Dołącz do nas

Klub Piłka nożna

Moskal i Bahr żegnają się z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kazimierz Moskal i Andrzej Bahr nie są już trenerami GKS Katowice. Dziękujemy za włożoną pracę i życzymy powodzenia w dalszej karierze. Do momentu zatrudnienia nowego szkoleniowca drużynę prowadzić będą Tomasz Owczarek i Janusz Jojko.

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    Kamel

    27 października 2014 at 11:50

    do momyntu zatrudniynio nowygo trenera…. ? sekunda,no co nom to? ci co som juz majom chyba komplet papieruw coby robic oficjalnie za trenera,+ Jojko z przyczyn objektywnch mo autorytet.dojcie chopom szansa.ewyntualnie dobry trener es Dariusz Wolny.a fussballerom (95 %) do konca sezonu zredukowoc kontrakty do minimum (1200 netto?),to es ino 2 liga,jak zacznom fuczec to niech znodnom normolno robota,reszta kasy:bydom punkty,bydzie platz w tabeli,bydom pramie.

  2. Avatar photo

    piotrek

    27 października 2014 at 11:57

    nie wiem czy ta decyzja jest do konca słuszna my poprostu nie mamy kim na boisku straszyc a obrona szkoda gadac tu i sir alex ferguson by nie pomógł

  3. Avatar photo

    kibic

    27 października 2014 at 12:14

    Nareszcie,ale nowy trener musi zjawic sie w klunie najlepiej dzis

  4. Avatar photo

    jobin

    27 października 2014 at 12:28

    wreszczie Moskal nie dawoł szansy młodym a jak już dawoł to pora minut momy zdolno młodzież dawać im grać wiyncyj pozdro

  5. Avatar photo

    Anty GRZYB

    27 października 2014 at 12:32

    Dzieki za proby Panie trenerze ale z tych pilkarzy Pan juz wiecej nie wycisnie. Z pubktu patrzenia kibica oni tylko maja wysoki stosunek bycia przy pilce bo nauczyl ich Pan klepania z tyly ale nie podawania do przodu co widac w kazdym meczu ze jak nawet dostanie pilke ktorys na srodku i nie ma przy nim przeciwnika to na 99% on i tak poda do tylu. To umieja perfekcyjnie. Teraz inne spojrzenie jest potrzebne takie z bastawieniem na atak. A moze rzeczywiscie nie szukac innego tylko dac szance timowi Jojki? Dla Pana powodzenia i zdolniejszych podopiecznych

  6. Avatar photo

    ursus

    27 października 2014 at 12:48

    Dziękuję sztabowi, powodzenia w dalszej zawodowej drodze.
    Szkoda, że tak wyszło, ale taka jest piłka, że każda koncepcja kiedyś się wyczerpie. Nasze drogi musiały się tu rozejść.

  7. Avatar photo

    Doni

    27 października 2014 at 13:32

    Wdowczyk na trenera!

  8. Avatar photo

    lopez

    27 października 2014 at 14:59

    Szkoda..Dzięki za wszystko. Powodzenia panie Moskal!

  9. Avatar photo

    lopez

    27 października 2014 at 15:05

    Bodziocha „znawcę” też wydupili. To akurat dobry ruch…

  10. Avatar photo

    michał1964

    27 października 2014 at 15:58

    Raczej Bodziocha „zanfcę” 🙂

  11. Avatar photo

    FCD

    27 października 2014 at 17:38

    Kazek dzięki za wszystko !!!
    To już wiedziałem po meczu, że tak będzie.

    Cóż, nie wypada nic innego nam życzyć jak utrzymania bezpiecznego. Choć z tymi 11-oma wodogłowiami, to raczej mamy spadek pewny. I w sumie dobrze- na nic więcej ten klub nie zasługuje.

  12. Avatar photo

    fan

    27 października 2014 at 18:33

    Nie moga uwierzyc… zas to samo… Teraz przyjdzie nowy trener ktory dogra jesien do konca. Na wiosna po przygotowaniach I kilku transferach znow zagramy dobrze I skonczymy w pierwszej 10tce. A za rok po slabej grze znow zwolnimy trenera I bedzie tak w kolko to samo. Az serce sie kraja ogladajac co stalo sie z nasza kochana Gieksa przez ostatnie lata 🙁 a najgorsze ze nic nie zapowiada ze bedzie lepiej…

    Zwolnilismy wlasnie bardzo dobrego trenera ktory calkiem niedawno z jedna ze wsi (Nieciecza) dwa razy „zrobil awans”. Panie Moskal zycze panu zeby wkoncu znalazl pan klub w ktorym awansu do ekstraklasy beda chcieli wszyscy: Prezes, zawodnicy, sztab, kibice a nawet sprzataczki na stadionie. Powodzenia !

  13. Avatar photo

    ŻG

    27 października 2014 at 20:52

    Co w tym klubie robi jeszcze OWCZAREK? Co robi patałach „torebka” CHOLERZYŃSKI?

  14. Avatar photo

    johann

    27 października 2014 at 21:13

    Cygan miał do wyboru: albo skuteczna kampania wyborcza albo przyjaźń z Kazikiem. Parcie na miejskie koryto wygrało.

  15. Avatar photo

    FCD

    28 października 2014 at 19:04

    Życzę sobie jak i wszystkim kibicom GKS-u, żeby wygrał Andrzej Sośnierz te wybory. Skończy się te kolesiostwo w końcu i wyłudzanie państwowej kasy za nic w zamian.

  16. Avatar photo

    tyta

    29 października 2014 at 09:30

    … ktoś ich zwolnił czy sami odchodzą ?

  17. Avatar photo

    hrab

    29 października 2014 at 09:38

    Ktoś podmienił wypowiedzenia !!!! Moskal i Bahr zostają w GieKSie a „Cygan żegna się z GieKSą” 🙂

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga