Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka Stadion

Wielosekcyjny przegląd doniesień mediów: Niespodzianka w Sanoku. Mistrz Polski pokonany!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

W szóstej kolejce Ekstraligi piłkarki pokonały na wyjeździe KKP Sportis Bydgoszcz 2:0 (1:0). Kolejna runda spotkań zostanie rozegrana 15-16 października. Nasza drużyna zmierzy się w Katowicach ze Sportową Czwórką Radom. Piłkarze, korzystając z przerwy reprezentacyjnej zmierzyli się na Bukowej, w meczu sparingowym z Sandecją Nowy Sącz. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1 (1:0).

Przygotowująca się do startu sezonu drużyna siatkarzy wzięła udział w Turnieju o Puchar Złotego Kiwona. Po przegranym pierwszym meczu z Czarnymi Radom 1:3, w drugim nasza drużyna pokonała serbski zespół OK Ribnica Kraljevo 3:1 i zajęła trzecie miejsce. W najbliższy piątek, o godzinie 17:30, siatkarze rozpoczną sezon 2022/23 meczem wyjazdowym z Jastrzębskim Węglem.

W minionym tygodniu hokeiści rozegrali dwa spotkania, ze zmiennym szczęściem: w piątek pokonali Energę Toruń 5:2, w niedzielę przegrali z Ciarko Sanok 1:4. W tym tygodniu drużyna rozegra trzy wyjazdowe spotkania: we wtorek z Unią Oświęcim, w piątek z Zagłębiem Sosnowiec i w niedzielę z Podhalem Nowy Targ.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Anita Turkiewicz zapewnia zwycięstwo GieKSie Katowice

Sportis KKP Bydgoszcz przegrał na własnym boisku z GKS-em Katowice 0:2 po dwóch trafieniach Anity Turkiewicz. Dzięki zwycięstwu Katowiczanki awansowały na pozycję wicelidera Ekstraligi.

Katowiczanki do Bydgoszczy przyjechały w roli faworytek i po zakończeniu spotkania mogły cieszyć się z kompletu punktów. Wynik spotkania w 21.minucie otworzyła Anita Turkiewicz. W drugiej części spotkania Weronika Helińska nie wykorzystała rzutu karnego, a w doliczonym czasie gry grająca w osłabieniu GieKSa po czerwonej kartce Anny Konkol podwyższyła prowadzenie za sprawą Turkiewicz dla której było to drugie trafienie w spotkaniu.

 

sportdziennik.com – Stadion drożeje…

Ponad 21 tysięcy metrów sześciennych odpadów znaleziono na budowie stadionu miejskiego w Katowicach, powstającego w rejonie ulic Upadowej, Dobrego Urobku i Bocheńskiego.

Jak poinformował portal infokatowice.pl, nie ustalono jeszcze, ile kosztować będzie ich utylizacja. Zdaniem okolicznych mieszkańców pochodzą one z czasów budowy autostrady A4 i są pozostałością po prowadzonych tu pracach – dętki, gumy, żelbet.

Na posiedzeniu Komisji Rozwoju rady miasta Katowice radni usłyszeli, że koszty powstania blisko 15-tysięcznego stadionu i 3-tysięcznej hali idą w górę. Już w lipcu rada miasta wyraziła zgodę na wzrost ceny z 248 do 285 mln zł brutto. Dyrektor Jarosław Łuczyński z „Katowickich Inwestycji” mówi, że na pewno nastąpi kolejny wzrost.

Stadion buduje firma NDI, na razie deklarując zakończenie prac w pierwotnie ustalonym terminie 31 sierpnia 2024. Zaczęła 7 września ub. roku. Obecnie na terenie budowy trwają roboty drogowe, stabilizowanie drogi dojazdowej od ul. Bocheńskiego, przygotowywanie podłoża do wykonania parkingów, przygotowanie do robót konstrukcyjnych, wykonywanie sieci kanalizacji deszczowej i sanitarnej oraz prace wodociągowe. Miasto już wydało na stadion ponad 31 mln zł brutto, czyli ponad 15 procent całości inwestycji.

 

Debiut młodzieżowca z Lipska

Katowiczanie zremisowali przy Bukowej grę kontrolną z zamykającą I-ligową tabelę Sandecją, a pierwszy występ w ich barwach zanotował Daniel Krasucki.

Tydzień „przerwy reprezentacyjnej” plasująca się na 9. pozycji I-ligowej tabeli GieKSa wykorzystała nie tylko na pracę, ale też integracyjne wyjście na… paintball, a zwieńczyła go sobotnim sparingiem z Sandecją Nowy Sącz przy Bukowej. Przystąpiła do niego bez przebywającego na zgrupowaniu kadry U-20 pomocnika Daniela Dudzińskiego, rekonwalescenta Daniela Tanżyny oraz leczących urazy Patryka Szwedzika (staw skokowy) i Michała Kołodziejskiego (mięsień dwugłowy).

Pierwszy raz na boisku w barwach katowickich pojawił się za to Daniel Krasucki. Pomocnik z rocznika 2003 trafił na Bukową w lipcu, mając za sobą pobyt w RB Lipsk, gdzie trenował nawet z pierwszą drużyną, notował epizody w sparingach, był zgłoszony do Champions League, a ostatnio leczył kontuzję. Ponad dwa tygodnie temu podjął wreszcie treningi z nowym zespołem, a teraz przyszedł czas na premierowy sparingowy występ.

W 75 minucie spotkania z Sandecją zastąpił Alana Bróda i… już po kilkudziesięciu sekundach miał bramkową okazję, gdy spudłował głową po dośrodkowaniu Dawida Brzozowskiego. Poza tym, zanotował występ raczej gorszy niż lepszy, odpuszczając pojedynek w bocznym sektorze z Giorgi Merebaszwilim, niecelnie dośrodkowując do Jakuba Araka, przegrywając dwa pojedynki na połowie przeciwnika czy niecelnie podając wszerz boiska. Miał też jednak zagrania udane, jak „klepka” z Grzegorzem Rogalą czy rozprowadzenie akcji precyzyjnym podaniem w tłoku, mając na plecach obrońcę.

Krasucki był ustawiony jako jeden z trzech ofensywnych zawodników, obok Araka i Adriana Błąda, będąc najbliżej lewej strony. Często schodził szeroko do boku, ale zbiegał też do środka, robiąc miejsce wahadłowemu: Rogali albo Zbigniewowi Wojciechowskiemu. – Cieszymy się, że Daniel do nas dołączył, trenuje z nami, w końcu rozegrał jakieś minuty. Oczekujemy więcej – przyznał Oskar Repka, pomocnik GieKSy, która objęła prowadzenie już w 5 minucie. Wtedy to Marko Roginić zagrał lewą nogą w pole karne, a tam – również lewą nogą – płaskim strzałem wstrzelił się Marcin Wasielewski, ustawiony tym razen na lewej, a nie swojej nominalnej prawej stronie.

Wspomniany Krasucki ma zaostrzyć rywalizację wśród młodzieżowców. W poprzedniej kolejce – derby z GKS-em Tychy (1:1) niespodziewanie rolę tę pełnił bramkarz Patryk Szczuka, który „posadził” pewniaka Dawida Kudłę. Z powodu drobnej choroby w ostatnich dniach nie trenował, w sparingu pojawił się na ostatnie pół godziny, a od pierwszego gwizdka trener Rafał Górak wystawił dwóch młodzieżowców: Brzozowskiego i Alana Bróda.

Sandecja wyrównała niemalże równo z ostatnim gwizdkiem, gdy Michał Walski pokonał Szczukę strzałem pod poprzeczkę sprzed pola karnego. Sędzia dwie sekundy później zakończył mecz. GKS raczej nie poprawił sobie zatem humorów przed sobotnim wyjazdem do Bełchatowa na konfrontację ze Skrą Częstochowa.

– Fajnie, że zagraliśmy ten sparing. Boli stracona bramka, jest niedosyt, bo przez całe 90 minut przeważaliśmy i prowadziliśmy – przyznał Oskar Repka. Sądeczanie z kolei, wciąż czekający na pierwsze w sezonie zwycięstwo i zamykający I-ligową tabelę, na Śląsk wrócą już w niedzielę, bo zmierzą się z liderującym stawce beniaminkiem z Chorzowa.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Radomianie zagrają w finale Turnieju o Puchar Złotego Kiwona

W turnieju o Puchar Złotego Kiwona GKS Katowice przegrał z Czarnymi Radom 1:3 i  tym samym zespół z Górnego Śląska zagra o trzecie miejsce. Rywalem katowiczan będzie OK Ribnica Kraljevo. Drużyna z Radomia będzie rywalizowała o pierwsze miejsce.

[…] W ramach rozgrywanego w Kobylance koło Gorlic towarzyskiego Turnieju o Puchar Złotego Kiwona GKS Katowice mierzył się z Cerrad Enea Czarnymi Radom pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego. Była to przedostatnia sparingowa próba przed startem rozgrywek PlusLigi. Z powodu choroby do Kobylanki nie mógł przyjechać trener Grzegorz Słaby, którego zastąpił Damian Musiak. Lepiej mecz zaczęli radomianie, którzy po bloku na Quirodze prowadzili 5:2 w pierwszym secie, a potem wypracowali sześć punktów przewagi, co skłoniło trenera Musiaka do wzięcia czasu. GKS starał się wrócić do meczu, ale na drodze stały szczelne punktowe bloki rywali dobrze reagujących na siatce, do tego  katowiczanie mieli problemy w odbiorze zagrywki. Błędy po stronie GieKSy i zdecydowanie lepsza gra Czarnych po własnym przyjęciu sprawiły, że losy seta rozstrzygnęły się dość szybko, choć impuls dała podwójna zmiana w połowie partii. Radomianie wygrali 25:14 i zmusili zawodników  z Górnego Śląska do wytężonej koncentracji po słabym początku spotkania.

Katowiczanie szybko wrócili na dobre tory i po asie Quirogi prowadzili 5:2, wchodząc w mecz od nowa z animuszem. Rywale zmniejszyli straty, GKS utrzymał korzystny wynik, korzystając z czytania gry oponentów. Specyficzne warunki gry na szkolnej hali dawały się we znaki obu ekipom, co widać było w liczbie błędów w polu serwisowym. Ustrzegł się ich Jakub Lewandowski, po którego zagraniach było 15:11 dla katowiczan. Radomski zespół odpowiedział zagrywkami Bartosza Firszta i wyrównał przez to wynik (17:17), ale GKS chwilę później prowadził trzema punktami po serii dobrych zagrywek Wiktora Mielczarka. Katowiczanie mieli w górze cztery piłki setowe po dobrej postawie w końcówce, jednak zagrywający Timo Taamemaa zmusił trenera Musiaka po skorzystania z przerwy. Ostatecznie do remisu doprowadził po ataku z wysokiej piłki Jakub Szymański (25:23).

Poziom meczu wyrównał się w partii numer trzy, w której radomianie prowadzili 9:6 po punktach Borgesa i Firszta. Katowiczanie nie znajdowali odpowiedzi na grę Pawła Woickiego po dobrym przyjęciu przeciwników, dlatego ciężar gry w ataku na swoje barki wzięli Szymański i Jarosz, co pomagało GKS-owi prowadzić grę punkt za punkt (14:12, 19:16). Katowiczanie wyrównali wynik po autowym ataku Gąsiora i bloku Georgiego Seganowa, przełamując tym samym napór radomian. Gracze trenera Nawrockiego byli dokładniejsi w końcówce seta, zespół z Katowic obronił jeszcze dwie piłki setowe. Zagrywka w siatkę Szymańskiego zamknęła seta na korzyść Czarnych.

Początek czwartego seta przyniósł skuteczną grę obu drużyn na skrzydłach, ta seria została przełamana przez blok na Jaroszu i nieudane ataki z lewej strony siatki, które dały rywalom wynik 7:4. Wejście na boisko Tomasa Rousseaux pomogło katowiczanom w dogonieniu rywala, w którego szeregach szczególnie dawali nam się we znaki Gąsior i Firszt. Po asie atakującego Czarnych było 16:12 dla Czarnych. GKS opowiedział efektownym blokiem belgijskiego skrzydłowego potwierdzającym swoje ambicje. Siatkarze z Radomia po serii dobrych reakcji w obronie doprowadzili do wyniku 21:17, a ostatecznie wygrali całe spotkanie w czterech setach (25:18) po ataku Lemańskiego.

Cerrad Enea Czarni Radom – GKS Katowice 3:1 (25:14, 23:25, 25:23, 25:18)

 

Czarni Radom wygrali Turniej o Puchar Złotego Kiwona

W terminie 22-23 września rozegrany został Międzynarodowy Turniej Piłki Siatkowej o Puchar Złotego Kiwona w Gorlicach. W imprezie udział wzięło pięć zespołów, w tym dwa plusligowe: VK Mirad Unipu Presov, OK. Ribnica Kraljevo, Vegyesz RC Kazncbarcika, Cerrad Enea Czarni Radom i GKS Katowice. Drugiego dnia turnieju odbył się mecz o 3. miejsce i finał.

[…] Inauguracyjny set był bardzo wyrównany, jednak ostatecznie padł łupem GKS-u, który wygrał go do 23. W drugiej odsłonie lepiej poradziła sobie drużyna z Serbii, która po ciężkiej walce pokonała GKS Katowice do 22. Zespół OK. Ribnica Kraljevo tym samym wyrównał wynik meczu 1:1. W trzeciej partii świetnie radzili sobie zawodnicy Grzegorza Słabego świetnie radzili sobie na zagrywce. Wywierali nią nieustanną presję na swoich przeciwnikach. Set zakończył się wygraną siatkarzy z Katowic 25:19. W czwartej odsłonie zawodnicy GKS-u kontynuowali dobrą grę, co doprowadziło zakończenia spotkania takim samym wynikiem. Wygrana dała katowiczanom 3. miejsce w turnieju.

OK. Rinmica Kraljevo – GKS Katowice 1:3 (23:25, 25:22, 19:25, 19:25)

 

HOKEJ

hokej.net – GieKSa wygrywa w Toruniu. Trzy asysty Bartosza Fraszki

Hokeiści KH Energi Toruń przegrali w 6. kolejce Polskiej Hokej Ligi z GKS Katowice 2:5. Dwie bramki dla GieKSy zdobył Brandon Magee a trzy asysty odnotował Bartosz Fraszko. Katowiczanie odnieśli czwarte zwycięstwo w swoim czwartym spotkaniu w tym sezonie.

Gospodarze przystąpili do meczu osłabieni nieobecnością Michała Kalinowskiego, co spowodowało, że trener Teemu Elomo musiał dokonać korekt w formacjach ataku. Od początku meczu obydwie drużyny starały się atakować, jednak to katowiczanie oddawali więcej celnych strzałów i byli dokładniejsi w rozgrywanych atakach. W 7 minucie „GieKSa” rozegrała ładną trójkowa akcję, którą po podaniu zza bramki wykończył Matias Lehtonen. Goście niedługo nacieszyli się z prowadzenia, bo czwarty atak KH Energii Toruń błyskawicznie odgryzł się katowiczanom. Michał Zając sprzed bramki doprowadził do remisu po podaniu Jakuba Wenkera. Później katowiczanie długimi momentami potrafili zamknąć gospodarzy w ich tercji obronnej, co przyniosło skutek dwie minuty przed końcem tercji. Spod niebieskiej uderzył Niko Mikkola, a lot krążka zmienił Joona Monto.

Druga tercja rozpoczęła się od otwartej gry, ataki sunęły z obydwu stron. Toruńska drużyna już nie pozwalała zamykać się we własnej tercji i wróciła do gry, którą prezentowała we wcześniejszych meczach. Gospodarze kilkukrotnie mogli wyjść z groźnymi kontrami i stanąć oko w oko z Murrayem jednak centymetry dzieliły ich od wykorzystania błędów w obronie gości. Z czasem „Stalowe Pierniki” zaczęły łapać kary, co mocno utrudniło im pokazanie swojego ofensywnego potencjału. KH Energę Toruń w wielu sytuacjach ratowało Ervīns Muštukovs. W końcówce tercji gospodarze ponownie na chwilę przycisnęli, ale z opresji obronną ręką wyszedł czujny John Murray. Ta tercja należała do bramkarzy.

W trzeciej początkowo żadna z drużyn nie zdobyła przewagi, ale do głosu coraz częściej dochodził GKS Katowice. Na wysokie obroty na swoim macierzystym lodowisku wszedł Bartosz Fraszki. W 44 minucie goście wyprowadzili szybki atak. Fraszko wycofał gumę do Brandona Magee, a ten trafił w samo okienko bramki, dając komfort przyjezdnym. Od tego momentu goście nie forsowali już tak tempa. Wydawało się, że gospodarzom, którzy zagrali trzecie mecz w ciągu pięciu dni brakuje sił, a w konsekwencji pomysłu na grę. Co prawda przeprowadzili kilka indywidualnych akcji, ale gdy nadarzyła się okazja na złapanie kontaktu, stracili bramkę w grając w przewadze. Po złym rozegraniu na niebieskiej Bartosz Fraszko przejął krążek, wypuścił Grzegorza Pasiuta, który w sytuacji sam na sam pokonał toruńskiego bramkarza. Gospodarze nie poddali się, do końca mieli swoje sytuacje, jedną z nich wykończył Niki Koskinen dobijają strzał swojego kolegi. Na nic nie zdało się zdjęcie bramkarza przez gospodarzy, Bartosz Fraszko szybko przejął krążek i podał do Brandona Magee, który strzelił do pustej bramki.

 

Niespodzianka w Sanoku. Mistrz Polski pokonany!

Hokeiści Marmy Ciarko STS Sanok w 7. kolejce Polskiej Hokej Ligi pokonali GKS Katowice 4:1. Zwycięskiego gola zdobył w drugiej tercji Kalle Valtola, który w zeszłym sezonie reprezentował barwy GieKSy. To pierwsza porażka mistrzów Polski w tym sezonie.

Pierwsze minuty spotkania to spokojna gra z obu strony. Widać było, że nikt nie chce się otworzyć i narzucić swojego stylu gry. Dopiero w połowie meczu przycisnęli katowiczanie, lecz na posterunku był Dominik Salama. Po jednej z kontr sanoczanie objęli prowadzenie w 13. minucie. Gdy na lodzie zrobiło się więcej miejsca, bo na ławce kar usiedli Konrad Filipek i Matias Lehtonen, trójkową akcję Tamminen – Valtola – Heikkinen ten ostatni zakończył strzałem z ostrego kąta. Goście mogli szybko wyrównać za sprawą Marcina Kolusza, który zmienił lot krążka po strzale Pulkkinena ale ten zatrzymał się na poprzeczce. Czym bliżej było syreny kończącej pierwszą z tercji, tym coraz mocniej buzowała w zawodnikach adrenalina i było coraz więcej przepychanek. Próby Fraszki i Pasiuta nie były w tej odsłonie zbyt precyzyjne. Kapitan GieKSy rozgrywał 200 mecz w barwach katowickiej drużyny.

Już na początku drugiej tercji na ławkę kar trafił Mateusz Rompkowski i sanoczanie zakończyli przewagę golem. Katem okazał się Kalle Valtola, który jeszcze w zeszłym sezonie występował w drużynie rywali. Fiński defensor w swoim stylu przymierzył z nadgarstka i John Murray był bezradny. Katowiczanie próbowali się szybko odgryźć, lecz potężny strzał w 24. minucie Maciej Kruczka ostemplował poprzeczkę. W bramce też świetnie spisywał się Salama, który wybronił w sytuacji sam na sam strzał Hitosato. Sanoczanie zaś zmarnowali sytuację, gdy do pustej bramki nie trafił Lahtinen po wymianie krążka Ahoniemiego i Filipka. Poświęcenie gospodarzy było wielkie, gdy Władysław Łysenko zatrzymał ciałem strzałem Grzegorza Pasiuta i utykając dokończył zmianę, w której cisnęli hokeiści z Katowic. Jeszcze w końcówce tercji sytuacji sam na sam nie wykorzystał Sami Tamminen a goście nie mieli pomysłu jak w przewadze pokonać Salamę.

W trzeciej odsłonie meczu wreszcie padła bramka dla GieKSy. W przewadze, gdy na ławce kar siedział Bogusław Rąpała, po składnej akcji Grzegorza Pasiuta z Marcinem Koluszem trafił Bartosz Fraszko. Katowiczanie jeszcze dwukrotnie grali w tej tercji w przewadze, jednak na wysokości zadania stał Dominik Salama i ofiarnie broniący się partnerzy z drużyny. W końcówce do pustej bramki dwukrotnie trafili zawodnicy STS-u. Celnie przymierzył Timi Lahtinen i Niko Ahoniemi.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek. 

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Rollercoaster na Nowej Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga