Dołącz do nas

Piłka nożna Siatkówka

Górak: Będzie się działo

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przed meczami z Rakowem Częstochowa i Wieczystą Kraków odbyła się konferencja, z której przygotowaliśmy dla Was zapis tekstowy. W konferencji udział wzięli Rafał Górak oraz Emil Siewiorek, szkoleniowiec sekcji siatkarskiej.

Michał Kajzerek, rzecznik prasowy: Witam serdecznie na konferencji prasowej, są z nami trener Rafał Górak i trener Emil Siewiorek. Przed nami duża intensywność wydarzeń, powrót do Ekstraklasy w piątek z Rakowem i w poniedziałek z Wieczystą. Siatkarze powrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej, pierwszy mecz już 16 października z zespołem z Zawiercia.

Trenerze, czy trener śledzi sekcję siatkarską?

Rafał Górak: Bardzo się cieszę, że wszystkie nasze sekcje będą na najwyższym poziomie – to dla mnie wielka radość i będziemy nadal trzymać kciuki, tak jak za to, by do tej Ekstraklasy wrócili. To jedna z najtrudniejszych lig na świecie, ale będziemy ich mocno wspierać. Będzie się wiele w GieKSie działo i czeka nas wiele kapitalnych emocji.

Trener podglada piłkarzy, wyciąga coś z tej dyscypliny?

Emil Siewiorek: Tak, jestem fanem piłki nożnej. Nie wiem, czy mogę kopiować, bo trener Górak się tak dużo przemieszcza z linii do linii (śmiech). No jest troszkę trudniej, ale może to jest jakiś talizman. Teraz te mecze są na noże, byłem na trzech spotkaniach i trzy zwycięstwa, bramka miesiąca Markovicia z Wisłą Płock w okienko. Zapraszam wszystkich, wracamy do Tauron ligi. Liga wymagająca, mam nadzieję że pokażemy się z dobrej strony. Będziemy walczyć w każdym meczu, o każdy set, o każdy punkt. Zapraszam na prezentację zespołu w poniedziałek na meczu z Wieczystą.

Wczoraj Ekstragierka, pracownicy pokonali Raków Częstochowa. Tego możemy się też spodziewać w piątek?

Rafał Górak: Pracownicy wykonali dobrą robotę na wyjeździe, gratulujemy (śmiech). To dobra inicjatywa, charytatywna i bardzo dobra robota działów.

Mecz z rywalem czekającym na przełamanie, ta przerwa się przydała zespołowi?

Na pewno, byliśmy już po 12 spotkaniach i było dużo rzeczy do przeanalizowania. Przerwa jest planowa dużo wcześniej, a dobrze że już gramy. Taki rytm meczowy, wszystkim się lepiej dynamicznie pracuje. Ważne, że zawodnicy są w dobrym zdrowiu i energii, bardzo chcą wrócić do rozgrywek. Pojedynek z rywalem, który nie wymyślił sobie takiego scenariusza przed sezonem. Spodziewamy się meczu, który będzie wymagał dobrego przygotowania, jakie myślę mamy. Noce się skracają do minimum przy graniu do kilka dni, dwie różne bańki nas czekają. Trudne dwa mecze, mało czasu między nimi – będziemy pracować i zrobimy wszystko, by drużynę przygotować.

8 dni do inauguracji, noce też już są krótkie przy rozpracowaniu rywala z najwyższej półki?

Emil Siewiorek: Czekamy jeszcze na rozegranie wszystkich meczów sparingowych. Będzie intensywnie po pierwszym meczu, wtedy co kilka dni gramy i nocy nie ma, pracujemy w autokarze. Siedzimy na telefonach, by wyciągnąć jak najwięcej. Rywal wymagający, broni tytułu mistrza Polski. Walczy o to, by wygrać Ligę Mistrzów i zdobyć świat. Może niech zagrają pierwszy mecz na swoim poziomie, a my zagramy mecz najlepiej, jak potrafimy.

W głowie już pewnie siódemka jest i plan na mecz jest?

Tak, ale nie powiem jak to ma wyglądać. Kończymy jutro meczem kontrolnym i dla mnie niewiadome już będą rozstrzygnięte. Okres przygotowawczy był bardzo długi, osiem tygodni ciężkiej pracy. Połowa tego czasu to duże obciążenia, wkrada się nerwowość i zmęczenie. Cała siła i umiejętność w sztabie, zespole, by sobie z tym radzić. Wczoraj mieliśmy zwycięski sparing z Jastrzębiem, co bardzo cieszy.

Dziesięć tysięcy ludzi na meczu towarzyskim, jakie wrażenia?

Rafał Górak: Tak, to nie zdarza się często. Fajnie, że ta przyjaźń między kibicami trwa tyle lat, odwiedzają się na swoich stadionach. Wykorzystaliśmy to do gry kontrolnej, to przeciwnik Ekstraklasowy z Czech. To bardzo dobry moment, by wykorzystać to do treningu, a w takiej oprawie poczuło się adrenalinę zbliżoną do meczu ligowego.

Raków czy Wieczysta to cięższy przeciwnik?

Każde spotkanie jest odmienne i różne. W Częstochowie musimy być świadomi tego, że przymierzają się do wielu zmian w strukturze. Drużyna musi dobrze odczytywać, co przeciwnik zamierza grać.

Zaczynanie z wysokiego C jest dobre?

Emil Siewiorek: To nie ma znaczenia, musimy być gotowi na każde spotkanie. Taki mecz przyciągnie jeszcze więcej kibiców, krzesełek jeszcze było nieco wolnych w zeszłym sezonie i taki rywal może zarazić kolejnych kibiców siatkówką. Gra z pretendentem to gratka dla fanów, ktoś, kto pierwszy raz przyjdzie, zobaczy dlaczego warto przyjść ponownie.

Były chwile zwątpienia w barażach?

Nie, dlaczego? Byliśmy może pod większą presją, oni mieli nieco inny cel. Zagrali bardzo dobry sezon, skoczyliśmy na pierwszym miejscu i obroniliśmy je, finalizując awansem. Liga jest podzielona 1-4 zespołami z Rzeszowa, Lubina Zawiercia i Warszawy. Kolejne miejsca będą mocno przeplatane.

Jak pan ocenia zmiany w zespole?

Zmienia się tak, żeby wzmocnić zespół. Zmiana na pozycja libero, Szymon Grzegorowicz przychodzi z Gorzowa. Powrót na stare śmieci Kuba Szymańskiego z Kędzierzyna, można sobie jasno powiedzieć, że to wzmocnienia.

Codziennie mecze z uczestnikami final four, jak argumentować przed takimi spotkaniami w szatni?

Każdy zespół posiada naprawdę kilku doświadczonych graczy, te zespoły z topu są naszpikowane kilkunastoma gwiazdami. Szczególna motywacja? Nie, trzeba wyjść i grać swoje. Tylko tyle, nie ma nic ekstra.

Pan wyobraża sobie, że gracie z finalistą Ligi Mistrzyń? 

Rafał Górak: Bardzo życzę Ekstraklasie, by się rozwijała i stawała coraz lepszą Ligą Europejską. Dwa zespoły grają w Lidze Europy i tam też są silne drużyny. Dzisiaj mam to raczej nie grozi, ta liga nie jest tak silna jak czołowa piątka. Jest to liga coraz mocniejsza, zaopatrzona frekwencyjnie i medialnie. Będziemy czekać na takie czasy, by te ekipy tu przyjeżdżały. Oby ta historia pucharowa pisała się kolejnymi rozdziałami.

Trener kiedyś grywał z żoną?

Nie, ona prezentuje znacznie wyższy poziom (śmiech). Wiele lat trenowała i jest wielką fanką.

Aleksander Paluszek znów kontuzjowany, wrócił z kolei Damian Rasak. Jaka jest dzisiaj jego pozycja?

Damian wrócił i jest całkowicie zdrowy, teraz podejmuje rywalizację z zawodnikami, którzy ciekawie się rozwijają. Jestem zadowolony z postawy tej formacji, teraz trzeba wiele od nich wymagać. Nie będzie to dla niego łatwe, bardzo mnie cieszy to, jak wyglądają młodzi zawodnicy. U Olka wczoraj nastąpił przekręt kolana, te wieści nie są dobre. Uraz jest poważniejszy niż sama łąkotka, przedstawił bardzo niepokojące informacje. W najbliższych godzinach wypłynie dokumentacja z klubu i będziemy wszyscy wiedzieli. Ten uraz jest poważniejszy i niepokojący.

Adrian Błąd zakończy tę epopeję kardiologiczną?

Zawsze wiemy jaki trenerzy, że to poważna sprawa i trzeba mieć wielu fachowców, by taka zgoda była. Wiele badań, długi czas i wszystko jest w porządku. Jest całkowicie zdrowy, może całkowicie wrócić do uprawiania sportu. Może grać, biegać i szaleć jeszcze przez wiele lat. Dzisiaj już wszystko okej.

Ma jeszcze szansę wspiąć się na najwyższy poziom?

Dzisiaj kariery się mocno wydłużyły, wszystko zależy od zawodnika. Adrian o siebie bardzo dba, to profesjonalista pełną gębą. Noże grać w drugim zespole, tam będzie chciał pomagać młodym ludziom bo taki jest, chłopaki z akademii mogą na niego liczyć. Jeśli będzie w kadrze meczowej, to będzie mógł wejść w każdym meczu i tego mu życzę.

Trener przyjąłby za dobrą monetę takie 4:4 z pucharu?

Nie, chciałbym wygrać 5:4 (śmiech).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga