Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: GieKSa liczy na kolejne zwycięstwo

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Korona Kielce.

 

dziennikzachodni.pl – Misja Korona na Arenie Katowice!

Przed piłkarzami GKS-u kolejny mecz PKO BP Ekstraklasy na Arenie Katowice. W sobotę 25 października o godz. 20:15 drużyna trenera Rafała Góraka zmierzy się z Koroną Kielce. Kibice GieKSy mobilizują się na to spotkanie hasłem „MISJA KORONA”. Bilety na mecz ma już ponad 11500 kibiców. Warto się spieszyć z ich zakupem.

Spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie. Korona to jedna z rewelacji sezonu, a GieKSa rozegrała ostatnio wspaniały mecz w Lublinie i pokonała Motor aż 5:2. – Spodziewamy się trudnego rywala, który przyjedzie z chęcią zdobycia punktów, ale jesteśmy na to przygotowani i postaramy się naszą grą spowodować, by punkty zostały w Katowicach – zapowiada trener Górak. – Nasza gra z tygodnia na tydzień wyglądała coraz lepiej. Chcemy to kontynuować i zwycięstwo w sobotę na pewno w tym by pomogło – dodaje obrońca Lukas Klemenz.

Warto zwrócić uwagę, że sobotniemu meczowi towarzyszyć będzie akcja charytatywna. GKS Katowic wraz z zondacrypto oraz Fundacją Oko w Oko z Rakiem zapraszają na wyjątkową, różową edycję akcji „Kilometry na Pomoc”, której celem jest zebranie środków na organizację wydarzenia ratującego zdrowie i życie kobiet i mężczyzn. W godzinach 15:00 – 20:15, w specjalnie przygotowanej strefie zondacrypto przy Arenie Katowice, ustawione zostaną rowery stacjonarne. Zasady są proste – każdy przejechany kilometr to 10 ZND (tokenów zondacrypto), które zostaną przekazane na organizację Różowego Weekendu z Fundacją Oko w Oko z Rakiem. Zebrane środki mają umożliwić przeprowadzenie przynajmniej 100 bezpłatnych badań USG, konsultacji ze specjalistami oraz warsztatów profilaktyki onkologicznej.

Hasło Misja Korona to coś więcej niż zapowiedź meczu – to symbol wspólnego celu całej społeczności GieKSy. Pod tym hasłem kryje się mobilizacja, frekwencja i wsparcie – zarówno na trybunach, jak i poza nimi. Chcemy, by każdy kibic poczuł, że jest częścią tej misji. Misja Korona to wezwanie do działania – do pełnych trybun, głośnego dopingu i jedności, która zawsze była znakiem rozpoznawczym GieKSy. Mówi Rafał Bura, Dyrektor Marketingu i Promocji GKS Katowice. Mecz z Koroną Kielce to kolejny dobry moment, aby przypomnieć o profilaktycznym badaniu i dbaniu o zdrowie. Warto wspomnieć, że Klub w ostatnim czasie był bardzo aktywny na tym polu. Październik to dla nas wyjątkowy miesiąc – w ramach akcji Różowy Październik GKS Katowice angażuje się w szereg inicjatyw charytatywnych i społecznych. Mieliśmy już m.in. symboliczne różowe koszulki piłkarek, licytacje, konkursy oraz aktywacje z naszymi sponsorami. A to jeszcze nie koniec – chcemy, by nasze działania miały realny wpływ i przypominały, że sport i siła GieKSy to także odpowiedzialność, solidarność i wrażliwość – dodaje Rafał Bura.

 

echodnia.pl – Korona Kielce zagra z GKS Katowice w PKO BP Ekstraklasie. Żółto-czerwoni chcą pokazać sportową złość

Korona Kielce podejdzie do meczu z GKS Katowice bez kilku zawodników. Z urazem zmaga się Wiktor Długosz, którego niedawno można było zaobserwować na treningu z zespołem. Do pełnej dyspozycji ma być jednak dopiero po przerwie reprezentacyjnej. W sobotnim spotkaniu zabraknie także Marcina Cebuli oraz Kacpra Minuczyca, ale do dyspozycji trenera mają być Dawid Błanik oraz Wiktor Popow.

Na mecz z GKS do Katowic wybrać się ma aż 1500 kibiców Korony, co jest rekordem jeśli chodzi o wyjazdowe spotkania kieleckiego klubu. Wsparcie fanów ma być dla trenera i jego podopiecznych bardzo pomocne.

– To robi wrażenie, cieszymy się z tego. Czujemy ich obecność na wyjeździe, są głośni. Szykuje się dobre widowisko – powiedział na konferencji prasowej Jacek Zieliński.

– Mam nadzieję na wielki mecz na boisku. Wiem, że na trybunach będzie komplet, do tego dużo kibiców naszych. Mam nadzieję, że zrobimy dobre widowisko – dodał piłkarz Korony, Konrad Matuszewski.

GKS Katowice w tym sezonie w 12 rozegranych spotkaniach zdobył 11 punktów, co pozwala mu na zajmowanie 14. miejsca w tabeli z przewagą dwóch oczek nad otwierającą strefę spadkową Lechią Gdańsk. W ostatniej serii spotkań śląska drużyna wygrała 5:2 po emocjonującym pojedynku Motor Lublin.

– Ten mecz na każdym zrobił wrażenie, bo takie spektakularne zwycięstwa nie zdarzają się co tydzień. Ich ofensywa: Zrelak, Szkurin, Nowak – to robi wrażenie – powiedział trener Jacek Zieliński.

Korona Kielce natomiast w tabeli jest na piątym miejscu w tabeli i ma na koncie 19 punktów. W ostatnich dwóch meczach jednak nie zdobyła kompletu punktów – z Jagiellonią Białystok przegrała 1:3, a z Górnikiem Zabrze zremisowała 1:1. Zespół zaboleć mógł zwłaszcza ten drugi rezultat – rywale wynik ustalili w doliczonym czasie gry do drugiej połowy.

– Jedziemy po to, by powalczyć o pełną pulę w kontekście straty punktów z Górnikiem. Po tym meczu jest sportowa złość i chcemy ją pokazać w Katowicach – powiedział także trener Zieliński.

 

cksport.pl – Wykorzystać problemy defensywne rywali. Korona rusza do Katowic

W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z GKS-em Katowice. „Żółto-czerwonych” czeka rywalizacja z drużyną, która straciła już 24 gole.

Korona Kielce po dwunastu kolejkach sezonu zajmuje 5. miejsce w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 19 punktów (5 zwycięstw, 4 remisy i 3 porażki). Ekipa Jacka Zielińskiego w ostatnich dwóch konfrontacjach nie zaznała smaku zwycięstwa, ponieważ uległa Jagiellonii Białystok 1:3 i zremisowała 1:1 z Górnikiem Zabrze. Z kolei jej najbliższy rywal GKS Katowice zajmuje 14. miejsce w rozgrywkach, mając na koncie jedenaście „oczek”, zdobytych dzięki trzem zwycięstwom, dwóm remisom i siedmiu porażkom. Jednak w ostatniej serii gier zespół Rafała Góraka pokonał Motor Lublin aż 5:2.

– Na każdym ten wynik zrobił wrażenie. Taki rezultat, szczególnie na wyjeździe, nie zdarza się na co dzień. To spotkanie układało się dosyć dziwnie – GKS prowadził 2:0, by następnie pozwolić Motorowi wyrównać. Potem czerwona kartka za drugą żółtą (dla Jakuba Łabojki – przyp. red.) zatrzymała ich rywali. Trzeba jednak przyznać, że GKS w tym meczu był bardzo mocny i rozpędzony. Ich ofensywa – Adam Zrelak, Ilya Shkurin, który wszedł z ławki i zdobył dublet, a do tego jeszcze Bartosz Nowak – robi naprawdę duże wrażenie – przyznał przed potyczką Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.

– Doceniam ten zespół. Praca, którą od dłuższego czasu wykonuje tam Rafał Górak, zasługuje na uznanie. GKS gra dobrą piłkę, abstrahując od tego, ile ma punktów, bo ich dorobek nie do końca oddaje poziom gry. W tym sezonie mają za sobą wiele bardzo dobrych spotkań, a porażki w końcówkach – w Warszawie czy w Łodzi – pokazują, że to naprawdę solidna drużyna. Są bardzo mocni w ofensywie. My natomiast będziemy szukać ich słabszych punktów. Jedziemy tam, żeby powalczyć o pełną pulę, zwłaszcza w kontekście ostatniego remisu z Górnikiem – dodał.

Kilka dni przed potyczką zakończyły się zapisy na wyjazd do Katowic kibiców Korony Kielce. Organizatorzy poinformowali, że cała pula miejsc została wyczerpana. W sobotę na Górny Śląsk pojedzie 1 500 fanów „żółto-czerwonych”, co oznacza rekord frekwencji wyjazdowej w historii klubu. Pozostali fani będą mogli wspólnie obejrzeć to spotkanie w kinie Helios w Galerii Echo. – Mam nadzieję, że będzie to wielki mecz na boisku, bo na trybunach na pewno. Widziałem, że ma być ponadto komplet na Nowej Bukowej, także mam nadzieję, że sprostamy oczekiwaniom. Lepiej gra się przy pełnych trybunach, w dodatku z taką grupą naszych fanów. Miejmy nadzieje, że będziemy czuć to wsparcie i zapewnimy kibicom dobrą rozrywkę – zaznaczył Konrad Matuszewski, obrońca kieleckiej ekipy.

Ekstraklasowa historia starć między tymi drużynami liczy sobie tylko dwa ligowe spotkania i w obu to Korona odniosła zwycięstwa. Zarówno w domowym jak i wyjazdowym meczu kielczanie pokonali rywala 2:1.

 

korona-kielce.pl – Chcemy być sobą

W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Katowice. Żółto-Czerwoni po pozostawiającym ogromny niedosyt remisie na własnym terenie z Górnikiem Zabrze chcą zainkasować w tym spotkaniu komplet punktów i odnieść tym samym drugie w tym sezonie zwycięstwo w roli gości. Pora na pokazanie siły nie tylko u siebie, ale także w delegacji!

Wypadki chodzą po ludziach. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy w ten sposób można nazwać wypuszczenie wygranej z rąk po golu straconym w 94. minucie, ale niewątpliwie to, co stało się w meczu z Górnikiem Zabrze, było swego rodzaju „wypadkiem”. Trzy punkty w pojedynku z ówczesnym liderem smakowałyby wybornie. Niestety koniec końców nie było nam dane ich zakosztować.

Mamy czego żałować, bo rozegraliśmy naprawdę dobre zawody i pokazaliśmy, że stać nas na narzucenie własnych warunków przeciwnikowi z najwyższej półki. Z drugiej jednak strony – nie możemy tego wciąż rozpamiętywać. Jak głosi stare piłkarskie porzekadło – jeśli nie możesz wygrać, to przynajmniej zremisuj. Tak też uczyniliśmy. I nie mamy się czego wstydzić. Dokładnie z takim nastawianiem udajemy się więc do Katowic, żeby stanąć w szranki z tamtejszym GKS-em.

Aktualnie GieKSa zajmuje 14. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy z 11 punktami na koncie. Nad strefą spadkową ma tylko jedno „oczko” przewagi, w związku z tym kompletnej zdobyczy w starciu z naszą Drużyną potrzebuje niczym tlenu. Podopieczni Rafała Góraka zapewne będą chcieli pójść za ciosem po efektownym wyjazdowym triumfie z Motorem Lublin (5:2) w poprzedniej serii gier i wygrać pierwsze ligowe spotkanie u siebie od 29 sierpnia.

Dla kontrastu Koroniarze ostatnie i zarazem jedyne w bieżącej kampanii zwycięstwo w delegacji odnieśli dzień później – 30 sierpnia w konfrontacji z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza (3:1). Najwyższy czas zmienić coś w tym zakresie, a sportową złość, o której na przedmeczowej konferencji prasowej mówił Trener Jacek Zieliński, przekuć w sukces na murawie Areny Katowice.

– Przeanalizowaliśmy mecz z Górnikiem. Wyjaśniliśmy sobie specyficzne warunki, w jakich straciliśmy bramkę. Nie ma co tego rozpamiętywać. Nie udało się – taka jest piłka. Raz daje, raz zabiera. Nam akurat w tym momencie zabrała. Nikt już nie będzie do tego wracał, natomiast sportowa złość w nas jest i chcemy to udokumentować na boisku w Katowicach – powiedział 64-letni Szkoleniowiec.

W realizacji tego zadania z trybun stadionu przy Nowej Bukowej Scyzorów będzie wspierać rekordowa grupa 1500 kieleckich Sympatyków. Ich wielka mobilizacja zaowocowała organizacją najliczniejszego kibicowskiego wyjazdu w historii ligowych występów naszego Klubu. Można zatem śmiało zakładać, że doping – zarówno ze strony gospodarzy, jak i gości – będzie pierwszorzędny.

Co ciekawe, w ubiegłym sezonie w obu potyczkach z GKS-em na poziomie Ekstraklasy Złocisto-Krwiści wygrali 2:1 i w obu tych meczach do siatki trafiał Dawid Błanik. Powtórka takiego scenariusza? Nie mamy absolutnie nic przeciwko.

Ale żeby tak się stało, musimy być sobą. Sobą, czyli najlepszą wersją Korony Kielce, którą już wielokrotnie na przestrzeni ostatnich miesięcy podziwialiśmy na EXBUD Arenie. Sęk w tym, żeby przenieść to również na grunt wyjazdowy. Niech wszyscy wiedzą, że nie ma z nami żartów. Nie tylko w naszej Twierdzy, ale i w delegacji.

 

ekstraklasa.org – Z północy na południe – 13. kolejka 2025/2026 (sobota)

Sobotę z PKO Bank Polski Ekstraklasą zaczniemy w Gdyni, następnie przeniesiemy się do Szczecina, a na sam koniec dnia czeka nas mecz w Katowicach. Poza Cracovią i Koroną wszystkie zespoły znajdują się w dolnej części ligowej tabeli.

[…] GKS KATOWICE – KORONA KIELCE

SYTUACJA: Jedni są o krok od strefy spadkowej, drudzy od miejsc gwarantujących udział w europejskich pucharach. Na tę chwilę GKS i Koronę dzieli w tabeli 8 punktów.

HISTORYCZNIE: 2 mecze między nimi w najwyższej lidze – 2 zwycięstwa Korony. GKS czeka na swoje pierwsze punkty w starciu z kieleckim klubem.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: Rafał Strączek nie dał się jeszcze pokonać w drugich połowach w tym sezonie. GKS tylko 37,5% goli stracił w drugich odsłonach (najmniej procentowo).

POD LUPĄ – GOŚCIE: Dawid Błanik zdobywał bramki w obu meczach z GKS w Ekstraklasie. Czy zaliczy „hat-tricka”?

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 35,4%; Korona Kielce – 38,5%

CZY WIESZ, ŻE: Obie drużyny dokładnie połowę swoich goli strzeliły po stałych fragmentach gry (8 z 16).

GKS Katowice: jeśli wygrywa w tym sezonie to strzela minimum 3 gole (razem: 12 goli w 4 zwycięskich meczach = 4/mecz); też – 47 goli strzelonych w 17 zwycięskich meczach od początku sezonu 2024/25 (2,76/mecz)

GKS Katowice W każdym meczu, w którym u siebie zdobywał punkty w tym sezonie strzelał minimum 2 gole (2:2, 4:1 i 3:2); też – w każdym z 7 ostatnich meczów, w których zdobywał punkty u siebie, strzelał minimum 2 gole (ostatni raz mniej – 09.03.2025, 1:0 z Zagłębiem)

Piłkarze GKS Katowice oddali najwięcej celnych strzałów głową (15)

GKS Katowice: Najwięcej podań w pole karne rywali (440; w tym indywidualnie Bartosz Nowak ma najwięcej podań w pole karne w lidze – 129)

GKS Katowice: Najwyższa celność strzałów zza pola karnego (37,3%)

Bartosz Nowak i Alan Czerwiński asystowali przy 7 z 16 goli GKS Katowice w tym sezonie (4+3)

Bartosz Nowak (GKS Katowice) – najwięcej wykonywanych rzutów rożnych (72) i udanych wprowadzeń piłki z rzutu rożnego w pole karne rywali (20)

Ilja Szkurin – 9 strzałów i 22 kontakty z piłką w polu karnym w 249 min. Gry w GKS Katowice (śr. 3,25 strzału/90 min. Gry i 7,95 kontaktu z piłką w polu karnym/90 min. Gry)

Rafał Strączek (GKS Katowice) – bez gola straconego w II połowach w tym sezonie (bronił w 3 meczach)

Korona Kielce: najwięcej remisów w 2025 roku (10), w tym wyjazdowych (8)

Korona Kielce: 1 gol stracony w 5 ostatnich meczach w I połowach (wyniki do przerwy w 5 ostatnich meczach: 1:0-0:0-1:0-0:1-1:0)

Korona Kielce: Najwięcej oddanych strzałów z pola karnego rywali (128)

Korona Kielce W każdym z 3 ostatnich meczów strzelała gola po stałym fragmencie gry (2x rzut rożny, 1x rzut karny)

Korona Kielce: 9,6% podań tej drużyny było skierowanych w pole karne (najwięcej procentowo)

Korona Kielce: Najwięcej celnych wprowadzeń piłki w pole karne po rzutach rożnych (23)

Korona Kielce: najmniej goli straconych po stałych fragmentach gry (2)

Korona Kielce: Najwyższa skuteczność obronionych strzałów z pola karnego (78,4%) i Najwyższa skuteczność obronionych strzałów ogółem (81,7%)

Bartosz Nowak (GKS Katowice) i Dawid Błanik (Korona Kielce) mają najwięcej podań kluczowych po stałych fragmentach gry (po 17)

W obu meczach między nimi w Ekstraklasie Korona Kielce wygrała 2:1 i w obu gole strzelał Dawid Błanik

 

gol24.pl – GieKSa liczy na kolejne zwycięstwo

Mecz GKS Katowice – Korona Kielce w 13. kolejce PKO Ekstraklasy zapowiada się bardzo emocjonująco. Popularna GieKSa po serii bez zwycięstwa, wreszcie się przełamała. Natomiast Złocisto-Krwiści ostatnio złapali zadyszkę. Kto będzie górą w sobotni wieczór?

GKS Katowice po serii meczów bez wygranej, przed tygodniem sięgną po efektowne zwycięstwo, na wyjeździe z Motorem Lublin 5:2. Podopieczni Rafała Góraka z pewnością mocno podnieśli swoje morale i teraz będą chcieli zatrzymać Koronę Kielce, która ostatnio złapała zadyszkę.

Złocisto-Krwiści to jedna z rewelacji pierwszej części sezonu PKO Ekstraklasy. Jednak 2 ostatnie spotkania to zaledwie 1 zdobyty punkt przez podopiecznych Jacka Zielińskiego. Słabsza dyspozycja sprawiła, że kielczanie wypadli poza pierwszą czwórkę ligowej tabeli.

Ostatnie bezpośrednie mecze:

Korona – GKS 2:1 (05.05.2025r. – Ekstraklasa)

GKS – Korona 1:2 (04.11.2024r. – Ekstraklasa)

Korona – GKS 1:2 (14.05.2022r. – 1. liga)

GKS – Korona 1:0 (06.11.2021r. – 1. liga)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga