Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Nieudany pościg GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Piłkarki mają przerwę, kolejny mecz drużyna kobiet rozegra na wyjeździe z Legionistkami w weekend 26-27 września. Przełożone spotkanie z SMS-em Grotem Łódź zostanie rozegrane 4 listopada o 17:00 na Bukowej. Bramkarka GieKSy Wiktoria Marzec otrzymała powołanie na zgrupowanie kadry U-17 i mecze z Austrią.

W minionym tygodniu piłkarze rozegrali jedno spotkanie ligowe, w którym pokonali na wyjeździe Górnika Zabrze 3-2. Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. W bieżącym tygodniu zagramy w piątek 4 września o 20:30 z Piastem w Gliwicach. Portal gol24.pl przedstawił swoją „11” 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w której znaleźli się dwaj piłkarze GieKSy.

Siatkarze rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu. Media oceniają, że drużyna będzie walczyć o utrzymanie.

W rozegranych w ubiegłym tygodniu meczach sparingowych hokeiści przegrali z Lausitzer Füchse 2-5 i z Rostock Piranhas 4-5. W najbliższy piątek (4 września) zespół rozegra sparing z HC Presov. Ruszyła sprzedaż karnetów na mecze hokeistów.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Paulina Kawalec wysłała powołania do kadry U17

Selekcjonerka kadry U17 Paulina Kawalec wysłała powołania na towarzyski dwumecz z Austrią. Ma to być etap przygotowań do MŚ
Po zmaganiach w mistrzostwach Europy w Irlandii północnej, teraz kadrę U17 będzie czekać jeszcze większe wyzwanie. Paulina Kawalec i jej podopieczne po pięknym zwycięstwie nad Anglią poniżej, zakwalifikowały się bowiem do MŚ w Maroku. Jednym z etapów tych przygotowań do turnieju ma być towarzyski dwumecz z reprezentacją Austrii.
To właśnie na te mecze Paulina Kawalec wysłała powołania do następujących zawodniczek
Bramkarki: Alicja Kowal (KKS Lech Poznań), Zofia Malczyk (KKS Lech Poznań), Wiktoria Marzec (GKS Gieksa Katowice)
Obrończynie: Klara Bajon (KKS Lech Poznań), Matylda Gruszczyńska (UKS SMS Łódź), Mila Herok (Spvg Alrich), Vanessa Komarnicka (Sheffield Utd.), Alicja Nosal (BTS Rekord Bielsko-Biała), Ines Sobczak (UKS SMS Łódź), Evelina Tkachenko (KKS Czarni Antrans Sosnowiec)
Pomocniczki: Hanna Blicharska (FC Bayern Munchen), Maja Grzechnik (BTS Rekord Bielsko-Biała), Gabriela Grzelak (WKS Śląsk Wrocław), Aisha Kępińska-Sebnyonga (AS Roma), Amelia Polak (FSA Kraków), Michalina Polok (BTS Rekord Bielsko-Biała), Antonina Prószyńska (KS AP Diamonds Academy),
Napastniczki: Aleksandra Cichy (BTS Rekord Bielsko-Biała), Martyna Dembowska (WKS Śląsk Wrocław), Annabel Hogan (AP Orlen Gdańsk), Anna Nurkiewicz (Legia Ladies), Zuzanna Sądej (Villareal CF Femenino)
Jak można się domyślić, Paulina Kawalec chce sprawdzić inne zawodniczki, które będą aspirowały do ostatecznego składu na mistrzostwa Świata.
Mecze z Austrią Polki rozegrają w dniach 12 września o godzinie 15:00 i 15 września o godz 11:00

gol24.pl – Jedenastka 6. kolejki PKO Ekstraklasy według GOL24. Przy Szkurinie stawiamy złotą gwiazdkę. Co za występ!

Jak tu nie kochać PKO Ekstraklasy, skoro w kolejny weekend dostarczyła nam tylu wrażeń? Poznajcie najlepszą jedenastkę 6. kolejki. Znaleźli się w niej przedstawiciele dziesięciu zespołów. Dwóch posiada tylko GKS Katowice, który jako pierwszy znalazł sposób na niepokonanego dotąd Górnika Zabrze i to na jego stadionie.
[…] Doceniamy też Alana Czerwińskiego za wejście na końcówkę. Po jego asyście padła decydująca bramka dla GKS Katowice.
[…] Bohaterem kolejki naturalnie Ilja Szkurin, autor hat-tricka dla GKS Katowice. – On nabiera pewności siebie, co jest zasługą szatni i sztabu szkoleniowego. To człowiek o otwartym sercu i umyśle, potrafiący słuchać – zdradził trener Rafał Górak.
[…] Jedenastka 6. kolejki PKO Ekstraklasy: Otto Hindrich (Legia Warszawa) – Wiktor Długosz (Korona Kielce), Juande Rivas (Piast Gliwice), Alan Czerwiński (GKS Katowice), Jakub Krzyżanowski (Wisła Kraków) – Patrik Walemark (Lech Poznań), Rafał Wolski (Radomiak Radom), Piotr Samiec-Talar (Śląsk Wrocław), Mariusz Fornalczyk (Widzew Łódź) – Nik Prelec (Jagiellonia Białystok), Ilja Szkurin (GKS Katowice).

SIATKÓWKA

eska.pl – Ekstraklasa siatkarzy i powrót GKS Katowice. Kto będzie walczył o utrzymanie

Siatkarze GKS Katowice wracają do najwyższej klasy rozgrywkowej po rocznej nieobecności. Nadchodząca ekstraklasa to dla beniaminka ogromne wyzwanie, ale zespół celuje w pewne utrzymanie. Trener Emil Siewiorek zapowiada, że jego drużyna tanio skóry nie sprzeda i będzie z całych sił walczyć o każdy punkt z niezwykłą determinacją.
Prowadzeni przez Emila Siewiorka siatkarze ze Śląska po roku w pierwszej lidze ponownie zagrają na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Powrót nie był łatwy, a drużyna musiała uporać się z presją po spadku, który nastąpił w trudnych okolicznościach po zmianie na stanowisku trenera pod koniec 2024 roku. Szkoleniowiec przyznaje, że wygranie finału pierwszej ligi z BBTS Bielsko-Biała mocno zbudowało mentalność zespołu. Ostatni sezon stanowił ogromne wyzwanie szkoleniowe, będąc pierwszą w pełni samodzielną kampanią w jego trenerskiej karierze. Obecnie śląski beniaminek skupia się wyłącznie na przygotowaniach do trudnej rywalizacji w siatkarskiej elicie.
Drużyna została zauważalnie wzmocniona nowymi zawodnikami, aby zrealizować podstawowy cel, jakim jest pozostanie w elicie. Szeregi klubu zasilili między innymi reprezentant Serbii Aleksa Batak, amerykański środkowy Matthew Knigge oraz sprawdzeni ligowcy: libero Szymon Gregorowicz i przyjmujący Jakub Szymański z kędzierzyńskiej Zaksy. Argentyński przyjmujący Gonzalo Quiroga rozpocznie z kolei swój szósty sezon w barwach śląskiej drużyny. Kibice liczą na zaciętą rywalizację o miejsce w podstawowym składzie, szczególnie na kluczowej pozycji rozgrywającego, gdzie zagraniczny zawodnik będzie konkurował z doświadczonym Grzegorzem Pająkiem. Ze względu na napięty kalendarz i zgrupowania kadr narodowych zagraniczni gracze dołączą do ekipy dopiero pod koniec września.
– Trzeba będzie wyjść na parkiet, żeby „leżące” na nim punkty podnieść i zabrać do tabeli. Powalczymy z każdym – powiedział PAP trener beniaminka Emil Siewiorek.
Przygotowania do nowych rozgrywek przebiegają początkowo w nieco zmienionych warunkach infrastrukturalnych. Drużyna musiała tymczasowo opuścić swoją domową halę z powodu organizacji piłkarskich mistrzostw świata kobiet do lat dwudziestu. Zawodnicy trenują obecnie w innych obiektach, koncentrując się na wyczerpujących ćwiczeniach siłowych, które mają przygotować organizmy do wymagającego sezonu. Przenosiny wymusiły szybką adaptację do nowych warunków treningowych, jednak sztab szkoleniowy podchodzi do tego ze spokojem. Prawdziwą weryfikacją formy fizycznej i sportowej będą nadchodzące mecze sparingowe, w których drużyna ma szlifować taktykę i budować odpowiednie zgranie.
Budowa konkurencyjnego składu wiązała się z różnymi wyzwaniami, w tym finansowymi ograniczeniami oraz bardzo wczesnym i niezwykle dynamicznym okresem transferowym. Sukces organizacyjny klubu polega na regularnym powracaniu do niego sprawdzonych zawodników, co dobitnie świadczy o zaufaniu do zarządu. Mimo że rynek zawodniczy zaczął się jeszcze w grudniu, klub zdołał skompletować solidny zespół na miarę oczekiwań. Płynność finansowa i świetna organizacja stają się potężnymi atutami zespołu, pozwalającymi przyciągać sprawdzone talenty do śląskiej stolicy. Odpowiednie zaplecze oraz determinacja w działaniu mogą okazać się niezwykle cenną przewagą w walce o ligowe punkty.
– Obiekt został wynajęty przez FIFA, na razie trenujemy w innej arenie. Kiedy mistrzostwa się skończą, wrócimy do „domu”. To jest nowy, piękny obiekt, gdzie mamy wszystko, czego potrzebujemy w zasięgu ręki: siłownię, odnowę, szatnie, salki wideo – zakończył szkoleniowiec.

HOKEJ

hokej.net – Rywal z DEL2 okazał się za mocny! GKS Katowice przegrał sparing w Niemczech

GKS Katowice przegrał z Lausitzer Füchse 2:5 w sparingowym meczu rozegranym w niemieckim Weißwasser. Drużyna z DEL2 kontrolowała przebieg spotkania i po dwóch tercjach prowadziła już różnicą dwóch bramek. Katowiczanie odpowiedzieli dwoma golami w końcówce meczu, ale nie zdołali odrobić strat.
Po pierwszej tercji gospodarze prowadzili 1:0 po trafieniu Sagera. Katowiczanie starali się szybko odpowiedzieć, jednak mimo kilku dobrych okazji nie zdołali doprowadzić do wyrównania.
W drugiej odsłonie przewagę podwyższyli hokeiści Lausitzer Füchse. W 30. minucie Theodore oddał strzał na bramkę, a krążek po niefortunnym odbiciu od Connora LaCouvee znalazł drogę do siatki. Po 40 minutach GKS miał do odrobienia dwa gole.
Najwięcej działo się w trzeciej tercji. W 53. minucie Dosch wykorzystał grę w przewadze i podwyższył wynik na 3:0. Chwilę później odpowiedział Błażej Chodor, zdobywając pierwszą bramkę dla GieKSy. Gospodarze ponownie odskoczyli po trafieniu Davida Rundqvista, ale niemal natychmiast kontakt zmniejszył Patryk Krężołek.
W końcówce katowiczanie wycofali bramkarza, szukając szansy na odrobienie strat. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu, a Alexander Dosch trafił do pustej bramki, ustalając wynik spotkania na 5:2.

Nieudany pościg GieKSy. Niemiecki drugoligowiec lepszy od wicemistrza Polski

Hokeiści GKS-u Katowice ponieśli kolejną porażkę w okresie przygotowawczym. Wicemistrzowie Polski przegrali na wyjeździe z niemieckim Rostock Piranhas 4:5, choć w końcówce spotkania zdołali odrobić trzybramkową stratę.
Katowiczanie dobrze rozpoczęli spotkanie i w 12. minucie objęli prowadzenie. Fraszko wykorzystał podanie Pasiuta i Lundegarda, otwierając wynik meczu. Gospodarze odpowiedzieli jednak jeszcze przed końcem pierwszej tercji. Öhrvall obsłużył Hahna, który doprowadził do wyrównania.
W drugiej odsłonie długo utrzymywał się remis, ale tuż przed jej końcem Rostock ponownie znalazł sposób na katowicką defensywę. W 39. minucie Braun pokonał Kielera po podaniach Kunza i Steina.
Prawdziwe emocje rozpoczęły się w trzeciej tercji. W ciągu zaledwie 32 sekund gospodarze dwukrotnie wykorzystali grę w przewadze. Najpierw Öhrvall trafił przy grze 5 na 3, a chwilę później Stein podwyższył na 4:1. W 53. minucie Luknowsky zdobył piątego gola dla Piranhas.
GKS nie zamierzał jednak odpuszczać. Bremer wykorzystał przewagę liczebną i zmniejszył straty, a następnie do siatki trafili Pasiut oraz Jakub Hofman. Drugiego z tych goli Katowiczanie zdobyli zaledwie 82 sekundy przed końcem spotkania. Na doprowadzenie do remisu zabrakło jednak już czasu.

Wicemistrzowie Polski ogłosili ceny karnetów. Nowość dla kibiców i ważne zmiany

GKS Katowice rozpoczyna sprzedaż karnetów na sezon 2026/2027. Klub przygotował dla kibiców dwie wersje abonamentów: „comfort” i „active”. Ta druga jest tańsza, ale wiąże się z koniecznością potwierdzania obecności przed każdym domowym spotkaniem.
Nowy sezon TAURON Hokej Ligi rozpocznie się 15 września. Wicemistrzowie Polski zainaugurują rozgrywki w „Satelicie”, gdzie zmierzą się z STS-em Sanok. W sezonie zasadniczym wystąpi 10 zespołów, a GieKSa rozegra pięć rund.
Karnet „comfort” gwarantuje miejsce na wszystkich domowych meczach sezonu zasadniczego i nie wymaga dodatkowych formalności. Dla dotychczasowych karnetowiczów kosztuje 390 zł w wersji normalnej i 250 zł w wersji ulgowej. Nowi kibice zapłacą odpowiednio 490 i 320 zł.
Tańszy „active” również gwarantuje miejsce w „Satelicie”, ale przed każdym spotkaniem trzeba potwierdzić swoją obecność. Można to zrobić od siedmiu do jednego dnia przed meczem za pośrednictwem systemu biletowego lub aplikacji Bilety GieKSa. Brak potwierdzenia skutkuje anulowaniem wejściówki na dane spotkanie. Ceny dla dotychczasowych karnetowiczów wynoszą 340 zł (normalny) i 220 zł (ulgowy), a dla nowych 430 i 280 zł.
W ofercie znalazły się także karnety rodzinne oraz VIP. Ten ostatni kosztuje 3500 zł i zapewnia miejsce w sektorze VIP oraz dostęp do strefy cateringowej. Karnetowicze zachowają również pierwszeństwo przy zakupie biletów na mecze fazy play-off.
Sprzedaż dla osób posiadających karnety w poprzednim sezonie rozpocznie się 1 września o godz. 10:00 i potrwa do 4 września do godz. 10:00. Następnie ruszy sprzedaż otwarta.
Warto zaznaczyć, że pojedyncze bilety na mecze GieKSy będą kosztować 30 zł (normalny), 20 zł (ulgowy), 60 zł (rodzinny) oraz 5 zł dla dzieci do 13. roku życia.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga