Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd mediów: Stadion GKS-u Katowice będzie miał patrona

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Piłkarki mają przerwę w rozgrywkach, kolejny mecz drużyna żeńska rozegra na Bukowej z Legia Ladies 26 września. Korzystając z przerwy został rozegrany sparing z Spartakiem Myjava, który wygraliśmy 2-1 (1-0). Do końca sezonu z GKS Katowice zostały wypożyczone: grecka obrończyni Marina Theodoraki do Energii Medyka Konin i Julia Langosz do KS Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W minionym tygodniu piłkarze rozegrali jedno spotkanie ligowe, w którym przegrali na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 1-2. Prasówkę po tym meczu możecie przeczytać TUTAJ. W sobotę 19 września o 17:30 piłkarze zmierzą się na Arenie Katowice z Cracovią. Miasto podjęło decyzję w sprawie nadania patrona stadionu przy Nowej Bukowej – został nim Jan Furtok.

Siatkarze w ubiegły czwartek i piątek rozegrali pierwsze sparingi przed sezonem – z MKS-em Będzin, które wygrali 3-1 i 4-0. Kolejne gry kontrolne czekają zespół 17 i 18 września z Norwidem Częstochowa.

W ubiegłym tygodniu hokeiści rozegrali ostatni sparing przed startem THL, w którym przegrali 1:2 z HC RT Torax Poruba. We wtorek 15 września o 18:30 zagramy pierwszy ligowy mecz w nowym sezonie – w Satelicie z STS-em Sanok. Oprócz meczu z STS-em, GieKSa zagra w rozpoczętym tygodniu jeszcze dwa spotkania: w piątek (18.09, o 18:00) w Tychach z GKS-em oraz w niedzielę (20.09, o 17:00) z Podhalem w Satelicie. Portal hokej.net podsumował transfery, przygotowania oraz nadzieje związane z nowym sezonem. Na terenie Doliny Trzech Stawów odbyła się prezentacja naszej drużyny.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiety.gkskatowice.eu – GKS Katowice – Spartak Myjava 2:1

[…] Już w 9. min GieKSa wyszła na prowadzenie. Dobre podanie Patricii Hmírovej z głębi pola wykorzystała Dżesika Jaszek, która sytuację sam na sam zamieniła na bramkę. Katowiczanki prowadziły grę i stwarzały kolejne okazje. Blisko zdobycia gola były Oliwia Malesa i Victoria Kaláberová. Ich próby okazały się jednak minimalnie nieskuteczne. Do przerwy UKOCHANE prowadziły 1:0.
Drugą część gry lepiej rozpoczęły przyjezdne. Błąd naszej defensywy wykorzystała Katarína Vredíková, która doprowadziła do wyrównania. Trzeba przyznać, że Słowaczki były bardzo aktywne w ofensywie od samego początku drugich 45 minut. GieKSa ponownie wyszła na prowadzenie po upływie godziny gry. Kapitalne dośrodkowanie z rzutu wolnego Martiny Surnovskiej wykorzystała Molly McLaughlin. Amerykanka precyzyjnym strzałem nie dała szans bramkarce. Na 10 minut przed końcem piłka po raz trzeci zatrzepotała w siatce Myjavy. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego w akcji, którą kończyła Kateřina Vojtková.
Pomimo okazji z obu stron więcej goli na Stadionie Miejskim w Katowicach nie padło. GieKSa wygrała ze Spartakiem Myjava 2:1 po trafieniach Dżesiki Jaszek i Molly McLaughlin.

kobiecyfutbol.pl – Młodzieżowa reprezentantka Polski wypożyczona

Julia Langosz wypożyczona z GKS-u Katowice! Młodzieżowa reprezentantka Polski spędzi sezon 2026/27 w KS Uniwersytecie Jagiellońskim.
Julia Langosz najbliższy sezon spędzi w Krakowie. Napastniczka GKS-u Katowice została wypożyczona do KS Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którym będzie rywalizować w ORLEN Ekstralidze Kobiet. W poprzedniej kampanii 20-latka wystąpiła w 14 spotkaniach GieKSy, zdobywając cztery gole. Langosz jest wychowanką Wielosekcyjnej Akademii „Młoda GieKSa”, a do pierwszego zespołu GKS-u Katowice trafiła w lipcu 2023 roku.
Sezon 2024/2025 przyniósł jej debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wówczas rozegrała 11 ligowych meczów, a swojego pierwszego gola w ORLEN Ekstralidze Kobiet doczekała się w spotkaniu z Rekordem Bielsko-Biała, wygranym przez GieKSę aż 6:0. Napastniczka regularnie otrzymuje powołania do młodzieżowej reprezentacji.

przegladkoninski.pl – Kolejne wzmocnienie Medyka Konin w tym sezonie

Medyk Konin poinformował, że do drużyny dołączyła kolejna zawodniczka. Jest nią 19-letnia Marina Theodoraki, która została wypożyczona z GKS-u Katowice do końca tego sezonu.
Marina Theodoraki pochodzi z Grecji. Swoją piłkarską przygodę rozpoczęła w Arisie Thessaloniki, a następnie dołączyła do PAOK-u, z którym zdobyła dwa tytuły mistrzowskie oraz Puchar Grecji. – Reprezentowała również swój kraj – od kadry U16 aż po seniorską reprezentację, w której w ubiegłym sezonie zadebiutowała, zdobywając jednocześnie swoją pierwszą bramkę na arenie międzynarodowej. W wieku 18 lat po raz pierwszy wyjechała za granicę, dołączając do FC Zürich. Od lutego kontynuowała swoją karierę w GKS Katowice, zdobywając cenne doświadczenie na poziomie polskiej piłki – opisuje Medyk swoją nową piłkarkę.

sportowefakty.wp.pl – Władze miasta podjęły decyzję. Stadion GKS-u Katowice będzie miał patrona

Nowy stadion GKS-u Katowice doczekał się patrona. Na sesji rady miasta podjęto decyzję, że zostanie nim legenda klubu, Jan Furtok.
Jan Furtok zmarł 26 listopada 2024 roku. Od tego czasu kibice GKS Katowice podczas meczów skandują w 9. minucie nazwisko klubowej legendy. W mieście – jeszcze za życia piłkarza – powstał mural z jego wizerunkiem, a akademia GKS-u nosi imię nieżyjącego piłkarza. To jednak nie jedyne sposoby, by uczcić pamięć Furtoka.
Władze Katowic podjęły decyzję, że stadion GKS-u przy Nowej Bukowej będzie nosił imię Jana Furtoka. – 11 września 1865 r. Katowice uzyskały prawa miejskie. Piękną tradycją jest, że właśnie w rocznicę tego wydarzenia Miasto wyróżnia osoby szczególnie dla Katowic zasłużone. W tym roku, podczas uroczystej sesji Rady Miasta, dodatkowo honorujemy pamięć Jana Furtoka, legendy GieKSy – powiedział prezydent Katowic, Marcin Krupa.

 

SIATKÓWKA

siatkówka.gkskatowice.eu – GKS Katowice – Nowak-Mosty MKS Będzin 3:1 (25:21, 25:21, 25:21, 23:25)

W swoim pierwszym sparingu rozgrywanym przed sezonem 2026/2027 TAURON Ligi GKS Katowice podejmuje pierwszoligowy Nowak-Mosty MKS Będzin. Spotkanie zaplanowane zostało na cztery sety. Katowiczanie szybko wyszli na prowadzenie w meczu (10:4). Po przerwie w grze na życzenie trenera Radosława Kolanka nasz zespół stale utrzymywał swoją przewagę i prezentował dobrą grę zarówno w przyjęciu, jak i w ataku. Pierwszą partię zamknęła punktowa kiwka Wojciecha Włodarczyka.
Na początku drugiej partii rywale nie pozwolili GieKSie na znaczne odskoczenie z wynikiem. Dopiero przy stanie 12:10 po dwóch punktowych zagrywkach Michała Superlaka, nasza przewaga wzrosła do 4 punktów. Trener MKS-u zdecydował się na wykorzystanie czasu oraz zmiany w składzie swojego zespołu – na boisko weszli Oliwier Winiarski oraz Jakub Kaliszuk. Goście zmniejszyli swoją stratę po skutecznym bloku Mykoli Kutsa oraz piłce wciśniętej przez Kacpra Taudula (17:16). Katowiczanie ponownie odskoczyli z wynikiem i do końca partii utrzymywali bezpieczną przewagę. Seta zakończył punktowy atak Wojciecha Ferensa.
W trzecim secie obaj szkoleniowcy zdecydowali się na roszady w składach. W zespole Trójkolorowych na boisku zameldowali się Damian Domagała, Jakub Szymański Patryk Waloch oraz Bartosz Schmidt. Początek partii należał do gości, którzy utrzymywali niewielką przewagę. Dwa asy serwisowe dołożył od siebie Maciej Ptaszyński (10:13), jednak GieKSa szybko odrobiła całą stratę i gra toczyła się punkt za punkt. W końcówce GKS odskoczył z wynikiem i po przechodzącej piłce skończonej przez Włodarczyka prowadziliśmy już 22:18. Nasz zespół do samego końca kontrolował przebieg gry i po raz kolejny zwyciężył seta z takim samym wynikiem – 25:21.
Trójkolorowi szli za ciosem i dobrze otworzyli kolejną partię (6:3). Błędy po stronie MKS-u nie ułatwiały mu odrabiania strat, a Katowiczanie stale utrzymywali prowadzenie. Drużyna gości dopiero w końcówce odwróciła losy seta i zapisała partię na swoim koncie. Pierwsza gra kontrolna zakończyła się zwycięstwem GKS-u. Już w piątek zespół ponownie podejmie MKS w sparingowym starciu.

GKS Katowice – Nowak-Mosty MKS Będzin 4:0 (25:21, 25:23, 25:21, 25:17)

Po czwartkowej wygranej 3:1 w pierwszym sparingu w okresie przygotowań do nowego sezonu TAURON Ligi GKS Katowice ponownie zmierzył się z Nowak-Mosty MKS-em Będzin. W odróżnieniu od pierwszej gry kontrolnej tym razem to rywale lepiej rozpoczęli spotkanie i po skutecznych atakach objęli prowadzenie. Po kilku błędach gości oraz punktowych blokach GieKSa odrobiła straty (11:11), a dalsza część seta była wyrównana. Z czasem Katowiczanie zaczęli przejmować inicjatywę, a dzięki dobrej grze w polu zagrywki i wysokiej skuteczności w ataku wygrali pierwszą partię 25:21.
Będzinianie dobrze rozpoczęli drugiego seta. Po paru błędach w polu serwisowym rywale poprawili swoją zagrywkę i dzięki kilku asom wyszli na prowadzenie 10:6, które konsekwentnie utrzymywali. Z czasem lepiej zaczął funkcjonować nasz blok, dzięki czemu GieKSa odrobiła straty (18:18). Wyrównana końcówka toczyła się punkt za punkt, a o losach seta zdecydowały ostatnie akcje, w których lepsi okazali się Katowiczanie. Partię zakończyła autowa zagrywka Dawida Gruszczyńskiego.
Podobnie jak w pierwszym sparingu, przed rozpoczęciem trzeciego seta obaj szkoleniowcy zdecydowali się na roszady w składach. W naszym zespole na boisku pojawili się Michał Superlak, Wojciech Ferens, Szymon Gregorowicz, Jakub Nowosielski i Damian Hudzik. Gra ponownie była bardzo wyrównana, a GieKSa potrzebowała chwili, by wypracować przewagę. Udało się to dzięki skutecznym atakom i punktowym blokom (15:11). Katowiczanie do końca kontrolowali przebieg seta i sięgnęli po zwycięstwo w kolejnej partii.
Ostatni set świetnie rozpoczął się dla naszego zespołu, który szybko objął prowadzenie 6:2. Katowiczanie poszli za ciosem – dobrze prezentowali się w ataku, konsekwentnie powiększali przewagę i pewnie wygrali drugi sparing. Kolejny mecz kontrolny GieKSa rozegra na wyjeździe 17 września, kiedy zmierzy się ze Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa.

 

HOKEJ

hokej.net – Ostatni test przed ligą nieudany. Porażka GieKSy w Czechach

GKS Katowice zakończył serię meczów kontrolnych przed startem nowego sezonu TAURON Hokej Ligi. W ostatnim sparingu podopieczni Jacka Płachty przegrali na wyjeździe z czeskim HC RT Torax Poruba 1:2, a o losach spotkania przesądził gol zdobyty w trzeciej tercji.
Pierwsza tercja nie przyniosła bramek, choć oba zespoły miały okazje do objęcia prowadzenia. Zarówno gospodarze, jak i katowiczanie nie zdołali wykorzystać swoich szans, przez co po 20 minutach na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis.
W drugiej odsłonie jako pierwsi na prowadzenie wyszli hokeiści Poruby. Po szybkim wyprowadzeniu krążka z własnej tercji i długim podaniu, Szturc opanował krążek, a następnie mocnym strzałem pokonał bramkarza GieKSy. Katowiczanie odpowiedzieli tuż przed przerwą. Po wygranym wznowieniu Patryk Krężołek bez namysłu uderzył z pierwszego krążka, posyłając go w samo okienko.
Decydujący moment meczu nastąpił w 54. minucie. Gospodarze po raz kolejny znakomicie wyszli z własnej tercji i skutecznie wykończyli akcję, a autorem zwycięskiego trafienia został Ondřej Roman. Mimo starań obu zespołów wynik nie uległ już zmianie i mecz zakończył się wygraną Poruby 2:1.

Niezbędnik kibica – GKS Katowice. „Przegonić demony!”

W sporcie najtrudniej jest zrobić ostatni krok. GKS Katowice wie o tym doskonale. W poprzednim sezonie po raz piąty z rzędu zameldował się w finale mistrzostw Polski, ale po raz trzeci z rzędu musiał obejść się smakiem. Ekipa dowodzona przez Jacka Płachtę jeszcze gorszą passę ma w Pucharze Polski. Czas to zmienić – z takiego założenia wychodzą zawodnicy GieKSy.
Każda drużyna ma swoje demony, z którymi musi się zmierzyć. Jednym z nich jest dla Katowiczan Turniej Finałowy Pucharu Polski, w którym rywalizowali od pięciu lat, ale ani razu nie potrafili dotrzeć do finału.
Drugim powoli staje się zdobycie tytułu mistrzowskiego. Po raz ostatni świętowali majstra w sezonie 2022/2023, a potem trzykrotnie zjeżdżali z lodu pokonani. Niezwykle bolesny był dla nich zeszłoroczny finał, który przegrali 0:4. By uniknąć łatki „zatrutych srebrem”, Pasiut i spółka w zbliżającej się kampanii zrobią dosłownie wszystko, by sięgnąć po tytuł. A mają ku temu konkretne argumenty.
Zacznijmy od silnej kadry. Latem zespół przeszedł solidną przebudowę i na pierwszy rzut oka wygląda on lepiej pod względem jakości sprowadzonych zawodników.
Zacznijmy jednak od ubytków. Klub opuścili między innymi szwedzki bramkarz Jesper Eliasson, który miał problemy z utrzymaniem równej formy, a także doświadczeni obrońcy Aleksi Varttinen, Albin Runesson i Travis Verveda. Do ECZD Zagłębia Sosnowiec przeniósł się Jean Dupuy, a odejście dynamicznego i twardo grającego skrzydłowego z Kanady to największa strata Katowiczan. W tym samym kierunku podążył Maksymilian Dawid, a kurs na Bytom obrał Mateusz Bepierszcz.
– Chcieliśmy dać zespołowi nowy impuls, żebyśmy dalej mogli walczyć o najwyższe cele – podkreślił Jacek Płachta, szkoleniowiec GKS-u Katowice.
W zespole zostali kapitan Grzegorz Pasiut, a także doświadczeni Bartosz Fraszko, Patryk Wronka, Mateusz Michalski, Stephen Anderson, Joona Monto i Jacob Lundegård. Zadbano również o zdolnych młodych graczy i przedłużono kontrakty z braćmi Jonaszem i Jakubem Hoffmanami.
Na uwagę zasługują też naprawdę ciekawe transfery. Zacznijmy od najważniejszej pozycji, czyli bramkarza. Tu jakość ma zapewnić Connor LaCouvee, który przez ostatnie cztery sezony występował w słowackiej ekstralidze, a przez ostatnie dwa był klubowym kolegą Kamila Wałęgi. 31-letni Kanadyjczyk jest golkiperem bazującym przede wszystkim na dobrym ustawieniu, spokoju i świetnym czytaniu gry.
Zmian nie zabrakło również w defensywie. Do GieKSy dołączyli Joona Huttula, Ethan Cap, Matthew Sredl oraz dobrze znany katowickim kibicom Pontus Englund. Szwed wraca do klubu po sezonie spędzonym we Francji i ma być jednym z zawodników odpowiedzialnych za ustabilizowanie formacji obronnej oraz skuteczność formacji specjalnych.
Z kolei w ofensywie pojawili się Szwed Emil Forslund, Fin Miro Ruokonen oraz Amerykanin Brock Bremer. Ostatni z nich jest szybki jak wiatr, lubi kombinacyjną grę i dysponuje dobrym przeglądem pola. Swoje atuty prezentował już w meczach sparingowych.
Bez wątpienia najwięcej emocji wzbudził jednak powrót zawodnika, który dobrze zna Katowice, szatnię i oczekiwania miejscowych kibiców. Patryk Krężołek potrafi zdobywać bramki, o czym świadczą dwa tytuły króla strzelców z sezonów 2023/2024 i 2024/2025. Wychowanek KTH Krynica po dobrych występach w pierwszej lidze czeskiej i niezwykle udanych Mistrzostwach Świata szukał klubu za granicą, ale ostatecznie zdecydował się wrócić do Polski.
– Śmieję się teraz, że niestety polski paszport raczej mi nie pomógł – przyznał z uśmiechem 28-letni skrzydłowy, a następnie zdradził, dlaczego – mając propozycję od innych polskich klubów – wybrał GieKSę. – Znam to środowisko bardzo dobrze. Znam chłopaków, grałem z nimi tutaj, więc myślę, że będzie mi łatwiej wejść do drużyny.
Nie da się ukryć, że Katowiczanie są głodni sukcesu. Mecze sparingowe dobitnie pokazały, że muszą poprawić szeroko pojętą grę w destrukcji i grać z większą zadziornością. Już teraz rodzi się pytanie, ile czasu będą potrzebować, by wejść na odpowiednie obroty.
Patryk Krężołek–W tym miejscu mógłby znaleźć się Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Grzegorz Pasiut, Stephen Anderson czy Brock Bremer. Postawiliśmy na „Krężoła”, który ma za sobą także bardzo udany występ na Mistrzostwach Świata Dywizji IA w Sosnowcu. Zdobył pięć bramek i został najlepszym strzelcem całego turnieju, zbierając bardzo dobre recenzje za swoją postawę. Z dobrej strony zaprezentował się też w czeskiej Maxa Lidze. Był jednym z liderów Baníka Sokolov i w50 spotkaniach sezonu zasadniczego zdobył 15 bramek oraz zanotował 26 asyst.
Wychowanek KTH Krynica dwa razy sięgnął po tytuł króla strzelców w zespole Zagłębia Sosnowiec i niemal wszyscy zadają sobie pytanie, czy ta sztuka uda mu się również w drużynie z alei Korfantego? Na razie trener Jacek Płachta ustawia go u boku Patryka Wronki i Stephena Andersona, którzy słyną z dobrego „serwisu”.
– GKS Katowice ma za sobą trzy przegrane finały, ale również szereg doświadczeń, których nie da się zdobyć w żaden inny sposób. Hokeiści GieKSy wiedzą, jak smakuje mistrzostwo i wiedzą też, jak bardzo boli jego utrata. W tym sezonie cel jest jeden – powrót na miejsce, które w Katowicach wszyscy dobrze pamiętają.
Jesteśmy przekonani, że Jacek Płachta ma do dyspozycji silniejszą kadrę niż przed rokiem. Trzy niezwykle wyrównane ataki, które są w stanie rozstrzygać o losach spotkań. Ciekawi jesteśmy też, jak w katowickiej bramce będzie prezentował się Connor LaCouvee, ale sztab szkoleniowym ma też w odwodzie Michała Kielera, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu, a przy okazji dobrze dba o atmosferę w szatni.
ZMIANY W KADRZE
Przybyli:
Connor LaCouvee (B, Vlci Żylina), Matthew Sredl (O, Anglet Hormad), Ethan Cap (O, Ducs d’Angers), Joona Huttula (O, Sheffield Steelers), Pontus Englund (O, Les Brûleurs de Loups Grenoble), Emil Forslund (N, Nybro Vikings IF), Patryk Krężołek (N, HC Banik Sokolov), Miro Ruokonen (N, TPS Turku), Brock Bremer (N, Herlev Eagles)
Odeszli:
Jesper Eliasson (B, Les Jokers de Cergy-Pontoise), Zack Hoffman (O, Dundee Stars), Aleksi Varttinen (O, szuka klubu), Albin Runesson (O, szuka klubu), Travis Verveda (O, szuka klubu), Ian McNulty (N, szuka klubu), Juho Koivusaari (N, szuka klubu), Lauri Huhdanpää (N, szuka klubu), Sam Coatta (N, szuka klubu), Mateusz Bepierszcz (N, BS Polonia Bytom), Jean Dupuy (N, ECZD Zagłębie Sosnowiec), Maksymilian Dawid (N, ECZD Zagłębie Sosnowiec)
Legenda: B – bramkarz, O – obrońca, N – napastnik, T – trener.
ZESPÓŁ W LICZBACH
Średnia wieku: 27,21
Średnia wzrostu: 185,38
Średnia waga: 85,83
Liczba wychowanków: 2
Liczba obcokrajowców: 11
BILETY I KARNETY:
Bilety:
normalny: 30zł
ulgowy: 20zł
rodzinny: 60 zł
dzieci do 13 r.: 5 zł
Karnety:

Comfort:
normalny: 490/390* zł
ulgowy: 320/250* zł
Active:
normalny: 430/280* zł
ulgowy: 280/220* zł
VIP: 3500zł
*Zniżka dla posiadaczy karnetów w ubiegłym sezonie
MECZE SPARINGOWE:
13.08.2026 KS Unia Oświęcim – GKS Katowice2:4
15.08.2026GKS Katowice –KS Unia Oświęcim4:6
18.08.2026HK Poprad – GKS Katowice6:4
20.08.2026GKS Katowice – HK Poprad4:5 d.
28.08.2026Lausitzer Füchse –GKS Katowice5:2
29.08.2026Rostock Piranhas –GKS Katowice5:4
04.09.2026 HC Preszów– GKS Katowice2:4
05.09.2026 GKS Katowice – HK 32 Liptowski Mikułasz2:5
10.09.2026 HC RT Torax Poruba –GKS Katowice 2:1

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice zaprezentował się kibicom. We wtorek zaczyna się nowy sezon Tauron Hokej Ligi. GieKSa zagra z beniaminkiem z Sanoka

W niedzielę 13 września 2026 roku odbyła się prezentacja drużyny GKS-u Katowice przed nowym sezonem Tauron Hokej Ligi, który rozpocznie się już we wtorek. Spotkanie zorganizowana w Dolinie Trzech Stawów w barze letnim „Sztauwajery”.
W Tauron Hokej Lidze po raz pierwszy od sezonu 2020/2021 znów zagra dziesięć zespołów. Do krajowej elity wracają Podhale Nowy Targ oraz STS Sanok, który wystąpi pod nazwą STS Sanok Sokół za sprawą nawiązania współpracy z ukraińskim Sokołem Kijów. Właśnie z tym rywalem w pierwszym meczu sezonu zmierzy się GKS Katowice – we wtorek 15 września, w Satelicie obok Spodka (początek o godz. 18.30). W poprzednim sezonie GieKSa została wicemistrzem Polski, a tytuł mistrzowski obronił GKS Tychy.
Prezentację hokejowego GKS-u zorganizowano w sprawdzonym miejscu przez katowicki klub w Dolinie Trzech Stawów, czyli w barze letnim „Sztauwajery”. Tak GieKSa zachęcała do przyjścia na niedzielną imprezę:
„Będzie to doskonała okazja, aby poznać zawodników, którzy w nadchodzącym sezonie reprezentować będą GieKSę na taflach TAURON Hokej Ligi. Kibice będą mogli zobaczyć zarówno nowych graczy, jak i zawodników, którym kibicowali w poprzednich rozgrywkach. Będzie również możliwość zebrania autografów i zrobienia sobie zdjęcia. Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców GKS-u Katowice oraz mieszkańców miasta na prezentację drużyny!”.
Zaproszenie przyniosło efekt, a kibice licznie się stawili na prezentacji. Fani chętnie kupują też karnety na mecze GKS-u Katowice Satelicie. 9 września informowano, że sprzedano ich już ponad 850.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Taką GieKSę chcę oglądać zawsze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.

Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.

Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.

GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.

Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.

Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak  już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.

Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.

Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.

Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.

Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.

Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.

I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.

Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.

Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.

Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.

To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.

Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.

Walczymy dalej!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do Kielc i Łęcznej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.

1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.

2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.

4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.

5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.

6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.

7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.

8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.

9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.

10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.

11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.

12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.

13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.

14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.

15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.

16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.

17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.

18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.

19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna  i schludna.

20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.

21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.

22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.

23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.

24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.

25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.

26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.

27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.

28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.

29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.

30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.

31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.

32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.

33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!

34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.

35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga