Dołącz do nas

Piłka nożna

Trener Piekarczyk żegna się z klubem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W dniu dzisiejszym klub wydał komunikat, iż zakończyła się  współpraca z trenerem pierwszego zespołu Piotrem Piekarczykiem.  W piątkowym meczu z Rozwojem drużynę poprowadzi asystent trenera Ireneusz Kościelniak.

Zarząd klubu, który oddał się do dyspozycji rady nadzorczej pozostaje bez zmian. W ciągu kilku dni powinno być znane nazwisko nowego trenera naszego klubu. O wszystkim będziemy informować.

Trenerowi Piekarczykowi dziękujemy za prowadzenie zespołu!

18 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

18 komentarzy

  1. Avatar photo

    marek

    23 września 2015 at 18:17

    mam duzy szacunek do pana piotra za przeszlosc, ale ta decyzja z duzym opoznieniem…

  2. Avatar photo

    lukasz

    23 września 2015 at 19:01

    Dzieki mimo wszystko Panie trenerze. Nie zapomnijmy ze w duzej mierze dzieki niemu nie spadlismy z ligi w poprzednim sezonie. Przydalby sie ktos bezkompromisow, ktory potrafi wziac za mordy kopaczy np pan Lenczyk….

  3. Avatar photo

    Korek Zawodzie

    23 września 2015 at 19:02

    No nareszcie.
    Z całym szacunkiem, ale ekipie która ma aspiracje do ex, potrzebny jest trener który krzyknie, opierdoli, podbiegnie do linii bocznej, po prostu który żyje meczem, a nie trener który cały mecz stoi oparty o pleksa z ławki rezerwowych.
    Teraz brać się do roboty, i za może 5 lat pomyślimy o ex.

  4. Avatar photo

    Stanik

    23 września 2015 at 19:05

    A za tzw.pilkarzy nikt sie nie wezmie?

  5. Avatar photo

    hans33

    23 września 2015 at 19:16

    Pyjter, miołś recht, niy brać sie za trynowanie klubu z kierym sie jest emocjonalnie związanym, dziynki za odwaga i za dobre chynci.

  6. Avatar photo

    Mariusz

    23 września 2015 at 19:49

    Moze i troche winny jest Piekarczyk ale przede wszystkim zajebane pilkarzyki.Zaden trener z takimi frajerami nic nie zdziala.dac im po 1100 na reke i niech zapierdalaja

  7. Avatar photo

    Igor

    23 września 2015 at 20:01

    Ruch dobry, Teraz trzeba się wziąć za piłkarzy, bo ostatnimi laty kupowaliśmy „upadłych gwiazdorów” i ta filozofia musi się zmienić. Poszukać (jeszcze teraz) młodych ambitnych w ligach 2-4 (takich co to będą trawę gryźć) i od wiosny budować z nich drużynę, taką, która będzie miała przed sobą perspektywy. Bo jeżeli zaczniemy znowu (jak zwykle) drużynę budować w lipcu to skończy się (jak zwykle) na rozczarowaniu.

  8. Avatar photo

    kris nfg

    23 września 2015 at 22:30

    Z całym szacunkiem. Kiedyś w Gieksie to kazdy z nas osiągnąłby sukces jako trener… Bo mecze wygrywali by tak czy siak. Trener Irek ich na Rozwój ustawi. Tak jak piszecie, nie mozna stać cały mecz jak słup..

  9. Avatar photo

    T.

    23 września 2015 at 23:56

    Pomimo odejścia Piotra Piekarczyka należą mu się słowa uznania i podziękowania niezależnie od wyników. Praca trenera to nie jest łatwy chleb.
    Z pewnością nie jest to dobry ruch przed derbami. Rozwój na pewno będzie chciał się pokazać wraz z nowym trenerem. Zawodnicy też mają wiele do pokazania zwłaszcza miastu, które przeznacza ogromne środki finansowe na GKS. Mecz o 6 punktów. Ciekawe kto zostanie nowym trenerem. Na pewno taka osoba musi być niezależna od Prezesa i od razu ustawić szatnię do pionu.
    Na pewno kilku graczy do wymiany. Teraz czas derbów – prawdziwy test dla piłkarzy. Ciekawe jacy trenerzy pojawią się na derbach 😉
    Miro Smyła powodzenia w piątek 🙂

  10. Avatar photo

    Fox

    24 września 2015 at 10:08

    W piatek tylko zwyciestwo nad rozwojem

  11. Avatar photo

    Mati

    24 września 2015 at 10:48

    Wkurwiające jest to że przez tych piłkarzy z klubem żegnają się ludzie związani z klubem. Taki choćby Kamiński wyjebał już Góraka, Moskala, Skowronka i Piekarczyka a sam w tym czasie nie zrobił żadnego postępu…

  12. Avatar photo

    stefan

    24 września 2015 at 11:23

    A co z prezesem ? Co on zrobił przez tyle lat ? Gieksa wyszła z długów – dobrze ale każdy średnio ogarnięty człowiek mając kasę co roku z miasta też by w końcu pospłacał ale sportowo to jesteśmy dno. No ale co tam przecież ojciec się dobrze zna z uszokiem , przecież go swoi nie wyrzucą. Jedynie Marcin Janicki to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu i jego klub biznesu oraz marketing tym powinni się zająć razem z Cyganem a prezesa potrzeba nowego konkretnego , szkoda tylko Proksy bo dał się wjebać na minę chyba że liczył też na ciepłą posadkę . Znów trener , dyrektor sportowy i może ktoś inny winni tylko nie prezes, który od kilku lat zatrudnia takich piłkarzy i takich trenerów ….

  13. Avatar photo

    lukasz

    24 września 2015 at 12:06

    a kto odpowiada za to ze podpisal kontrakt z taki a takim pilkarzem ? Dyrektor sportowy, co to za glupie pierdolenie, co prezes gra na boisku ? Trener i dyrektor chcieli takich pilkarzy, zgodzili sie razem na nich to Cygan podpisuje kontrakt. Ogarnij sie i skoncz pierdolic glupoty bo gdyby nie Cygan to wielce prawdopodobne ze dzis nie byloby tej dyskusji. Zeby bylo jasne – na pewno nei ustrzegl sie bledow ale odpowiada za sytuacje i kondycje finansowa klubu a jak wiadomo ta jest najlepsza od lat.

  14. Avatar photo

    lukasz

    24 września 2015 at 12:08

    Pozatym Wy juz chyba nie pamietacie „rzadow” prezesa Krysiaka i jego przydupasow ze zaczynacie pisac takie pierdoly…

  15. Avatar photo

    GKS FC WLKP

    24 września 2015 at 13:14

    Jasiu Żurek na trenera.

  16. Avatar photo

    Pepik78

    24 września 2015 at 14:21

    @lukasz Co do kondycji finansowej to chce ci przypomnieć, że jest dobra bo miasto wyłożyło 24 mln złotych a prezes Cygan poprosił o kolejne 3,7 mln. Nie stworzył jakiegoś funduszu który sam zarobił i spłacił wszystkich tylko klub żyje na garnuszku miasta. Gdyby nie transze kasy od miasta to prezes Cygan nic by nie zrobił. Także nie myśl że jest cudotwórcą.

  17. Avatar photo

    Stary sympatyk

    24 września 2015 at 16:45

    Ulga dla wszystkich, a najwieksza pewnie dla Piekarczyka. Byl kiedys wybitnym pilkarzem i swietnym trenerem, ale to po prostu czlowiek starej daty, ktory nie odnalazl sie w realiach wspolczesnej drugoligowej kopaniny (prosze mnie nie poprawiac ze to pierwsza liga, bo kazdy kto potrafi zliczyc do dwoch wie ze to nieprawda). Ktos w komentarzach napisal ze potrzeba trenera, ktory krzyknie, itp. Podejrzewam ze Piekarczykowi sie po prostu w glowie nie miesci ze pilkarz Gieksy moglby nie dawac z siebie wszystkiego w kazdym meczu i ze trzeba na niego krzyczec! Nie te czasy i nie te charaktery. Osobiscie dla Piotra Piekarczyka nie mam zadnych pretensji, tylko sympatie. Ilez razy mozna byc bohaterem i brac druzyne w kryzysie?

  18. Avatar photo

    Wojtek

    24 września 2015 at 20:07

    shellu znowu to samo czemu zwalniaja trenera jak trener dobry tylko prezes do dupy i piłkarze !!! czemu nic nie działacie kibice zmobilizujcie sie wyjebcie cygana bo tylko on niszczy Potęge jaką niegdys Była gieksa pamiętne czasy gieksy mineły pora zbudowac Nową Historie cegiełka po cegiełce. Co ty na to shellu?

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga