Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – Kompromitujący występ siatkarzy GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z AZS-em Olsztyn trwał 65 minut, z czego I set 20 min. – II set 24 min. – III set 21 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 12

Ilość zdobytych punktów – GKS 37: Butryn 9, Kapelus 7, Van Walle 5, Kalembka 4, Pietraszko 4, Błoński 3, Krulicki 2, Sobański 2, Stelmach 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 7: Van Walle 2, Butryn 2, Błoński 1, Kapelus 1, Kalembka 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 3: Butryn 2, Kapelus 2, Błoński 1, Pietraszko 1, Van Walle 1, Stelmach 1, Stańczak -1, Fijałek -2, Sobański -2.

Ilość zagrywek – GKS 51: Kalembka 9, Butryn 7, Pietraszko 6, Fijałek 6, Sobański 6, Kapelus 5, Błoński 4, Krulicki 3, Van Walle 3, Falaschi 1, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 17: Kalembka 4, Butryn 3, Krulicki 2, Kapelus 2, Pietraszko 2, Sobański 2, Fijałek 1, Van Walle 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 2: Van Walle 1, Kalembka 1.

Ilość przyjęć – GKS 66: Kapelus 20, Błoński 17, Stańczak 10, Sobański 9, Stelmach 5, Pietraszko 2, Mariański 2, Kalembka 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 2: Kapelus 1, Stańczak 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 35%: Błoński 53%, Pietraszko 50%, Sobański 44%, Kapelus 30%, Stelmach 20%, Stańczak 20%, Kalembka 0%, Mariański 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 23%: Sobański 33%, Kapelus 30%, Błoński 24%, Stańczak 20%, Kalembka 0%, Pietraszko 0%, Mariański 0%, Stelmach 0%.

Ilość ataków – GKS 81: Butryn 17, Kapelus 17, Błoński 13, Van Walle 12, Sobański 7, Kalembka 5, Pietraszko 5, Krulicki 3, Fijałek 1, Stelmach 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 8: Butryn 2, Błoński 2, Kapelus 1, Pietraszko 1, Van Walle 1, Sobański 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 7: Butryn 2, Van Walle 2, Kapelus 1, Fijałek 1, Sobański 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 32: Butryn 8, Kapelus 6, Pietraszko 4, Błoński 3, Kalembka 3, Van Walle 3, Krulicki 2, Sobański 2, Stelmach 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 40%: Stelmach 100%, Pietraszko 80%, Krulicki 67%, Kalembka 60%, Butryn 47%, Kapelus 35%, Sobański 29%, Van Walle 25%, Błoński 23%, Fijałek 0%.

Ilość bloków punktowych – GKS 3: Butryn 1, Kapelus 1, Van Walle 1.

 

Analiza danych po tak kiepskim meczu w wykonaniu siatkarzy GKS-u nie należy do przyjemności, ale no cóż… tradycji stanie się zadość, więc… kacie czyń swoją powinność 🙁

Pierwszy set zaczął się prowadzenia gości 0:5, a potem było jeszcze… gorzej – 2:10; 9:15; 12:20. Co tu więcej komentować? Skuteczność w ataku GKS miał na poziomie 33%, a AZS Olsztyn 57% – wynikowo podliczono 9:12, a więc jakoś dużych strat nie było. Asów serwisowych obie drużyny nie miały wcale, a bloki punktowe GieKSa przegrała 1:3. Błędy własne – gospodarze mieli ich aż 10, a goście zaledwie 4 i tu jest pies pogrzebany, taki to był właśnie set w naszym wykonaniu. Przyjęcie wyjątkowo dobre jak na nasz zespół, – dokładne na poziomie 45% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 27% do 25%. – ale co z tego jak rozgrywający sobie nie radził z odpowiednim rozdzielaniem piłek, frustracja trenera Gruszki nie wzięła się znikąd. Ciężko kogoś pochwalić jak zdobywa się tylko 10 oczek po własnych akcjach… no może Butryn (zdobył 4 punkty) coś tam próbował ratować sytuację – na 7 ataków skończył 3 czyli 43%.

W drugim secie siatkarze GKS-u pokazali zalążki walki, znów od początku zmuszeni do gonienia wyniku. Był moment w którym doszliśmy olsztynian na jedno oczko (13:14) i wydawało się, że to jest ten moment przełomowy w meczu, no tak, wydawało się… przez chwilę. Siatkarze z Olsztyna grali spokojnie, na luzie, z rzadka oddając jakiś punkcik za darmo, więc bez problemu wygrali i tego seta. Skuteczność na poziomie 33% do 38%, a punktowo o dziwo remis 10:10, a więc i goście jakoś nie imponowali w tym elemencie. Asy oraz bloki 4:3 na naszą korzyść, czyli znów zdziwienie, jak można było przegrać seta pięcioma punktami? No właśnie błędy własne – GKS miał ich aż 12, a AZS o połowę mniej czyli 6, no katastrofa! Rzadko się zdarza, aby drużyna, która zdobywa więcej punktów po własnych akcjach (14:13 dla GKS-u) przegrywała mimo to seta tak wyraźnie! Przyjęcie dalej obie ekipy miały podobne – dokładne na poziomie 36% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 23% do 31%. – ale wciąż kulało rozegranie, więc drugi raz Piotr Gruszka nie wytrzymał, zdejmując definitywnie w tym meczu z parkietu Marco Falaschiego. Najwięcej oczek tym razem zdobył Van Walle bo 4, ale skuteczność ataku na poziomie zaledwie 20%, no to o czym tu gadać?

W trzeciej partii ponownie od początku gonimy wynik… gonimy wynik… gonimy wynik… tylko dogonić się nie da, gdy brakuje sportowych argumentów. Skuteczność ataku – 52% do 72% – czyli o wiele słabsza, ale znów zliczono tu remis 13:13. Asy i bloki, u nas… UWAGA – zero, a AZS miał 3, też nie mieli się goście czym chwalić, ale lepsze to niż nic. No i hit tego meczu czyli błędy własne – GKS miał 9, a olsztynianie zaledwie 2, „no comment”. Przyjęcie – dokładne na poziomie 23% do 44%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 22%. – znów gorsze od przeciwnika, który akurat w tym elemencie też nie imponował w przekroju całego sezonu. To znamienny fakt. Tylko Butryn próbował ratować resztki honoru zdobywając 5 punktów – na 10 ataków skończył właśnie 5.

Ogólnie skuteczność ataku GKS miał na poziomie 40%, a AZS Olsztyn 54% – natomiast punktowo wyszła niewielka różnica bo 32:35 na korzyść gości. Asy serwisowe na remis 2:2, a bloki punktowe 3:7, czyli kolejna strata. Błędy własne – GieKSa miała aż 31, a olsztynianie tylko 12. To niewiarygodna liczba, biorąc pod uwagę tak krótkie, trzysetowe spotkanie. Mieliśmy aż 17 zepsutych zagrywek, 8 błędów w ataku, 1 dotknięcie siatki oraz 5 błędów technicznych. Goście z tych 12 błędów mieli tylko 7 z zagrywki. Irytujące było to jak po udanej akcji siatkarzy GKS-u, następowało zepsucie zagrywki, ten scenariusz powtarzał się wielokrotnie. Nie dziwi więc statystyka mówiąca, że po własnej zagrywce GKS zdobył zaledwie 7 punktów, dla porównania AZS Olsztyn takich punktów zdobył… 21! Jak w takich okolicznościach nadrabiać wynik? No, nie sposób. Przyjęcie znów lepsze u naszych przeciwników – dokładne na poziomie 35% do 44%, a perfekcyjne na poziomie 23% do 26%. – ale tu swoje dorzucili rozgrywający. Indywidualnie trudno kogoś wyróżnić, wystarczy wspomnieć, że żaden z siatkarzy GKS-u nie zdobył dwucyfrowej liczby punktów. I jeszcze jedna rzecz z tego spotkania. Biorąc pod uwagę cały mecz to GKS ANI RAZU nie wyszedł na prowadzenie, remis był zaledwie TRZY razy, miało to miejsce w drugim secie na samym początku (1:1, 2:2 i 3:3), niesamowita statystyka. WSTYD, WIELKI WSTYD, PANOWIE SIATKARZE!

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 17 meczach  (63 sety)

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 1624 minut, z czego I set 450 min. – II set 448 min. – III set 453 min. – IV set 199 min. – V set 74 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 397: zagrywka 247, atak 88, siatka + inne 62.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 430: zagrywka 271, atak 119, siatka 18, inne 22.

Ilość zdobytych punktów – GKS 978: Kapelus 196, Butryn 190, Van Walle 134, Sobański 120, Kalembka 114, Krulicki 95, Błoński 68, Falaschi 31, Pietraszko 24, Fijałek 3, Stelmach 3.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 313: Butryn 63, Kapelus 49, Kalembka 42, Van Walle 37, Krulicki 34, Sobański 33, Błoński 32, Falaschi 13, Pietraszko 7, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 665: Kapelus 147, Butryn 127, Van Walle 97, Sobański 87, Kalembka 72, Krulicki 61, Błoński 36, Falaschi 18, Pietraszko 17, Fijałek 2, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 350: Kapelus 91, Butryn 86, Van Walle 74, Kalembka 43, Krulicki 40, Falaschi 17, Sobański 13, Błoński 12, Pietraszko 5, Stelmach 2, Fijałek -7, Stańczak -13, Mariański -13.

Ilość zagrywek – GKS 1378: Kalembka 206, Kapelus 203, Krulicki 201, Sobański 164, Falaschi 146, Van Walle 137,  Butryn 140, Błoński 100, Pietraszko 50, Fijałek 26, Stelmach 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 271: Kalembka 49, Sobański 42, Butryn 40, Krulicki 34, Błoński 25, Van Walle 22, Kapelus 20, Pietraszko 16, Falaschi 13, Fijałek 9, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 78: Butryn 14, Sobański 12, Kalembka 11, Van Walle 10, Kapelus 9, Błoński 9, Krulicki 7, Pietraszko 3, Falaschi 3.

Ilość przyjęć – GKS 1200: Sobański 368, Kapelus 342, Mariański 169, Błoński 169, Stańczak 123, Kalembka 7, Krulicki 5, Stelmach 5, Pietraszko 5, Falaschi 4, Butryn 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 87: Sobański 25, Kapelus 25, Mariański 13, Stańczak 13, Błoński 7, Krulicki 2, Falaschi 1, Kalembka 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 303: Sobański 106, Kapelus 82, Błoński 43, Mariański 34, Stańczak 29, Falaschi 3, Krulicki 2, Stelmach 2, Kalembka 1, Butryn 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 215: Sobański 69, Kapelus 50, Mariański 43, Stańczak 31, Błoński 22.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 18%: Mariański 25%, Stańczak 26%, Sobański 19%, Kapelus 15%, Błoński 13%.

Ilość ataków – GKS 1670: Kapelus 411, Butryn 320, Van Walle 257, Sobański 240, Błoński 133, Kalembka 131, Krulicki 116, Falaschi 29, Pietraszko 27, Stelmach 3, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 119: Butryn 27, Kapelus 24, Van Walle 15, Kalembka 14, Sobański 14, Błoński 13, Krulicki 10, Pietraszko 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 151: Butryn 37, Kapelus 36, Sobański 26, Van Walle 23, Błoński 11, Krulicki 9, Kalembka 7, Pietraszko 1, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 754: Kapelus 171, Butryn 155, Van Walle 114, Sobański 93, Kalembka 73, Krulicki 61, Błoński 52, Pietraszko 17, Falaschi 15, Stelmach 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 45%: Stelmach 67%, Pietraszko 63%, Kalembka 56%, Krulicki 53%, Falaschi 52%, Butryn 48%, Van Walle 44%, Kapelus 42%, Błoński 39%, Sobański 39%, Fijałek 33%.

Ilość bloków punktowych – GKS 146: Kalembka 30, Krulicki 27, Butryn 21, Kapelus 16, Sobański 15, Falaschi 13, Van Walle 10, Błoński 7, Pietraszko 4, Fijałek 2, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 18: Sobański 4, Błoński 4, Kalembka 3, Krulicki 2, Pietraszko 2, Falaschi 1, Van Walle 1, Butryn 1.
MVP – GKS 7: Butryn 2, Kapelus 2, Sobański 2, Błoński 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga