Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – Kolejny tie-break GieKSy, na szczęście w końcu wygrany
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Czarnymi trwał 136 minut, z czego I set 25 min. – II set 22 min. – III set 26 min. – IV set 34 min. – V set 29 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 34
Ilość zdobytych punktów – GKS 82: Butryn 24, Kapelus 20, Krulicki 12, Sobański 10, Pietraszko 9, Fijałek 3, Stelmach 2, Kalembka 1, Van Walle 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 36: Kapelus 9, Krulicki 8, Butryn 6, Pietraszko 3, Fijałek 3, Sobański 3, Stelmach 2, Kalembka 1, Van Walle 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 33: Krulicki 11, Butryn 11, Kapelus 11, Pietraszko 2, Fijałek 2, Van Walle 1, Stelmach 1, Kalembka -1, Stańczak -1, Sobański -4.
Ilość zagrywek – GKS 116: Pietraszko 25, Krulicki 19, Kapelus 15, Sobański 15, Butryn 13, Fijałek 13, Kalembka 7, Van Walle 4, Stelmach 3, Falaschi 2.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 18: Pietraszko 5, Sobański 5, Butryn 3, Kalembka 2, Krulicki 1, Kapelus 1, Fijałek 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 8: Kapelus 2, Pietraszko 2, Krulicki 1, Kalembka 1, Fijałek 1, Stelmach 1.
Ilość przyjęć – GKS 84: Stańczak 26, Kapelus 23, Sobański 23, Mariański 9, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 6: Kapelus 2, Sobański 2, Stelmach 1, Stańczak 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 40%: Mariański 56%, Sobański 48%, Stańczak 42%, Kapelus 30%, Fijałek 0%, Stelmach 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 20%: Mariański 33%, Sobański 30%, Stańczak 15%, Kapelus 13%, Fijałek 0%, Stelmach 0%.
Ilość ataków – GKS 125: Butryn 43, Kapelus 33, Sobański 29, Pietraszko 9, Krulicki 8, Van Walle 2, Kalembka 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 13: Butryn 6, Sobański 3, Kapelus 2, Pietraszko 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 12: Butryn 4, Kapelus 4, Sobański 4.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 58: Butryn 20, Kapelus 15, Sobański 10, Pietraszko 7, Krulicki 5, Van Walle 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 46%: Pietraszko 78%, Krulicki 63%, Van Walle 50%, Butryn 47%, Kapelus 45%, Sobański 34%, Kalembka 0%.
Ilość bloków punktowych – GKS 16: Krulicki 6, Butryn 4, Kapelus 3, Fijałek 2, Stelmach 1.
Pierwszy set GKS rozpoczął bardzo źle, gdzie miał problemy ze skończeniem własnych akcji. Za cały komentarz niech wystarczy fakt, że przy prowadzeniu Czarnych 10:4, GKS zdobył jeden! punkt po ataku Butryna. Przy tak wysokim prowadzeniu gospodarzy wydawało się, że set jest już przegrany, ale w końcu nasi siatkarze zaczęli grać w… siatkówkę i tym razem role się odwróciły. To Czarni mieli problemy z własną skutecznością i gdy doprowadziliśmy do remisu 14:14, to radomianie w tym okresie wykorzystali jedną własną akcję! Od tego momentu gra się wyrównała, aczkolwiek Czarni utrzymywali jeden-dwa oczka przewagi i przy wyniku 23:21, wydawało się, że i tak set jest przegrany. Na szczęście udało się wyrównać po 23, potem Czarni zmarnowali jedną piłkę setową, aż w końcu po bloku Krulickiego udało się wreszcie wyjść po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie, za to w najważniejszym momencie i od razu przy pierwszej piłce setowej udało się zamknąć tego seta. Skuteczność w ataku była lepsza po stronie radomian – GKS miał 38%, a Czarni 48% – w punktach wyszło 8:11. Set bez wątpienia został wygrany na siatce gdzie mieliśmy aż 6 bloków, przy 1 gospodarzy, co prawda przegraliśmy w asach 1:3, ale łącznie było 7:4, czyli nadrobione straty z ataku. Błędy własne GKS miał 9, a Czarni 11, w tym aż 9 zepsutych zagrywek! Przyjęcie tradycyjnie lepsze u przeciwników – dokładne na poziomie 38% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 13% do 11%. W ataku najwięcej oczek zdobył Butryn 5, przy 45% skuteczności, natomiast na siatce królował… Krulicki z 4 blokami!
Druga partia to była koncertowa gra GieKSy i pogrom gospodarzy! Od stanu 3:3 zaczął się systematyczny odjazd (3:7, 5:10, 7:14, 10:18, 11:21 i 14:25), gdzie w ataku wychodziło nam dosłownie wszystko. Jaka była skuteczność w ataku? No szkoda, że nie było takiej w każdym secie i w każdym meczu, no bo wtedy bylibyśmy w innym miejscu w tabeli. GKS miał 73% skuteczności, na 22 ataki zostało skończonych aż 16, a Czarni 41% i punktów 9. W asach i blokach też nasza przewaga, razem zliczono 4:1. Błędy własne GKS 4, a Czarni 5, a więc malutko jak rzadko. Punktacja po własnych akcjach wyszło aż 20:10 dla GKS-u! no przepaść. I nawet przyjęcie wyglądało korzystniej od rywali – dokładne na poziomie 42% do 23%, a perfekcyjne na poziomie 33% do 14%. W ataku Kapelus, Krulicki i Pietraszko mieli 100% skuteczności! (łącznie zdobyli 11 punktów), a najwięcej Kapelus bo 6.
Trzeci set był przeciwieństwem poprzedniej partii. Po początkowej dobrej grze i prowadzeniu 3:6, nasza gra posypała się kompletnie, nasi siatkarze mieli problemy w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Gospodarze szybko odrobili straty i wyszli na prowadzenie m.in. dzięki pięciu punktowym blokom z rzędu! Jeszcze na chwilę wróciliśmy do gry do stanu 13:12 dla Czarnych, ale potem to już było tylko gorzej i gorzej… aż skończyło się wysokim wynikiem na korzyść radomian. Skuteczność w ataku procentowo to była przepaść – GKS miał tylko 29%, z Czarni 46% – ale w punktach zbyt dużej straty nie było, bo tylko 8:11. Przegraliśmy tego seta na siatce, bo Czarni bloków mieli aż 7 przy naszych 2, a w asach 2:1 co dało łącznie wynik 4:8 dla Czarnych. Błędy własne na remis po 6. Przyjęcie znów lepsze u rywali – dokładne na poziomie 32% do 56%, a perfekcyjne na poziomie 26% do 38%. W ataku tylko Butryn próbował ratować sytuację, ale i tak 5 zdobytych punktów przy 33% skuteczności, to słaby wynik.
Czwarta partia wyrównana choć w 3/4 z lekką przewagą dwu-trzypunktową radomian. GKS prowadził tylko na początku 2:3 i na następne remisy musieliśmy czekać do samej końcówki seta (po 18, po 20, po 21 i po 22) gdy w końcu gospodarze wygrali tę partię dwoma punktami. Szkoda było tej końcówki, bo można było ją śmiało rozstrzygnąć na swoją korzyść. Skuteczność w ataku wyrównana – GKS 48%, a Czarni 52% – w punktach zliczono 13:14. W asach i blokach 4:3 dla nas, czyli razem wyszedł remis. Błędy własne pomogły gospodarzom w wygraniu – GKS miał 8, a Czarni 6. Przyjęcie kolejny raz lepsze u przeciwników – dokładne na poziomie 43% do 52%, a perfekcyjne na poziomie 14% do 43%. Punktowanie rozłożyło się na Butryna, Kapelusa oraz Sobańskiego, wszyscy po 4 oczka, zabrakło jednego lidera lub lepszej postawy środkowych.
Tie-break był prawie jak normalny set, bo przecież do 25 punktu zabrakło nam tylko jednego oczka! A w nim gospodarze szybko odskoczyli z wynikiem na 5:2 oraz 6:3 i nie wyglądało to dobrze. Na szczęście szybko wyrównaliśmy po 6 i od tego momentu trwała zacięta rywalizacja o każdy punkt, o każdą akcję, gdzie żadna z drużyn nie mogła osiągnąć choćby dwupunktowej przewagi. GKS na prowadzenie w piątym secie wyszedł dopiero w samej końcówce, przy 13:14, ale za to w najważniejszym momencie tej partii. Niestety nie wykorzystaliśmy pierwszych czterech piłek meczowych i za to potem Czarni mieli trzy piłki meczowe, które udało się wybronić, aż wreszcie po kolejnych trzech piłkach meczowych dla nas Karol Butryn wykorzystał kontrę! Skuteczność w ataku taka sama jak w poprzednim secie czyli – GKS 48%, a Czarni 52% – i w punktach zliczono 13:14, to bardzo rzadki przypadek. W asach i blokach 5:2 na naszą korzyść. Błędy własne na remis po 6. Przyjęcie tym razem lepsze po stronie GKS-u – dokładne na poziomie 50% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 19% do 15%. Punktowanie wzięli na siebie Butryn 7 oczek oraz Kapelus 6 oczek, obaj z bardzo dobrą skutecznością, odpowiednio 67% i 63%.
Ogólnie w końcu wygrany tie-break, ale szkoda straty jednego oczka, bo była szansa na wygraną za trzy punkty. Doskonały jeden set i bardzo dobra piąta partia, to troszkę za mało, aby wygrywać pewniej. Skuteczność w ataku była bardzo wyrównana – GKS 46%, a Czarni 48% – w punktach zliczono 58:59 na korzyść gospodarzy. W asach serwisowych 8:6, a w blokach punktowych 16:12. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji to 82:77 na korzyść GKS-u. Błędy własne prawie na remis – GKS miał 33, a Czarni 34 – w tym radomianie zepsuli aż 26 zagrywek, czyli podarowali nam jednego seta serwisami za darmo! Przyjęcie też minimalnie lepsze u naszych rywali – dokładne na poziomie 40% do 43%, a perfekcyjne na poziomie 20% do 23%. MVP meczu został wybrany Serhij Kapelus, który zdobył 20 punktów, w tym 15 atakiem (na 33 akcje czyli 45%), do tego miał 3 bloki oraz 2 asy. W przyjęciu był słabszy od Sobańskiego oraz Stańczaka, Ukrainiec przyjmował piłkę 23 razy, popełniając 2 błędy czyli 30% dokładnego. Ponadto 15 razy zagrywał 1 raz psując serwis oraz został 4 razy zablokowany w ataku. Najlepiej punktującym był jednak Butryn – 24 oczka, w tym 20 atakiem (na 43 akcje czyli 47%, plus 4 bloki. Trzeba również wyróżnić Bartłomieja Krulickiego, który zdobył 12 punktów, w tym aż 6 blokiem! Teraz czas na powrót do Spodka na derby siatkarskie z Jastrzębskim Węglem!
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 28 meczach (111 setów)
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 2872 minuty, z czego I set 742 min. – II set 735 min. – III set 747 min. – IV set 438 min. – V set 210 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 728: zagrywka 448, atak 180, siatka + inne 100.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 736: zagrywka 449, atak 209, siatka 29, inne 49.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1722: Butryn 427, Kapelus 347, Sobański 234, Kalembka 192, Krulicki 174, Van Walle 149, Błoński 89, Pietraszko 51, Falaschi 42, Stelmach 9, Fijałek 8.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 576: Butryn 144, Kapelus 92, Kalembka 81, Sobański 72, Krulicki 65, Van Walle 39, Błoński 35, Pietraszko 20, Falaschi 18, Stelmach 6, Fijałek 4.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 1146: Butryn 283, Kapelus 255, Sobański 162, Kalembka 111, Van Walle 110, Krulicki 109, Błoński 54, Pietraszko 31, Falaschi 24, Fijałek 4, Stelmach 3.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 692: Butryn 225, Kapelus 177, Krulicki 99, Van Walle 78, Kalembka 74, Sobański 46, Falaschi 13, Błoński 12, Pietraszko 6, Stelmach 4, Fijałek -6, Mariański -15, Stańczak -21.
Ilość zagrywek – GKS 2455: Kalembka 371, Kapelus 335, Krulicki 334, Butryn 316, Sobański 309, Falaschi 294, Van Walle 157, Pietraszko 131, Błoński 130, Fijałek 60, Stelmach 18.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 449: Kalembka 84, Sobański 68, Butryn 67, Krulicki 49, Pietraszko 39, Błoński 36, Kapelus 36, Van Walle 28, Falaschi 25, Fijałek 13, Stelmach 4.
Ilość asów serwisowych – GKS 146: Butryn 32, Kalembka 26, Sobański 21, Kapelus 20, Krulicki 11, Van Walle 10, Błoński 9, Pietraszko 9, Falaschi 6, Fijałek 1, Stelmach 1.
Ilość przyjęć – GKS 2036: Sobański 642, Kapelus 569, Stańczak 293, Błoński 236, Mariański 225, Stelmach 21, Krulicki 14, Kalembka 12, Falaschi 10, Pietraszko 7, Butryn 5, Fijałek 2.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 133: Sobański 44, Kapelus 34, Stańczak 21, Mariański 15, Błoński 11, Falaschi 3, Krulicki 2, Kalembka 1, Butryn 1, Stelmach 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 522: Sobański 183, Kapelus 137, Stańczak 71, Błoński 60, Mariański 48, Stelmach 9, Falaschi 5, Krulicki 4, Kalembka 2, Butryn 1, Pietraszko 1, Fijałek 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 403: Sobański 141, Kapelus 92, Stańczak 64, Mariański 63, Błoński 37, Krulicki 3, Kalembka 2, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 20%: Mariański 28%, Stańczak 22%, Sobański 22%, Krulicki 21%, Kalembka 17%, Kapelus 16%, Błoński 16%, Stelmach 5%, Butryn 0%, Falaschi 0%, Pietraszko 0%, Fijałek 0%.
Ilość ataków – GKS 2882: Butryn 726, Kapelus 704, Sobański 474, Van Walle 293, Kalembka 210, Krulicki 196, Błoński 177, Pietraszko 49, Falaschi 40, Stelmach 9, Fijałek 4.
Ilość błędów w ataku – GKS 209: Butryn 64, Kapelus 43, Sobański 33, Kalembka 20, Van Walle 17, Błoński 15, Krulicki 12, Pietraszko 5.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 239: Butryn 70, Kapelus 57, Sobański 43, Van Walle 26, Błoński 15, Kalembka 13, Krulicki 12, Pietraszko 1, Fijałek 1, Falaschi 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1310: Butryn 348, Kapelus 299, Sobański 186, Van Walle 129, Kalembka 110, Krulicki 107, Błoński 73, Pietraszko 33, Falaschi 19, Stelmach 4, Fijałek 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 45%: Pietraszko 67%, Krulicki 55%, Kalembka 52%, Fijałek 50%, Falaschi 48%, Butryn 48%, Van Walle 44%, Stelmach 44%, Kapelus 42%, Błoński 41%, Sobański 39%.
Ilość bloków punktowych – GKS 266: Kalembka 56, Krulicki 56, Butryn 47, Kapelus 28, Sobański 27, Falaschi 17, Van Walle 10, Pietraszko 9, Błoński 7, Fijałek 5, Stelmach 4.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 29: Sobański 6, Krulicki 6, Kalembka 5, Błoński 4, Butryn 3, Pietraszko 2, Falaschi 1, Van Walle 1, Stelmach 1.
MVP – GKS 13: Butryn 4, Kapelus 4, Sobański 2, Błoński 1, Kalembka 1, Falaschi 1.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze