Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd mediów: Stadion GKS-u Katowice będzie miał patrona

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej i hokeja GieKSy. Prezentujemy naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Piłkarki mają przerwę w rozgrywkach, kolejny mecz drużyna żeńska rozegra na Bukowej z zespołem Legia Ladies 26 września. Korzystając z przerwy w rozgrywkach nasza drużyna rozegrała sparing z Sparatakiem Myjava, w którym GieKSa wygrała 2-1 (1-0). Grecka obrończyni Marina Theodoraki została wypożyczona do końca obecnego sezonu do Energii Medyka Konin. Julia Langosz została wypożyczona do końca sezonu do drużyny KS Uniwersytetu Jagiellońskiego. W minionym tygodniu piłkarze rozegrali jedno spotkanie ligowe w którym przegrali na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 1-2. Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. W bieżącym tygodniu drużyna rozegra domowy mecz ligowy z Cracovią. Spotkanie zostanie rozegrane w sobotę 19 września od godz. 17:30. Miasto podjęło decyzję w sprawie nadania patrona stadionu przy ul. Nowa Bukowa, został nim Jan Furtok.
Siatkarze w ubiegły czwartek i piątek rozegrali pierwsze sparingi przed sezonem, z MKS-em Będzin, w którym wygrali 3-1 i 4-0. Kolejne sparingi, zespół rozegra 17 i 18 września z Norwidem Częstochowa.
W ubiegłym tygodniu hokeiści rozegrała ostatni sparing przed startem THL. Nasza drużyna przegrała z HC RT Torax Poruba 1-2. Jutro (15.09) hokeiści rozegrają pierwszy mecz ligowy nowego sezonu, w Satelicie z STS-em Sanok. Początek meczu o godzinie 18:30. Oprócz meczu z STS-em, GieKSa rozegra w rozpoczętym tygodniu dwa mecze: w piątek (18.09) oraz w niedzielę (20.09). GieKSa zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Tychy oraz w Satelicie z Podhalem. Spotkania rozpoczną się odpowiednio o godz. 18:00 i 17:00. Portal hokej.net podsumował transfery, przygotowania oraz nadzieje związane z nowym sezonem. Na terenie Doliny Trzech Stawów odbyła się prezentacja naszej drużyny.

PIŁKA NOŻNA
kobiety.gkskatowice.eu – GKS Katowice – Spartak Myjava 2:1
[…] Już w 9. min GieKSa wyszła na prowadzenie. Dobre podanie Patricii Hmírovej z głębi pola wykorzystała Dżesika Jaszek, która sytuację sam na sam zamieniła na bramkę. Katowiczanki prowadziły grę i stawarzały kolejne okazje. Blisko zdobycia gola były Oliwia Malesa i Victoria Kaláberová. Ich próby okazały się jednak minimalnie nieskuteczne. Do przerwy UKOCHANE prowadziły 1:0.
Drugą część gry lepiej rozpoczęły przyjezdne. Błąd naszej defensywy wykorzystała Katarína Vredíková, która doprowadziła do wyrównania. Trzeba przyznać, że Słowaczki były bardzo aktywne w ofensywie od samego początku drugich 45 minut. GieKSa ponownie wyszła na prowadzenie po upływie godziny gry. Kapitalne dośrodkowanie z rzutu wolnego Martiny Surnovskiej wykorzystała Molly McLaughlin. Amerykanka precyzyjnym strzałem nie dała szans bramkarce. Na 10 minut przed końcem piłka po raz trzeci zatrzepotała w siatce Myjavy. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego w akcji, którą kończyła Kateřina Vojtková.
Pomimo okazji z obu stron więcej goli na Stadionie Miejskim w Katowicach nie padło. GieKSa wygrała ze Spartakiem Myjava 2:1 po trafieniach Dżesiki Jaszek i Molly McLaughlin.

kobiecyfutbol.pl – Młodzieżowa reprezentantka Polski wypożyczona
Julia Langosz wypożyczona z GKS-u Katowice! Młodzieżowa reprezentantka Polski spędzi sezon 2026/27 w KS Uniwersytecie Jagiellońskim.
Julia Langosz najbliższy sezon spędzi w Krakowie. Napastniczka GKS-u Katowice została wypożyczona do KS Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którym będzie rywalizować w ORLEN Ekstralidze Kobiet. W poprzedniej kampanii 20-latka wystąpiła w 14 spotkaniach GieKSy, zdobywając cztery gole. Langosz jest wychowanką Wielosekcyjnej Akademii „Młoda GieKSa”, a do pierwszego zespołu GKS-u Katowice trafiła w lipcu 2023 roku.
Sezon 2024/2025 przyniósł jej debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wówczas rozegrała 11 ligowych meczów, a swojego pierwszego gola w ORLEN Ekstralidze Kobiet doczekała się w spotkaniu z Rekordem Bielsko-Biała, wygranym przez GieKSę aż 6:0. Napastniczka regularnie otrzymuje powołania do młodzieżowej reprezentacji.

przegladkoninski.pl – Kolejne wzmocnienie Medyka Konin w tym sezonie
Medyk Konin poinformował, że do drużyny dołączyła kolejna zawodniczka. Jest nią 19-letnia Marina Theodoraki, która została wypożycozna z GKS-u Katowice do końca tego sezonu.
Marina Theodoraki pochodzi z Grecji. Swoją piłkarską przygodę rozpoczęła w Arisie Thessaloniki, a następnie dołączyła do PAOK-u, z którym zdobyła dwa tytuły mistrzowskie oraz Puchar Grecji. – Reprezentowała również swój kraj – od kadry U16 aż po seniorską reprezentację, w której w ubiegłym sezonie zadebiutowała, zdobywając jednocześnie swoją pierwszą bramkę na arenie międzynarodowej. W wieku 18 lat po raz pierwszy wyjechała za granicę, dołączając do FC Zürich. Od lutego kontynuowała swoją karierę w GKS Katowice, zdobywając cenne doświadczenie na poziomie polskiej piłki – opisuje Medyk swoją nową piłkarkę.

sportowefakty.wp.pl – Władze miasta podjęły decyzję. Stadion GKS-u Katowice będzie miał patrona
Nowy stadion GKS-u Katowice doczekał się patrona. Na sesji rady miasta podjęto decyzję, że zostanie nim legenda klubu, Jan Furtok.
Jan Furtok zmarł 26 listopada 2024 roku. Od tego czasu kibice GKS Katowice podczas meczów skandują w 9. minucie nazwisko klubowej legendy. W mieście – jeszcze za życia piłkarza – powstał mural z jego wizerunkiem, a akademia GKS-u nosi imię nieżyjącego piłkarza. To jednak nie jedyne sposoby, by uczcić pamięć Furtoka.
Władze Katowic podjęły decyzję, że stadion GKS-u przy Nowej Bukowej będzie nosił imię Jana Furtoka. – 11 września 1865 r. Katowice uzyskały prawa miejskie. Piękną tradycją jest, że właśnie w rocznicę tego wydarzenia Miasto wyróżnia osoby szczególnie dla Katowic zasłużone. W tym roku, podczas uroczystej sesji Rady Miasta, dodatkowo honorujemy pamięć Jana Furtoka, legendy GieKSy – powiedział prezydent Katowic, Marcin Krupa.

SIATKÓWKA
siatkówka.gkskatowice.eu – GKS Katowice – Nowak-Mosty MKS Będzin 3:1 (25:21, 25:21, 25:21, 23:25)
W swoim pierwszym sparingu rozgrywanym przed sezonem 2026/2027 TAURON Ligi GKS Katowice podejmuje pierwszoligowy Nowak-Mosty MKS Będzin. Spotkanie zaplanowane zostało na cztery sety. Katowiczanie szybko wyszli na prowadzenie w meczu (10:4). Po przerwie w grze na życzenie trenera Radosława Kolanka nasz zespół stale utrzymywał swoją przewagę i prezentował dobrą grę zarówno w przyjęciu, jak i w ataku. Pierwszą partię zamknęła punktowa kiwka Wojciecha Włodarczyka.
Na początku drugiej partii rywale nie pozwolili GieKSie na znaczne odskoczenie z wynikiem. Dopiero przy stanie 12:10 po dwóch punktowych zagrywkach Michała Superlaka, nasza przewaga wzrosła do 4 punktów. Trener MKS-u zdecydował się na wykorzystanie czasu oraz zmiany w składzie swojego zespołu – na boisko weszli Oliwier Winiarski oraz Jakub Kaliszuk. Goście zmniejszyli swoją stratę po skutecznym bloku Mykoli Kutsa oraz piłce wciśniętej przez Kacpra Taudula (17:16). Katowiczanie ponownie odskoczyli z wynikiem i do końca partii utrzymywali bezpieczną przewagę. Seta zakończył punktowy atak Wojciecha Ferensa.
W trzecim secie obaj szkoleniowcy zdecydowali się na roszady w składach. W zespole Trójkolorowych na boisku zameldowali się Damian Domagała, Jakub Szymański Patryk Waloch oraz Bartosz Schmidt. Początek partii należał do gości, którzy utrzymywali niewielką przewagę. Dwa asy serwisowe dołożył od siebie Maciej Ptaszyński (10:13), jednak GieKSa szybko odrobiła całą stratę i gra toczyła się punkt za punkt. W końcówce GKS odskoczył z wynikiem i po przechodzącej piłce skończonej przez Włodarczyka prowadziliśmy już 22:18. Nasz zespół do samego końca kontrolował przebieg gry i po raz kolejny zwyciężył seta z takim samym wynikiem – 25:21.
Trójkolorowi szli za ciosem i dobrze otworzyli kolejną partię (6:3). Błędy po stronie MKS-u nie ułatwiały mu odrabiania strat, a Katowiczanie stale utrzymywali prowadzenie. Drużyna gości dopiero w końcówce odwróciła losy seta i zapisała partię na swoim koncie. Pierwsza gra kontrolna zakończyła się zwycięstwem GKS-u. Już w piątek zespół ponownie podejmie MKS w sparingowym starciu.

GKS Katowice – Nowak-Mosty MKS Będzin 4:0 (25:21, 25:23, 25:21, 25:17)
Po czwartkowej wygranej 3:1 w pierwszym sparingu w okresie przygotowań do nowego sezonu TAURON Ligi GKS Katowice ponownie zmierzył się z Nowak-Mosty MKS-em Będzin. W odróżnieniu od pierwszej gry kontrolnej tym razem to rywale lepiej rozpoczęli spotkanie i po skutecznych atakach objęli prowadzenie. Po kilku błędach gości oraz punktowych blokach GieKSa odrobiła straty (11:11), a dalsza część seta była wyrównana. Z czasem Katowiczanie zaczęli przejmować inicjatywę, a dzięki dobrej grze w polu zagrywki i wysokiej skuteczności w ataku wygrali pierwszą partię 25:21.
Będzinianie dobrze rozpoczęli drugiego seta. Po paru błędach w polu serwisowym rywale poprawili swoją zagrywkę i dzięki kilku asom wyszli na prowadzenie 10:6, które konsekwentnie utrzymywali. Z czasem lepiej zaczął funkcjonować nasz blok, dzięki czemu GieKSa odrobiła straty (18:18). Wyrównana końcówka toczyła się punkt za punkt, a o losach seta zdecydowały ostatnie akcje, w których lepsi okazali się Katowiczanie. Partię zakończyła autowa zagrywka Dawida Gruszczyńskiego.
Podobnie jak w pierwszym sparingu, przed rozpoczęciem trzeciego seta obaj szkoleniowcy zdecydowali się na roszady w składach. W naszym zespole na boisku pojawili się Michał Superlak, Wojciech Ferens, Szymon Gregorowicz, Jakub Nowosielski i Damian Hudzik. Gra ponownie była bardzo wyrównana, a GieKSa potrzebowała chwili, by wypracować przewagę. Udało się to dzięki skutecznym atakom i punktowym blokom (15:11). Katowiczanie do końca kontrolowali przebieg seta i sięgnęli po zwycięstwo w kolejnej partii.
Ostatni set świetnie rozpoczął się dla naszego zespołu, który szybko objął prowadzenie 6:2. Katowiczanie poszli za ciosem – dobrze prezentowali się w ataku, konsekwentnie powiększali przewagę i pewnie wygrali drugi sparing. Kolejny mecz kontrolny GieKSa rozegra na wyjeździe 17 września, kiedy zmierzy się ze Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa.

HOKEJ
hokej.net – Ostatni test przed ligą nieudany. Porażka GieKSy w Czechach
GKS Katowice zakończył serię meczów kontrolnych przed startem nowego sezonu TAURON Hokej Ligi. W ostatnim sparingu podopieczni Jacka Płachty przegrali na wyjeździe z czeskim HC RT Torax Poruba 1:2, a o losach spotkania przesądził gol zdobyty w trzeciej tercji.
Pierwsza tercja nie przyniosła bramek, choć oba zespoły miały okazje do objęcia prowadzenia. Zarówno gospodarze, jak i katowiczanie nie zdołali wykorzystać swoich szans, przez co po 20 minutach na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis.
W drugiej odsłonie jako pierwsi na prowadzenie wyszli hokeiści Poruby. Po szybkim wyprowadzeniu krążka z własnej tercji i długim podaniu, Szturc opanował krążek, a następnie mocnym strzałem pokonał bramkarza GieKSy. Katowiczanie odpowiedzieli tuż przed przerwą. Po wygranym wznowieniu Patryk Krężołek bez namysłu uderzył z pierwszego krążka, posyłając go w samo okienko.
Decydujący moment meczu nastąpił w 54. minucie. Gospodarze po raz kolejny znakomicie wyszli z własnej tercji i skutecznie wykończyli akcję, a autorem zwycięskiego trafienia został Ondřej Roman. Mimo starań obu zespołów wynik nie uległ już zmianie i mecz zakończył się wygraną Poruby 2:1.

Niezbędnik kibica – GKS Katowice. „Przegonić demony!”
W sporcie najtrudniej jest zrobić ostatni krok. GKS Katowice wie o tym doskonale. W poprzednim sezonie po raz piąty z rzędu zameldował się w finale mistrzostw Polski, ale po raz trzeci z rzędu musiał obejść się smakiem. Ekipa dowodzona przez Jacka Płachtę jeszcze gorszą passę ma w Pucharze Polski. Czas to zmienić – z takiego założenia wychodzą zawodnicy GieKSy.
Każda drużyna ma swoje demony, z którymi musi się zmierzyć. Jednym z nich jest dla Katowiczan Turniej Finałowy Pucharu Polski, w którym rywalizowali od pięciu lat, ale ani razu nie potrafili dotrzeć do finału.
Drugim powoli staje się zdobycie tytułu mistrzowskiego. Po raz ostatni świętowali majstra w sezonie 2022/2023, a potem trzykrotnie zjeżdżali z lodu pokonani. Niezwykle bolesny był dla nich zeszłoroczny finał, który przegrali 0:4. By uniknąć łatki „zatrutych srebrem”, Pasiut i spółka w zbliżającej się kampanii zrobią dosłownie wszystko, by sięgnąć po tytuł. A mają ku temu konkretne argumenty.
Zacznijmy od silnej kadry. Latem zespół przeszedł solidną przebudowę i na pierwszy rzut oka wygląda on lepiej pod względem jakości sprowadzonych zawodników.
Zacznijmy jednak od ubytków. Klub opuścili między innymi szwedzki bramkarz Jesper Eliasson, który miał problemy z utrzymaniem równej formy, a także doświadczeni obrońcy Aleksi Varttinen, Albin Runesson i Travis Verveda. Do ECZD Zagłębia Sosnowiec przeniósł się Jean Dupuy, a odejście dynamicznego i twardo grającego skrzydłowego z Kanady to największa strata Katowiczan. W tym samym kierunku podążył Maksymilian Dawid, a kurs na Bytom obrał Mateusz Bepierszcz.
– Chcieliśmy dać zespołowi nowy impuls, żebyśmy dalej mogli walczyć o najwyższe cele – podkreślił Jacek Płachta, szkoleniowiec GKS-u Katowice.
W zespole zostali kapitan Grzegorz Pasiut, a także doświadczeni Bartosz Fraszko, Patryk Wronka, Mateusz Michalski, Stephen Anderson, Joona Monto i Jacob Lundegård. Zadbano również o zdolnych młodych graczy i przedłużono kontrakty z braćmi Jonaszem i Jakubem Hoffmanami.
Na uwagę zasługują też naprawdę ciekawe transfery. Zacznijmy od najważniejszej pozycji, czyli bramkarza. Tu jakość ma zapewnić Connor LaCouvee, który przez ostatnie cztery sezony występował w słowackiej ekstralidze, a przez ostatnie dwa był klubowym kolegą Kamila Wałęgi. 31-letni Kanadyjczyk jest golkiperem bazującym przede wszystkim na dobrym ustawieniu, spokoju i świetnym czytaniu gry.
Zmian nie zabrakło również w defensywie. Do GieKSy dołączyli Joona Huttula, Ethan Cap, Matthew Sredl oraz dobrze znany katowickim kibicom Pontus Englund. Szwed wraca do klubu po sezonie spędzonym we Francji i ma być jednym z zawodników odpowiedzialnych za ustabilizowanie formacji obronnej oraz skuteczność formacji specjalnych.
Z kolei w ofensywie pojawili się Szwed Emil Forslund, Fin Miro Ruokonen oraz Amerykanin Brock Bremer. Ostatni z nich jest szybki jak wiatr, lubi kombinacyjną grę i dysponuje dobrym przeglądem pola. Swoje atuty prezentował już w meczach sparingowych.
Bez wątpienia najwięcej emocji wzbudził jednak powrót zawodnika, który dobrze zna Katowice, szatnię i oczekiwania miejscowych kibiców. Patryk Krężołek potrafi zdobywać bramki, o czym świadczą dwa tytuły króla strzelców z sezonów 2023/2024 i 2024/2025. Wychowanek KTH Krynica po dobrych występach w pierwszej lidze czeskiej i niezwykle udanych Mistrzostwach Świata szukał klubu za granicą, ale ostatecznie zdecydował się wrócić do Polski.
– Śmieję się teraz, że niestety polski paszport raczej mi nie pomógł – przyznał z uśmiechem 28-letni skrzydłowy, a następnie zdradził, dlaczego – mając propozycję od innych polskich klubów – wybrał GieKSę. – Znam to środowisko bardzo dobrze. Znam chłopaków, grałem z nimi tutaj, więc myślę, że będzie mi łatwiej wejść do drużyny.
Nie da się ukryć, że Katowiczanie są głodni sukcesu. Mecze sparingowe dobitnie pokazały, że muszą poprawić szeroko pojętą grę w destrukcji i grać z większą zadziornością. Już teraz rodzi się pytanie, ile czasu będą potrzebować, by wejść na odpowiednie obroty.
Patryk Krężołek–W tym miejscu mógłby znaleźć się Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Grzegorz Pasiut, Stephen Anderson czy Brock Bremer. Postawiliśmy na „Krężoła”, który ma za sobą także bardzo udany występ na Mistrzostwach Świata Dywizji IA w Sosnowcu. Zdobył pięć bramek i został najlepszym strzelcem całego turnieju, zbierając bardzo dobre recenzje za swoją postawę. Z dobrej strony zaprezentował się też w czeskiej Maxa Lidze. Był jednym z liderów Baníka Sokolov i w50 spotkaniach sezonu zasadniczego zdobył 15 bramek oraz zanotował 26 asyst.
Wychowanek KTH Krynica dwa razy sięgnął po tytuł króla strzelców w zespole Zagłębia Sosnowiec i niemal wszyscy zadają sobie pytanie, czy ta sztuka uda mu się również w drużynie z alei Korfantego? Na razie trener Jacek Płachta ustawia go u boku Patryka Wronki i Stephena Andersona, którzy słyną z dobrego „serwisu”.
– GKS Katowice ma za sobą trzy przegrane finały, ale również szereg doświadczeń, których nie da się zdobyć w żaden inny sposób. Hokeiści GieKSy wiedzą, jak smakuje mistrzostwo i wiedzą też, jak bardzo boli jego utrata. W tym sezonie cel jest jeden – powrót na miejsce, które w Katowicach wszyscy dobrze pamiętają.
Jesteśmy przekonani, że Jacek Płachta ma do dyspozycji silniejszą kadrę niż przed rokiem. Trzy niezwykle wyrównane ataki, które są w stanie rozstrzygać o losach spotkań. Ciekawi jesteśmy też, jak w katowickiej bramce będzie prezentował się Connor LaCouvee, ale sztab szkoleniowym ma też w odwodzie Michała Kielera, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu, a przy okazji dobrze dba o atmosferę w szatni.
ZMIANY W KADRZE
Przybyli:
Connor LaCouvee (B, Vlci Żylina), Matthew Sredl (O, Anglet Hormad), Ethan Cap (O, Ducs d’Angers), Joona Huttula (O, Sheffield Steelers), Pontus Englund (O, Les Brûleurs de Loups Grenoble), Emil Forslund (N, Nybro Vikings IF), Patryk Krężołek (N, HC Banik Sokolov), Miro Ruokonen (N, TPS Turku), Brock Bremer (N, Herlev Eagles)
Odeszli:
Jesper Eliasson (B, Les Jokers de Cergy-Pontoise), Zack Hoffman (O, Dundee Stars), Aleksi Varttinen (O, szuka klubu), Albin Runesson (O, szuka klubu), Travis Verveda (O, szuka klubu), Ian McNulty (N, szuka klubu), Juho Koivusaari (N, szuka klubu), Lauri Huhdanpää (N, szuka klubu), Sam Coatta (N, szuka klubu), Mateusz Bepierszcz (N, BS Polonia Bytom), Jean Dupuy (N, ECZD Zagłębie Sosnowiec), Maksymilian Dawid (N, ECZD Zagłębie Sosnowiec)
Legenda: B – bramkarz, O – obrońca, N – napastnik, T – trener.
ZESPÓŁ W LICZBACH
Średnia wieku: 27,21
Średnia wzrostu: 185,38
Średnia waga: 85,83
Liczba wychowanków: 2
Liczba obcokrajowców: 11
BILETY I KARNETY:
Bilety:
normalny: 30zł
ulgowy: 20zł
rodzinny: 60 zł
dzieci do 13 r.: 5 zł
Karnety:

Comfort:
normalny: 490/390* zł
ulgowy: 320/250* zł
Active:
normalny: 430/280* zł
ulgowy: 280/220* zł
VIP: 3500zł
*Zniżka dla posiadaczy karnetów w ubiegłym sezonie
MECZE SPARINGOWE:
13.08.2026 KS Unia Oświęcim – GKS Katowice2:4
15.08.2026GKS Katowice –KS Unia Oświęcim4:6
18.08.2026HK Poprad – GKS Katowice6:4
20.08.2026GKS Katowice – HK Poprad4:5 d.
28.08.2026Lausitzer Füchse –GKS Katowice5:2
29.08.2026Rostock Piranhas –GKS Katowice5:4
04.09.2026 HC Preszów– GKS Katowice2:4
05.09.2026 GKS Katowice – HK 32 Liptowski Mikułasz2:5
10.09.2026 HC RT Torax Poruba –GKS Katowice 2:1

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice zaprezentował się kibicom. We wtorek zaczyna się nowy sezon Tauron Hokej Ligi. GieKSa zagra z beniaminkiem z Sanoka
W niedzielę 13 września 2026 roku odbyła się prezentacja drużyny GKS-u Katowice przed nowym sezonem Tauron Hokej Ligi, który rozpocznie się już we wtorek. Spotkanie zorganizowana w Dolinie Trzech Stawów w barze letnim „Sztauwajery”.
W Tauron Hokej Lidze po raz pierwszy od sezonu 2020/2021 znów zagra dziesięć zespołów. Do krajowej elity wracają Podhale Nowy Targ oraz STS Sanok, który wystąpi pod nazwą STS Sanok Sokół za sprawą nawiązania współpracy z ukraińskim Sokołem Kijów. Właśnie z tym rywalem w pierwszym meczu sezonu zmierzy się GKS Katowice – we wtorek 15 września, w Satelicie obok Spodka (początek o godz. 18.30). W poprzednim sezonie GieKSa została wicemistrzem Polski, a tytuł mistrzowski obronił GKS Tychy.
Prezentację hokejowego GKS-u zorganizowano w sprawdzonym miejscu przez katowicki klub w Dolinie Trzech Stawów, czyli w barze letnim „Sztauwajery”. Tak GieKSa zachęcała do przyjścia na niedzielną imprezę:
„Będzie to doskonała okazja, aby poznać zawodników, którzy w nadchodzącym sezonie reprezentować będą GieKSę na taflach TAURON Hokej Ligi. Kibice będą mogli zobaczyć zarówno nowych graczy, jak i zawodników, którym kibicowali w poprzednich rozgrywkach. Będzie również możliwość zebrania autografów i zrobienia sobie zdjęcia. Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców GKS-u Katowice oraz mieszkańców miasta na prezentację drużyny!”.
Zaproszenie przyniosło efekt, a kibice licznie się stawili na prezentacji. Fani chętnie kupują też karnety na mecze GKS-u Katowice Satelicie. 9 września informowano, że sprzedano ich już ponad 850.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Gliwic

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Gliwic, gdzie GieKSa zjawiła się w nadkomplecie, a dokładnie w 1154 osoby, w tym 6 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga