Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – Mistrzowie tie-breaków zagrali w Spodku na… tie-break!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Jastrzębskim trwał 117 minut, z czego I set 22 min. – II set 27 min. – III set 26 min. – IV set 28 min. – V set 14 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 28

Ilość zdobytych punktów – GKS 74: Butryn 24, Sobański 16, Kapelus 11, Pietraszko 8, Krulicki 4, Fijałek 4, Kalembka 3, Falaschi 2, Stelmach 2.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 27: Butryn 8, Fijałek 4, Sobański 4, Pietraszko 3, Falaschi 2, Kapelus 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 34: Butryn 12, Sobański 11, Kapelus 6, Pietraszko 5, Fijałek 3, Falaschi 2, Krulicki 1, Kalembka -1, Mariański -1, Stańczak -4.

Ilość zagrywek – GKS 102: Butryn 18, Sobański 17, Krulicki 14, Kalembka 14, Kapelus 10, Pietraszko 10, Fijałek 10, Falaschi 6, Stelmach 3.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 21: Butryn 4, Kapelus 4, Kalembka 4, Pietraszko 3, Sobański 3, Krulicki 2, Fijałek 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 8:  Butryn 3, Falaschi 1, Kalembka 1, Pietraszko 1, Fijałek 1, Sobański 1.

Ilość przyjęć – GKS 89: Sobański 30, Kapelus 22, Mariański 19, Stańczak 14, Stelmach 4.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 7: Stańczak 4, Sobański 2, Mariański 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 34%: Stelmach 75%, Mariański 53%, Sobański 30%, Kapelus 23%, Stańczak 21%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 20%: Stelmach 50%, Mariański 37%, Kapelus 14%, Stańczak 14%, Sobański 13%.

Ilość ataków – GKS 105: Butryn 39, Sobański 25, Kapelus 19, Krulicki 8, Kalembka 6, Pietraszko 5, Stelmach 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 2: Butryn 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 10: Butryn 6, Stelmach 2, Krulicki 1, Kapelus 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 54: Butryn 20, Sobański 15, Kapelus 9, Pietraszko 5, Krulicki 3, Kalembka 1, Stelmach 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 51%: Pietraszko 100%, Sobański 60%, Butryn 51%, Kapelus 47%, Krulicki 38%, Stelmach 33%, Kalembka 17%.

Ilość bloków punktowych – GKS 12: Fijałek 3, Kapelus 2, Pietraszko 2, Krulicki 1, Butryn 1, Falaschi 1, Kalembka 1, Stelmach 1.

 

Pierwszy set był przeciętny w wykonaniu naszych siatkarzy. Wystarczy wspomnieć, że GKS prowadził w nim tylko raz (1:0) po pierwszym ataku Butryna, a potem było już tylko gorzej. Zaczęło się od prowadzenia gości 2:7 i tej straty nie udało się odrobić już do końca tego seta. Skuteczność w ataku lepsza po stronie Jastrzębskiego – GKS miał 46%, a jastrzębianie 70% – punktowo wyliczono 11:14. W asach i blokach 2:3 na korzyść przyjezdnych. Błędy własne – GKS 8 w tym aż 7 zepsutych zagrywek, a Jastrzębski 7. Przyjęcie bardzo słabe w GieKSie – dokładne na poziomie 15% do 64%, a perfekcyjne na poziomie 10% do 50% Indywidualnie tylko Butryn trzymał poziom, który na 10 ataków skończył aż 7, ale przy tak dużej ilości zepsutych serwisów trudno myśleć o odrabianiu strat punktowych. Nie istniał kompletnie u nas środek siatki, bo Krulicki oraz Kalembka zaatakowali łącznie tylko 3 razy, nie kończąc żadnej piłki, ale przy tak fatalnym przyjęciu Falaschi nie miał możliwości częstego uruchamiania środkowych.

W drugiej partii zagraliśmy lepiej na początku, próbując od razu narzucić przeciwnikom swój styl gry. Szybko GieKSa odskoczyła na wyraźna prowadzenie 9:5 i wszystko wyglądało dobrze do stanu 16:12. Słabszy okres w naszej grze szybko wykorzystali goście wychodząc na prowadzenie 17:19 i już go nie oddali do samego końca. Skuteczność w ataku wyrównała się i to znacznie – GKS 56%, a Jastrzębski 67% – w punktach wyszło 10:12. W asach i blokach znów minimalnie lepsi rywale, 5:7. Błędy własne ograniczyliśmy w porównaniu do poprzedniej partii – GKS miał 6, a Jastrzębski 8. Przyjęcie też się wyrównało – dokładne na poziomie 37% do 37%, a perfekcyjne na poziomie 16% do 37% W ataku znów tylko Butryn robił swoje, na 7 ataków skończył 5 (czyli 71%) i dorzucił asa. Wciąż nie istniał nasz środek, choć było lepiej niż w pierwszym secie, bo obaj środkowi łącznie na 4 ataki skończyli 2.

 

Trzeci set przyniósł w końcu przełom w grze katowiczan, choć sam początek nie nastrajał optymistycznie. Goście szybko osiągnęli przewagę (4:7), utrzymując ją do stanu 13:15, za to druga połówka seta to znaczna poprawa w jakości gry naszego zespołu. Wreszcie wyszliśmy na prowadzenie (17:16) i w samej końcówce przewaga już była na tyle bezpieczna (22:19), że udało się dociągnąć seta do wygranej. Skuteczność w ataku procentowo znacznie lepsza od gości – GKS 67%, a Jastrzębski 56% – ale nie przełożyło się to na odpowiednie zdobycze punktowe, które zliczono na 14:15 na korzyść jastrzębian. Lepiej GieKSa wypadał w asach i blokach wygrywając tę statystykę 5:1. Błędy własne wyszły na remis po 6. Przyjęcie znów lepsze u jastrzębian – dokładne na poziomie 47% do 60%, a perfekcyjne na poziomie 41% do 50%  Atak tym razem rozłożył się na cały zespół, choć Butryn (przy 4 zdobytych punktach w ataku) wciąż miał wysoki procent skuteczności (67%). Bardzo dobre wejście w mecz miał wpuszczony na parkiet środkowy Pietraszko, który na 3 ataki skończył… 3 oraz dorzucił asa i blok.

Czwarta partia od początku z naszą lekką przewagą (od 3:0 poprzez 6:3 do 9:6) z chwilowym oddaniem prowadzenia (od 10:11 poprzez 12:13 do 13:14). Od tego momentu nasza gra znów nabrało wigoru i stała na wysokim poziomie, co dało szybkie odskoczenie z wynikiem (19:15) i spokojnym utrzymaniem tej przewagi do końca tej partii. Skuteczność w ataku procentowo się wyrównała – GKS 44%, a Jastrzębski 47% – ale w punktach znów byliśmy na minusie, tym razem policzono 11:15, więc przy zwycięskim secie straty dość spore. A te nadrobiliśmy znakomitą grą na siatce, 6 bloków GKS przy 3 gości plus as serwisowy Butryna i przy akcjach własnych wyszło na remis po 18. Decydujące znaczenie miały błędy własne, GKS miał tylko 3 w zagrywce (oby tak częściej), a rywale 7 błędów, w tym 4 w zagrywce i 3 w ataku. Przyjęcie, rzadkość w tym sezonie, lepsze po stronie katowiczan – dokładne na poziomie 50% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 28% do 19%  W ataku zaciął się Butryn, który na 10 akcji skończył tylko 2 piłki, na szczęście koledzy go troszkę wyręczyli. Kapelus miał 50% skuteczności, a Sobański 71%, obaj dołożyli po 5 oczek.

 

Piąty set tym razem kompletnie nieudany dla GieKSy, wystarczy wspomnieć, że nie prowadziliśmy w nim ani razu! Od stanu 4:4 goście robili co chcieli i szybko załatwili sprawę (4:7, 5:10, 7:13 i 9:15). Skuteczność w ataku tym razem odwrotnie niż wcześniej, bo procentowo wyszło słabo – GKS 47%, a Jastrzębski 69% – ale w punktach tej wielkiej różnicy nie było widać, bo wyszło tylko 8:9. W tie-breaku mieliśmy tylko 1 asa serwisowego, a rywale 3 bloki punktowe. W błędach własnych niecodzienna sytuacja bo jastrzębianie nie mieli żadnego! a GieKSa 3. Przyjęcie słabe z obu stron –  dokładne na poziomie 20% do 29%, a perfekcyjne na poziomie 7% do 14%. Zdobywanie punktów zostało rozrzucone na całą drużynę, choć Butrynowi spadła skuteczność do poziomu 33%.

Ogólnie to był szósty mecz z rzędu GKS-u, w którym grali pięć setów (niesamowita passa), ale już czwarta w nich przegrana. Co ciekawe obie te drużyny mają najwięcej tie-breaków na koncie spośród wszystkich ligowców, bo po 12! Z tymże Jastrzębski ma teraz ich bilans 7-5, a GieKSa 6-6. Katowiczanie w meczu znów mieli lepsze i gorsze momenty i brak tej stabilizacji gry na odpowiednim poziomie, to chyba największa bolączka naszego zespołu. Pierwszy set słaby, drugi lepszy, trzeci i czwarty, taki jaki chcielibyśmy oglądać częściej, a piąty znów słabszy. Skuteczność w ataku lepsza była po stronie gości – GKS 51%, a Jastrzębski 59% – w punktach wyszło 54:65, co robi już w przekroju całego spotkania, sporą różnicę. W asach serwisowych 8:7, a w blokach punktowych 12:10 dla naszego zespołu, to na pewno musi cieszyć bo jastrzębianie też mają niezłe statystyki w tych elementach gry. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji to 74:82 na korzyść gości. Błędy własne – GKS miał 26, a Jastrzębski 28, obie zbyt dużo z zagrywki, odpowiednio 21 i 19. Przyjęcie znacznie słabsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 34% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 20% do 36% – co wciąż nie ułatwia zadania naszym rozgrywającym. Najlepszym naszym siatkarzem był bez wątpienia Karol Butryn, zdobywca 24 punktów, w tym 20 atakiem (na 39 akcji czyli 51% skuteczności), 3 asy serwisowe i 1 blok. Popełnił 2 błędy w ataku oraz został 6 razy zablokowany, ponadto 18 razy zagrywał, czterokrotnie psując serwis. Trzeba również wyróżnić grę Rafała Sobańskiego, który na 25 ataków skończył 15 akcji (60%) i do tego dołożył jednego asa. Na pewno też jakość przyjęcia poprawiło wejście do gry Bartosza Mariańskiego, choć wciąż w tym elemencie gry tkwią największe rezerwy w naszym zespole. Teraz przed nami już tylko mecz w Warszawie i pierwsza faza zasadnicza GKS-u w PlusLidze przejdzie do historii!

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 29 meczach  (116 setów)

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 2989 minut, z czego I set 764 min. – II set 762 min. – III set 773 min. – IV set 466 min. – V set 224 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 756: zagrywka 467, atak 188, siatka + inne 101.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 762: zagrywka 470, atak 211, siatka 29, inne 52.

Ilość zdobytych punktów – GKS 1796: Butryn 451, Kapelus 358, Sobański 250, Kalembka 195, Krulicki 178, Van Walle 149, Błoński 89, Pietraszko 59, Falaschi 44, Fijałek 12, Stelmach 11.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 603: Butryn 152, Kapelus 94, Kalembka 83, Sobański 76, Krulicki 66, Van Walle 39, Błoński 35, Pietraszko 23, Falaschi 20, Fijałek 8, Stelmach 7.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 1193: Butryn 299, Kapelus 264, Sobański 174, Kalembka 112, Krulicki 112, Van Walle 110, Błoński 54, Pietraszko 36, Falaschi 24, Fijałek 4, Stelmach 4.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 726: Butryn 237, Kapelus 183, Krulicki 100, Van Walle 78, Kalembka 73, Sobański 57, Falaschi 15, Błoński 12, Pietraszko 11, Stelmach 4, Fijałek -3, Mariański -16, Stańczak -25.

Ilość zagrywek – GKS 2557: Kalembka 385, Krulicki 348, Kapelus 345, Butryn 334, Sobański 326, Falaschi 300, Van Walle 157, Pietraszko 141, Błoński 130, Fijałek 70, Stelmach 21.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 470: Kalembka 88, Sobański 71, Butryn 71, Krulicki 51, Pietraszko 42, Kapelus 40, Błoński 36, Van Walle 28, Falaschi 25, Fijałek 14, Stelmach 4.
Ilość asów serwisowych – GKS 154: Butryn 35, Kalembka 27, Sobański 22, Kapelus 20, Krulicki 11, Van Walle 10, Pietraszko 10, Błoński 9, Falaschi 7, Fijałek 2, Stelmach 1.

Ilość przyjęć – GKS 2125: Sobański 672, Kapelus 591, Stańczak 307, Mariański 244, Błoński 236, Stelmach 25, Krulicki 14, Kalembka 12, Falaschi 10, Pietraszko 7, Butryn 5, Fijałek 2.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 140: Sobański 46, Kapelus 34, Stańczak 25, Mariański 16, Błoński 11, Falaschi 3, Krulicki 2, Kalembka 1, Butryn 1, Stelmach 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 543: Sobański 190, Kapelus 144, Stańczak 74, Błoński 60, Mariański 52, Stelmach 9, Falaschi 5, Krulicki 4, Kalembka 2, Butryn 1, Pietraszko 1, Fijałek 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 421: Sobański 145, Kapelus 95, Mariański 70, Stańczak 66, Błoński 37, Krulicki 3, Stelmach 3, Kalembka 2.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 20%: Mariański 29%, Sobański 22%, Stańczak 21%, Krulicki 21%, Kalembka 17%, Kapelus 16%, Błoński 16%, Stelmach 12%, Butryn 0%, Falaschi 0%, Pietraszko 0%, Fijałek 0%.

Ilość ataków – GKS 2987: Butryn 765, Kapelus 723, Sobański 499, Van Walle 293, Kalembka 216, Krulicki 204, Błoński 177, Pietraszko 54, Falaschi 40, Stelmach 12, Fijałek 4.
Ilość błędów w ataku – GKS 211: Butryn 66, Kapelus 43, Sobański 33, Kalembka 20, Van Walle 17, Błoński 15, Krulicki 12, Pietraszko 5.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 249: Butryn 76, Kapelus 58, Sobański 43, Van Walle 26, Błoński 15, Kalembka 13, Krulicki 13, Stelmach 2, Pietraszko 1, Fijałek 1, Falaschi 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1364: Butryn 368, Kapelus 308, Sobański 201, Van Walle 129, Kalembka 111, Krulicki 110, Błoński 73, Pietraszko 38, Falaschi 19, Stelmach 5, Fijałek 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 46%: Pietraszko 70%, Krulicki 54%, Kalembka 51%, Fijałek 50%, Falaschi 48%, Butryn 48%, Van Walle 44%, Kapelus 43%, Stelmach 42%, Błoński 41%, Sobański 40%.

Ilość bloków punktowych – GKS 278: Kalembka 57, Krulicki 57, Butryn 48, Kapelus 30, Sobański 27, Falaschi 18, Van Walle 10, Pietraszko 11, Błoński 7, Fijałek 8, Stelmach 5.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 29: Sobański 6, Krulicki 6, Kalembka 5, Błoński 4, Butryn 3, Pietraszko 2, Falaschi 1, Van Walle 1, Stelmach 1.
MVP – GKS 13: Butryn 4, Kapelus 4, Sobański 2, Błoński 1, Kalembka 1, Falaschi 1.

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga