Dołącz do nas

Piłka nożna

Kto był najlepszy w zeszłym sezonie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Tuż przed startem kampanii 2026/27 zapraszamy do podsumowania ocen z zeszłego sezonu.

W tym sezonie postanowiliśmy nieco zróżnicować nasze podejście do wyboru najlepszych Waszym zdaniem zawodników sezonu. Wprowadziliśmy trzy kategorie: 💪 Tytan Sezonu (najwyższa suma ocen z najlepszych 90% spotkań), 👑 Kolekcjoner MVP (najwięcej tytułów MVP) i ⭐ Maestro sezonu (najwyższa średnia ocen, występując w co najmniej ¼ meczów). Jak się jednak okazało, nasz plan na zwiększenie miejsc na podium częściowo nie wypalił, ponieważ jeden z graczy zaklepał sobie dwa tytuły.

Przypomnijmy, że oceny przyznawaliście Wy po każdym spotkaniu w skali szkolnej (1-6) zawodnikom występującym przynajmniej pół godziny oraz głosując na swojego MVP spotkania.

Format ocen: Imię i nazwisko (mecze, minuty) – 👑 Nagrody MVP, ⭐ Średnia ocen, 💪 Suma ocen za top 90% spotkań


A w tym roku nagrody Bukowych Sztoli uzyskali…

Tytan Sezonu 💪 i Kolekcjoner MVP 👑 Bartosz Nowak – 👑 11 MVP, 💪 160,7

oraz

Maestro ⭐ Rafał Strączek –  ⭐ śr. 4.51!


Bramkarze:

Maestro ⭐ Rafał Strączek (26 spotkań, 2400 minut – dane Transfermarkt)  – 👑 6 MVP, ⭐ śr. 4.51, 💪 117,3 – Nie jest rzecz jasna bramkarskim odkryciem, ale w tym sezonie na nowo Ekstraklasa zobaczyła jego umiejętności. Szybko wyzbył się swojej “tremy” jaką zauważali kibice przy niektórych interwencjach i stał się liderem zespołu, co poskutkowało zainteresowaniem Mistrza Polski jego osobą. Każdy jego występ był na bardzo wysokim poziomie, co doceniliście w swoich ocenach pomeczowych. Wybronił jedenastki z Widzewem i zażegnał dyskusję o pozycji w bramce, niestety urazy wykluczyły go z gry na kilka miesięcy. Szybkiego powrotu!

Dawid Kudła (13 spotkań, 1200 minut) – 👑 3 MVP, ⭐śr. 3.25, 💪 42,2  – Start sezonu miał mocno w kratkę, choć i cały zespół sprawiał mu naprawdę dużo pracy. Ostatecznie po dołku całej drużyny doznał urazu i na jego miejsce wskoczył Rafał Strączek, co zbiegło się z przemianą gry GieKSy na lepsze. Po powrocie w drugiej części sezonu bronił sporadycznie, jednak na swoim bardzo dobrym poziomie z poprzednich sezonów, za jaki go zapamiętamy. Warto też przypomnieć o obronionym karnym z Rakowem. Dziękujemy za awans i utrzymanie, powodzenia!


Środkowi obrońcy:

Alan Czerwiński (33 mecze, 2665 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.48, 💪 115 – Nadal będziemy utrzymywać, że traci trochę potencjału na rzecz bardzo ofensywnych wahadłowych, zawsze najwięcej potrafił wszak dać z przodu i przy szybkiej konstrukcji akcji. Na tyłach po prostu spełniał swoją rolę, choć nie obyło się bez kłopotów. Wszechstronny zawodnik był ważnym ogniwem zespołu, a młodsi i starsi koledzy wskazywali go jako ważną postać w szatni, potrafiącą wygłosić kilka krzepiących słów.

Arkadiusz Jędrych (38 meczów, 3510 minut) – 👑 1 MVP, ⭐ śr. 4.01, 💪 148,6 – Nieoceniony lider całej drużyny, także poza boiskiem, jedynie raz był zmuszony pauzować przez kartki. Niektórzy nawet podsuwają go co jakiś czas jako potencjalnego reprezentanta Polski, co dużo mówi o jego solidności i stabilności formy. Niesamowite jest to, jak potrafi połączyć tężyznę fizyczną, wytrzymałość i jeszcze umiejętności techniczne, bowiem stanowił nasz główny punkt nie tylko jako bezpiecznik, ale i jako kreator wykorzystujący swoje długie piłki.

Lukas Klemenz (33 mecze, 2639 minut) – 👑 3 MVP, ⭐ śr. 3.97, 💪 119 – Chyba największa przemiana piłkarza w trakcie jednego sezonu, jaką pamiętamy. Część kibiców już zaczęła go skreślać po słabych występach jesienią, nawet zgłosił się po niego Śląsk Wrocław i tylko kilka ruchów ręką dzieliło go od przenosin. Koledzy z szatni wstawili się za nim u sztabu i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Lukas Klemenz wiosną stał się wręcz czołowym defensorem całej ligi, zdobywając arcyważne bramki na poczet awansu do pucharów i półfinału PP. Z przyjemnością ogląda się, jak swoją siłą i koordynacją sprawia, że szarżujący przeciwnicy praktycznie się od niego odbijają.

Marten Kuusk (19 meczów, 1137 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.59, 💪 50,3 – Miał trochę pecha w tej kampanii i ostatecznie wiosną grywał ogony, choć zaangażowania mu nie odmówimy. Jesienią prezentował się całkiem dobrze i przed nim zapewne jeszcze kilka lat gry przynajmniej o awans do Ekstraklasy. W pamięci mamy jego rundę zakończoną awansem do Ekstraklasy, Dzięki i powodzenia!

Aleksander Paluszek (1 mecz, 90 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 4.17, 💪 4,17 – Niesamowicie szkoda jego nieprzyjemnej kontuzji, wszak tak szybko po debiucie zaskarbił sobie przychylność fanów. Wyróżnimy go za zaciętość w pojedynkach główkowych i przepychankach z Radomiakiem, oby w tym sezonie zdrowie pozwoliło mu rozwinąć skrzydła.

Marius Olsen (4 mecze, 347 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 4.07, 💪 16,3 – Może i nie było to wzmocnienie typu petarda, raczej rozsądne uzupełnienie ekipy defensywnej. Na skali jest nieco bardziej w stronę szybkości niż Lukas Klemenz, rzadziej wplątywał się w przepychanki. Drobne niedociągnięcia oddalamy spod oceny biorąc pod uwagę inny rytm przygotowań i wymagający system Rafała Góraka, po prostu nie dał cienia argumentu na nieprzedłużenie jego umowy. Majstersztyk transferowy Pana Dubasa, tak solidnego obrońcę ściągnąć na półroczne testy z opcją kontynuacji współpracy.


Wahadłowi:

Marcin Wasielewski (38 meczów, 3347 minut) – 👑 1 MVP, ⭐ śr. 4.09, 💪 149,2 – Pewnie nawet śpi na bieżni, ciężko wyobrazić sobie Wasyla stojącego w miejscu. Pomykał od jednej do drugiej linii końcowej, za co w kilku “eksperckich” programach wskazywano go jako najlepszego wahadłowego w lidze. Jest to nasz naczelny zakapior i żołnierz Rafała Góraka, niesamowicie irytował przeciwników swoim wybieganiem i temperamentem. Trzeba go też pochwalić za zrozumienie naszego systemu, kilkukrotnie pojawiał się w ostatniej chwili z asekuracją dla kolegi i ratował nas z opresji, choć przeciwnik już szykował się do celebracji zdobytego gola.

Borja Galan (35 meczów, 2625 minut) – 👑 2 MVP, ⭐ śr. 3,69, 💪 120,1 – Obrazki, gdy w meczu z Motorem Lublin wszedł na murawę i kuśtykając próbował pomóc swoim kolegom zostaną w pamięci na długo. Miał w tym sezonie kilka swoich magicznych momentów, do tego znacznie poprawił się przez te dwa lata w grze defensywnej. Może i czasem nie wszystko mu wychodziło, ale niezależnie od dnia walczył do końca i w końcu udawało mu się coś na swojej flance wykrzesać. Czapki z głów za bramkę z Jagiellonią, majstersztyk.

Konrad Gruszkowski (8 meczów, 151 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 2.38, 💪 2,38 – Nie dostał okazji na zaprezentowanie się w naszej drużynie. Zdawał się być graczem zbyt ofensywnym na linię obrony i zbyt defensywnym na pozycję wahadłowego w naszym systemie gry.

Grzegorz Rogala (8 meczów, 398 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 2.70, 💪 13,5 – Po siedmiu latach nadszedł czas rozstania, zasłużył sobie całokształtem kariery w Katowicach na kontynuację gry w podstawowym składzie innego zespołu.W Ekstraklasie nie otrzymał zbyt wielu szans, trener Górak miał plan przekwalifikowania go na środkowego obrońcę, co chyba jednak ograniczało jego atuty. Dzięki za awanse, powodzenia!

Erik Jirka (16 meczów, 994 minuty) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.73, 💪 52,2 – Większość czasu grał po prostu solidnie i pół roku w zespole to zbyt mało czasu dla wahadłowego, ale z czasem coraz częściej miał przebłyski i odpalał swój najlepszy tryb. Najwięcej pokazał w meczu z Rakowem, zapewne do takiego naładowanego i podejmującego większe ryzyko stanu będzie chciał go doprowadzić Rafał Górak.

Jakub Łukowski (6 meczów, 138 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.21, 💪 3,21 – Za dużo sobie nie pograł, ledwo jeden niezły mecz w pucharze i szybkie pożegnanie z Katowicami.

Alan Bród (1 mecz, 2 minuty) – brak ocen – Poza sezonem 2022/23 nie zebrał łącznie 100 minut w pierwszej drużynie GieKSy. Życzymy udowodnienia swojej wartości w niższej lidze, gdzie powinien łapać dużo czasu boiskowego.


Środkowi pomocnicy:

Mateusz Kowalczyk (31 meczów, 2466 minut) – 👑 2 MVP, ⭐ śr. 4.15, 💪 124.6 – Ciężko wyobrazić sobie bardziej dopasowanego pomocnika do naszego systemu. Zawsze ceniliśmy takich przecinaków w środku pola, a on połączył to z profilem technicznej szóstki. Pojawiał się wszędzie, nie stronił nawet od najbardziej akrobatycznych wślizgów, potrafił odpowiednie przyspieszyć lub spowolnić grę i odpowiedzialnie uzupełniał luki po kolegach. Swoimi występami oczywiście wzbudził zainteresowanie zagranicznych klubów, ale jak na razie nigdzie się nie rusza, także z powodu urazu.

Sebastian Milewski (27 meczów, 2030 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.76, 💪 97,7 – O ile wobec innych pozycji mogłaby to być obelga, tak niezjawiskowość występów defensywnego pomocnika świadczy o nim bardzo dobrze. Niezwykle rzadko sprawiał kłopoty swojej drużynie, pomniejsze błędy równoważąc bardzo udanymi przechwytami i podaniami. Regulował tempo naszych akcji i był kotwicą wypadów ofensywnych. Po cichu wyrósł na jednego z najsolidniejszych piłkarzy ligi, którzy nie pozwalają na fajerwerki – jednak chodzi o blokowanie rywali, a nie swojej drużyny.

Kacper Łukasiak (15 meczów, 855 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.26, 💪 39,1 – Zdecydowanie nie pokazał nam tego, co ma najlepsze w swoim arsenale. Nadal były to rzecz jasna występy na poziomie i nikt nie wytykał go palcami, ale z całą pewnością miał inne oczekiwania związane ze swoimi przenosinami. Brakowało w jego grze opanowania i był nieco elektryczny, choć zazwyczaj miał dobre pomysły i zamiary.

Jesse Bosch (14 meczów, 832 minuty) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.32, 💪 43,2 – Stał się zakładnikiem swojego transferu, który był owiany nutą zjawiskowości. Po prostu odwalał brudną robotę na skraju naszego pola karnego, wybijając w sytuacjach beznadziejnych. Faktycznie zabrakło nieco w akcjach ofensywnych, być może bez kontuzji udałoby mu się to wiosną.

Damian Rasak (16 meczów, 824 minuty) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.90, 💪 46,8 – Bardzo dużo kreował szumu i spełnił oczekiwania wobec swojej osoby, choć na pewno stać go na jeszcze więcej. Nieco częściej widzieliśmy go jako swobodnego rozgrywającego niż kojarzącej się z nim roli przecinaka. Po powtórzeniu takiej rundy zapewne klub zdecyduje się go wykupić.

Filip Rejczyk (4 mecze, 14 minut) – brak ocen – Dostał swoją szansę i widać było, że zależy mu na grze w Ekstraklasie. Do rozwoju potrzebne jest mu jednak znacznie więcej czasu gry.


Ofensywni pomocnicy:

Tytan Sezonu 💪 i Kolekcjoner MVP 👑 Bartosz Nowak (39 meczów, 3540 minut) – 👑 11 MVP, ⭐ śr. 4.32, 💪 160,7 – Zawodnik kolekcjonował błyskotki jak szalony, w każdym programie i na każdej gali odbierając gratulacje. Nie inaczej stało się podliczając Wasze oceny, nasz wirtuoz zgarnął nagrody w aż dwóch kategoriach. W pełni zasłużenie został wyróżniony nie tylko za swoje umiejętności techniczne, ale za determinację i wysoką formę przez niemal cały sezon. Może nie docenili tego wszyscy (J.U.), ale w Katowicach już zapisał się złotymi zgłoskami – w samej lidze zdobył 9 bramek i 12 asyst, a w Pucharze doliczył 5 trafień. Gratulujemy i trzymamy kciuki za kolejne udane występy!

Marcel Wędrychowski (32 mecze, 1018 minut) – 👑 1 MVP, ⭐ śr. 3.94, 💪 71,0 – Pogoń, i wszystko jasne. Moglibyśmy się rozpisywać, że znów biegał i brakuje mu nieco dyscypliny taktycznej ale… Dzięki temu jego szaleństwu jesteśmy w Europie, więc może biegać choćby i na rękach! Wyprowadził nas też na prowadzenie w meczu z Górnikiem, cenny zmiennik pełen energii.

Eman Marković (29 meczów, 1317 minut) – 👑 5 MVP, ⭐ śr. 3.83, 💪 76,7 – Specjalność szefa kuchni: dublet w pełnym biegu. Szalony piłkarz, ale przyprawił nam pozytywnych emocji. Długo czekaliśmy na jego wskoczenie do składu i trener tłumaczył to koniecznością poprawy gry w pressingu, ale zdecydowanie warto było uzbroić się w cierpliwość. Kilka metrów na rozpędzenie i już rywale musieli zbierać piłkę z siatki, łącznie aż dziewięciokrotnie. Strach pomyśleć, co będzie po jego pełnym wdrożeniu w pomysł trenera.

Mateusz Wdowiak (18 meczów, 907 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.87, 💪 50,3 – Zawodnik niezwykle inteligentny, kilka razy minimalnie zabrakło mu w pojedynkach biegowych do szczęścia. Przeczesywał wolne przestrzenie w poszukiwaniu zagrożenia, dzięki czemu mieliśmy więcej opcji ataku. Z marszu wpasował się do systemu, poszerzając pole manewru.

Adrian Błąd (22 mecze, 625 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 2.48, 💪 22,3 – Trener stawiał na niego w momencie, gdy potrzeba było mocnego kopnięcia po rzucie rożnym lub aucie. Niezmiennie w tym aspekcie dowoził, mało kto tak potrafi huknąć.


Napastnicy:

Adam Zrel’ak (23 mecze, 1370 minut) – 👑 2 MVP, ⭐ śr. 3.74, 💪 78,6 – Gdyby nie kontuzje… Pewnie nie grałby w Ekstraklasie, znowu to powtórzymy. Sezon miał całkiem udany, zdobywając 7 bramek i dokładając swoje w defensywie. Mimo wszystko ma potencjał na poprawę, choć kontuzje nie pozwalają mu na szlifowanie formy.

Ilja Szkurin (32 mecze, 1657 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 3.32, 💪 83,0 – Do 20. metra spisywał się naprawdę dobrze, może czasem zbyt łatwo odpuszczał pojedynki główkowe. W sytuacjach strzeleckich… Przytoczmy tylko sytuację, gdy Wasyl podał mu jak na tacy, a on zdecydował się mu odegrać i wahadłowy słusznie użył wobec niego mocnych słów. Mimo tych mankamentów i negatywnego odbioru zdobył 8 bramek, co przecież jest całkiem niezłym wynikiem jak na zespół z dwójką równorzędnych snajperów.

Maciej Rosołek (9 meczów, 375 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 2.13, 💪 12,8 – Sam powiedział, że nieco zawiódł Rafała Góraka. Dostał kredyt zaufania i mimo niezłych sparingów, w meczach o stawkę prezentował się dobrze tylko od strony pressingu, brakowało całej reszty napastnika.

Aleksander Buksa (4 mecze, 109 minut) – 👑 0 MVP, ⭐ śr. 1.58, 💪 4,8 – Przyszedł i odszedł.

Jakub Kokosiński (6 meczów, 54 minuty) – brak ocen – Pokazał się jako zakapior i dużo się nawalczył, wcale też dużo nie brakowało do zdobycia przynajmniej bramki. Ewidentnie jest to zawodnik z potencjałem, będziemy przyglądać się jego rozwojowi.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej Podcasty

Wywiad z Bartoszem Fraszko

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.

Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!

Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):

Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej

PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej

Posłuchaj archiwalne podcasty:

Z klepy

Jesteśmy dostępni także na Spotify:.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Dokąd zmierzacie Szoszoni?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 23 latach GKS Katowice wraca do Europy. Niezwykłym faktem jest to, że trafiając na tak bliskiego geograficznie rywala jak MŠK Žilina, GieKSa zagra w pucharach z przeciwnikiem oddalonym zaledwie jedną czwartą odległości od miejsca, w którym te puchary drużyna sobie w lidze zapewniła. Jeśli Baltika Kaliningrad nie wywalczyła kiedyś pucharów w ostatniej serii gier z Łucz Energią Władywostok, to zapewne próżno szukać takiej sytuacji w annałach europejskiej piłki.

W lidze wyjazd 150 kilometrów kwalifikujemy jako nie najbliższy, ale bliski. Przecież to mniej niż choćby do Wrocławia, a przecież tam to jest szast prast i jest się na miejscu. Tak więc logistycznie wypadło dla GKS idealnie – brak konieczności lotu, a i dla kibica jest to wycieczka bardzo łatwa. Pamiętajcie tylko, że jeśli będziecie przekraczać granice w Zwardoniu, to odcinek autostrady D3 (Skalite – Svrčinovec) jest zamknięty i trzeba jechać wioseczkami i miasteczkami m.in. przez Oszczadnicę. Wiadomo – jeśli chodzi o przygodę dla kibiców, to lepszy byłby Hajduk, ale przygody zostawmy sobie po prostu na następne rundy.

MŠK Žilina to drugi po Slovanie Bratysława najbardziej utytułowany klub Słowacji. Został założony w 1908 roku pod węgierską – w wyniku madziaryzacji – nazwą Zsolnai Testgyakorlók Köre (Klub Gimnastyczny w Żilinie). Później nazwa zmieniana była kilkukrotnie, choć w latach 1919-1948 była bliska obecnej – ŠK Žilina. Zresztą tak samo nazywał się w latach 1990-1995 i właśnie wtedy dodana została literka „M”, czyli „Miejski”. Pierwsze sukcesy klub odniósł w latach 1928 i 1929 w nieoficjalnych rozgrywkach zdobywając Mistrzostwo Słowacji. To był czas, kiedy istniała Czechosłowacja i był okres, w którym najlepsze drużyny słowackie grały w fazie play-off o mistrzostwo łączonego kraju. W omawianych latach nie miało to jednak miejsca.

W lidze czechosłowackiej zespół grał przez 30 sezonów, a najwyższym miejscem z tamtego czasu było czwarte w sezonie 1946/47. Wielkimi zgłoskami zapisał się początek lat 60. W pierwszej w historii edycji Pucharu Czechosłowacji ówczesne Dynamo Żilina dotarło aż do finału, gdzie w Ołomuńcu uległo praskiej Dukli 0:3. Jako, że Dukla zdobyła mistrzostwo, Słowacy dostali przepustkę do Pucharu Zdobywców Pucharów. Tam to zrobili niemałą furorę, dochodząc aż do ćwierćfinału, choć były to czasy, że aby dotrzeć na ten szczebel wystarczyło przejść… jedną rundę.

W dwumeczu Żilina trafiła na grecki Olympiakos. W pierwszym meczu w Pireusie goście mimo dwukrotnego tracenia prowadzenia, w 87. minucie jednak dopięli swego, gdy Julius David po raz trzeci trafił do siatki. W rewanżu Słowacy wygrali 1:0 po golu Vladimira Pisarika.

Prawdziwa bomba miała miejsce w ćwierćfinale. Dynamo trafiło na broniącą pucharu Fiorentinę i w pierwszym meczu to właśnie klub z Żiliny sensacyjnie wygrał to spotkanie 3:2, wprawiając w osłupienie byłego wicemistrza świata, węgierskiego trenera Nandora Hidegkutiego, mającego swego czasu swój epizod na ławce w… Stali Rzeszów. W rewanżu jednak faworyt odrobił straty i wygrał 2:0.

Ciekawostka! Bramkarzem Żiliny w tych spotkaniach był zawodnik nazywający się… František Plach. Tak, to nie przypadek – był to dziadek obecnego golkipera Piasta Gliwice, mającego to samo imię, co świadczy, że była to persona poważana i szanowana w rodzinie. Kontuzjowanemu od marca wnukowi słynnego dziadka życzmy dobrej rekonwalescencji i dalszego dochodzenia do siebie po marcowym urazie kolana.

W nowożytnej historii, czyli grze już w stricte w lidze słowackiej – po rozpadzie Czechosłowacji – MŠK Žilina odniosła sporo sukcesów. Siedmiokrotnie zdobyli mistrzostwo, choć pięć z tych tytułów przypadło na pierwszą dekadę XXI wieku. Dodatkowo dwukrotnie zdobyli Puchar Słowacji i cztery razy byli finalistą. To właśnie zdobycie pucharu w tym roku dało piłkarzom Pavola Staňo przepustkę do kwalifikacji Ligi Europy.

Pavol Staňo to postać w polskiej piłce aż nadto znana. Jako piłkarz rozegrał aż 243 mecze w ekstraklasie i zdobył 23 bramki. Występował w Polonii Bytom, Jagiellonii, Koronie, Podbeskidziu i Termalice.

W XXI wieku Słowacy zagrali niezliczoną ilość spotkań w europejskich pucharach. Raz nawet awansowali do Ligi Mistrzów, gdy w decydujących bojach dwukrotnie wygrali ze Spartą Praga, ale w grupie już poszło im fatalnie – przegrali wszystkie sześć meczów, a z Marsylią polegli u siebie aż 0:7. Jeśli chodzi o pojedynczy mecz to na pewno słowaccy kibice wspominają triumf na Villa Park w 2008 roku, kiedy to niedoceniany przybysz z Europy środkowej wygrał z Aston Villa 2:1, co oklaskiwał z ławki trenerskiej dobrze znany w Polsce Dusan Radolsky. Co ciekawe Żilina, która teraz przecież przegrała dwumecz z Hajdukiem, wyeliminowała Chorwatów w 2009 roku w eliminacjach do Ligi Europy. Z ciekawszych wyników na uwagę zasługuje zwycięstwo z luksemburskim Dudelange… 5:4 oraz niesamowita końcówka dwumeczu z Worskłą Połtawa z 2015 roku. Żilina w pierwszym spotkaniu wygrała 2:0, taki sam wynik, tyle że na korzyść Ukraińców był po 90 minutach rewanżu. W dogrywce Worskła strzeliła na 3:0, ale w doliczonym czasie goście ze Słowacji zdołali strzelić gola dającego awans – wtedy jeszcze bramki na wyjeździe były premiowane. Potem Żilina nawet wygrała pierwszy mecz z Athletikiem Bilbao 3:2 (przegrywając 0:2 do przerwy!), ale w rewanżu Baskowie ugrali 1:0.

W poprzednim sezonie doszło w końcu do starcia MŠK Žilina z polskim klubem, mianowicie Rakowem Częstochowa. Medaliki nie zostawiły złudzeń Słowakom wygrywając 3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe. W dwumeczu tym debiutował w europejskich pucharach Oskar Repka, dla którego pierwsze starcie było dopiero drugim meczem w ogóle w barwach Rakowa, po inauguracji przeciw GKS Katowice. Choć proforma dodajmy, że w 1997 roku Żilina zmierzyła się w Pucharze Intertoto z Odrą Wodzisław, a było to o tyle ciekawe, że teoretycznie niemająca szans na Puchar UEFA Odra została właśnie zgłoszona do rozgrywek „Pucharu Lata”. Intertoto odbywało się wówczas jeszcze w trakcie trwania poprzedzającego sezonu i na finiszu ligi wodzisławianie jednak do Pucharu UEFA się dostali – kosztem GieKSy. Odra zremisowała z Żiliną 0:0, a trenerem gości było – co za zaskoczenie – Dusan Radolsky.

1 maja 2026 MŠK Žilina zdobyła swój trzeci Puchar Słowacji. W rozegranym u siebie, czyli na Stadioniem pod Dubnom, drużyna wygrała z FC Košice 3:1. Bramki zdobyli Michal Fasko, Filip Kasa i Marko Roginić. Tym samym trofeum wróciło do Żiliny po 14 latach. Co ciekawe z rywalem z Koszyc zespół zmierzy się w pierwszej kolejce nowego sezonu i pojedynek ten odbędzie się pomiędzy dwoma meczami z GKS Katowice.

Przez lata przewinęło się przez ten klub wielu nie tylko znanych zawodników, ale przede wszystkim znanych nam – polskim kibicom. Z racji bliskości do polskiej granicy, wielu słowackich zawodników czy trenerów mieliśmy okazję gościć na terytorium naszego kraju, ale przecież też Polacy zaznaczyli swój ślad w klubie spod Małej Fatry.

Obecnie barw słowackiego klubu broni Fabian Bzdyl, młodzian z Cracovii, który jednak nie miał okazji zagrać na Nowej Bukowej w przegranym przez Pasy 1:2 meczu. W przeszłości w Żilinie grał jeszcze Dawid Kurminowski i robił tam niemałą furorę – strzelając w 52 meczach aż 27 bramek i mając na koncie tytuł króla strzelców w sezonie 2020/21 z 19 trafieniami na koncie. No i największa obecnie gwiazda Jakub Kiwior, który z Železiarne Podbrezová trafił właśnie do Żiliny i rozegrał tam 50 meczów. Dobre występy zaowocowały transferem do Spezii, a potem piłkarz zdobył kontrakt życia w Arsenalu. Obecnie broni barw FC Porto.

A piłkarze, którzy grali w Żilinie oraz w polskich rozgrywkach: Aleš Besta strzelił nam kiedyś bramkę w meczu Górnika z GieKSą, gdy rozpoczynała się i umacniała ówczesna zgoda, a na Roosevelta, na starym jeszcze stadionie, przy 20 tysiącach kibiców mieliśmy piłkarskie święto. W Polsce grali lub grają przecież Wahan Biczachczjan, Roman Gergel, Ľubomír Guldan, Róbert Jež, Dušan Kuciak, Samuel i Patrik Mrázowie, Ján Mucha, Róbert Pich, František Plach, Ivan Trabalik czy Kristian Vallo.

Zdecydowanie największą karierę w światowej piłce zrobił Milan Škrinjar, reprezentant Słowacji, wychowanek tego klubu, który rozegrał niemal dwieście meczów w Interze Mediolan, a grał też w PSG. Zawodnik obecnie gra w Fenerbahçe i sposobi się do gry o Ligę Mistrzów z Górnikiem Zabrze. Polscy kibice mogą pamiętać Stanislava Sestaka, który niegdyś w Bratysławie w dwie minuty strzelił dwie bramki reprezentacji Polski w eliminacjach do Mundialu 2010 odwracają losy spotkania. No i oczywiście Martin Dúbravka, wieloletni bramkarz Newcastle United. Ostatnio grał w Burnley, a pod koniec czerwca został ogłoszony zawodnikiem Tottenhamu.

MŠK Žilina ma też powiązania z GieKSą. Jedno przeszłe, jedno obecne. Oliver Praznovsky grał w GKS przez dwa sezony. Miał lepsze i gorsze momenty, ale w formie był zawodnikiem bardzo solidnym. Katowicki Senderos strzelił cztery bramki dla naszego zespołu. Potem m.in. przez cztery lata grał w Chrobrym Głogów. No i obecny zawodnik – Marko Roginić. Chorwat w GieKSie był przez półtora sezonu i rozegrał 43 mecze zdobywając zawrotne 3 bramki – przeciw ŁKS, Łęcznej i Tychom – co ciekawe wszystkie na wyjeździe. Potem właśnie trafił do zespołu z Lubelszczyzny.

Nazwa stadionu MŠK Žilina wprost nawiązuje do wzgórza Dubeň znajdującego się nieopodal – po drugiej stronie rzeki Wag, a widocznego z samego obiektu. Analogicznie więc z wieży widokowej na górze tejże, widać stadion, jak i całą piękną panoramę miasta. Na tym jednak widoki się nie kończą, gdyż Żilina znajduje się nieopodal Małej Fatry ze swoimi wysokimi szczytami i bardzo wymagającymi podejściami na Wielki Krywań, Stoh czy Wielki Rozsutec, szpizczastą górę widoczną świetnie choćby z naszej Magurki Radziechowskiej w Beskidzie Żywieckim. Swoją drogą obiekt ten tak do złudzenia przypomina stadion Górnika Łęczna, że wspomniany Roginić, gdy zmieniał barwy klubowe musiał mieć w głowie niezłe zamieszanie i zastanowienie, czy aby na pewno transfer doszedł do skutku i nadal nie dźwięczyły mu w głowie tony głosu Krzysztofa Cugowskiego.

Drużyna i trenerzy Żiliny mieli duże aspiracje przed meczami z Hajdukiem. Pavol Staňo zapowiadał, że zespół chce grać swoją i odważną piłkę. Czy jednak te słowa mogły się ziścić? Piłkarze ze Słowacji w Splicie nie zaprezentowali się najlepiej, choć mimo to mieli swoje stuprocentowe okazje, których nie wykorzystali Hranica i Roginić, a jeden z obrońców Hajduka nieomal zaliczył „estońską sztuczkę”, bo bramkarz znajdował się za światłem bramki, ale po przeciwległej stronie i podanie do pustaka… minimalnie minęło lewy słupek. Tak, chorwacki obrońca zrobił to co należy, czyli nie zagrał w światło bramki, ale serce kibicom Torcidy podeszło do gardła, a nasi południowi sąsiedzi mieli nadzieję. Märtenowi Kuuskowi życzymy wszystkiego dobrego w barwach Dumy Stolicy!

Fani z Żiliny nie byli pocieszeni. W sieci pojawiło się utyskiwanie na postawę zespołu w tym meczu, ale też kibice zwracali uwagę na szerszy kontekst, czyli zarówno brak wzmocnień, jak i kontynuację słabej gry z końcówki poprzedniego sezonu.

„Kpiną jest to, że na Europę nie zostało wystawione ani jedno wzmocnienie, ale to nie jest niespodzianka w ostatnich latach”

„Wynik z przebiegu meczu powinien brzmieć 6:1. Zero obrony”

„Możemy się cieszyć, że z tak nędzną grą, mamy taki wynik. Z drużyny, która miała tytuł w garści, zajęliśmy czwarte miejsce na wiosnę, a puchar był cudem”

„Strasznie słaby występ wczoraj. Atak to katastrofa, Roginič i Faško wypadli z formy, czuję się jakbyśmy ich tam nie mieli”

„Žilina = obolałe oczy, nieszczęście”.

Trudno się dziwić frustracji kibiców, bo rzeczywiście – mimo, że drużyna awansowała do pucharów, to wiosna do dobrych nie należała. Sezon zasadniczy (22 kolejki) Żilina zakończyła na 3. miejscu z sześciopunktową stratą do lidera. Bilans 11-7-4 nie wyglądał najgorzej. Grupa mistrzowska to jednak były cztery zwycięstwa i sześć porażek. W ostatnich pięciu kolejkach sezonu drużyna przegrała czterokrotnie. To skutkowało wypadnięciem poza podium i strefę pucharów, dlatego tak ważne było zdobycie Pucharu Słowacji.

Patrząc na składy z meczu z Rakowem sprzed roku, widać, że w zespole doszło do kilku przetasowań. W pierwszym meczu grało czterech, a w drugim pięciu zawodników, których już w klubie nie ma. Przede wszystkim odszedł młody, zdolny Ghańczyk Samuel Gidi, który trafi do Cincinati i w Major Leauge Soccer rozegrał już (na raty – 2 pobyty) 23 mecze, grając m.in. przeciw takim gwiazdom jak Leo Messi. To była ważna postać, bo w Żilinie zawodnik rozegrał ponad sto meczów. No ale odeszli też tacy piłkarze jak Ľubomír Belko (Viking), Samuel Kopásek (Pardubice, a dosłownie wczoraj wypożyczony do Lechii Gdańsk), Adrián Kaprálik (Holstein Kiel) czy Dávid Ďuriš (Rosenborg).

Popularni Szoszoni kilka lat temu nie mogli być jednak pewni, że ich klub nadal będzie znajdował się na piłkarskiej mapie Słowacji. Krótko bowiem po ogłoszeniu w Europie pandemii, trzy tygodnie po przerwaniu rozgrywek – MŠK Žilina ogłosiła komunikat z enigmatycznym określeniem „postawienia klubu w stan likwidacji”. Powodem była fatalna sytuacja finansowa. Klub w związku z nią chciał obciąć siedemnastu najlepiej zarabiającym piłkarzom aż 80 procent pensji, na co zawodnicy nie chcieli przystać, choć byli gotowi na zrzeczenie się pewnej części wynagrodzenia. W związku z odmową piłkarze dostawali wypowiedzenia. Problem polegał na tym, że klub nie ogłaszał bankructwa, chciał po prostu ogarnąć finanse – sportowo w przypadku powrotu do rozgrywek, drużyna miałaby do nich przystąpić, tylko grając juniorami, ewentualnie tymi, którzy zgodziliby się na drastyczną obniżkę apanaży i zostali w klubie. Nasi Kurminowski i Kiwior byli wówczas młodymi zawodnikami, więc ich tak drastyczna obniżka pensji nie dotyczyła i w klubie zostali. Jednym z tych, który odszedł był obecny bramkarz Piasta Gliwice, który trafił do klubu w obliczu kontuzji Placha – Dominik Holec, który sam głośno wyrażał swoje niezadowolenie z tej 80-procentowej obniżki. Natomiast, że stara miłość nie rdzewieje pokazali inni zawodnicy, którzy wówczas rzeczywiście z klubu odeszli, ale dziś po kilku latach znów bronią barw MŠK Žilina – jak choćby Filip Kasa czy kapitan Miroslav Kacer.

A dlaczego w ogóle MŠK Žilina to Szoszoni? Przydomek i maskotka nawiązują do grupy plemion indiańskich. Plemiona te zamieszkujące m.in. tereny dzisiejszych stanów Wyoming i Idaho, zajmowały się głównie łowiectwem i zbieractwem. Ich głównym pożywieniem były orzeszki piniowe, ale ci, którzy mieli zdolność polowania, próbowali zdobyć zające wielkouche, ale także sarny, bizony czy antylopy. Była to grupa uboga, wedle relacji amerykańskich i brytyjskich traperów nie stanowili mocnej siły w tym regionie. Dodatkowo dochodziło do starć i nieporozumień ze względu na wybijanie przez traperów populacji bobra, która to była dla Szoszonów m.in. źródłem odzieży. Rząd USA próbował ogarnąć sytuację, stworzyć rezerwaty i dostarczać im środki na przetrwanie, ale wyglądało to różnie, a na pewno dość szorstko i dochodziło na tym tle do wielu nieporozumień.

Co ciekawe nie tylko amerykańskie, ale i afrykańskie wątki dotyczą naszego najbliższego rywala. W 2018 roku założono bowiem w Ghanie filię MŠK Žilina, mianowicie MŠK Žilina Africa FC. Klub zlokalizowany jest w Labadi na przedmieściach Akry i występuje na trzecim poziomie rozgrywkowym. W zakończonym sezonie zespół w czterozespołowej grupie play-off o awans zajął trzecie miejsce, w niefortunnym układzie punktów 6-6-6-0 (Czesław Michniewicz na Euro U-21 nie lubi tego). Drużyna wygrała dwa mecze i jeden przegrała, ale bilans bramkowy 2:2 nie pozwolił wywalczyć awansu na zaplecze. Między klubem-matką, a ghańską filią rzadko dochodziło do wymian piłkarzy, ale wspomniany wcześniej Samuel Gidi był właśnie tą perełką wyłowioną z afrykańskiego kraju. Zawodnik przyjął słowackie obywatelstwo i zagrał sześć meczów w młodzieżówce.

Swoją drogą nazwy trzecioligowych ghańskich drużyn są… specyficzne. True Life, Prestige, Immigration, Ghana Army, Third World, Still Believe, John Paintsil czy Mobile Phone People raczej przywołują skojarzenia z rozgrywek Red Boxa lub innych lig szóstek. Dla młodszych i niewtajemniczonych kibiców przypomnę, że np. John Painstil to po prostu były reprezentant Ghany w piłce nożnej, uczestnik Mundialu w 2006. Natomiast jeśli chodzi o filię lub (?) fancluby (?) to można tam znaleźć także choćby… Schalke 04 czy Besiktas Berlin.

Wróćmy do dwumeczu z Hajdukiem. W rewanżu Żilina zaczęła grać, ale… zbyt późno. Kiedy Van Hoorenbeeck strzelał dla gości bramkę do szatni, wydawało się, że wszystko jest pozamiatane. Pogoń Żiliny zakończyła się strzeleniem dwóch bramek, z czego tej drugiej w doliczonym czasie gry. Na więcej nie starczyło czasu. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Roginić, natomiast dwukrotnie zawodnik ten tak szpetnie zmarnował stuprocentowe sytuacje, że naprawdę trudno się dziwić komentarzowi jednego z fanów zespołu: „Ale ten chłopak to drewno!”.

Kibice zwracali uwagę na dobrą postawę w drugiej połowie.

„Gdyby grali tak, jak przez ostatnie 30 minut to skończyłoby się 4:1”

„Dlaczego od początku nie grał Bzdyl?”.

Prawda. Fabian zastąpił kapitana Miroslav Káčera i wniósł mnóstwo ożywienia dla gry zespołu. Wypracował drugiego gola.

Kapitan zespołu Miroslav Káčer powiedział, że ma nadzieję, że w kolejne rundzie z tych sytuacji, które sobie wykreują, bramki będą już strzelać. Obrona GKS musi się więc mieć na baczności.

Bardzo ciekawy komentarz zawarł jeden z kibiców, który patrzy na szerszy kontekst:

„Po zwycięstwie w Pucharze Słowacji pan Antošík zapowiadał: „Tym razem chcemy odnieść sukces w Europie. Sprowadzimy dwóch nowych zawodników!”. Tymczasem znów zamieniliście to w przedsięwzięcie czysto biznesowe. Wystawialiście do gry piłkarzy, których chcieliście sprzedać. Z Polakami też odpadniecie, a potem nastąpi kolejna wyprzedaż – dokładnie tak jak ostatnim razem. Czy dziwi was, że cała Żylina i okolice kompletnie nie interesują się waszą drużyną piłkarską?”.

To daje obraz, że kibice są niezadowoleni nie tylko z braku wzmocnień, ale z permanentnych osłabień, ba – niektórzy przewidują odejścia zawodników jeszcze przed dwumeczem z GieKSą. Ktoś inny napisał:

„Tak jak w zeszłym roku, tak i teraz Polacy wygnają nas z europejskich pucharów”

Całość pokazuje, że mimo triumfu w krajowym pucharze, nastroje kibiców w kontekście kilku ostatnich lat najlepsze nie są. Systematyczne porażki w pierwszych rundach europejskich pucharów są dla żilinian frustrujące. Mają oni nadzieję na przejście GKS, jednak zdania są podzielone – jedni uważają rewanżowy mecz z Hajdukiem za dobry prognostyk, inni mają dość sporo defetyzmu i przewidują porażkę.

Czy Adam Zreľák zagra przeciw swoim rodakom to zawsze jest niewiadoma, ale w przeszłości miał już tę okazję. W barwach Rużomberoka strzelił przeciwko Żilinie gola i zaliczył asystę.

Dla GKS Katowice europejskie puchary to wielka niewiadoma. Dodatkowo Katowiczanie nie trafiają na amatorów z San Marino czy Andory, jak to kiedyś bywało w przypadku polskich drużyn we wczesnych fazach. Trafiamy na drużynę z regionu, niesłabą i też nieprzesadnie mocną. Wydaje się, że liga słowacka jest nieco słabsza od polskiej, co by dawało pewną przewagę naszej drużynie. Z drugiej strony rywale są na europejskiej arenie dość ograni. Nie ma więc chyba co dywagować, kto jest faworytem tej potyczki. Na pewno rywal jest w zasięgu, a dwumecz Rakowa z poprzedniego roku wyraźnie to pokazał.

Źródła:
Wikipedia PL
Wikipedia EN
https://igol.pl/msk-zilina-likwidacja-co-oznacza/
Transfermarkt
https://sciezkimojegoswiata.pl/2020/09/26/vyhliadkova-veza-duben-czyli-wieza-widokowa-w-zylinie/
90minut.pl
https://www.mskzilina.sk/
Facebook – MŠK Žilina
Foto: https://img.uefa.com/imgml/stadium/uw/65053.jpg

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Bliżej Żiliny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hajduk Split wygrał w pierwszym meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy z MSK Żilina 2:0. Przegrany tego dwumeczu będzie rywalem GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji.

Pierwszą bramkę zdobył w 22. minucie Roko Brajković, pięknym technicznym strzałem z kilkunastu metrów pokonując Jakuba Badzgona. Drugie trafienie zaliczył Dalisson, który przeprowadził indywidualną akcję i płaskim strzałem zza pola karnego podwyższył prowadzenie swojego zespołu.

Hajduk był zespołem dominującym i stworzył sobie jeszcze kilka sytuacji, jednak Żilina również miała swoje okazje – m.in. znakomitych sytuacji sam na sam nie wykorzystali Timotij Hranica i Marko Roginić.

Rewanż odbędzie się w czwartek 16 lipca o 20:30 w Żilinie.

Pierwszy mecz drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji GKS Katowice rozegra na wyjeździe 23 lipca.

Hajduk Split – MSK Żilina 2:0
Bramki: Brajković (22), Dalisson (49).
Hajduk: Silić – Acapandie, Maresić, Van Horenbeeck, Hrgović, Brajković (79. Hodak), Pajaziti, Pukstas, Dalisson (79. Del Moral), Melnjak (73. Huram), Sego (86. Livaja).
Żilina: Badzgon – Paliscak, Kasa (63. Minarik), Narimanidze, Hranica (82. Datko), Kaceer (71. Adang), Bzdyl, Kasko (63. Ilko), Kosa (63. Florea), Bari, Roginić.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga