Piłka nożna Prasówka
W końcu! Doniesienia mediów po meczu Pogoń-GKS
Zapraszamy do przeczytania fragmentów opinii mass mediów na temat meczu Pogoń Siedlce – GKS Katowice 1:3 (1:0). Bramki strzelili: dla gospodarzy – Demianiuk, dla GieKSy – Goncerz, Frańczak, Pietrzak.
mkppogonsiedlce.pl – Z nieba do piekła
[…] Od początku meczu Pogoń przeważała na boisku i kreowała sytuacje bramkowe, jednak zatrzymywały się one często na obrońcach gości..
[…] Momentami gra robiła się bardzo brutalna, co skutkowało dużą ilością żółtych kartek. Demianiuk walczył na boisku tak mocno, że uszkodził jeden z butów i pierwszą połowę musiał kończyć w dwóch różnych. Wydawało się, że Pogoń panuję nad grą na boisku jednak goście wyrównali – w 40. minucie Grzegorz Goncerz po odbiciu się piłki od poprzeczki wpakował głową futbolówkę do bramki Andrzeja Witana.
Na początku katowiczanie zadali kolejny cios – w 48. minucie po rzucie rożnym piłkę do siatki głową skierował Frańczak i goście prowadzili 2:1. Pogoń przestała panować nad grą i popełniała dużo błędów.
[…] Pomimo prób odpowiedzi na gola, Gieksa wyprowadziła kolejny skuteczny atak – Pitry podaniem z lewej strony uruchomił Pietrzaka, który pokonał Witana technicznym strzałem. Pogoniści próbowali szybki nawiązać kontakt dający nadzieję na korzystny rezultat jednak strzał Krystiana Wójcika z woleja trafił w słupek podtrzymujący siatkę w bramce. Do końca meczu goście kontrolowali przebieg gry i wyjeżdżają z Siedlec z tarczą.
katowickisport.pl – Przełamanie! Goncerz trafił, katowiczanie ograli beniaminka
[…] Kiedy strzela Grzegorz Goncerz, GKS wygrywa – ta zasada często sprawdzała się jesienią, na pewno natomiast obowiązuje wiosną. Lider pierwszoligowych strzelców do dziś trafił w tym roku tylko raz – w zwycięskim meczu z Flotą Świnoujście. Wczoraj – po ponadmiesięcznej przerwie – znów zdobył bramkę, i GieKSa znów wygrała!
Trafienie „Gonza” miało swoją wagę; to był gol z kategorii „do szatni”, dający wiarę w możliwość odwrócenia losów źle układającego się meczu.
[…] Druga połowa zaczęła się dla gospodarzy równie nieszczęśliwie, jak zakończyła pierwsza. W golu znów „maczał palce” Bętkowski, którego centrę z rzutu rożnego wepchnięciem piłki do siatki bodaj z dwóch metrów zamknął Adrian Frańczak.
Parę minut później, przy bramce nieuznanej przez arbitra z powodu pozycji spalonej strzelca, Grzegorz Goncerz doznał kontuzji i – trzymając się za udo – opuścił boisko.
sportowefakty.pl – Miłe złego początki
[…] Oba zespoły w rundzie wiosennej spisują się poniżej oczekiwań.
[…] Początek spotkania ułożył się zgodnie z planem gospodarzy. Aktywny był Antonio Calderon, który rządził i dzielił w środkowej strefie boiska. Dobra gra Pogoni została nagrodzona w 23 minucie. Cezary Demianiuk efektownym strzałem z 20 metrów umieścił piłkę w okienku bramki zespołu z Katowic.
[…] Niespodziewana odpowiedź GKS-u nadeszła pod koniec pierwszej połowy. Kamil Bętkowski mocno uderzył z narożnika pola karnego. Andrzej Witan co prawda odbił futbolówkę na poprzeczkę, lecz do piłki dopadł Grzegorz Goncerz i umieścił ją w siatce.
Jak się później okazało, bramka do szatni dodała skrzydeł podopiecznym Artura Skowronka. Dwie minuty po przerwie GKS strzelił gola, który zapewnił mu prowadzenie.
[…] Podopieczni Carlosa Ferrera byli w tym okresie bezradni. Biało-niebiescy co prawda nie grali złego futbolu, to jednak indywidualne błędy ponownie przesądziły o porażce beniaminka. Na dodatek piłkarze z Siedlec mieli spore pretensje do sędziów, którzy w niedzielnym meczu byli bardzo słabo dysponowani.
sportslaski.pl – W końcu!
[…] GKS Katowice wygrał pierwszy raz od 14 marca. Godnym odnotowania jest też fakt, że GieKSa wraca na Górny Śląsk z trzema wyjazdowymi punktami po raz pierwszy od 13 września!
[…] Przed meczem niewiadomą było, który młodzieżowiec pojawi się w wyjściowym składzie. Sztab szkoleniowy postawił na Kamila Bętkowskiego. Okazało się, że był to dobry ruch bowiem zawodnik ten miał udział przy dwóch bramkach.
[…] Frańczak powinien mieć dzisiaj dwa gole na koncie. W drugiej połowie nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Andrzejem Witanem. Chwilę po tej akcji kontry nie wykorzystał Pitry. Niewykorzystane okazje na szczęście nie zemściły się.
infokatowice.pl – GieKSa w końcu wygrała
[…] Piłkarze obu drużyn od pierwszych minut ruszyli do ataku, dzięki czemu kibice, którzy przyszli w niedzielę na stadion przy ul. Jana Pawła II 6, nie mogli narzekać na nudę. Widać było, że obie ekipy chcą ten pojedynek wygrać. GieKSa, żeby utrzymać bezpieczny dystans nad drużynami walczącymi o utrzymanie, a Pogoń, żeby przedłużyć swoje szansę na grę w I lidze także w przyszłym sezonie.
[…] Mecz z Pogonią Siedlce był najlepszym występem GKS-u w tej rundzie. Dzięki trzem zdobytym punktom katowiczanie utrzymali bezpieczną pozycję nad drużynami zagrożonymi spadkiem do II ligi.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze