Piłka nożna
Noty i opisy za Chojniczankę
GieKSa na pewno zagrała najlepszy mecz w sezonie 2014/15, choć nie był to mecz wybitny. Przede wszystkim zabrakło zwycięstwa. Zawodnicy GKS nie zagrali źle, ale też czegoś zabrakło w ofensywie. Bo defensywa zagrała na dobrym poziomie.
Antonin Bucek – 5
Bramkarz kilka dobrych interwencji zaliczył, ale nie da się uciec od tego, że jego nieudana akcja poza polem karnym zaważyła na wyniku. Bucek ostatnio lubił pobawić się w Neuera i tym razem okazało się to chybione. Nie chcemy pisać takich tekstów, ale faktem jest, że trochę Bucek zawalił ten mecz.
Łukasz Pielorz – 5,5
Zawodnik znów zagrał na prawej obronie i mamy sprzeczne odczucia. Z jednej strony widać doświadczenie, niektóre interwencje były dobre, ale jednak są momenty naprawdę wyraźnych błędów w ustawieniu zawodnika. Zwłaszcza w pierwszej połowie Pielorz nie pilnował swojej strony boiska i kilka razy piłka przeszła do niepilnowanego zawodnika. Raz po tym była naprawdę setka dla przeciwnika.
Mateusz Kamiński – 8
Nic, tylko pochwalić. Bardzo dobra gra w destrukcji. Po pierwszym spotkaniu z Widzewem z każdym meczem jest coraz lepiej. Wczoraj zaliczył mnóstwo dobrych interwencji, przecinał piłki i ma też ciekawe wejścia niemal na środek boiska, przecinające akcje rywala. Jedna z takich akcji zapoczątkowała sytuację bramkową. Brawo Mateusz!
Adrian Jurkowski – 7
Również dobry mecz stopera. Praktycznie trudno przypomnieć sobie jakiś poważniejszy błąd. Jak go krytykowaliśmy, tak teraz również należy się pochwała.
Rafał Pietrzak – 7
Trochę zaspał przy powrocie przy bramce, ale to akurat nie miało znaczenia. Zagrał poprawny mecz w destrukcji i naprawdę dobrze spisał się w ofensywie. Szalał na lewym skrzydle, wygrał wiele pojedynków 1 na 1 i jedynym mankamentem – brak rozeznania sytuacji na boisku w sensie ustawienia kolegów. Chodzi głównie o dwukrotne niedojrzenie Michała Nawrota, który był kompletnie niepilnowany w polu karnym. Ale na duży plus.
Piotr Ceglarz -5,5
Zawodnik stara się mocno na skrzydle, ale ciągle brakuje efektywności. Ciężko powiedzieć, ile czasu zajmie mu wejście na dobre do drużyny. To dobry zawodnik, ale ciągle więcej wiatru niż pożytku.
Kamil Cholerzyński – 6
Dobry, solidny mecz Kamila. Tym razem nie odpuszczał i doskakiwał do rywala, walczył. Do tego niezła gra w środku w konstrukcji. Po niezłej postawie w Świnoujściu kolejny dobry mecz.
Krzysztof Bodziony – 6,5
Zawodnik powoli się rozgrywa i stara się być liderem na boisku (pod nieobecność Pitrego), ale jeszcze trochę brakuje. Wczoraj nie było źle, nieźle grał w środku pola, ale czekamy na efektywność. Ale ogólnie więcej zyskał niż stracił.
Kamil Bętkowski – 6,5
Znów w pierwszym składzie, sporo pozytywnego wiatru. Szkoda, że w momencie kiedy zaczął szaleć, strzelać na bramkę został zmieniony. To chyba osłabiło siłę ofensywną GieKSy, nie umniejszając nic zmiennikom. Coraz więcej próbuje strzelać. W Płocku, a najpóźniej z Wigrami będzie gol!
Michał Nawrot – 6
Krytyka dla tego zawodnika od kibiców wydaje nam się niesprawiedliwa. Piłkarz owszem ma kilka swoich cech – jest dość powolny, wygląda na ociężałego. Ale przecież to, co zrobił przy pierwszej bramce było bardzo dobre, minął rywala, popędził skrzydłem i idealnie wyłożył piłkę Goncerzowi. Niestety zapoczątkował stratą też akcję, po którym padł gol dla rywala. W drugiej połowie niestety dużo błędów, prawodopodobnie ze zmęczenia. Nie skreślamy tego zawodnika, ale musi poprawić kondycję.
Grzegorz Goncerz – 7
Znowu gol. I co tu dużo więcej gadać? Nie ma sensu oceniać jego gry. Zapierdala, jak na GieKSiarza przystało. I efektem są gole w każdym meczu. Grzegorz tak bardzo się stara, stosuje agresywny pressing, że w końcówce brakuje mu sił. Takiej walki oczekujemy.
Przemysław Pitry (grał od 64. minuty) – niesklas.
Niezłe wejście, choć bez błysku. Od tego zawodnika wymagamy, żeby znacząco podniósł jakość gry, a gdzieś tam jedynie utrzymał niezły poziom. Szkoda strzału z rzutu wolnego, był naprawdę blisko zdobycia bramki.
Aleksander Januszkiewicz (grał od 64. minuty) – niesklas.
Ten zawodnik musi grać więcej! Preferuje pojedynki z przeciwnikiem, które przeprowadza regularnie i często wygrywa. Trzeba go okrzesać taktycznie, dodać wydolności i będzie graczem na ekstraklasę!
Krzysztof Wołkowicz (grał od 75. minuty) – niesklas.
Wszedł na ostatni kwadrans i nie zepsuł gry. Na ten moment wiele może pomóc drużynie, tylko trener Moskal musi w końcu na niego więcej stawiać.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.
Galeria Piłka nożna
GieKSa zagrała na piątkę
GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

rumcajs
28 sierpnia 2014 at 11:04
W ogóle się nie zgadzam. Ktoś musiał być ślepy. Cholerzyński zagrał zły mecz grajmąc piłki tylko w bok i marnując dwie setki. Bętkowski natomiast zagrał świetnie, dogrywał do nogi i jeśli dostaje 6,5, a spóźniający się czasem Jurkowski 7 to znaczy że to jest chuj a nie strona.
Błażej
28 sierpnia 2014 at 11:07
Cholerzyński jest od tego by bramki nie padały a nie od tego by rozgrywać piłkę. Skoro nie mógł grać do przodu to grał do boku tak by inni rozgrywali.
Artur
28 sierpnia 2014 at 11:12
Zgadzam się – Kufel fatalnie gra i dając mu te 6 się ośmieszacie. Nie pierwszy raz.
bonzo
28 sierpnia 2014 at 11:23
Tak jak rzadko nie zgadzam się z waszymi ocenami, tak popieram przedmówców. Z Cholerzyńskiego nie ma pożytku na boisku, a po wczorajszym meczu gdzie był najsłabszy zasługuje na max 4/10. Z drugiej strony nie rozumiem niedoceniania Bętkowskiego. Chłopak był ewidentnie wczoraj najlepszy, wygrywał dryblingi, nie bał się niestandardowych zagrań, a zabrakło mu jedynie skuteczności.
Gdybyśmy wczoraj wyszli ofensywniej (co w meczu przeciwko takim ogórom powinno być oczywistością) i zamiast Kufla w środku pola zagraliby Bętkowski z Pitrym, to myślę że 3 bramki załadowalibyśmy jak nic.
Shellu
28 sierpnia 2014 at 11:29
Ktoś może napisać, że się nie zgadza, nawet możecie pisać, że nie znamy się na piłce. Ale teksty typu „to jest chuj a nie strona” czy że „się ośmieszamy” mogę skwitować tylko stwierdzeniem, którego nie lubię, ale tu pasuje bardzo dobrze. Rumcajs i Artur zróbcie coś dla GieKSy, zamiast klepiąc na klawiaturze wyładowywać swoją frustrację.
TwojMecz
28 sierpnia 2014 at 11:40
Nie rozumiem naprawdę tej oceny dla Cholerzyńskiego. Wygląda to trochę tak jakby redakcja na siłę chciała go bronić, a zagrał bardzo źle. Niska nota dla Bętkowskiego też dziwi. O co tu chodzi? Jedyne co GieKSa grała to jak był Bętkowski na boisku. I Kamyk – ok, ale nie na 8. Pietrzak też nie był lepszy od Bętkowskiego. Naprawdę dziwne te noty.
Maciek
28 sierpnia 2014 at 11:43
Wydaje mi się, że Bętkowski dostał 6,5 za to że został ściągnięty. Trochę zaskakujące…
A Kufel to chyba tylko że zagrał cały mecz i był kapitanem. Gra 4/10 + bonus 1 pkt za kapitana + 1 punkt za 90 minut = 6. Tak to wygląda.
Dla mnie bezsensu.
Błażej
28 sierpnia 2014 at 11:54
Patrzycie na Bętkowskiego przez pryzmat tego, że zrobił dwie sztuczki, świetnie się uwalniał od rywali i rozprowadzał akcje. Jasne to duży plus zawodnika i nikt mu tego nie odbiera. Miał jednak moment w pierwszej połowie gdzie kompletnie zniknął z gry. Potem jak się rozkręcił to go Moskal zdjął z boiska.
Cholerzyński nie ma super zagrań bo wykonuje czarną robotę! Ludzie Kamil nie jest od rozgrywania, od strzelania bramek czy też dawania kończących podań. On jest od odbioru piłki, od tego by odebrać i przekazać ją najbliższemu partnerowi i z tej roli wywiązał się dobrze. GieKSa siedziała na połowie Chojniczanki dzięki temu, że on miał odbiory, że był blisko rywala.
Był jedynym defensywnym graczem w pomocy to czego wy oczekujecie od niego? by grał jak Kross czy inny ofensywny pomocnik? On ma grać jak Alonso w Realu gdzie potem błyszczą inni.
Rafał
28 sierpnia 2014 at 16:41
nie zgadzam się z opinią że Wołkowicz nie zepsuł gry moim zdaniem nie miał żadnego dobrego zagrania.
Bętkowski jeden z lepszych na boisko.
Jurkowski totalnie zagubiony na boisku nie zepsuł nic ale też niczym się nie wyróżnił.
Pitry tylko spowalniał grę
kibic
28 sierpnia 2014 at 16:49
Nie rozumiem co wypisujecie,gra do boku to jest taktyka naszego glupiego trenera,bo niema innego pomyslu na gre a dotego brakuje zawodnikow,do tego zle wystawiany sklad,zle zmiany,przy nim niemamy naco liczyc na dobra gre,niestety z nim sezon stracony
wlodek
28 sierpnia 2014 at 23:10
strona OK ale kufel gra dno nie pierwszy raz i nie chodzi tu ze bramek nie strzela -bo prawie nikt nie strzela poza gonzem po prostu jest kiepski i tyle