Dołącz do nas

Hokej Kibice Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Siatkówka Szachy

Trójkolorowy skrót wydarzeń – styczeń 2021

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Znany z kilku (a może już kilkunastu?) tekstów na naszej stronie Tosiek zaprasza do nowego cyklu. Tym razem będzie mniej statystyk i liczb, a po prostu piguła trójkolorowej wiedzy za każdy miniony miesiąc. Zaczynamy od stycznia!

Niedziela, 3.01

● PlusLiga: w zaległym meczu 9. kolejki siatkarze przegrali u siebie z PGE Skrą Bełchatów 0:3 (19:25, 22:25, 31:33), kończąc serię trzech kolejnych wygranych.

Poniedziałek, 4.01

●Oficjalnie: białoruski napastnik Andriej Stiepanow dołączył do drużyny hokejowej. Kontrakt zawodnika występującego ostatnio w Dynamie Mołodeczno będzie obowiązywać do końca sezonu.

Wtorek, 5.01

● PHL 25. kolejka: hokeiści pokonali u siebie Ciarko STS Sanok 6:1 (1:0; 3:0; 2:1). Bramki zdobyli Jesse Rohtla (dwie), Dominik Nahunko, Mateusz Michalski, Kamil Paszek i Grzegorz Pasiut. W drużynie zadebiutował pozyskany w połowie grudnia Fin Jyri Marttinen. Przed meczem oficjalnie pożegnano Mikołaja Łopuskiego, który z powodów zdrowotnych zakończył karierę.

Środa, 6.01

● PlusLiga: w zaległym meczu 10. kolejki siatkarze przegrali na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem 0:3 (24:26, 18:25, 18:25).

Piątek, 8.01

● PHL 26. kolejka: hokeiści przegrali u siebie z Podhalem Nowy Targ 1:2 (1:0; 0:1; 0:1). Jedyną bramkę dla GKS-u zdobył debiutujący w drużynie Andriej Stiepanow.

Niedziela, 10.01

● PlusLiga: w zaległym meczu 7. kolejki siatkarze przegrali w Kędzierzynie-Koźlu z Grupą Azoty ZAKSĄ 0:3 (16:25, 24:26, 16:25).

● PHL 27. kolejka: hokeiści pokonali w Krakowie Comarch Cracovię 5:2 (2:1, 2:0, 1:1). Bramki zdobyli Mateusz Zieliński, Mateusz Michalski, Jesse Rohtla, Andriej Stiepanow i Bartosz Fraszko.

Poniedziałek, 11.01

● Piłkarze wrócili do treningów po przerwie świątecznej. Pierwszy trening odbył się na obiekcie Kolejarza.

● Oficjalnie: klub za porozumieniem stron rozwiązał kontrakty z czeskim obrońcą Radkiem Dejmkiem oraz pomocnikiem Mateuszem Kompanickim występującym jesienią w drużynie rezerw. Z klubu odszedł także bramkarz Szymon Frankowski, którego kontrakt wygasł wraz z końcem roku.

Wtorek, 12.01

● Oficjalnie: 2,5-letni kontrakt podpisał z klubem 16-letni bramkarz Patryk Kukulski, występujący dotychczas w A-klasowej Concordii 1909 Piotrków Trybunalski.

Czwartek, 14.01

● Oficjalnie: rosyjski obrońca Kirył Ljamin występujący ostatnio w Dynamie Moskwa dołączył do drużyny hokejowej. Kontrakt będzie obowiązywał do końca obecnego sezonu.

Piątek, 15.01

● Miasto Katowice wsparło klub roczną dotacją w wysokości 16,5 mln zł. Sekcja piłki nożnej mężczyzn otrzyma ponad 6,3 mln, hokeiści 4,9 mln, siatkarze 4 mln a piłkarki 1,2 mln. Akademia „Młoda GieKSa” uzyskała dotację w wysokości 400 tysięcy zł.

● PHL 28. kolejka: w Toruniu hokeiści pokonali miejscową KH Energę 3:1 (1:0, 2:0, 0:1). Bramki zdobyli Grzegorz Pasiut (dwie) i Bartosz Fraszko. W GKS-ie zadebiutował Kirył Ljamin.

● Oficjalnie: do drużyny piłkarek dołączyła obrończyni UKS-u SMS Łódź Magdalena Dragunowicz. 21-letnia piłkarka ostatnią rundę spędziła w Medyku Konin, umowa wypożyczenia ma obowiązywać do końca sezonu.

Sobota, 16.01

● W pierwszym tegorocznym sparingu rozegranym na boisku Kolejarza piłkarze zremisowali z trzecioligowym MKS-em Kluczbork 1:1 (0:1). Wyrównującą bramkę strzelił Piotr Kurbiel.

Niedziela, 17.01

● PHL 29. kolejka: na własnym lodzie hokeiści pokonali Zagłębie Sosnowiec 5:0 (2:0, 1:0, 2:0). Bramki zdobyli Filip Starzyński, Maciej Kruczek, Andriej Stiepanow, Mateusz Adamus i Mikael Kuronen, dla którego był to pierwszy gol w barwach GKS-u.

● PlusLiga 21. kolejka: siatkarze przegrali we własnej hali w Szopienicach z Vervą Warszawa Orlen Paliwa 0:3 (25:27, 10:25, 19:25).

Poniedziałek, 18.01

● Oficjalnie: do drużyny piłkarzy dołączył 29-letni pomocnik Rafał Figiel. Piłkarz występował już w GKS-ie w sezonie 2013/14 a ostatnio reprezentował Podbeskidzie Bielsko-Biała. Z klubem związał się 2,5-letnim kontraktem.

Środa, 20.01

● W ośrodku treningowym Cracovii w Rącznej piłkarze pokonali ekstraklasową drużynę gospodarzy 2:1 (1:0). W sparingu rozegranym na naturalnej nawierzchni bramki zdobyli Marcin Urynowicz z rzutu karnego i Michał Gałecki.

● PlusLiga: po serii czterech przegranych przełamali się siatkarze. W zaległym meczu 11. kolejki pokonali u siebie Trefla Gdańsk 3:2 (15:25, 25:23, 25:19, 19:25, 15:11). Miłosz Zniszczoł wybrany MVP.

Czwartek, 21.01

● Oficjalnie: klub przedłużył umowy z trzema piłkarzami. Kontrakty Arkadiusza Jędrycha i Grzegorza Rogali będą obowiązywać do końca czerwca 2023 roku a Patryka Szwedzika do końca czerwca 2022 roku.

● Oficjalnie: do drużyny hokejowej dołączył 30-letni czeski napastnik Tomáš Kubalík występujący ostatnio w HC Vitkovice. Kontrakt będzie obowiązywał do końca bieżącego sezonu.

Piątek, 22.01

● PlusLiga 22. kolejka: siatkarze przegrali w Bełchatowie z PGE Skrą 1:3 (19:25, 16:25, 25:18, 20:25).

Niedziela, 24.01

● W pierwszym tegorocznym sparingu rozegranym na boisku Hetmana piłkarki pokonały czeski drugoligowy Baník Ostrava 9:0 (6:0). Bramki zdobyły Kinga Kozak (cztery), Zofia Buszewska (dwie), Klaudia Miłek, Weronika Kłoda i Klaudia Maciążka. W trakcie spotkania poważnej kontuzji wykluczającej z treningu na kilka tygodni doznała Kasandra Parczewska. Na meczu pojawiło się około 300 kibiców obu zaprzyjaźnionych klubów.

● W sparingu rozegranym na boisku Kolejarza piłkarze pokonali trzecioligowy LKS Goczałkowice-Zdrój 4:1 (1:0). Bramki zdobyli Rafał Figiel, Michał Gałecki, Piotr Kurbiel i Patryk Szwedzik. Pierwszy występ po kontuzji odniesionej w ostatnim meczu rundy jesiennej zaliczył Grzegorz Rogala.

● PHL 31. kolejka: hokeiści przegrali u siebie z GKS-em Tychy 1:3 (0:2, 0:0, 1:1). W drużynie zadebiutował Tomáš Kubalík a jedyną bramkę zdobył Andriej Stiepanow.

Poniedziałek, 25.01

● Piłkarze rozpoczęli tygodniowe zgrupowanie na obiektach Rekordu Bielsko-Biała. Jedynym na obozie zawodnikiem spoza GieKSy jest bramkarz Piasta Gliwice Patryk Królczyk.

Wtorek, 26.01

● Oficjalnie: środkowy pomocnik Maciej Stefanowicz rozwiązał za porozumieniem stron umowę z klubem.

Środa, 27.01

● Przebywający na obozie przygotowawczym piłkarze rozegrali dwa sparingi. W pierwszym w Ustroniu pokonali po bramce Patryka Szwedzika pierwszoligowy GKS Tychy 1:0 (0:0). W drugim meczu w Bielsku-Białej zremisowali z trzecioligowym Rekordem 1:1 (1:0), bramkę zdobył Marcin Urynowicz.

Czwartek, 28.01

● Ogłoszono wyniki trzynastego plebiscytu kibiców „Złote Buki” za 2020 rok. Laureatami zostali: piłkarz roku – Marcin Urynowicz, piłkarka roku – Zofia Buszewska, hokeista roku – Patryk Krężołek, siatkarz roku – Jakub Jarosz, wydarzenie roku – awanse drużyn U15 Akademii „Młoda GieKSa” do Centralnej Ligi Juniorów. Szachistą roku, za zdobycie największej liczby punktów w rozgrywkach szachowej Ekstraligi, została arcymistrzyni Monika Soćko.

● Rada Fundacji „Sportowe Katowice” prowadzącej Akademię „Młoda GieKSa” dokonała zmian w składzie zarządu. W miejsce odwołanych Marcina Ćwikły, Tomasza Rogalskiego i Marka Oględzińskiego do zarządu fundacji wszedł dyrektor zarządzający GKS-u Łukasz Czopik.

Piątek, 29.01

● Podczas treningu poważnej kontuzji stopy wykluczającej z gry na dłuższy okres doznał napastnik Patryk Szwedzik.

● PHL 32. kolejka: w Oświęcimiu hokeiści pokonali po rzutach karnych Re-Plast Unię 2:1 (1:1, 0:0, 0:0, k. 2:1). Bramkę zdobył Patryk Krężołek a w karnych skuteczni byli Krężołek i Andriej Stiepanow.

Sobota, 30.01

● Na zakończenie zgrupowania w Bielsku-Białej piłkarze pokonali trzecioligową Polonię Bytom 3:1 (1:0) po golu Szymona Kiebzaka i dwóch trafieniach samobójczych.

● PlusLiga 23. kolejka: siatkarze przegrali po tie-breaku we własnej hali z Jastrzębskim Węglem 2:3 (23:25, 25:23, 20:25, 28:26, 9:15). MVP wybrany został były zawodnik GKS-u Rafał Szymura.

Niedziela, 31.01

● PHL 33. kolejka: na własnym lodowisku hokeiści przegrali z JKH GKS Jastrzębie 2:4 (0:1, 0:2, 2:1). Dwie bramki zdobył Kamil Paszek.

Tosiek

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Kejta

    4 lutego 2021 at 04:19

    Super pomysl i fajny zbior wszystkich wydarzen dobra robota

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga