Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

GieKSa – Piast – kto zwycięży w derbach?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Piast Gliwice.

 

katowice.tvp.pl – W sobotę GieKSa vs Piast – kto zwycięży w derbach?

W sobotę 8 listopada GKS Katowice zmierzy się w piłkarskiej ekstraklasie z Piastem Gliwice. Trener Rafał Górak z trener Danielem Myśliwcem rywalizowali już niejednokrotnie i wygląda na to, że obaj uważają, że są dobrze przygotowani na zagrywki przeciwnika.

Kolejny tydzień pracy gliwiczan z nowym trenerem ma zaowocować już lepszą grą i lepszym wynikiem, niż w ostatniej kolejce z Koroną. Przy Okrzei padł bezbramkowy remis.

Z kolei GKS Katowice ma ostatnio dobry czas, oddalił się od strefy spadkowej i ani myśli zwalniać tempa.

 

piast.gliwice.pl – GKS Katowice – Piast Gliwice, zdobyć Nową Bukową

W sobotni wieczór na stadionie przy ul. Nowej Bukowej 1 GKS Katowice podejmie Piasta Gliwice. Choć nie jest to mecz na szczycie tabeli, można spodziewać się kompletu widzów, gorącej atmosfery i zaciętego pojedynku. Powód jest oczywisty – derby Górnego Śląska.

Oba zespoły źle weszły w ten sezon. Gospodarze dopiero w 5. kolejce odnieśli pierwsze zwycięstwo, pokonując Arkę Gdynia 3:1. Po porażce z Górnikiem Zabrze pojawiły się nawet głosy, że trzeba pomyśleć o zmianie trenera. Władze klubu jednak wytrzymały ciśnienie – i opłaciło się. Katowiczanie w ostatnich tygodniach imponują skutecznością. Po efektownym zwycięstwie 3:0 nad Termaliką zanotowali trzeci z rzędu ligowy triumf, co jest ich najdłuższą serią od czasu powrotu do Ekstraklasy. Zespół Rafała Góraka ma realną szansę wyrównać historyczne osiągnięcie z 2003 roku, gdy wygrał cztery mecze z rzędu. „GieKSa” gra odważnie, potrafi szybko reagować po stracie piłki i utrzymuje stabilność w obronie.

Piast również źle rozpoczął sezon i wciąż nie może się odnaleźć. Efektem tego była zmiana na stanowisku trenera – Maxa Möhlena zastąpił Daniel Myśliwiec. Efekt „nowej miotły” jednak nie zadziałał. Zespół nabrał złych nawyków – gliwiczanie nie strzelają bramek, a bez tego nie da się zdobywać punktów. W poprzedniej kolejce przerwali serię trzech porażek z rzędu, remisując u siebie z Koroną Kielce. Nie poprawiło to miejsca w tabeli i nawet ewentualna wygrana z GieKSą nie pozwoli im opuścić strefy spadkowej. Fakt, że zagrali na „zero z tyłu” z solidną Koroną, może jednak dawać nadzieję, że uda się ten niekorzystny trend odwrócić.

[…] W poprzednim sezonie w obu spotkaniach zespoły podzieliły się punktami – w Katowicach padł wynik 2:2, a w Gliwicach 0:0.

Liderem GieKSy jest Bartosz Nowak, autor czterech goli, ale trzeba uważać również na innych graczy tej drużyny. W meczu z Termaliką dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Eman Marković. W składzie znajdziemy też byłych piłkarzy Piasta – Sebastiana Milewskiego i Macieja Rosołka. Ten drugi ostatnio częściej zaczyna mecze na ławce rezerwowych.

Daniel Myśliwiec nie będzie mógł w tym spotkaniu skorzystać z usług Michała Chrapka, który w meczu z Koroną zobaczył czerwoną kartkę. Natomiast po kontuzji do kadry może już wrócić Jason Lokilo.

Jak to często bywa w meczach, w których kibice obu drużyn – mówiąc delikatnie – nie darzą się sympatią, to dodatkowa mobilizacja. Trybuny powinny się więc wypełnić, a atmosfera będzie gorąca.

 

piast-gliwice.eu – Myśliwiec: Wsparcie kibiców będzie ważne

– Na boisku będziemy mieli ten sam plan. Chęć zwycięstwa będzie taka sama, nawet jakby to nie był rywal zza miedzy. Bardzo ważne będzie dla nas to, że nawet przy udanym dryblingu czy wślizgu nasi kibice obecni na meczu będą z nami tym żyli i pokażą, że jesteśmy razem w walce o te trzy punkty – podkreślił trener Daniel Myśliwiec przed #GKSPIA.

 

ekstraklasa.org – Ubiegłoroczni beniaminkowie – 15. kolejka 2025/2026 (sobota)

Sobota to dzień, w którym gościć nas będą… beniaminkowie z sezonu 2024/2025. Zaczynamy w Gdańsku, następnie przenosimy się do Lublina, a na koniec dnia czekają nas derby w Katowicach.

[…] GKS KATOWICE – PIAST GLIWICE

SYTUACJA: Piast wciąż czeka na swoje drugie zwycięstwo w obecnym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy. Teraz spróbuje pokonać na wyjeździe ekipę GKS-u, która w 3 ostatnich meczach zdobyła 52,9% swoich punktów z całego sezonu (9 z 17).

HISTORYCZNIE: Ich bilans w naszej lidze? 2 mecze – 2 remisy. Na razie jeszcze nikt nie wygrał w tej rywalizacji.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: Adam Zrelak wie, jak strzelać gole Piastowi, ponieważ w 6 meczach z tym rywalem aż 4 razy trafiał do siatki.

POD LUPĄ – GOŚCIE: Erik Jirka jest autorem 40% goli swojej drużyny (4 z 10). To najlepszy rezultat procentowy w lidze.

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 46,3%; Piast Gliwice – 27,1%

CZY WIESZ, ŻE: Najlepsi strzelcy obu drużyn mają po 4 gole (Nowak vs. Jirka).

GKS Katowice: Jeśli wychodzi na prowadzenie w meczu w tym sezonie, to zawsze wygrywa

GKS Katowice: w 3 ostatnich meczach zdobył 52,9% swoich punktów z całego sezonu (9 z 17) i strzelił 45% swoich goli (9 z 20)

GKS Katowice: 3 zwycięstwa z rzędu (najdłuższa seria obecnie) – jeśli wygra, to pierwszy raz od V 2003 będzie mieć serię 4 zwycięstw w Ekstraklasie; jeśli wygra bez straty bramki to pierwszy raz od III/IV będzie mieć serię 3 zwycięstw w Ekstraklasie bez straty bramki

GKS Katowice: w 4 z 5 zwycięskich meczów w tym sezonie strzelał minimum 3 gole (też: 16 goli strzelonych w 5 zwycięskich w tym sezonie meczach = 3,2/wygrany mecz)

GKS Katowice: najwięcej meczów z minimum 4 golami strzelonymi (2, tyle samo: KGHM Zagłębie Lubin i Jagiellonia Białystok)

GKS Katowice: zablokowane 23 strzały rywali w 3 ostatnich meczach (11-7-5)

GKS Katowice: 5 meczów z rzędu bez gola straconego w II połowach (wyniki w II połowach w 5 ostatnich meczach – 1:0/0:0/3:0/1:0/2:0; też: 1 gol stracony w 6 ostatnich meczach w II połowach)

GKS Katowice: 3 dublety zmienników w tym sezonie (1x Lukas Klemenz, 1x Ilja Szkurin, 1x Eman Marković; w tym 2x w 3 ostatnich meczach)

Adam Zrelak (GKS Katowice) vs. Piast Gliwice: 6 meczów, 4 gole strzelone

Rafał Strączek (GKS Katowice) – najdłuższa obecnie seria bez straty bramki (232 min.)

Bartosz Nowak (GKS Katowice) – najwięcej asyst w tym sezonie (5)

Piast Gliwice: 33 remisy w 79 ostatnich meczach (41,8% – najwięcej w tym okresie)

Piast Gliwice: 45 rzutów rożnych w jego 3 ostatnich meczach (26 dla Piasta i 19 dla rywali)

Piast Gliwice: 5 goli straconych z gry w 10 ostatnich meczach (w żadnym z nich nie stracił więcej niż 1); w sumie 46,7% goli stracił z gry (najmniej procentowo w lidze)

Piast Gliwice: Najwięcej remisów 0:0 (3, tyle samo: Legia Warszawa)

Piast Gliwice: Najwyższe posiadanie piłki (59%)

Piast Gliwice: Erik Jirka – 40% goli strzelonych drużyny (4 z 10; najwięcej procentowo w lidze) i 75% goli strzelonych na wyjeździe (3 z 4)

Leandro Sanca (Piast Gliwice) – w każdym z 4 ostatnich meczów oddawał minimum 3 strzały (razem: 19)

Piast Gliwice: 3 porażki wyjazdowe z rzędu (wszystkie różnicą 1 gola)

W obu meczach między nimi w Ekstraklasie padły remisy

 

goal.pl – GKS Katowice – Piast Gliwice

GKS Katowice – Piast Gliwice zmierzą się ze sobą w ostatnim sobotnim starciu 15. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W roli faworyta do meczu przystąpią gospodarze.

GKS Katowice do kampanii 2025/2026 przystępował jako najlepsza ekipa na Górnym Śląsku w poprzednim sezonie. Jednocześnie drużyna Rafała Góraka do kolejnej rywalizacji w elicie przystępowała z zamiarem za wszelką cenę przedłużyć swój pobyt w PKO BP Ekstraklasie. Chociaż start był trudny, co nie może dziwić, bo z klubem latem rozstali się Sebastian Bergier i Oskar Repka. To ostatnio wygląda na to, że Trójkolorowi znów są na właściwych torach.

Piast Gliwice to natomiast ekipa, która do nowej kampanii przystępowała pod wodzą Maxa Moldera. Szwed miał na celu zmianę systemu gry po Aleksandarze Vukoviciu. Chociaż prace nad tym zostały przeprowadzone i ich efekty były szybko widoczne, to nie przełożyło się to jednak na wyniki Piastunek. Tym samym władze klubu podjęły decyzję o zmianie w sztabie szkoleniowym, a Moldera zastąpił Daniel Myśliwiec, który w dwóch spotkaniach ligowych jako szkoleniowiec Niebiesko-czerwonych nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa.

W ostatnim starciu między zespołami padł bezbramkowy remis. W każdym razie emocji nie brakowało przy okazji potyczki w Gliwicach, w trakcie której padły cztery gole.

[…] Gospodarze przystąpią do rywalizacji, będąc na fali wznoszącej. GKS Katowice może pochwalić się czterema z rzędu zwycięstwami, licząc też STS Puchar Polski. Do sobotniej konfrontacji ekipa Rafała Góraka podejdzie po starciu z Bruk-Betem Termaliką (3:0). U siebie GieKSa w sześciu ostatnich oficjalnych spotkaniach, licząc wszystkie rozgrywki, przegrała dwukrotnie i cztery razy wygrała.

Z kolei drużyna z Gliwic ma za sobą remis z Koroną Kielce. W spotkaniu w każdym razie zabrakło goli. Premierowe zwycięstwo w nowym klubie Daniel Myśliwiec zaliczył natomiast w krajowym pucharze, gdy Piast ograł Odrę Opole (2:0). W tym starciu gliwiczanie przerwali serię trzech z rzędu porażek.

Obie ekipy zmierzą się ze sobą na Arena Katowice po raz pierwszy w historii. Wcześniej w lutym tego roku GKS grał z Piastem. Niemniej spotkanie odbyło się jeszcze na obiekcie przy ulicy Bukowej. Ogólnie w pięciu ostatnich meczach między drużynami każda z ekip zaliczył po jednej wygranej. Z kolei trzy razy miał miejsce remis.

Ekipa z Katowic podejdzie do rywalizacji osłabiona brakiem dwóch graczy. GKS nie może liczyć na Mateusza Marza i Aleksandara Paluszka. Pierwszy leczy kontuzją ścięgna udowego, a drugi więzadeł krzyżowych. U gości zabraknie natomiast Andreasa Katsantonisa i Michałą Chrapka.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga