Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do meczu z Górnikiem Polkowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa wygrała wyjazdowe spotkanie z Górnikiem Polkowice i przerwała serię trzech porażek na wyjeździe z rzędu. Wróćmy jeszcze na chwile do sobotniego spotkania.

  1. Na ten trzystukilometrowy wyjazd w redakcji nie było zbyt wielu chętnych, dlatego przy okazji meczu zrobił się rodzinny weekend na Dolnym Śląsku. Razem ze mną pojechała moja żona i córka, która zadebiutowała w redakcji w wieku 8 lat. Może kiedyś godnie nas zastąpi?
  2. Z Katowic wyjechaliśmy w samo południe z dużym zapasem czasowym i na miejscu byliśmy dwie godziny przed meczem.
  3. Ochrona podczas wydawania akredytacji tylko uśmiechnęła się pod nosem i pokierowała strefą I na miejsca prasowe dla osób nieprzebadanych na Covid.
  4. Tego dnia na sektorze gości zasiadło pięciu kibiców KKN-u z małą faną.
  5. Usiedliśmy na samym środku trybuny, a za plecami mieliśmy dziennikarzy z kanału „Łączy nas piłka”, którzy prowadzili transmisję na żywo.
  6. W trakcie spotkania okazało się, że ich komentarz był bardzo pomocny. Ponieważ była to moja pierwsza relacja LIVE i nie zawsze nadążałem sprawdzić, kto oddał strzał lub dośrodkowywał, a oni tak głośno prowadzili komentarz, że mnie wyręczali.
  7. Może początkowo gra nie kleiła się naszym zawodnikom, ale Adrian Błąd rozegrał dobre zawody. Bramka tuż przed przerwą to stadiony świata i sam zawodnik w komentarzu się śmiał, że ” Albo jupitery, albo bramka” i na nasze szczęście wpadło do siatki.
  8. Po meczu piłkarze poszli podziękować kibicom KKN-u za obecność i sporadyczny doping.
  9. Po meczu udaliśmy się jeszcze restauracji pod dwoma złotymi łukami, która mieści się raptem kilometr drogi od stadionu. Gdzie byliśmy świadkami bardzo ciekawej sytuacji.
  10. Mianowicie jeden z obrońców Górnika Polkowice, który grał w tym spotkaniu, był na kolacji z dziewczyną i swoim tatą w tejże „zdrowej” restauracji i tam analizowali przebieg meczu. Ojciec pocieszał syna „Przyjechał zespół lepszy i lepiej poukładany. To oni byli faworytami”. Tak a teraz jedz podwójnego wieśmaka:)
  11. Teraz czas skupić się na kolejnym meczu, więc wszystkich zapraszam na Bukową 1 w sobotę o 18:00.
  12. Kolejny wyjazd wypada w środę w Grudziądzu, a do pokonania jest 415 km, więc jakby byli chętni, to prosimy się zgłaszać do prezesa naszego stowarzyszenia. 

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    KwasnyJaro

    22 września 2020 at 12:16

    Dzięki Misiek za relację i za to, że mimo wszystko pojechałeś do Polkowic ????
    Kibicem się jest a nie bywa i Ty to pokazałeś.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga