek II ligi pokonali zespół Skry Częstochowa 2:1 (0:1). Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ.
Siatkarze oraz hokeiści zakończyli swoje rozgrywki. Trwają pierwsze ruchy/rozmowy kadrowe: w drużynie siatkarzy po sztabie trenerskim podpisano kontrakty z Jakubami Jaroszem i Szymańskim. Portal hokej.net podsumował dotacje samorządów dla klubów hokejowych – na pierwszym miejscu znalazły się Katowice. Ponadto portal informuje o rozmowach na linii GieKSa – Sawicki, Wronka.
PIŁKA NOŻNA
dzienniklodzki.pl – Piłkarki TME UKS SMS Łódź po raz trzeci z rzędu w półfinale Pucharu Polski
Pewnym zwycięstwem piłkarek TME UKS SMS Łódź zakończył się mecz ćwierćfinału piłkarskiego Pucharu Polski kobiet.
[…] W meczu z GKS Katowice wyższość łodzianek nie podlegała dyskusji. Już po dwunastu minutach gry było 2:0 dla podopiecznych trenera Marka Chojnackiego. W3 minucie gola głową strzeliła Anna Rędzia po dośrodkowaniu Gabrieli Grzybowskiej. Na 2:0 w dwunastej minucie podwyższyła Dominika Gąsieniec. Wynik do końca meczu nie uległ zmianie.
W końcówce meczu trener Marek Chojnacki dał pograć młodym zawodniczkom. W pierwszym zespole pokazały się Patrycja Świątek i Ewelina Piórkowska.
tylkokobiecyfutbol.pl – Ekstraliga: Górnik na fali
Zespół Górnika Łęczna nie zatrzymuje się i podtrzymuje zwycięską passę. Tym razem drużyna z Lubelszczyzny niczym walec rozjechała zespół katowickiej GieKSy i pokonała rywala aż 6:1. Imponujące! Warto dodać, że zawodniczki Górnika Łęczna wygrywają już po raz piąty z rzędu.
Na początku spotkania można było zauważyć, że zespół trenera Witolda Zająca będzie chciał powalczyć z aktualnym mistrzem Polski. Niestety dla gospodyń, już w 21. minucie spotkania bramkę zdobyła zawodniczka rywalek, reprezentantka Słowacji – Patrícia Hmírová. Od tego gola kontrole nad spotkaniem przejął zespół trenera Roberta Makarewicza. W 39. minucie na 2:0 bramkę zdobyła, królowa strzelczyń z poprzedniego sezonu, czyli oczywiście – Ewelina Kamczyk. Do przerwy wynik pozostał już bez zmian, ale tuż po na listę strzelczyń znów wpisała się Kamczyk. Na jej bramkę pięć minut później odpowiedziała Klaudia Maciążka, o której można powiedzieć, że była jednym z najjaśniejszych zawodniczek GKS-u Katowice w tym meczu.
W kolejnych minutach spotkania strzelanie Górnika poszło już bardzo szybko, bez żadnych skrupułów. Kolejno na listę strzelczyń w 62. minucie, znów wpisała się Ewelina Kamczyk, a siedem minut później jej klubowa koleżanka z Górnika Łęczna – Emilia Zdunek. Na wielkie brawa zasługuje ostatnia zawodniczka, która strzeliła bramkę dla Górnika Łęczna w tym meczu, czyli Milena Kazanowska. Jest to pierwsze trafienie młodej zawodniczki w Ekstralidze, ale jakie można powiedzieć, że 'palce lizać’. Na koniec warto jeszcze zwrócić uwagę na młodą zawodniczkę GKS-u Katowice, dokładnie chodzi o Zofię Tuszyńską, która wchodząc na boisko w 92. minucie na boisko, debiutuje w rozgrywkach Ekstraligi, a ma dopiero szesnaście lat. pozostaje nic innego jak życzyć młodej zawodniczce GieKSy kolejnych występów.
dziennikzachodni.pl – Kibice GKS Katowice na meczu ze Skrą Częstochowa. Pirotechnika i transparent z napisem „Jesteśmy jak zaraza”
W sobotę 24.04.2021 r. na meczu eWinner 2. Ligi GKS Katowice – Skra Częstochowa pojawili się kibice GieKSy. Mecz odbywał się bez udziału publiczności, ale kibice GKS-u postanowili dać znać o sobie i urządzili pokaz pirotechniczny. Rozwiesili też transparent.
[…] Ze względu na pandemiczne obostrzenia na trybunach nie może być kibiców. Sympatycy GieKSy przyszli jednak pod stadion, aby oglądać mecz. Część z nich postanowiła zwrócić na siebie uwagę poprzez odpalenie rac. Wywieszono też transparent „Jesteśmy jak zaraza”.
SIATKÓWKA
siatka.org – Kapitan zostaje w GKS-ie Katowice
Kapitan siatkarskiej GieKSy zostaje w katowickim klubie na trzeci sezon z rzędu. Jakub Jarosz podpisał umowę z GKS-em Katowice na sezon 2021/2022.
– Kiedy tylko pojawił się temat pozostania w GKS-ie Katowice i doszło do odpowiednich rozmów, bardzo się z tego powodu ucieszyłem, bo od dłuższego czasu liczyłem na to, że moja przygoda z tym klubem będzie trwała dłużej. Jest to dla mnie o tyle ważne, że po prostu nie widzę żadnego powodu, dla którego miałbym zmieniać klub; GKS zapewnia mi wszystko, czego obecnie potrzebuję sportowo i życiowo. Dlatego sama decyzja była łatwa i cieszę się z finalizacji nowej umowy – powiedział Jakub Jarosz, który spędzi sezon 2021/2022 PlusLigi w barwach katowickiego klubu.
Jakub Jarosz, wielokrotny reprezentant Polski i dwukrotny medalista mistrzostw Europy, przez ostatnie dwa lata pełnił rolę kapitana siatkarskiej drużyny GKS-u Katowice i był liderem drużyny, która dała się poznać z dobrej strony całej siatkarskiej Polsce ze względu na swoją waleczność i boiskową energię. Atakujący w ostatnich dwóch sezonach rozegrał 45 spotkań, w których zdobył łącznie 663 punkty i atakował ze skutecznością 49,7 procent, ponadto sześciokrotnie zdobywał za swoje występy nagrodę MVP. To właśnie w barwach GieKSy Jakub Jarosz rozegrał swój 300. mecz w PlusLidze i przebił barierę 4000 punktów zdobytych w tych rozgrywkach, tym samym trafił na 4. miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy w całej historii PlusLigi. Postawę naszego atakującego docenili kibice GKS-u Katowice, którzy w plebiscycie Złote Buki wybrali Jarosza najlepszym siatkarzem klubu w roku 2020.
Szymański zostaje w GKS-ie
Jakub Szymański pozostanie w GKS-ie Katowice na trzeci sezon z rzędu. Przyjmujący podpisał nową, dwuletnią umowę z katowickim klubem. – Kuba Szymański to bez wątpienia jeden z największych siatkarskich talentów młodego pokolenia. Ma wielki potencjał i ciężką codzienną pracą robi ogromne postępy. Wraz ze sztabem szkoleniowym widzieliśmy to na co dzień. Liczymy, że w kolejnych dwóch latach rozwinie się jeszcze bardziej i stanie się kluczowym zawodnikiem siatkarskiej GieKSy – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.
W sezonie 2021/2022 PlusLigi w składzie siatkarskiej GieKSy zobaczymy Jakuba Szymańskiego, który zdecydował się na dalsze reprezentowanie barw katowickiego klubu. Szymański, mistrz świata kadetów z 2015 roku, a także były gracz Buskowianki Kielce i SMS-u PZPS Spała, w 2016 roku rywalizował z GKS-em Katowice o mistrzostwo I ligi, by trzy lata później zostać siatkarzem GieKSy i nabierać plusligowego doświadczenia. W sezonie 2020/2021 „Gelu” wystąpił w 17 spotkaniach GKS-u, w których zdobył łącznie 120 punktów i zanotował 46,43 proc. skuteczności ataku. Ponadto 23-letni przyjmujący był filarem drużyny, która zdobyła brązowy medal plażowego cyklu PreZero Grand Prix organizowanego przez PlusLigę.
HOKEJ
hokej.net – Ranking urzędowych dotacji dla klubów hokejowych. Katowice ponownie liderem!
Po raz siódmy na naszych łamach przedstawiamy ranking dotacji z Urzędu Miasta. Na kluby seniorskie PHL i młodzieżowe władze miejskie w 2021 roku wydadzą prawie 20 mln złotych. Na pierwsze miejsce powrócił zespół GKS Katowice. Na podium tym razem znalazły się GKS Tychy i Zagłębie Sosnowiec. Dwa pierwsze zespoły otrzymują prawie 10 mln zł.
Kolejność w rankingu według sum (brutto) w 2021 roku.
1. Katowice (4,97 mln zł):
GKS Katowice:
Dotacja na drużynę seniorów
2020 rok: 3,6 mln zł
2021 rok: 4.912.969 zł
Dotacja na młodzież
2020 rok: brak dotacji
2021 rok: 60 tys. zł (Fundacja „Sportowe Katowice”)
Stypendia: brak
Lodowisko: własność miasta, GKS korzysta z tafli za stawkę komercyjną 450 zł za godzinę.
2. Tychy (4,34 mln zł)
[…] 3. Sosnowiec (ok 1,35 mln zł)
[…] 4. Jastrzębie-Zdrój (ok. 1.2 mln zł)
[…] 5. Toruń (ok. 1,2 mln zł)
[…] 6. Oświęcim (ok 1,1 mln zł)
[…] 7. Nowy Targ (ok. 800 tys. zł)
[…] 8. Bytom (393 tys. 125 zł)
[…] 9. Krynica-Zdrój (352 tys. zł)
[…] 10. Janów/Katowice (325 tys. zł)
Rozchwytywany Sawicki. Trzy oferty
Radosław Sawicki nie narzeka na brak ofert. Usługami skrzydłowego zainteresowane są trzy polskie kluby, ale zawodnik czeka też na propozycje zza granicy.
[…] Z naszych informacji wynika, że „Sawi” otrzymał też oferty z GKS-u Tychy i GKS-u Katowice, a oba te kluby dysponują większymi środkami finansowymi niż JKH.
Wronka wróci do Katowic?
Szefostwo GKS-u Katowice chce pozyskać Patryka Wronkę. 25-letni napastnik miał już okazję występować w barwach GieKSy.
[…] Przypomnijmy, że wychowanek Podhala Nowy Targ w latach 2017-2019 grał już w barwach GKS-u Katowice. Wywalczył z tym klubem srebrny i brązowy medal mistrzostw Polski oraz zajął trzecie miejsce w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego. Zostawił po sobie też bardzo dobre liczby, wszak w 104 meczach Polskiej Hokej Ligi zdobył 127 punktów za 38 bramek i 89 asyst. Rzadko osłabiał swój zespół, bo na ławce kar spędził 36 minut.
W kuluarach mówi się, że katowicki klub jest też zainteresowany pozyskaniem Jakuba Wanackiego z Re-Plast Unii Oświęcim oraz Marcina Kolusza, który w ostatnim sezonie występował za granicą. Najpierw w fińskim Vaasan Sport, a później w słowackim ekstraligowcu HK Dukla Michalovce.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze