Piłka nożna Prasówka
Kto okaże się lepszy w piątkowym hicie?
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Radomiak Radom.
ekstraklasa.org – Powiew świeżej krwi
Każdy z czterech uczestników piątkowych meczów po raz ostatni awansował do PKO Bank Polski Ekstraklasy w ciągu pięciu ostatnich sezonów. Najpierw zagra dwóch beniaminków – Arka Gdynia i Wisła Płock. Potem dojdzie zaś do rywalizacji GKS Katowice (awans w 2024 roku) i Radomiaka Radom (awans w 2021 roku).
[…] GKS KATOWICE – RADOMIAK RADOM
SYTUACJA: Dokładnie dwa razy mniej punktów jak dotąd zdobył GKS Katowice w porównaniu z Radomiakiem Radom (4-8). Przez to gospodarze dzisiejszego spotkania znajdują się na pierwszym miejscu w strefie spadkowej. Zieloni natomiast plasują się na piątej pozycji. Obie jednak w swoich pięciu poprzednich potyczkach zanotowały zaledwie po jednej wygranej. Żadnej z nich nie udało się też dotychczas zachować czystego konta w bieżących rozgrywkach.
HISTORYCZNIE: Tylko cztery mecze zawiera bilans ich rywalizacji w najwyższej lidze. Raz wygrał GKS Katowice, raz padł remis, dwa starcia padły łupem Radomiaka Radom. We wszystkich tych spotkaniach gospodarze zdobywali przynajmniej jedną bramkę.
POD LUPĄ – GOSPODARZE: Bartosz Nowak to prawdziwy reżyser gry GKS Katowice. Miał on udział przy 57,1% goli tej drużyny (4 z 7). To on przewodzi w rankingu uwzględniającym największą liczbę celnych strzałów zza pola karnego (5), czy strzałów bezpośrednio z rzutów wolnych (3, tyle samo: Iban Salvador i Bartłomiej Wdowik). W kwestii kreowania gry nadaje zaś ton w liczbie podań w pole karne rywali (69), czy dośrodkowań (58).
POD LUPĄ – GOŚCIE: Lider ofensywy Radomiaka Radom też rekrutuje się z grona rodzimych zawodników. Jest nim wszak Jan Grzesik. Wraz z Łukaszem Sekulskim z Wisły Płock ma najwięcej goli strzelonych z Polaków (po 4). Wystarczyło mu do tego pięć celnych strzałów. W sumie też zanotował pięć punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w sześciu kolejkach tych rozgrywek.
PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 45%; Radomiak Radom – 28%
CZY WIESZ, ŻE: Marcin Wasielewski (GKS Katowice) ma najwięcej sprintów w tym sezonie (130)
GKS Katowice: 24 punkty w 12 ostatnich meczach w roli gospodarza (śr. 2/mecz; 7 zwycięstw, 3 remisy, 2 porażki)
W każdym z 5 ostatnich meczów GKS Katowice padały minimum 3 gole (2:2 – 0:3 – 1:3 – 4:1 – 0:3); też – w każdym z 4 ostatnich meczów tej drużyny zwycięzca strzelał minimum 3 gole
GKS Katowice: najwięcej strzałów w obramowanie bramki (4; też: Cracovia i Bruk-Bet Termalica Nieciecza)
GKS Katowice: wykonywał najwięcej rzutów rożnych (42 – wszystkie Bartosz Nowak)
Bartosz Nowak (GKS Katowice) – najwięcej wykonanych podań w pole karne (69)
Arkadiusz Jędrych (GKS Katowice) – najdłuższa seria występów w Ekstraklasie od 1. do 90. minuty z piłkarzy z pola (40 meczów)
Radomiak Radom: w 7 z 8 jego ostatnich meczów w Ekstraklasie obie drużyny strzelały gole (2:2 – 2:3 – 5:1 – 1:1 – 3:1 – 0:3 – 1:2 – 1:1)
Radomiak Radom: Najwięcej goli poprzedzonych asystą (10 z 11 goli strzelonych przez tę drużynę)
Jan Grzesik – 4 gole strzelone w tym sezonie z 5 celnych strzałów (najwięcej goli strzelonych z Polaków, tyle samo: Łukasz Sekulski)
Maurides (Radomiak Radom) – najwięcej goli strzelonych głową (2; też: Marian Huja)
Radomiak Radom: najwięcej przeprowadzonych zmian (30 na 30 możliwych; też: Arka Gdynia)
Radomiak Radom: Najczęściej łapany na spalonym (12; też: Jagiellonia Białystok i Korona Kielce)
Radomiak Radom ma najwięcej goli strzelonych z pola karnego w tym sezonie (10, tyle samo: Cracovia i Lechia Gdańsk)
Dawid Kudła (GKS Katowice) i Filip Majchrowicz (Radomiak Radom) – najczęściej piąstkowali w tym sezonie spośród bramkarzy (5 i 6 razy)
Gospodarze strzelali gole we wszystkich meczach między nimi w Ekstraklasie (3x 1 gol, 1x 2 gole)
echodnia.eu – Radomiak Radom bez trzech zawodników wyjechał na piątkowy mecz PKO BP Ekstraklasy z GKS Katowice
W piątek o godzinie 20:30 GKS Katowice rozpocznie mecz w ramach 8. kolejki rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Jego rywalem będzie Radomiak Radom. Podopieczni Joao Henriquesa w czwartek wyjechali do stolicy Górnego Śląska.
[…] Niestety w drużynie Radomiaka nie zobaczymy na Arena Katowice trzech piłkarzy. Paulius Golubickas o czym informowaliśmy na zasadzie wypożyczenia przeszedł do mistrza Finlandii KuPS Kuopio.
Z kolei urazy wykluczyły z udziału w tym spotkaniu: Roberto Alvesa, który udał się do Szwajcarii na specjalistyczne badania i Mateusza Cichockiego. Ten w ostatnim pojedynku zadebiutował od pierwszych minut w meczu z Bruk-Betem i większych błędów nie popełnił. Niestety zawodnik odczuwa ból mięśniowy i trener Joao Henriques nie chciał ryzykować ponownie kontuzji. Przypominamy, że Cichocki w poprzednim sezonie w meczu z Zagłębiem Lubin zerwał więzadła krzyżowe.
Na szczęście do składu Radomiaka powraca Capita Capemba. Zawodnik urazu mięśniowego nabawił się w starciu 4. kolejki z Koroną w Kielcach i od tamtego momentu pauzował.
sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice – Radomiak Radom. Kto okaże się lepszy w piątkowym hicie?
Piątkowym hitem Ekstraklasy będzie starcie GKS-u Katowice z Radomiakiem Radom. Gospodarze z dorobkiem 4 punktów zajmują 16. miejsce w lidze, goście z 8 oczkami na koncie są na 4. pozycji w tabeli. Kto wygra nadchodzący mecz? Zapraszam na zapowiedź!
GKS Katowice nie rozpoczął trwającego sezonu Ekstraklasy najlepiej. Po rozegranych sześciu spotkaniach zespół z Katowic ma na koncie zaledwie 4 punkty, co sprawia, że znajduje się w strefie spadkowej, na 16. pozycji. W ostatnim meczu drużyna prowadzona przez Rafała Góraka przegrała z Górnikiem Zabrze w wyjazdowym starciu aż 3:0. Kibice z Katowic po stracie Sebastiana Bergiera i Oskara Repki w nowym sezonie mogą liczyć głównie na Bartosza Nowaka, który zdobył trzy bramki w dotychczasowych spotkaniach.
Radomiak Radom świetnie rozpoczął trwający sezon, zdobywając 7 punktów w trzech pierwszych meczach. Od tego czasu zespół z Radomia zdobył tylko jeden punkt, dzięki remisowi 1:1 w wyjazdowym meczu z Termaliką Bruk-Bet. Świetnie rozgrywki w barwach Radomiaka rozpoczął Jan Grzesik, który zdobył już cztery bramki i zaliczył asystę, grając na prawej obronie. Bardzo dobrze wygląda też Rafał Wolski, który zanotował trzy ostatnie podania do strzelca gola.
tylkoradomiak.pl – Przed meczem z GKS Katowice
W piątek o godz. 20:30 Radomiak zagra na wyjeździe z GKS Katowice. „Zieloni” nie wygrali 6. ostatnich meczów wyjazdowych, a z kompletu punktów poza Radomiem cieszyli się ostatnio 5 miesięcy temu w Kielcach.
– Radomiak zagra z GKS Katowice po raz 8 w historii (3-1-3), z czego po raz 5 w Ekstraklasie (2-1-1).
– Bilans meczów w Katowicach: ogółem (1-0-2) / w ekstraklasie (1-0-1).
– Najwyższe zwycięstwo: ogółem i w ekstraklasie 2:0 (1985, Radom).
– Najwyższa porażka: ogółem 0:4 (1974, Katowice) / w ekstraklasie 0:1 (1984, Katowice).
– Najwyższy remis: ogółem i w ekstraklasie 1:1 (2024, Radom).
– Jeżeli Radomiak wygrywa z GKS Katowice to na przemian strzela 2 i 1 gola.
– Jeżeli Radomiak przegrywa z GKS Katowice to zawsze do 0 (2×0:1, 1×0:4).
– Jeżeli Radomiak pierwszy strzela gola GKS Katowice w ekstraklasie, to zawsze wygrywa, a jeżeli pierwszy traci, to nigdy nie wygrał.
– Radomiak z GKS Katowice w ekstraklasie nigdy nie strzelił więcej niż 2 gole i nie stracił więcej niż 1.
– Radomiak tylko raz GKS Katowice w ekstraklasie nie strzelił i nie stracił gola.
– 3 z 5 goli zdobytych przez Radomiaka z GKS Katowice w ekstraklasie, padło po strzale głową (Sajewicz x2, Rocha x1).
– Tylko w 1 z 18 ostatnich meczów wyjazdowych Radomiak prowadził do przerwy (8 listopada 2024 w Szczecinie) i tylko w 5 z nich strzelił gola w I połowie.
– Radomiak w 8 ostatnich meczach na przemian pierwszy strzela i pierwszy traci gola.
– 8 z 11 goli zdobytych w tym sezonie Radomiak strzelił w II połowie.
– Mecz GKS – Radomiak poprowadzi Tomasz Kwiatkowski z Warszawy. Arbiter ten dotychczas gwizdał „Zielonym” 10 razy (2-5-3), a Radomiak nie wygrał żadnego wyjazdowego meczu prowadzonego przez tego arbitra (na przemian remis – porażka).
rksradomiak.pl – Wyjazd na nową Bukową
[…] Zieloni jadą na Śląsk z zamiarem kontynuowania dobrej serii w starciach z GieKSą. W poprzednim sezonie Radomiak wywiózł z Katowic zwycięstwo 2:1, a w rewanżu w Radomiu padł remis 1:1.
Na boisku warto zwrócić uwagę na ofensywne atuty obu ekip. W szeregach gospodarzy dużą rolę odegrać mogą Bartosz Nowak i Adam Zrelak, którzy w ostatnich tygodniach prezentują solidną formę.
Dla Radomiaka będzie to okazja, by umocnić swoją pozycję w tabeli i powalczyć o kolejne punkty w trudnym, wyjazdowym meczu. Katowiczanie natomiast zrobią wszystko, by wykorzystać atut własnego stadionu i zatrzymać Zielonych, szczególnie, że w minionej kolejce zostali pokonani aż 3:0 przez Górnik Zabrze i zajmują miejsce w strefie spadkowej.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze