Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Niedziela pucharowiczów – media o meczu z Lechem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego  spotkania GKS Katowice – Lech Poznań.

lechpoznan.pl – Z obozu rywala: GKS Katowice

[…] W niedzielne popołudnie na obiekcie w Katowicach dojdzie do 47. ligowego meczu pomiędzy obiema drużynami. Bilans tych starć jest dosyć wyrównany, bowiem Niebiesko-Biali wygrali osiemnaście bezpośrednich spotkań, padło trzynaście remisów, a piętnaście razy lepsi okazali się nasi rywale z Katowic. Liczba bramek również jest minimalnie po naszej stronie – lechici w historii ligowych potyczek obu ekip strzelili 58 goli, tracąc ich przy tym 55.

[…] Patrząc na ekstraklasową tabelę to widać, że od początku sezonu katowiczanie lepiej radzą w spotkaniach domowych, bowiem z delegacji przywieźli zaledwie jedno „oczko” i legitymują się bilansem jednego remisu oraz czterech porażek. Z kolei przed własną publicznością odnieśli zwycięstwa z Radomiakiem (3:2) oraz Arką Gdynia (4:1), a także podzielili się punktami z Zagłębiem Lubin (2:2). Teraz zagrają z Kolejorzem, czyli drużyną, która – licząc wszystkie rozgrywki – nie przegrała jeszcze wyjazdowego starcia.

kkslech.com – Zapowiedź: GKS – Lech

[…] Lech Poznań kończy obecnie maraton gier co 3-4 dni i na sam jego koniec ma jeszcze coś do zrobienia. Ligowy wrzesień dla Mistrzów Polski był słaby, udało się odnieść tylko jedno zwycięstwo, zdobyć 5 oczek, sytuację poprawił ostatni triumf w Lidze Konferencji nad Rapidem Wiedeń 4:1, ale europejskie puchary to coś zupełnie innego niż Ekstraklasa. W polskiej lidze wciąż jest co zrobić i przede wszystkim kogo gonić, już dziś wiadomo, że drugiej jesiennej przerwy na kadrę Mistrzowie Polski nie spędzą nawet na podium, a jutro jedynie zwycięstwo zadowoli wszystkich kibiców Kolejorza, którzy wciąż czekają aż ta drużyna wreszcie się rozkręci. Wliczając mecze Ekstraklasy i Pucharu Polski zespół Lecha w ostatnich 8 meczach z GKS-em (6 ligowych) nie przegrał i wygrał aż 7 razy, w tych spotkaniach poznaniacy strzelili katowiczanom aż 18 goli. Lech ostatni raz uległ GKS-owi dnia 27 września 2003 roku, gdy przegrał w Poznaniu 1:2, a w Katowicach 22 marca 2003 (0:1), lecz są to tylko statystyki, które da się kontynuować jedynie występami na boisku. Dla Lecha Poznań niedzielny pojedynek z GKS-em jest ważny, dla GieKSy tak samo. Ekipa z Katowic w tym sezonie zawodzi, znajduje się już pod kreską, a na ligowe oraz domowe zwycięstwo czeka od 29 sierpnia. Niemniej faworytem do zdobycia pełnej puli są niebiesko-biali i to nas spoczywa jutro większa presja.

Trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen nie będzie mógł jutro skorzystać z usług kontuzjowanego Patrika Walemarka, Daniela Hakansa oraz Aliego Gholizadeha, a także Radosława Murawskiego, który nadal nie jest w pełni sił i zawieszonego za czerwoną kartkę Luisa Palmy. Skład Mistrza Polski na jutrzejsze spotkanie jest uzależniony od m.in. zmęczenia piłkarzy czy od mikro-urazów, które mogły wystąpić po czwartkowym boju z Rapidem Wiedeń. Z kolei w ekipie GKS-u Katowice szkolonej przez Rafała Góraka nieobecni są kontuzjowani Aleksander Paluszek i Mateusz Marzec. Lech i Jagiellonia to jedyne kluby, które w tym sezonie ligowym jeszcze na wyjeździe nie przegrały, Kolejorz ma ligową serię 7 kolejnych wyjazdów bez porażki. Poznaniacy ostatni raz przegrali ekstraklasowy mecz na wyjeździe dnia 29 marca (1:3 ze Śląskiem we Wrocławiu). W zeszłych rozgrywkach ligowych wyprawy Lecha na Górny Śląsk nie były udane, poznaniacy z wypraw do Zabrza, Gliwic i Katowic przywieźli tylko 2 oczka. W Katowicach gościliśmy 18 maja, gdy w przedostatniej kolejce przegrywając 0:1 oraz 1:2 udało się zremisować 2:2 i utrzymać fotel lidera.

ekstraklasa.org – Niedziela pucharowiczów – 11. kolejka 2025/2026 (niedziela)

Dziś w akcji zobaczymy wszystkie drużyny, które w czwartek wystąpiły w Lidze Konferencji UEFA. Jagiellonia i Raków rozegrają swoje mecze u siebie, zaś Lecha i Legię czekają wyjazdowe starcia.

[…] GKS KATOWICE – LECH POZNAŃ

SYTUACJA: Gospodarze znajdują się w strefie spadkowej, a goście tracą obecnie 3 punkty do podium. W poprzedniej kolejce oba zespoły podzieliły się punktami – GKS z Wisłą Płock (1:1), zaś Lech z Jagiellonią Białystok (2:2).

HISTORYCZNIE: W Katowicach bilans jest po stronie miejscowych: 23 mecze – 9 zwycięstw GKS, 7 remisów, 7 wygranych Lecha.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: Arkadiusz Jędrych kontynuuje najdłuższą serię występów w Ekstraklasie od 1. do 90. minuty z piłkarzy z pola (44 mecze). To ważne ogniwo drużyny. Ten zawodnik wyróżnia się również największą liczbą podań na własnej połowie (398).

POD LUPĄ – GOŚCIE: Antoni Kozubal dobrze zna swoich niedzielnych rywali – w sezonach 2022/23 i 2023/24 był wypożyczony do GKS Katowice (I liga) z Lecha Poznań. W sezonach 2019/20 i 2020/21 katowiczan reprezentował także Bartosz Mrozek.

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 27,5%; Lech Poznań – 48,5%

CZY WIESZ, ŻE: W 13 ostatnich meczach między nimi padł jeden remis.

15 z 17 ostatnich goli GKS Katowice strzelili Polacy

W 9 ostatnich meczach GKS Katowice padło 31 goli (śr. 3,44/mecz)

Bartosz Nowak – najwięcej strzałów celnych (16) i strzałów celnych zza pola karnego (10)

Bartosz Nowak – najwięcej dośrodkowań (98), wykonanych rzutów rożnych (65) i celnych dośrodkowań (23; też: Bartosz Wolski i Dawid Błanik)

Lech Poznań ma 7 meczów z rzędu bez porażki na wyjeździe

Taofeek Ismaheel – najwięcej kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika (47)

Mikael Ishak – 7 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w swoich 8 ostatnich meczach w Ekstraklasie

4 zwycięstwa Lecha Poznań w 5 ostatnich meczach z GKS Katowice

Bez porażki gospodarzy w 3 ostatnich meczach między nimi (wcześniej: 3 porażki z rzędu gospodarzy)

1 remis w 13 ostatnich meczach między nimi.

wkatowicach.eu – Mecz GieKSy z mistrzem Polski na Arenie Katowice już 5 października

[…] Przed piłkarzami katowickiej GieKSy kolejne niełatwe wyzwanie w PKO BP Ekstraklasie. W najbliższą niedzielę, 5 października na Arenie Katowice odbędzie się mecz 11. kolejki: GKS Katowice – Lech Poznań.

Kolejorz to aktualny mistrz Polski. W obecnym sezonie piłkarze z Poznania czterokrotnie zwyciężali, dwa razy przegrali i dwukrotnie podzielili się punktami ze swoimi rywalami. Ostatnie bezpośrednie starcie pomiędzy GKS-em a Lechem zakończyło się remisem 2-2. Było to ostatnie domowe spotkanie GieKSy w sezonie 2024/25 PKO BP Ekstraklasy, rozegrane 18 maja.

Podopieczni trenera Góraka mają za sobą dwa mecze z Wisłą Płock – domowy w ramach Pucharu Polski, wygrany 4-2 oraz wyjazdowy, w ramach Ekstraklasy, zakończony remisem 1-1. Po 10 kolejkach obecnego sezonu GieKSa ma na swoim koncie 8 punktów. Gorszy bilans mają obecnie jedynie Piast Gliwice i Lechia Gdańsk. W lidze katowiczanie sześciokrotnie musieli uznać wyższość rywali, dwa razy wygrywali i dwukrotnie remisowali.

gol24.pl – GKS Katowice – Lech Poznań

Mecz GKS Katowice – Lech Poznań to trzeci z niedzielnych meczów 11. kolejki PKO Ekstraklasy. GKS Katowice w ostatniej kolejce zremisował 1:1 ze świetnie spisującą się tej jesieni Wisłą Płock. Drużyna z Katowic chce na własnym obiekcie pokonać mistrzów Polski i wydostać się ze strefy spadkowej. Lech za to, w czwartek rozgromił Rapid Wiedeń 4:1 w Lidze Konferencji i chce pójść za ciosem i zbliżyć się do ścisłej czołówki tabeli dobra wieść dla kibiców, bo ten mecz, będzie można obejrzeć za darmo.

GKS Katowice po dwóch ligowych porażkach zanotował progres. Najpierw odprawił Wisłę Płock z Pucharu Polski, a następnie zremisował z nią w 10. kolejce. Katowiczanie chcą wygrać z Lechem, aby wydostać się ze strefy spadkowej. W poprzednim starciu obu drużyn to GkS dwukrotnie prowadził, a mecz zakończył się remisem 2:2. GieKSa na własnym obiekcie potrafi strzelać gole, bo w każdym z ostatnich pięciu domowych meczów tej druzyny w lidze i pucharze padły co najmniej trzy gole.

Lech Poznań z kolei ma świetne samopoczucie po czwartkowym rozgromieniu Rapidu Wiedeń w Lidze Konferencji. Kolejorz wygrał aż 4:1. Wygrana w lidze pozwoli na awans z ósmej pozycji w lidze, do ścisłej czołówki tabeli. Problemem Lecha są kontuzje oraz zawieszenie za czerwoną kartkę Luisa Palmy. Honduranin zagrał świetny mecz z Rapidem, ale nie może jeszcze zagrać, za to, co zrobił w meczu z Rakowem Częstochowa. Nie zagrają też Hakans, Walemark i Murawski. Cała trójka wróci na murawę, dopiero w 2026 roku. Nie zagra też Ali Gholizadeh.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga