Dołącz do nas

Piłka nożna

Znowu tylko 7 spotkań

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przed nami kolejny weekend tylko z siedmioma spotkaniami. Na rozpoczęcie czeka nas mecz przyjaźni, a weekend otworzą derby Dolnego Śląska. Co czeka nas w 4. kolejce Ekstraklasy?

Piątkowy wieczór w Warszawie upłynie pod znakiem zgodowego spotkania. Na Łazienkowskiej pojawi się Radomiak Radom, nie mający ostatnio najlepszego momentu. Po wygranej z Wieczystą na inaugurację, oba następne mecze przegrali wynikiem 1:3. Legia za to po raz kolejny padła ofiarą Mariusza Stępnińskiego, który najwyraźniej ma na stołeczny klub jakiś patent.

Dwaj reprezentanci Dolnego Śląska rozpoczęli ten sezon, zaliczając jedną wygraną i jedną porażkę. Zagłębie Lubin przez europejskie puchary rywali jest mecz do tyłu, za to Śląsk Wrocław do trzech punktów dorzucił remis. Na trybunach szykuje się niezła atmosfera. Pytanie, czy piłkarze dojadą z poziomem.

W tym sezonie chyba doczekaliśmy się godnego następcy „Podbeskidzia takiego z Łęczną”. Piast Gliwice już solidnie zadomowił się w Ekstraklasie i mimo ciągłych prognóz spadku, trzyma się tej ligi jak stonka ziemniaków. Rywalem na poziomie może okazać się Wieczysta Kraków, która spróbuje podbić ligę świeżo sprowadzonym Bartoszem Białkiem. Można próbować i tak, chociaż nie zapowiada się zbytnio optymistycznie.

To już na pewno będzie ten sezon… Prawda? Widzew przeszedł przez pierwsze trzy spotkania, zdobywając łącznie pięć punktów i wygrywając na wyjeździe z Jagiellonią. Teraz Łodzian czeka pojedynek z Koroną Kielce. Jedyni reprezentanci świętokrzyskiego w lidze rozpoczęli od porażki i remisu, chociaż ich gra nie wyglądała tragicznie. Tak czy siak, jeśli zaraz nie zaczną punktować, to Jacek Zieliński może otworzyć trenerską karuzelę w tym sezonie.

Motor Lublin albo tracenie co najmniej dwóch bramek co mecz ma we krwi, albo trener Mariusz Misiura jeszcze nie zdążył wprowadzić swoich zasad. Jeden punkt w trzech meczach nie daje powodów do zadowolenia fanom ze wschodu Polski, ale spokojnie – na pewno pieniądze z karnetów znajdą zastosowanie w jakimś sensownym transferze, prawda, panie Jakubasie? GieKSa jest świeżo po gorzkim pożegnaniu z europejskimi pucharami. Nieobecność Adama Zrel’aka może zasiać niepewność wśród fanów z Katowic, ale na razie Ilja Szkurin zalicza bardzo porządny początek sezonu, zaliczając trzy bramki i asystę w sześciu spotkaniach.

Trener Cracovii Bartosz Grzelak podczas konferencji prasowej uspokajał nastroje, mówiąc, że według liczb Pasy powinny mieć kilka punktów więcej. Prawdopodobnie większą radość niż takie deklaracje, sprawiłoby kibicom strzelenie bramki przez ich ukochany zespół, a ta sztuka jeszcze im się nie udała. Przeciwko nim stanie jeszcze gorzej radzący sobie w Ekstraklasie zespół, czyli Raków Częstochowa. Gratulujemy awansu do następnej rundy eliminacji do LK, lecz w lidze także trzeba zacząć zbierać punkty. Oczywiście, patrząc na przebieg spotkań, to, że Raków przegrał dwa pierwsze mecze, to jest swego rodzaju anomalia. Na koniec meczu liczą się jednak bramki, a tych brakuje.

Górnik Zabrze wczoraj spadł do ostatniej rundy eliminacji do Ligi Konferencji, a tam czeka na nich AS Monaco. Kibicom można pozazdrościć przygody, jednak trzy kolejne odpadnięcia nie będą wyglądać dobrze. Złość po odpadnięciu w ostatnich minutach Zabrzanie będą mogli wylać na Wisłę Kraków, która w Ekstraklasie wydaje się mocno nieopierzona. Ostatni wyjazd Krakusów na Śląsk zakończył się szalonym meczem, wszyscy postronni kibice będą liczyć na powtórkę.


Piątek (14.08):
Legia Warszawa (2.) – Radomiak Radom (12.) | 20:30

Sobota (15.08):
Zagłębie Lubin (11.) – Śląsk Wrocław (8.) | 14:45
Piast Gliwice (13.) – Wieczysta Kraków (18.) | 17:30
Widzew Łódź (7.) – Korona Kielce (15.) | 20:15

Niedziela (16.08):
Motor Lublin (16.) – GKS Katowice (10.) | 14:45
Cracovia (14.) – Raków Częstochowa (17.) | 17:30
Górnik Zabrze (3.) – Wisła Kraków (5.) | 20:15

Przełożone zostały mecze Jagiellonii Białystok z Pogonią Szczecin oraz Lecha Poznań z Wisłą Płock.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga