Piłka nożna
Pojedynek wagi ciężkiej
Jutro czeka nas jeden z najbardziej elektryzujących meczów w sezonie. GieKSa zagra w Łodzi z Widzewem i będzie to pojedynek drużyn będących w znakomitej formie i wygrywających wszystko jak leci. Jako że spotkanie rozpocznie się już po zakończeniu meczu Górnika Polkowice z Resovią, całkiem możliwe, że batalia w Łodzi będzie pojedynkiem o pozycję lidera (jeśli Resovia nie zgarnie trzech punktów).
Katowiczanie notują bardzo dobrą passę pięciu zwycięstw z rzędu. Dodatkowo trzy ostatnie mecze zakończyły się bez utraty gola. Mecz z Elaną jednak różnił się od poprzednich, bo tym razem GieKSa zdobyła zwycięskie bramki w pierwszej połowie. Mimo że goście po przerwie dominowali, to zwycięstwo nie było ani przez moment zagrożone. Dobra gra w defensywie spowodowała, że debiutujący Szymon Frankowski zachował czyste konto, a sam młody bramkarz popisał się kilkoma bardzo dobrymi interwencjami.
Widzew znajduje się obecnie na drugim miejscu z jednym punktem przewagi nad GKS. Łodzianie wygrali osiem razy, trzykrotnie zremisowali i dwa razy zeszli z boiska pokonani. Na podopiecznych Marcina Kaczmarka sposób znaleźli zawodnicy Bytovii w drugiej kolejce oraz Skry w szóstej. Punkty Widzewowi odbierali też remisami piłkarze Olimpii Elbląg, Górnika Łęczna oraz Garbarni, z czego te dwa ostatnie – na stadionie Widzewa. Obecnie łodzianie notują serię czterech meczów z kompletem punktów. W minioną sobotę po szalonym meczu pokonali Pogoń Siedlce 7:3.
Najskuteczniejszym strzelcem Widzewa jest oczywiście Marcin Robak, autor dziesięciu ligowych trafień, z czego jednak aż siedem było… z rzutów karnych. Dwa dorzucił w Pucharze Polski ze Śląskiem Wrocław, oczywiście jedno z jedenastu metrów. Robak to autor 120 bramek w ekstraklasie (w 252 meczach), co czyni go 16. najskuteczniejszym strzelcem w historii najwyższej klasy rozgrywkowej (znajduje się pomiędzy Maciejem Żurawskim i Ernestem Wilimowskim). Bardzo doświadczony jest również Mateusz Możdżeń (262E, 23 gole), który na koncie ma m.in. bramkę strzeloną Manchesterowi City w rozgrywkach Ligi Europy. Nie zapominajmy oczywiście o dwóch byłych piłkarzach GKS – Bartłomieju Poczobucie (kluczowa postać w Widzewie) i Łukaszu Zejdlerze (postać marginalna).
Ostatni raz obie ekipy mierzyły się w sezonie 2014/15. W pierwszej kolejce w Katowicach górą była GieKSa po bramce Grzegorza Goncerza w 90. minucie z rzutu karnego, w Łodzi było 1:1 na pożegnanie starego stadionu łodzian.
Przypomnijmy, że z kadry do kadry wróci w tym meczu Bartosz Mrozek.
W składzie, jeśli chodzi o atak typujemy niespodziewanie Daniela Rumina. Chłopak jedną z dwóch bramek w GKS strzelił w Łodzi, więc tym razem być może powtórzy ten wyczyn.
Przewidywany skład na Widzew:
Mrozek – Michalski, Jędrych, Dejmek, Rogala – Woźniak, Habusta, Stefanowicz, Błąd, Kiebzak – Rumin.
Widzew Łódź – GKS Katowice, sobota 19 października 2019, godz. 19.10
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze