Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – Szkoda zmarnowanej szansy na pokonanie Resovii po raz drugi

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Resovią trwał 140 minut, z czego I set 30 min. – II set 27 min. – III set 31 min. – IV set 33 min. – V set 19 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 33

Ilość zdobytych punktów – GKS 78: Butryn 25, Kapelus 18, Sobański 15, Kalembka 10, Krulicki 5, Falaschi 3, Pietraszko 2.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 23: Butryn 8, Kapelus 4, Sobański 4, Kalembka 3, Pietraszko 2, Krulicki 1, Falaschi 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 36: Kapelus 11, Butryn 10, Sobański 6, Kalembka 5, Krulicki 3, Falaschi 2, Błoński -1.

Ilość zagrywek – GKS 112: Butryn 23, Falaschi 18, Sobański 18, Kalembka 16, Kapelus 15, Krulicki 13, Pietraszko 7, Błoński 2.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 19: Kalembka 4, Butryn 3, Kapelus 3, Sobański 3, Krulicki 2, Pietraszko 2, Falaschi 1, Błoński 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 7:  Butryn 4, Kapelus 1, Kalembka 1, Pietraszko 1.

Ilość przyjęć – GKS 91: Sobański 45, Kapelus 27, Stańczak 17, Błoński 1, Kalembka 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 2: Kapelus 1, Sobański 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 41%: Kalembka 100%, Sobański 47%, Stańczak 41%, Kapelus 30%, Błoński 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 30%: Sobański 33%, Kapelus 30%, Stańczak 24%, Błoński 0%, Kalembka 0%.

Ilość ataków – GKS 141: Butryn 51, Kapelus 36, Sobański 35, Kalembka 11, Krulicki 8.
Ilość błędów w ataku – GKS 12: Butryn 7, Sobański 3, Kapelus 1, Kalembka 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 9: Butryn 5, Kapelus 2, Sobański 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 57: Butryn 18, Kapelus 17, Sobański 11, Kalembka 7, Krulicki 4.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 40%: Kalembka 64%, Krulicki 50%, Kapelus 47%, Butryn 35%, Sobański 31%.

Ilość bloków punktowych – GKS 14: Sobański 4, Butryn 3, Falaschi 3, Kalembka 2, Krulicki 1, Pietraszko 1

 

Pierwszy set szalenie wyrównany z początkowym prowadzeniem GKS-u, potem w środkowej jego części lepiej prezentowali się goście prowadząc już nawet trzema oczkami (15:18). Od stanu remisowego po 20 już była tylko walka o przechylenie szali wygranej na swoją korzyść. GieKSa zmarnowała dużą szansę na wygranie tej partii, bo przy pierwszej piłce setowej, Sobański atakując z drugiej linii trafił niestety w aut. Przy drugiej Resovia obroniła się sama skuteczną akcją siatkarską. Natomiast drugą piłkę setową wykorzystali za to rzeszowianie i set nam uciekł. Skuteczność w ataku lepsza po stronie gości – GKS 39%, a Resovia 48% – punktowo zliczono 12:15. W asach i blokach lekka przewaga po naszej stronie – 6:4. Błędy własne – GKS 8 – Resovia 9, obie ekipy zepsuły aż po 6 zagrywek. Tak więc przegraliśmy tego seta słabszym atakiem. Przyjęcie o dziwo lepsze po stronie GieKSy – dokładne na poziomie 45% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 32% do 25%. Indywidualnie grę trzymali Butryn 6 oczek oraz Sobański 5 oczek.

W drugiej partii po początkowym prowadzeniu siatkarzy z Rzeszowa (dwoma punktami) GKS powoli wchodził na wyższe obroty. I od stanu po 13 gra zaczęła układać się tak dobrze, że nagle zrobiło się już pięć punktów przewagi (20:15). Goście jeszcze próbowali odrobić straty, ale spokojna gra GieKSy utrzymała te pięć oczek więcej, do końca. Skuteczność w ataku znów gorsza po naszej stronie – GKS 37%, a Resovia 48% – wynikowo wyszło 10:14. W asach i blokach 5:2 czym nadrobiliśmy większość strat z ataku. Błędy własne – GKS miał zaledwie 4, a Resovia aż 10 i to ostatecznie przesądziło o naszym zwycięstwie. Przyjęcie tym razem lepsze u gości – dokładne na poziomie 38% do 55%, a perfekcyjne na poziomie 31% do 36%. Punktowanie rozłożyło się na cały zespół GKS-u, procentowo najlepiej wypadli Kalembka – 67% oraz Kapelus – 60% skuteczności.

 

Trzeci set z lekką przewagą GKS-u od samego początku, dwu lub trzypunktową, z niepotrzebną nerwówką w decydującej jego części, kiedy to rzeszowianie wyszli na jedyne w tym secie prowadzenie (18:19 i 19:20). Na szczęście szybko sytuacja została opanowana i przy drugiej piłce setowej Kapelus zamknął tę partię. Skuteczność w ataku procentowo się poprawiła – GKS 48%, a Resovia 50% – ale punktowo znów ponieśliśmy straty, 13:17 to sporo jak na wyrównany procent. Część strat odrobiliśmy w asach i blokach – 4:2, ale najwięcej znów dostaliśmy od gości po błędach własnych, bo GKS miał zaledwie 3 w zagrywce, natomiast rzeszowianie aż 8, ale tylko 2 po zepsutych serwisach. Innymi słowy te 6 błędów było wymuszonych przez nasz dobrze grający zespół. Przyjęcie z seta na set coraz gorsze niestety – dokładne na poziomie 33% do 48%, a perfekcyjne na poziomie 19% do 29%. Grę w ataku trzymał Butryn – 7 punktów, choć skuteczność nie za wysoka, bo 42%.

W czwartej partii GieKSa poszła za ciosem i od stanu remisowego po 6, osiągnęła trzy oczka przewagi i spokojnie kontrolowała i pilnowała wyniku. Wydawało się, że już nic gości nie uratuje i GKS zgarnie trzy punkty w tym meczu. Niestety od rezultatu 19:17 nasza gra się zacięła, co skrzętnie wykorzystali doświadczeni gracze wicemistrza Polski. Zdobyli cztery punkty z rzędu (19:21) i tym razem po naszej stronie zrobiło się nerwowo. Nasi siatkarze się nie poddawali i wyciągnęli na remis po 22, ale kolejne dwie akcje były na korzyść rzeszowian i piąty set okazał się koniecznością, po wykorzystaniu znów drugiej piłki setowej przez gości, ale za sprawą zepsutej zagrywki Pietraszki. Szkoda straconej szansy. Skuteczność w ataku ciągle lepsza u rzeszowian – GKS 41%, a Resovia 52% – wynikowo wyszło troszkę lepiej niż we wcześniejszych setach, tym razem 14:16. GieKSa miał 1 asa i 3 bloki, a Resovia… zero! Co łącznie dało wynik 18:16 po własnych akcjach, więc gdzie set został przegrany? Tym razem to u nas było za dużo błędów własnych – GKS 9 ( w tym 4 w zagrywce), a Resovia 5 (też 4 w zagrywce). Przyjęcie tym razem się poprawiło – dokładne na poziomie 45% do 55%, a perfekcyjne na poziomie 30% do 45%. Punktowanie ponownie rozłożyło się na cały zespół, a najlepiej wypadł Kapelus – 56% skuteczności.

 

Tie-break zaczęliśmy fatalnie (1:5 i 3:8) i przy zmianie stron boiska wydawało się, że wszystko już pozamiatane było. Ponownie nasi siatkarze nie zwiesili głów i zaczęli szybko odrabiać straty pokazując świetną grę, szczególnie w ataku i doprowadzili do remisu po 9! Jedyny punkcik w tym okresie dostali goście w prezencie po zepsutej zagrywce Butryna. Tak szybkie odrobienie wyniku, chyba spowodowało lekkie rozluźnienie, bo od razu goście znów mieli przewagę (9:11). Jeszcze udało się dojść na oczko straty (11:12), ale potem 2 punkty dla Resovii i przy rezultacie 11:14 sytuacja była już bardzo ciężka. Pierwszą piłkę meczową wybronił Kalembka, ale przy drugiej zepsuł serwis Błoński i mogliśmy zapisać do tabeli tylko jeden punkcik. Skuteczność w ataku procentowo lepsza u gości – GKS miał 36%, a Resovia 46% – ale wynikowo lepsza dla GKS-u, bo 8:6. W asach i blokach minimalna porażka – 2:3. Błędy własne – GKS 6, po 3 w zagrywce i w ataku, Resovia zaledwie 2 po serwisach. Przyjęcie lepsze u nas, ale nie przełożyło się to na większe zdobycze punktowe w ataku – dokładne na poziomie 42% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 42% do 20%. Butryn i Kapelus zdobyli po 4 punkty, ale Karol mylił się w ataku zbyt często – zaledwie 30% skuteczności przy 67% Serhija.

Ogólnie trzeba ocenić, że było to bardzo dobre spotkanie w wykonaniu siatkarzy GieKSy, ale podobnie jak w Kędzierzynie, żeby pokonać topowe drużyny w Polsce, trzeba dołożyć jeszcze więcej jakości, a tego zabrakło jednak, szczególnie w ataku. Skuteczność w tym elemencie w całym spotkaniu – GKS 40%, a Resovia 49% – w punktach policzono 57:68. W asach serwisowych nasza spora przewaga, bo 7:2, podobnie w blokach punktowych, bo 14:9. Co dało łącznie wynik po skończeniu własnych akcji – 78:79! czyli prawie na remis. Błędy własne – GKS miał 31, a Resovia 33, w tym w zagrywce 19:18, a w ataku 12:8 plus inne błędy 0:7. Przyjęcie gorsze od Resovii, ale bliskie remisu – dokładne na poziomie 41% do 48%, a perfekcyjne na poziomie 30% do 32%. Najwięcej punktów zdobył Butryn, bo aż 25, ale procentowo skuteczność w ataku miał słabą, bo tylko 35% (na aż 51 ataków skończył tylko 18), do tego dołożył 4 asy oraz 3 bloki. Lepiej w ataku wypadł Kapelus – 47% skuteczności, środkowi mieli wysoki procent, ale nie atakowali zbyt często, a szkoda. Dodatkowo trzeba wyróżnić za to spotkanie naszego libero, Adriana Stańczaka, który bronił kilka razy i podbijał piłkę w nieprawdopodobnych sytuacjach, dając możliwość na rozegranie kontry. Był to chyba najlepszy występ Stańczaka w barwach naszego klubu. Po dwóch udanych, acz przegranych meczach, nie ma czasu na zbytnie rozpamiętywanie ich, bo już trzeba szykować się do kolejnego meczu i na dodatek w odmiennej roli czyli faworyta starcia z Espadonem w Szczecinie.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 24 meczach  (91 setów)

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 2345 minut, z czego I set 637 min. – II set 630 min. – III set 640 min. – IV set 314 min. – V set 124 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 599: zagrywka 367, atak 145, siatka + inne 87.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 622: zagrywka 386, atak 174, siatka 25, inne 37.

Ilość zdobytych punktów – GKS 1420: Butryn 330, Kapelus 280, Sobański 192, Kalembka 166, Krulicki 149, Van Walle 140, Błoński 79, Falaschi 40, Pietraszko 35, Stelmach 6, Fijałek 3.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 473: Butryn 110, Kapelus 72, Kalembka 69, Sobański 60, Krulicki 54, Van Walle 37, Błoński 35, Falaschi 17, Pietraszko 14, Stelmach 4, Fijałek 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 947: Butryn 220, Kapelus 208, Sobański 132, Van Walle 103, Kalembka 97, Krulicki 95, Błoński 44, Falaschi 23, Pietraszko 21, Fijałek 2, Stelmach 2.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 550: Butryn 161, Kapelus 137, Krulicki 81, Van Walle 73, Kalembka 64, Sobański 40, Falaschi 16, Błoński 10, Stelmach 4, Pietraszko 2, Fijałek -7, Mariański -15, Stańczak -16.

Ilość zagrywek – GKS 2024: Kalembka 314, Krulicki 286, Kapelus 277, Sobański 263, Butryn 251, Falaschi 246, Van Walle 147, Błoński 116, Pietraszko 82, Fijałek 31, Stelmach 11.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 386: Kalembka 72, Butryn 60, Sobański 59, Krulicki 43, Kapelus 34, Błoński 31, Pietraszko 29, Van Walle 26, Falaschi 21, Fijałek 9, Stelmach 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 118: Butryn 24, Kalembka 22, Sobański 20, Kapelus 14, Van Walle 10, Błoński 9, Krulicki 8, Pietraszko 6, Falaschi 5.

Ilość przyjęć – GKS 1685: Sobański 539, Kapelus 488, Mariański 210, Stańczak 199, Błoński 198, Krulicki 13, Stelmach 11, Kalembka 11, Falaschi 7, Pietraszko 5, Butryn 3, Fijałek 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 109: Sobański 33, Kapelus 30, Stańczak 16, Mariański 15, Błoński 10, Krulicki 2, Falaschi 2, Kalembka 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 422: Sobański 152, Kapelus 115, Błoński 50, Stańczak 46, Mariański 43, Stelmach 5, Falaschi 4, Krulicki 4, Kalembka 2, Butryn 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 323: Sobański 116, Kapelus 73, Mariański 59, Stańczak 45, Błoński 25, Krulicki 3, Kalembka 1, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 19%: Mariański 28%, Stańczak 23%, Krulicki 23%, Sobański 22%, Kapelus 15%, Błoński 13%, Kalembka 9%, Stelmach 9%.

Ilość ataków – GKS 2385: Kapelus 576, Butryn 566, Sobański 382, Van Walle 275, Kalembka 179, Krulicki 172, Błoński 156, Falaschi 36, Pietraszko 34, Stelmach 6, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 174: Butryn 50, Kapelus 38, Sobański 24, Kalembka 17, Van Walle 15, Błoński 15, Krulicki 12, Pietraszko 3.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 201: Butryn 59, Kapelus 41, Sobański 36, Van Walle 26, Błoński 13, Kalembka 12, Krulicki 11, Pietraszko 1, Fijałek 1, Falaschi 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1086: Butryn 272, Kapelus 247, Sobański 149, Van Walle 120, Kalembka 97, Krulicki 94, Błoński 63, Pietraszko 22, Falaschi 18, Stelmach 3, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 46%: Pietraszko 65%, Krulicki 55%, Kalembka 54%, Falaschi 50%, Stelmach 50%, Butryn 48%, Van Walle 44%, Kapelus 43%, Błoński 40%, Sobański 39%, Fijałek 33%.

Ilość bloków punktowych – GKS 216: Krulicki 47, Kalembka 47, Butryn 34, Sobański 23, Kapelus 19, Falaschi 17, Van Walle 10, Błoński 7, Pietraszko 7, Stelmach 3, Fijałek 2.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 25: Sobański 5, Kalembka 5, Błoński 4, Krulicki 4, Butryn 3, Pietraszko 2, Falaschi 1, Van Walle 1.
MVP – GKS 11: Kapelus 3, Butryn 3, Sobański 2, Błoński 1, Kalembka 1, Falaschi 1.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Scifo

    25 lutego 2017 at 14:01

    Czytam i nie widzę wyniku… Fajnie, że są szczegółowe statystyki, ale chyba wynik jest najważniejszy. No chyba, że to taki rebus/ zadanie, gdzie ten się dowie, kto sam sobie policzy. Pozdrowienia dla publikujących!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga