Siatkówka
Z kim gra GieKSa? – Effector Kielce
Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Kielc, może to zrobić tutaj.
Kielecki klub za ambicję postawił sobie posiadanie dobrej i solidnej drużyny, tak aby nie powtórzyć słabego wyniku z zeszłego sezonu, czyli 13 miejsca. Dlatego nie może dziwić zmiana aż czterech siatkarzy w wyjściowej szóstce. Do Komendy i Maćkowiaka dołączyli Wachnik i Pawliński oraz dwaj solidni obcokrajowcy, Andrić i Wohlfahrstaetter. Początek tego sezonu nie wskazywał na dzisiejsze problemy w lidze. Effector po dziewięciu kolejkach, miał aż 5 zwycięstw na swoim koncie, co dawało mu wtedy 7 lokatę, ze stratą zaledwie pięciu punktów do drugiego miejsca w tabeli. Od tego momentu, kielczan dopadł jakiś kryzys formy i niemoc w grze, ponieważ mają już passę aż 10 porażek z rzędu, w tym okresie zespół z Kielc zdobył tylko jeden punkt za przegrany mecz po tie-breaku z MKS-em Będzin w 11 kolejce. Mimo dokonanych zmian w drużynie, nie widać symptomów na poprawę wyników oraz formy sportowej. W związku z tym kibice kieleckiego zespołu mogą liczyć co najwyżej na poprawę lokaty o dwa szczebelki w porównaniu do zeszłorocznego wyniku.
Zmian dokonano w sztabie szkoleniowym, gdzie Dariusza Daszkiewicza przez kilka spotkań zastępował jego dotychczasowy asystent Adam Swaczyna po czym zatrudniono doświadczonego Turka, Sinana Tanika. Turecki trener prowadził już Effector w dwóch meczach, ale jak na razie ta zmiana nic nie dała, ponieważ oba mecze zostały przegrane bez choćby jednego wygranego seta. Zdaję się, że nie w tym jest problem drużyny. Wystarczy rzut oka na ilość rozegranych setów przez poszczególnych siatkarzy, aby łatwo zauważyć podstawową szóstkę kielczan, gdzie oprócz libero Sobczaka, aż czterech zawodników rozegrało wszystkie sety, a dwaj pozostali zdecydowaną większość. W obliczu przeciętnej formy siatkarzy wyjściowej szóstki, widać, że brakuje jakości zawodnikom rezerwowym, co też nie ułatwia pracy trenerom tego zespołu.
Najmniej pretensji sympatycy Effectora mogą mieć do Chorwata Andricia, który zajmuje dziesiąte miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących siatkarzy z całej ligi. Atakujący kielczan zdobył 274 punkty. Z przyjmujących najkorzystniejsze wrażenie sprawia Pawliński (222 punkty), który również jest najlepiej serwującym w drużynie. Ze środkowych spełnia swoje zadania Austriak Wohlfahrstaetter (145 oczek), który obok rozgrywającego Komendy, jest najlepiej blokującym w ekipie kieleckiej. Jak widać takie osiągnięcia indywidualne to za mało, aby drużyna wygrywała więcej spotkań. W ostatniej chwili kieleccy działacze zdecydowali się na zatrudnienie dodatkowo nowego środkowego, a jest nim Rosjanin Aleksiej Nalobin, który grał ostatnio w Dynamie Krasnodar.
BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 10 spotkań – 8 punktów – w setach 13:27 – małe punkty 813:924 – 2 zwycięstwa (jeden po tie-breaku) i 8 porażek (trzy po tie-breaku)
BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 9 spotkań – 7 punktów – w setach 10:22 – małe punkty 697:761 – 3 zwycięstwo (dwa po tie-breaku) i 6 porażek
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Effectora Kielce
Czas trwania spotkań – Effector 1792;;
Ilość rozegranych setów – Effector 72; Komenda 72, Wohlfahrstaetter 72, Pawliński 72, Maćkowiak 72, Sobczak 72, Andrić 68, Wachnik 65, Formela 28, Biniek 22, Bućko 18, Superlak 16, Więckowski 14, Antosik 13, Orobko 2, Ziemnicki 0, Dyk 0.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – Effector 411;
Ilość zdobytych punktów – Effector 1099; Andrić 274, Pawliński 222, Wachnik 186, Wohlfahrstaetter 145, Maćkowiak 93, Komenda 67, Formela 60, Bućko 34, Superlak 13, Więckowski 4, Sobczak 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – Effector 327; Andrić 72, Wachnik 66, Pawliński 63, Wohlfahrstaetter 39, Komenda 33, Maćkowiak 23, Formela 19, Bućko 8, Superlak 3, Sobczak 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – Effector 772; Andrić 202, Pawliński 159, Wachnik 120, Wohlfahrstaetter 106, Maćkowiak 70, Formela 41, Komenda 34, Bućko 26, Superlak 10, Więckowski 4.
Bilans punktów zdobytych do straconych – Effector 424; Andrić 98, Wohlfahrstaetter 95, Pawliński 87, Wachnik 54, Maćkowiak 49, Komenda 44, Formela 25, Bućko 11, Antosik -2, Więckowski -3, Superlak -4, Sobczak -30.
Ilość zagrywek – Effector 1525; Komenda 289, Pawliński 254, Maćkowiak 243, Wohlfahrstaetter 239, Wachnik 195, Andrić 182, Formela 60, Bućko 28, Superlak 21, Antosik 7, Więckowski 6, Orobko 1.
Ilość błędów na zagrywce – Effector 264; Andrić 62, Pawliński 55, Wachnik 46, Wohlfahrstaetter 31, Maćkowiak 24, Komenda 17, Bućko 10, Superlak 8, Formela 6, Więckowski 3, Antosik 2.
Ilość asów serwisowych – Effector 71; Pawliński 16, Wohlfahrstaetter 13, Andrić 13, Wachnik 12, Komenda 8, Maćkowiak 6, Bućko 3.
Ilość przyjęć – Effector 1417; Wachnik 465, Sobczak 406, Pawliński 334, Formela 127, Bućko 33, Maćkowiak 24, Wohlfahrstaetter 22, Komenda 6.
Ilość błędów w przyjęciu – Effector 92; Sobczak 31, Wachnik 23, Pawliński 21, Formela 9, Bućko 3, Wohlfahrstaetter 3, Komenda 2.
Przyjęcie negatywne – Effector 394; Wachnik 147, Sobczak 100, Pawliński 90, Formela 32, Bućko 8, Maćkowiak 8, Wohlfahrstaetter 6, Komenda 3.
Przyjęcie perfekcyjne – Effector 342; Sobczak 112, Wachnik 90, Pawliński 88, Formela 29, Maćkowiak 11, Bućko 7, Wohlfahrstaetter 5.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – Effector 24%; Maćkowiak 46%, Sobczak 28%, Pawliński 26%, Wohlfahrstaetter 23%, Formela 23%, Bućko 21%, Wachnik 19%, Komenda 0%.
Ilość ataków – Effector 1882; Andrić 517, Pawliński 414, Wachnik 364, Wohlfahrstaetter 169, Maćkowiak 124, Formela 117, Bućko 65, Komenda 64, Superlak 34, Więckowski 12, Antosik 1, Sobczak 1.
Ilość błędów w ataku – Effector 143; Andrić 55, Pawliński 28, Wachnik 20, Maćkowiak 10, Formela 9, Wohlfahrstaetter 7, Superlak 5, Bućko 4, Komenda 4, Więckowski 1.
Ilość ataków zablokowanych – Effector 176; Andrić 59, Wachnik 43, Pawliński 31, Formela 11, Maćkowiak 10, Wohlfahrstaetter 9, Bućko 6, Superlak 4, Więckowski 3.
Ilość zdobytych punktów w ataku – Effector 898; Andrić 243, Pawliński 191, Wachnik 157, Wohlfahrstaetter 106, Maćkowiak 68, Formela 56, Komenda 32, Bućko 30, Superlak 10, Więckowski 4, Sobczak 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – Effector 48%; Sobczak 100%, Wohlfahrstaetter 63%, Maćkowiak 55%, Komenda 50%, Formela 48%, Andrić 47%, Bućko 46%, Pawliński 46%, Wachnik 43%, Więckowski 33%, Superlak 29%, Antosik 0%.
Ilość bloków punktowych – Effector 130; Komenda 27, Wohlfahrstaetter 26, Maćkowiak 19, Andrić 18, Wachnik 17, Pawliński 15, Formela 4, Superlak 3, Bućko 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – Effector 30; Maćkowiak 8, Wachnik 5, Andrić 5, Komenda 4, Wohlfahrstaetter 4, Pawliński 2, Superlak 1, Formela 1.
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – Effector (3-3);
MVP meczów – Effector 5; Komenda 2, Wachnik 1, Pawliński 1, Andrić 1.
Effector Kielce Świętokrzyska Siatkówka Spółka Akcyjna
barwy: biało-czerwono-niebieskie
data założenia: 6 sierpnia 2007 roku
adres: Boczna 15, 25-093 Kielce
hala: Hala Legionów
Boczna 15, 25-093 Kielce
maskotka: Słoń
Prezes: Jacek Sęk
Rada nadzorcza: Jarosław Plech, Dariusz Daszkiewicz, Małgorzata Kruk
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze