Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: Nową Bukową odwiedzam z przyjemnością

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kwalifikacje Ligi Konferencji Europy dały nam poznać uroki regularnego grania dwa razy w tygodniu (z wyjątkiem mikrocyklu z przełożonym meczem z Wieczystą), natomiast wybiegać na boisko dwa razy w ciągu jednego ligowego weekendu aby nadrobić tamte zaległości to doświadczenie dość niespotykane. O ile GieKSa Jacka Płachty jest do takiego rytmu przyzwyczajona, to ekipa Rafała Góraka zmierzy się z tym po raz pierwszy. Piątkowy sprawdzian zdali na czwórkę, nawet z plusem, a w poniedziałek czeka ich drugi egzamin. Jak wysoko zawiesi nam poprzeczkę Wieczysta? Zapytaliśmy Kamila Kanię, komentatora CANAL+ Sport.

W ustach Ślązaka, który gdzie nie spojrzy, tam znajdzie klub piłkarski, z czego właściwie co drugi na szczeblu centralnym, takie pytanie może wzbudzać wątpliwości, ale czy twoim zdaniem na krakowskim podwórku jest miejsce dla ekstraklasowej Wieczystej?
Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, musimy rozdzielić dwie kwestie: potencjał sportowy i budowanie społeczności kibicowskiej. W pierwszym przypadku, możliwości finansowe Wojciecha Kwietnia pozwalają Wieczystej myśleć nie tylko o grze w Ekstraklasie, lecz także o odgrywaniu w niej istotnej roli. Nie twierdzę, że od razu będzie to drużyna walcząca o najwyższe cele, ale może stać się zespołem, z którym inni będą musieli się liczyć. Jeśli natomiast chodzi o pozycję w mieście, to Wieczysta nie ma potencjału, który pozwoliłby jej konkurować z Wisłą i Cracovią. Większość kibiców przychodzących na jej spotkania sympatyzuje równocześnie z innym krakowskim klubem. Widać po frekwencji, że na razie nie przyciąga tłumów, jednak liczba kibiców mogłaby wzrosnąć, gdyby klub włączył się do walki o wyższe cele. Jak sam zauważyłeś, na Śląsku niemal każde miasto ma klub z mniejszymi lub większymi tradycjami, ale podobne zjawisko obserwujemy w Krakowie – na poszczególnych osiedlach są takie zespoły jak Kabel czy Tramwaj, nie wspominając już o Hutniku czy Garbarni. Podobnie osiedle Wieczysta ma swój klub z ponad 80-letnią historią. Wojciech Kwiecień jako człowiek stąd jest emocjonalnie zaangażowany w ten projekt, choć powszechnie wiadomo, że pierwsze miejsce w jego sercu zajmuje jednak Biała Gwiazda.

W tym kontekście nasuwa się pytanie, czy w pewnym momencie Kwiecień nie skieruje swojej uwagi i pieniędzy w stronę Wisły, a co za tym idzie, projekt „Wieczysta” zostanie odstawiony na boczny tor lub wręcz wygaszony?
Gdyby Wojciech Kwiecień mógł przejąć większościowy pakiet udziałów w Wiśle Kraków, samodzielnie decydować o kierunku rozwoju klubu i mieć realny wpływ na jego funkcjonowanie, to myślę, że projektu Wieczystej dawno już by nie było. Niech to wystarczy za odpowiedź.

Oglądając w piątek mecz z Wisłą Płock przypomniały mi się czasy kowidowych restrykcji, gdy po trybunach hulał wiatr i niosło się tylko echo okrzyków piłkarzy. Zupełnie nie czułem atmosfery Ekstraklasy, która dla Wieczystej jest wciąż nowo odkrywanym lądem. Jak jako klub radzą sobie z organizacją na tym poziomie?
W piątek po raz pierwszy byłem na meczu Wieczystej w Ekstraklasie przy Reymonta. Miałem pewne obawy, ale muszę przyznać, że organizacyjnie klub radzi sobie bardzo dobrze. Odnoszę też wrażenie, że próbuje się budować atmosferę wokół tych spotkań, dodając pewne elementy znane z innych stadionów, jak choćby piosenka, w tym wypadku „Sweet Caroline”, rozbrzmiewająca przy wyjściu zawodników na murawę. To wszystko proces, który musi potrwać, ale budowie pozytywnego klimatu wokół klubu najlepiej przysłużyłyby się dobre wyniki. Wracając jeszcze do frekwencji, to o ile na Cracovii czy Wiśle kibice chodzą przede wszystkim wspierać swój klub, to w przypadku Wieczystej część widzów będzie przychodzić głównie na atrakcyjnego rywala. Sporym zainteresowaniem cieszył się mecz z Lechem Poznań, a spotkania z Legią Warszawa czy Górnikiem Zabrze również mogą być magnesem.

Jak się pracuje w tak niecodziennych jak na Ekstraklasę warunkach?
Dla mnie jako komentatora ta sytuacja jest specyficzna, ale musieliśmy się odnaleźć w takich warunkach. Obawiałem się, czy wraz z Michałem Trelą uda nam się odpowiednio wyważyć te emocje, aby nie przesadzać z reakcjami na wydarzenia zarówno na boisku, jak i na trybunach. Obejrzałem jednak fragmenty retransmisji i wydaje mi się, że znaleźliśmy odpowiednie proporcje. To też cenne dla nas doświadczenie, bo można bezpośrednio podsłuchać podpowiedzi z ławki, co w przypadku pełnych trybun jest w zasadzie niemożliwe. Oczywiście znacznie bardziej cieszyłbym się, gdyby stadion regularnie się zapełniał. Mam też wrażenie, że o lepszą atmosferę byłoby łatwiej na mniejszym obiekcie, ale rzeczywistość jest jaka jest.

W piątek Wieczysta odniosła swoje drugie zwycięstwo, choć pierwsze tak przekonujące, bo z Piastem niewiele zabrakło, aby mimo prowadzenia 4:0 wypuściła z rąk komplet punktów. Tym razem nie dała szans Wiśle Płock. Pamiętając nasz mecz z Nafciarzami zastanawiam się, czy to Płocczanie są nadal pod formą, czy też Wieczysta wchodzi na właściwe obroty?
Tak się składa, że byłem przy Nowej Bukowej, kiedy GieKSa rozbijała Wisłę, ale mam wrażenie, że tak wysoki wynik nieco zakłamywał rzeczywistość – aż takiej przepaści między obiema drużynami nie było, zwłaszcza na początku meczu, kiedy to goście pokazali kawałek fajnej piłki. Było widać, że nie jest to już zespół nastawiony niemal wyłącznie na defensywę, jak za czasów Mariusza Misiury, ale próbuje też kreować i grać odważniej. Paradoksalnie, przegrywająca 0:5 w Katowicach Wisła zaprezentowała się lepiej niż w piątek w Krakowie. Przy Reymonta Płocczanie zaoferowali swoim kibicom naprawdę niewiele. Gdyby nie świetna interwencja Rafała Leszczyńskiego na początku drugiej połowy, spotkanie mogłoby zostać rozstrzygnięte jeszcze przed 50. minutą.

Z powodu kary za czerwoną kartkę trener Željko Kopić nie mógł kierować swoim zespołem z ławki rezerwowych. Nie przeszkodziło mu to jednak zasiąść na trybunach w bezpośrednim jej sąsiedztwie. Jak oceniasz takie zachowanie, gdzie nie stwarza się nawet pozorów ponoszenia konsekwencji nakładanych kar?
Po meczu usłyszałem, że sprawą ma się zająć Komisja Ligi. Pojawia się oczywiście pytanie, czym taka sytuacja różni się od tej, gdy zawieszony szkoleniowiec siedzi kilka pięter wyżej i pozostaje w kontakcie radiowym czy telefonicznym ze sztabem. Chyba tylko zachowaniem pozorów. Nie chcę jednak bronić Kopicia – jeżeli regulamin jasno określa, że trener nie może kontaktować się z drużyną, to powinien się do tego zastosować. Tymczasem w tych specyficznych warunkach i niemal pustych trybunach trudno się ukryć, a dostęp do ławki jest w zasadzie nieograniczony. Jeśli Komisja zdecyduje o przedłużeniu zawieszenia, to jedno jest pewne – na Nowej Bukowej już tak swobodne nie będzie w stanie przekazywać poleceń, bo poziom decybeli jest nieporównywalny.

Skład personalny Wieczystej na wielu pozycjach może imponować, bo znajdziemy tam nazwiska znane i uznane w Ekstraklasie. Tylko czekać, aż te tryby się zazębią, a drużyna ruszy w górę, czy mimo wszystko jako beniaminek krakowianie muszą myśleć przede wszystkim o utrzymaniu?
Wiele nam powie poniedziałkowy mecz w Katowicach – zobaczymy, czy zwycięstwo nad Wisłą Płock było jednorazowym przebłyskiem, czy początkiem tendencji zwyżkowej w wykonaniu Wieczystej, która ma piłkarzy o dużych umiejętnościach indywidualnych, ale dotąd brakowało w tym przede wszystkim drużyny. Być może tak okazałe zwycięstwo pozwoli uwolnić potencjał zespołu. Trzeba przy tym pamiętać, że kadrę układano pod określony sposób gry, preferowany przez Kazimierza Moskala. Trudno więc Kopiciowi myśleć o wielkiej rewolucji, dysponując tymi samymi zawodnikami. Jego pierwszym pomysłem jest zmiana systemu obronnego na trójkę stoperów. W Łodzi, mimo remisu, gra Wieczystej wyglądała już lepiej, a przeciwko Wiśle Płock zespół zaprezentował się wręcz bardzo dobrze. Na ten moment mam wrażenie, że w zespole brakuje klasycznej „szóstki”. Kopić również wydaje się dostrzegać ten problem, dlatego zdecydował się zagęścić środek przez dołożenie trzeciego stopera.

Gdyby nie fatalna postawa Rakowa, który właśnie przyjął od nas cztery ciosy, to właśnie Wieczysta byłaby najsłabszym zespołem w Ekstraklasie pod względem liczby traconych goli. Potwierdziły to również niedawne sparingi z Hutnikiem i Puszczą. Defensywa to dziś największa bolączka krakowian?
Zdecydowanie. Sam trener wielokrotnie podkreślał, że jego priorytetem jest poprawa gry obronnej. Oczywiście widzi także mankamenty ofensywne – brak dynamiki czy zbyt mało pomysłów na tworzenie sytuacji poza atakiem pozycyjnym. Jednak właśnie organizacja defensywy wymaga w pierwszej kolejności uporządkowania. Mówił też, że chce nauczyć swoich zawodników większej odpowiedzialności. Wracając do pierwszego meczu sezonu w Radomiu, obaj środkowi obrońcy w krótkim odstępie czasu obejrzeli wtedy żółte kartki. Takie sytuacje nie mają prawa bytu na poziomie Ekstraklasy. Podobnie zresztą jak siedem bramek straconych w dwóch sparingach z rywalami z niższych lig, tym bardziej, że grał tam właściwie pierwszy skład.

Na formę strzelecką nie może z kolei narzekać GieKSa. Jak się zapatrujesz na starcie czołowej ofensywy w lidze z będącą w przebudowie defensywą Wieczystej?
Potencjał ofensywny GKS-u jest imponujący i jestem entuzjastą stylu, jaki zespół Rafała Góraka prezentuje z przodu, szczególnie ze względu na Bartosza Nowaka, który potrafi stwarzać partnerom znakomite okazje bramkowe, a w Częstochowie sam wpisał się na listę strzelców. Ale GieKSa to przecież nie tylko Nowak. W Częstochowie bardzo dobre wejście ofensywne na gola zamienił Mateusz Kowalczyk, Ilya Shkuryn wciąż potwierdza wysoką dyspozycję, a w odwodzie jest jeszcze Jakub Kokosiński. Ponadto nie mogę oprzeć się wrażeniu, że trener Górak lubi takie mecze, w których sporo się dzieje. Nie chce „zabijać futbolu”, lecz stawia na odważną piłkę i strzelanie goli. Dla Wieczystej będzie to gigantyczne wyzwanie.

Po piątkowym zwycięstwie krakowskiego zespołu wśród kibiców GieKSy pojawiły się wątpliwości, czy aby nie lepiej było grać z Wieczystą w pierwotnym terminie, kiedy ta oswajała się dopiero z Ekstraklasą.
Sami dokonaliście takiego wyboru. Gdyby ten pojedynek miał być rozegrany w sierpniu, to spodziewałbym się scenariusza na wzór tego z Gliwic, kiedy Wieczysta zaprosiła Piasta do tańca i skończyło się na siedmiu golach. Z kolei dzisiaj, po zwycięstwie z Wisłą, zeszło nieco ciśnienie z piłkarzy i samego trenera Kopicia, który w Katowicach nie będzie grał o posadę, co jeszcze niedawno było bardzo prawdopodobne. Dlatego nie sądzę, by Wieczysta przyjechała na Nową Bukową po remis, bo w Ekstraklasie każdy chce wygrywać. Oczywiście, biorąc pod uwagę sytuację w tabeli i jakość GKS-u, krakowianie mogliby być z jednego punktu zadowoleni. Niemniej jednak spróbują powalczyć o pełną pulę.

Sytuacja to niecodzienna, a wręcz precedensowa, aby w ciągu jednego ligowego weekendu niektóre zespoły dwukrotnie wybiegały na boisko.
Rzeczywiście, nie przypominam sobie takiej sytuacji, ale muszę przyznać, że bardzo nie lubię, gdy tabela jest „rozjechana”, bo jedni mają cztery mecze, inni pięć, a jeszcze inni sześć. Dlatego cieszę się, że zaległości zostaną odrobione i będzie można realnie porównywać dorobek punktowy poszczególnych zespołów. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że dla Rafała Góraka i Żeljko Kopicia taki układ gier nie jest wymarzony.

Pokusisz się o wytypowanie wyniku poniedziałkowego starcia?
Mimo że Wieczysta Żelijko Kopicia delikatnie przestawia wajchę w kierunku defensywy, to i tak liczę na otwarte spotkanie z dużą liczbą bramek. Typuję 4:2 dla GKS-u Katowice.

Kibice GieKSy taki wynik wzięliby w ciemno, tym bardziej, że zapowiada się zimny poniedziałkowy wieczór, więc jeśli mają nam zmarznąć stopy, to niech przynajmniej ręce same składają się do oklasków i rozgrzewają od dopingu.
Nawet jeśli temperatura nie będzie was rozpieszczać, to i tak atmosfera z pewnością będzie gorąca. W Katowicach potraficie stworzyć wspaniałe widowiska nie tylko na boisku, ale również na trybunach. Uważam, że wasz stadion jest idealnie skrojony pod potrzeby GKS-u i choć nie zawsze wypełnia się do ostatniego miejsca, to zazwyczaj widzów jest bardzo dużo i każdemu rywalowi gra się u was trudno. Dlatego nie dziwię się, że od wielu miesięcy nikomu nie udało się zdobyć waszej „twierdzy”. Nowa Bukowa to jeden ze stadionów, które odwiedzam z największą przyjemnością.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wielki Festyn przed Meczem Przyjaźni!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotę o 17:00 na Arenie Katowice zostanie rozegrany Mecz Przyjaźni pomiędzy GKS Katowice i Banikiem Ostrava. Będzie to punkt kulminacyjny obchodów 30-lecia zgody pomiędzy kibicami obu klubów.

Tego dnia czeka na Was jednak dużo więcej atrakcji. Już od godziny 11:00, na bocznych boiskach stadionu przy Nowej Bukowej, zostaną rozegrane Mecze Przyjaźni, w których udział wezmą zawodniczki i zawodnicy akademii GKS Katowice i Banika Ostrava.

O 13:00 rozpocznie się Wielki Festyn. Od tej godziny czynne będą pod stadionem dwie strefy. Wzdłuż Trybuny Wschodniej (tzw. Prostej) funkcjonować będzie klubowa Fanzona, która została przygotowana z myślą o całych rodzinach, ze szczególnym uwzględnieniem najmłodszych.

Na miejscu czekać będą między innymi:
– dmuchańce dla dzieci,
– stoły do subsoccera,
– specjalne boisko i rozgrywki podopiecznych Serduszka GieKSy,
– pokaz freestyle football Dawida Krzyżowskiego,
– strefa EA FC,
– dart,
– malowanie obrazów dla dzieci,
– wata cukrowa i popcorn,
– punkty GIEKSA FANSTORE.

Od godziny 15:00 Female Elite ’64 oraz Sektor Mladi Chachari przygotują dodatkowe niespodzianki dla najmłodszych.

Druga strefa zostanie rozstawiona za Blaszokiem. Tam na kibiców czekać będzie powiększony punkt gastronomiczny, a o odpowiednią atmosferę zadba DJ z muzyką. Pojawią się również kibicowskie sklepy Banika (Chachar/Wear i 1922 Store) oraz GieKSy (Blaszok), w których będziecie mogli zaopatrzyć się w zgodowe (ale nie tylko!) gadżety.

Przypominamy także o aktywnościach i atrakcjach, o których już pisaliśmy na stronie. W przerwie Meczu Przyjaźni zostanie rozegrany mecz Legend GKS Katowice i Banika Ostrava (tutaj). Pod stadionem będziecie mogli także odebrać za darmo trzecie wydanie okazjonalnej gazety „GieKSiorz”, które w całości zostało poświęcone opisowi przyjaźni kibiców obu klubów. Nie zabraknie także czeskiej wersji językowej (tutaj więcej). 

Jak było na poprzednich spotkaniach z Banikiem możecie przeczytać tutaj. Jednak jeśli z jakichś powodów nie będziecie mogli być tam z nami, to Kanał Sportowy przeprowadzi relację z Meczu Przyjaźni. Start transmisji na YouTube Kanału Sportowego (tutaj) od 16:00. Mecz rozpocznie się o 17:00, a skomentują go Mateusz Borek oraz Grzegorz Goncerz. 

Cały czas można zakupić bilety na sobotni mecz, do czego gorąco zachęcamy. Najłatwiej zrobić to przez stronę bilety.GKSKatowice.eu. Przyjdźcie z całymi rodzinami i wspólnie świętujmy piękny jubileusz! Uwaga – apelujemy do WSZYSTKICH kibiców GieKSy, by pojawili się na ŻÓŁTO!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga