Dołącz do nas

Siatkówka

PlusLiga: 18 kolejka – Resovia ponownie lepsza od Skry, a ZAKSA robi swoje

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Do niespodzianki doszło w… Sosnowcu, gdzie MKS Będzin pokonał po tie-breaku Cuprum Lubin i przy okazji przerwał pasmo czterech porażek z rzędu. Gospodarze w pierwszej partii mieli kilku punktową przewagę (19:14), którą o mały włos nie straciliby w samej końcówce (21:20). W drugim secie sytuacja się powtórzyła, z tym że przewagę (17:13) będzinianie tym razem stracili. Goście wyrównali na stan po 18, po czym odskoczyli na trzy punkty (18:21) i spokojnie dowieźli wygraną do końca. Po początkowej wyrównanej grze w trzeciej partii, gospodarze uciekli na trzy oczka więcej (11:8) i przewagę tę utrzymali aż do zamknięcia seta. Czwarta partia od początku ze sporą przewagą Cuprum (7:13), którą niespodziewanie stracili w końcówce, gdy gospodarze wyrównali wynik na po 21. Mimo tego to lubinianie okazali się lepsi o dwa punkty. W tie-breaku MKS chwilę przed zmianą stron uciekł z wynikiem (8:5) i nie dał już sobie wydrzeć tego zwycięstwa.

AZS Olsztyn odniósł siódme zwycięstwo z rzędu, ale raczej niespodziewanie natrafił na spory opór ze strony siatkarzy Łuczniczki, którzy wygrali nawet jednego seta. Zmiana trenera w Effectorze nic nie dała i kielczanie ponieśli już dziesiątą porażkę z rzędu. Tym razem nie dali rady Czarnym Radom, nawiązując walkę tylko w pierwszym secie. Politechnika Warszawska nie miała większych problemów, aby odesłać z kwitkiem zespół Espadonu. Szczecinianie po raz drugi w sezonie mają pasmo pięciu porażek i znów mają problem z wygraniem choćby jednego seta. W Kędzierzynie zabrakło emocji, ponieważ zespół LOTOS-u zawalczył z mistrzami Polski tylko w pierwszym secie, dwa pozostałe oddając niejako walkowerem i tym sposobem ZAKSA odniosła kolejne zwycięstwo.

 

W hitowym starciu w Rzeszowie lepsza ponownie Resovia. Spotkanie stało na bardzo dobrym poziomie i przyniosło kibicom sporo emocji. W pierwszej partii po początkowym prowadzeniu gospodarzy (9:6), to goście szybko opanowali sytuację, wpierw wyrównując na po 12, a potem odskakując na trzy oczka przewagi, którą dowieźli do zwycięskiego końca. Drugi set bardzo wyrównany na całej długości i dopiero w decydujących fragmentach Resovia dzięki skutecznemu blokowi cieszyła się z wygranej. W trzeciej najdłuższej partii, bo trwającej aż 34 minuty, znów kibice oglądali zaciętą i wyrównaną grę. Walkę na przewagi rozstrzygnęli na swoją korzyść gospodarze po bloku punktowym Johna Gordona Perrina. Czwarty set miał już jednostronny przebieg i odbył się pod pełną kontrolą rzeszowian.

Kolejka zakończyła się meczem w Bielsku gdzie Jastrzębski pokonał pewnie BBTS, choć oddał gospodarzom jednego seta. Właśnie w tej partii gra była wyrównana od samego początku, z końcówką lepiej zagraną przez bielszczan. W pozostałych trzech setach BBTS dotrzymywał kroku jastrzębianom tylko w jej początkowych fragmentach, a potem następował odjazd gości z wynikiem i pewne wygrane partie.

W tabeli ZAKSA umocniła się na prowadzeniu, a wygrana Resovii pozwoliła przeskoczyć Skrę. Z grupy pościgowej walczącej głównie o zajęcie czwartego miejsca odpadł już raczej LOTOS, a z kolei Cuprum tracąc dwa oczka z MKS-em Będzin mocno utrudnił sobie zadanie. Pewnie punktują Jastrzębski oraz AZS Olsztyn i to oni zapewne rozstrzygną między sobą walkę o play-off.
GKS coraz pewniej czuje się na tej dziewiątej pozycji, mając po 20 rozegranych meczach, bilans 10 wygranych i przegranych. Utrzymanie tej lokaty do końca sezonu wydaje się w zasięgu naszych możliwości, tylko trzeba odnieść jeszcze dwa zwycięstwa w następnych meczach z Effectorem oraz MKS-em Będzin, przed trudniejszą częścią naszego terminarza.
Piątka najsłabszych drużyn solidarnie przegrała swoje spotkania i tylko nasz GKS sprezentował punkcik akademikom z Częstochowy. Wszystko wskazuje na to, że między tymi ekipami rozstrzygnie się walka o uniknięcie barażu o utrzymanie z najlepszym pierwszoligowcem.

 

Wyniki 18 kolejki: 27, 28 i 30 stycznia

MKS Będzin – Cuprum Lubin  3:2 (25:23, 21:25, 25:23, 23:25, 15:11)

Będzin: Seif (5), Araujo (25), Ratajczak (10), Rejno (13), Waliński (14), Jordanow (6), Potera (libero) oraz Kozub (1), Piotrowski, Peszko (11), Stysiał (libero). Trener: Stelio DeRocco.  MVP: Krzysztof Rejno.
Cuprum: Łomacz, Kaczmarek (29), Boehme (1), Hain (12), Pupart (6), Taeht (20), Rusek (libero) oraz Gorzkiewicz (3), Malinowski (1), Gunia (8), Koumentakis (2). Trener: Gheorghe Cretu.

Indykpol AZS Olsztyn – Łuczniczka Bydgoszcz  3:1 (25:22, 25:21, 20:25, 25:20)

Olsztyn: Woicki (1), Hadrava (17), Pliński (13), Zniszczoł (10), Śliwka (6), Włodarczyk (17), Żurek (libero) oraz Makowski, Boswinkel, Buchowski (3), Palacios. Trener: Andrea Gardini.  MVP: Daniel Pliński.
Łuczniczka: Szczurek (1), Filipiak (15), Nowakowski (10), Sacharewicz (6), Katić (15), Yudin (13), Czunkiewicz (libero) oraz Sieńko, Gromadowski (5), Bobrowski. Trener: Piotr Makowski.

Asseco Resovia Rzeszów – PGE Skra Bełchatów  3:1 (20:25, 25:22, 30:28, 25:17)

Resovia: Drzyzga (1), Schmitt (25), Nowakowski (5), Lemański (1), Perrin (16), Ivović (1), Wojtaszek (libero) oraz Dryja, Możdżonek (5), Rossard (17). Trener: Andrzej Kowal.  MVP: Gavin Schmitt.
Skra: Uriarte (1), Wlazły (12), Lisinac (12), Kłos (8), Szalpuk (12), Penczew (11), Milczarek (libero) oraz Janusz, Kurek (2), Winiarski (2). Trener: Philippe Blain.

Effector Kielce – Cerrad Czarni Radom  0:3 (22:25, 17:25, 19:25)

Effector: Komenda, Andrić (13), Wohlfahrstaetter (6), Maćkowiak (2), Wachnik (6), Pawliński (5), Sobczak (libero) oraz Biniek (libero), Antosik, Superlak (1), Bućko (1), Formela (1). Trener: Sinan Tanik.
Czarni: Kędzierski (5), Bołądź (11), Kohut (12), Smith (10), Żaliński (9), Fornal (8), Watten (libero) oraz Gonciarz, Ziobrowski (3), Wiese. Trener: Robert Prygiel.  MVP: Wojciech Żaliński.

AZS Częstochowa – GKS Katowice  2:3 (14:25, 25:21, 22:25, 25:22, 10:15)

Częstochowa: T. Kowalski, Szalacha (23), Buniak (9), Janus (6), Moroz, Szymura (11), A. Kowalski (libero) oraz Buczek (2), Grebeniuk (2), Polański, Wawrzyńczyk (11), Szlubowski (3). Trener: Michał Bąkiewicz.
GKS: Falaschi (2), Butryn (25), Krulicki (9), Kalembka (12), Kapelus (9), Sobański (1), Mariański (libero) oraz Fijałek, Van Walle, Pietraszko, Błoński (10), Stelmach (1), Stańczak (libero). Trener: Piotr Gruszka.  MVP: Tomasz Kalembka.

ONICO AZS Politechnika Warszawska – Espadon Szczecin  3:0 (25:19, 25:17, 25:20)

Politechnika: Firlej (2), Filip (15), Kowalczyk (9), Wrona (9), Samica (6),Łapszyński (14), Olenderek (libero) oraz Smoliński, Gruszczyński (libero), Trener: Jakub Bednaruk.  MVP: Łukasz Łapszyński.
Espadon: Kozłowski, Kluth (20), Gałązka (5), Perłowski (6), Ruciak (4), Wika, Murek (libero) oraz Sladecek, Zajder, Depowski (5), Wołosz. Trener: Michał Gogol.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – LOTOS Trefl Gdańsk  3:0 (25:22, 25:15, 25:16)

ZAKSA: Toniutti (5), Konarski (14), Wiśniewski (11), Bieniek (10), Tillie (3), Deroo (15), Zatorski (libero) oraz Czarnowski.  Trener: Ferdinando De Giorgi.  MVP: Łukasz Wiśniewski.
LOTOS: Masny, Schulz (11), Paszycki (5), Gawryszewski (10), Pietruczuk (8), Hebda (5), Gacek (libero) oraz Stępień, Niemiec, Mika. Trener: Andrea Anastasi.

BBTS Bielsko-Biała – Jastrzębski Węgiel  1:3 (25:22, 17:25, 19:25, 20:25)

BBTS: Storożyłow (1), Janeczek (8), Grzechnik (9), Siek (4), Vemić (10), Lipiński (10), Koziura (libero) oraz Czauderna (libero), Bieńkowski, Gryc (3), Gaca (2), Bartos (1), Kwasowski (6). Trener: Rastislav Chudik.
Jastrzębski: Kampa (3), Muzaj (16), Kosok (12), Boruch (11), De Rocco (12), Oliva (17), Popiwczak (libero) oraz  Gil, Strzeżek, Ernastowicz. Trener: Mark Lebedew.  MVP: Grzegorz Kosok.

 

tabela po 19. kolejce

miejsce drużyna mecze punkty sety małe punkty
1 ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 19 49 53:15 1631:1355
2 ASSECO RESOVIA RZESZÓW 19 45 50:20 1635:1447
3 PGE SKRA BEŁCHATÓW 19 44 49:19 1567:1454
4 JASTRZĘBSKI WĘGIEL 19 42 51:27 1822:1606
5 Indykpol AZS Olsztyn 19 41 47:26 1692:1561
6 Cuprum Lubin 20 38 46:30 1749:1606
7 Cerrad Czarni Radom 19 33 40:31 1636:1621
8 LOTOS Trefl Gdańsk 20 33 42:39 1809:1775
9 GKS KATOWICE 20 28 36:40 1659:1701
10 ONICO AZS Politechnika Warszawska 20 23 31:42 1629:1706
11 MKS Będzin 19 22 30:44 1572:1664
12 Effector Kielce 19 15 23:49 1510:1685
13 BBTS Bielsko-Biała 19 15 20:49 1378:1633
14 Łuczniczka Bydgoszcz 19 14 25:48 1545:1672
15 Espadon Szczecin 19 10 18:49 1406:1556
16 AZS Częstochowa 19 10 20:53 1520:1718

 

W przypadku równej liczby punktów meczowych o wyższym miejscu w tabeli decyduje:

a) liczba wygranych meczów,
b) lepszy (wyższy) stosunek setów zdobytych do straconych,
c) lepszy (wyższy) stosunek małych punktów zdobytych do małych punktów straconych.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga