Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy za Chojniczankę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa na pewno zagrała najlepszy mecz w sezonie 2014/15, choć nie był to mecz wybitny. Przede wszystkim zabrakło zwycięstwa. Zawodnicy GKS nie zagrali źle, ale też czegoś zabrakło w ofensywie. Bo defensywa zagrała na dobrym poziomie.

 Antonin Bucek – 5
Bramkarz kilka dobrych interwencji zaliczył, ale nie da się uciec od tego, że jego nieudana akcja poza polem karnym zaważyła na wyniku. Bucek ostatnio lubił pobawić się w Neuera i tym razem okazało się to chybione. Nie chcemy pisać takich tekstów, ale faktem jest, że trochę Bucek zawalił ten mecz.

Łukasz Pielorz – 5,5
Zawodnik znów zagrał na prawej obronie i mamy sprzeczne odczucia. Z jednej strony widać doświadczenie, niektóre interwencje były dobre, ale jednak są momenty naprawdę wyraźnych błędów w ustawieniu zawodnika. Zwłaszcza w pierwszej połowie Pielorz nie pilnował swojej strony boiska i kilka razy piłka przeszła do niepilnowanego zawodnika. Raz po tym była naprawdę setka dla przeciwnika.

Mateusz Kamiński – 8
Nic, tylko pochwalić. Bardzo dobra gra w destrukcji. Po pierwszym spotkaniu z Widzewem z każdym meczem jest coraz lepiej. Wczoraj zaliczył mnóstwo dobrych interwencji, przecinał piłki i ma też ciekawe wejścia niemal na środek boiska, przecinające akcje rywala. Jedna z takich akcji zapoczątkowała sytuację bramkową. Brawo Mateusz!

Adrian Jurkowski – 7
Również dobry mecz stopera. Praktycznie trudno przypomnieć sobie jakiś poważniejszy błąd. Jak go krytykowaliśmy, tak teraz również należy się pochwała.

Rafał Pietrzak – 7
Trochę zaspał przy powrocie przy bramce, ale to akurat nie miało znaczenia. Zagrał poprawny mecz w destrukcji i naprawdę dobrze spisał się w ofensywie. Szalał na lewym skrzydle, wygrał wiele pojedynków 1 na 1 i jedynym mankamentem – brak rozeznania sytuacji na boisku w sensie ustawienia kolegów. Chodzi głównie o dwukrotne niedojrzenie Michała Nawrota, który był kompletnie niepilnowany w polu karnym. Ale na duży plus.

Piotr Ceglarz -5,5
Zawodnik stara się mocno na skrzydle, ale ciągle brakuje efektywności. Ciężko powiedzieć, ile czasu zajmie mu wejście na dobre do drużyny. To dobry zawodnik, ale ciągle więcej wiatru niż pożytku.

Kamil Cholerzyński – 6
Dobry, solidny mecz Kamila. Tym razem nie odpuszczał i doskakiwał do rywala, walczył. Do tego niezła gra w środku w konstrukcji. Po niezłej postawie w Świnoujściu kolejny dobry mecz.

Krzysztof Bodziony – 6,5
Zawodnik powoli się rozgrywa i stara się być liderem na boisku (pod nieobecność Pitrego), ale jeszcze trochę brakuje. Wczoraj nie było źle, nieźle grał w środku pola, ale czekamy na efektywność. Ale ogólnie więcej zyskał niż stracił.

Kamil Bętkowski – 6,5
Znów w pierwszym składzie, sporo pozytywnego wiatru. Szkoda, że w momencie kiedy zaczął szaleć, strzelać na bramkę został zmieniony. To chyba osłabiło siłę ofensywną GieKSy, nie umniejszając nic zmiennikom. Coraz więcej próbuje strzelać. W Płocku, a najpóźniej z Wigrami będzie gol!

Michał Nawrot – 6
Krytyka dla tego zawodnika od kibiców wydaje nam się niesprawiedliwa. Piłkarz owszem ma kilka swoich cech – jest dość powolny, wygląda na ociężałego. Ale przecież to, co zrobił przy pierwszej bramce było bardzo dobre, minął rywala, popędził skrzydłem i idealnie wyłożył piłkę Goncerzowi. Niestety zapoczątkował stratą też akcję, po którym padł gol dla rywala. W drugiej połowie niestety dużo błędów, prawodopodobnie ze zmęczenia. Nie skreślamy tego zawodnika, ale musi poprawić kondycję.

Grzegorz Goncerz – 7
Znowu gol. I co tu dużo więcej gadać? Nie ma sensu oceniać jego gry. Zapierdala, jak na GieKSiarza przystało. I efektem są gole w każdym meczu. Grzegorz tak bardzo się stara, stosuje agresywny pressing, że w końcówce brakuje mu sił. Takiej walki oczekujemy.

Przemysław Pitry (grał od 64. minuty) – niesklas.
Niezłe wejście, choć bez błysku. Od tego zawodnika wymagamy, żeby znacząco podniósł jakość gry, a gdzieś tam jedynie utrzymał niezły poziom. Szkoda strzału z rzutu wolnego, był naprawdę blisko zdobycia bramki.

Aleksander Januszkiewicz (grał od 64. minuty) – niesklas.
Ten zawodnik musi grać więcej! Preferuje pojedynki z przeciwnikiem, które przeprowadza regularnie i często wygrywa. Trzeba go okrzesać taktycznie, dodać wydolności i będzie graczem na ekstraklasę!

Krzysztof Wołkowicz (grał od 75. minuty) – niesklas.
Wszedł na ostatni kwadrans i nie zepsuł gry. Na ten moment wiele może pomóc drużynie, tylko trener Moskal musi w końcu na niego więcej stawiać.

11 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

11 komentarzy

  1. Avatar photo

    rumcajs

    28 sierpnia 2014 at 11:04

    W ogóle się nie zgadzam. Ktoś musiał być ślepy. Cholerzyński zagrał zły mecz grajmąc piłki tylko w bok i marnując dwie setki. Bętkowski natomiast zagrał świetnie, dogrywał do nogi i jeśli dostaje 6,5, a spóźniający się czasem Jurkowski 7 to znaczy że to jest chuj a nie strona.

  2. Avatar photo

    Błażej

    28 sierpnia 2014 at 11:07

    Cholerzyński jest od tego by bramki nie padały a nie od tego by rozgrywać piłkę. Skoro nie mógł grać do przodu to grał do boku tak by inni rozgrywali.

  3. Avatar photo

    Artur

    28 sierpnia 2014 at 11:12

    Zgadzam się – Kufel fatalnie gra i dając mu te 6 się ośmieszacie. Nie pierwszy raz.

  4. Avatar photo

    bonzo

    28 sierpnia 2014 at 11:23

    Tak jak rzadko nie zgadzam się z waszymi ocenami, tak popieram przedmówców. Z Cholerzyńskiego nie ma pożytku na boisku, a po wczorajszym meczu gdzie był najsłabszy zasługuje na max 4/10. Z drugiej strony nie rozumiem niedoceniania Bętkowskiego. Chłopak był ewidentnie wczoraj najlepszy, wygrywał dryblingi, nie bał się niestandardowych zagrań, a zabrakło mu jedynie skuteczności.
    Gdybyśmy wczoraj wyszli ofensywniej (co w meczu przeciwko takim ogórom powinno być oczywistością) i zamiast Kufla w środku pola zagraliby Bętkowski z Pitrym, to myślę że 3 bramki załadowalibyśmy jak nic.

  5. Avatar photo

    Shellu

    28 sierpnia 2014 at 11:29

    Ktoś może napisać, że się nie zgadza, nawet możecie pisać, że nie znamy się na piłce. Ale teksty typu „to jest chuj a nie strona” czy że „się ośmieszamy” mogę skwitować tylko stwierdzeniem, którego nie lubię, ale tu pasuje bardzo dobrze. Rumcajs i Artur zróbcie coś dla GieKSy, zamiast klepiąc na klawiaturze wyładowywać swoją frustrację.

  6. Avatar photo

    TwojMecz

    28 sierpnia 2014 at 11:40

    Nie rozumiem naprawdę tej oceny dla Cholerzyńskiego. Wygląda to trochę tak jakby redakcja na siłę chciała go bronić, a zagrał bardzo źle. Niska nota dla Bętkowskiego też dziwi. O co tu chodzi? Jedyne co GieKSa grała to jak był Bętkowski na boisku. I Kamyk – ok, ale nie na 8. Pietrzak też nie był lepszy od Bętkowskiego. Naprawdę dziwne te noty.

  7. Avatar photo

    Maciek

    28 sierpnia 2014 at 11:43

    Wydaje mi się, że Bętkowski dostał 6,5 za to że został ściągnięty. Trochę zaskakujące…

    A Kufel to chyba tylko że zagrał cały mecz i był kapitanem. Gra 4/10 + bonus 1 pkt za kapitana + 1 punkt za 90 minut = 6. Tak to wygląda.

    Dla mnie bezsensu.

  8. Avatar photo

    Błażej

    28 sierpnia 2014 at 11:54

    Patrzycie na Bętkowskiego przez pryzmat tego, że zrobił dwie sztuczki, świetnie się uwalniał od rywali i rozprowadzał akcje. Jasne to duży plus zawodnika i nikt mu tego nie odbiera. Miał jednak moment w pierwszej połowie gdzie kompletnie zniknął z gry. Potem jak się rozkręcił to go Moskal zdjął z boiska.

    Cholerzyński nie ma super zagrań bo wykonuje czarną robotę! Ludzie Kamil nie jest od rozgrywania, od strzelania bramek czy też dawania kończących podań. On jest od odbioru piłki, od tego by odebrać i przekazać ją najbliższemu partnerowi i z tej roli wywiązał się dobrze. GieKSa siedziała na połowie Chojniczanki dzięki temu, że on miał odbiory, że był blisko rywala.
    Był jedynym defensywnym graczem w pomocy to czego wy oczekujecie od niego? by grał jak Kross czy inny ofensywny pomocnik? On ma grać jak Alonso w Realu gdzie potem błyszczą inni.

  9. Avatar photo

    Rafał

    28 sierpnia 2014 at 16:41

    nie zgadzam się z opinią że Wołkowicz nie zepsuł gry moim zdaniem nie miał żadnego dobrego zagrania.
    Bętkowski jeden z lepszych na boisko.
    Jurkowski totalnie zagubiony na boisku nie zepsuł nic ale też niczym się nie wyróżnił.
    Pitry tylko spowalniał grę

  10. Avatar photo

    kibic

    28 sierpnia 2014 at 16:49

    Nie rozumiem co wypisujecie,gra do boku to jest taktyka naszego glupiego trenera,bo niema innego pomyslu na gre a dotego brakuje zawodnikow,do tego zle wystawiany sklad,zle zmiany,przy nim niemamy naco liczyc na dobra gre,niestety z nim sezon stracony

  11. Avatar photo

    wlodek

    28 sierpnia 2014 at 23:10

    strona OK ale kufel gra dno nie pierwszy raz i nie chodzi tu ze bramek nie strzela -bo prawie nikt nie strzela poza gonzem po prostu jest kiepski i tyle

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Gliwic

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Gliwic, gdzie GieKSa zjawiła się w nadkomplecie, a dokładnie w 1154 osoby, w tym 6 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Igrzyska Myśliwca z katowicką obroną

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Czasem trzeba – jak to się mówi – przespać się po danym meczu. Po to, żeby podejść do niego bardziej spokojnie, znaleźć jakieś pozytywy i ogólnie nie popaść w zły nastrój. Nie pykło. Tym razem patrząc już z lekkiego dystansu, czyli sobotniego poranka, mam obraz gorszy niż bezpośrednio po meczu. Powiedzmy sobie wprost – to było fatalne spotkanie naszego zespołu.

Nie mam tym razem irytacji, tak jak po meczu z Motorem. Może z powodu dyspozycji dnia. Ale nie zespołu, tylko mojej. Ot, GieKSa pokazała swoją specyfikę od tej złej strony, ale nie jest to nic nowego, znamy to doskonale. Tym razem wyszło na minus.

To co jest niestety specyfiką tej drużyny i co (póki co) nie pozwala jej wejść na stałe do czołówki ligi to jej kompletna losowość. Abstrahując oczywiście od tej różnicy u siebie i na wyjeździe. Ale zasadniczo wygląda to tak, że co nam danego dnia wylosuje maszyna losująca, tak będzie wyglądał mecz w naszym wykonaniu. Nie ma czegoś takiego, że przed meczem ze stosunkowo dużym prawdopodobieństwem jesteśmy w stanie stwierdzić, że GieKSa zagra dobre solidne spotkanie, będzie lepsza od rywala albo przynajmniej równa, a wynik – choć to suma wielu wypadkowych – również z pewnym prawdopodobieństwem będzie korzystny. Nie. W przypadku GKS mamy wręcz orła i reszkę – jak wypadnie jedno to mamy ekipę walczącą, kapitalnie grającą w piłkę, stwarzającą zagrożenie. Jeśli drugie – drużynę bezradną i… grającą w obronie w tak kuriozalny sposób jak wczoraj. Ale jest to sposób znany. Także z tego sezonu. Jak zawieje – tak zagramy.

Zanim przejdę do obrony (dla porządku, chodzi o obronną grę całego zespołu), słówko o innych aspektach. Zapytałem trenera na konferencji o wyciąganie wniosków z rywalizacji z Piastem, przede wszystkim z jesieni z poprzedniego sezonu. Bo miałem małe déjà vu z tego meczu, gdy chyba dopiero w swoim drugim starciu jako trener Piasta przyjechał na Nową Bukową Daniel Myśliwiec. Wtedy używałem takiej metafory, że piłkarze Piasta „pobili” naszych zawodników. Bo już wtedy zameldowali się bardzo szybko w kościach naszych zawodników, którzy nie byli na to przygotowani. I goście wtedy zdominowali ten mecz fizycznością i agresją, do tego strzelili w krótkim czasie dwie bramki i było po meczu. I wczoraj mieliśmy podobny vibe Piasta, przy czym tym razem z dyscyplin olimpijskich trener Myśliwiec nie postawił na boks, tylko na sprint. Nie wiem, jakim cudem przekonał swoich piłkarzy, zwłaszcza tych zagranicznych, jaka jest waga meczu z GieKSą, ale grali oni, jakby nałykali się szaleju. Byli dzicy, z pianą na ustach, walczyli, jakby to była wojna, a nie mecz piłkarski. Tak jak mówię – tym razem objawiało się to w szybkości, pokazywaniu się na pozycję i niesamowitym parciu do przodu. Utrzymywali przy tym naprawdę dyscyplinę taktyczną, to nie były ataki chaotyczne. W tym kontekście trafiliśmy na przeciwnika niesamowicie dobrze dysponowanego.

Trener mówił po meczu, że w drugiej połowie to GKS przejął inicjatywę. No jasne, ale przecież Piast prowadził już 2:0, więc to turbodoładowanie nie było już im do niczego potrzebne. Poza tym bądźmy konsekwentni – bo narracja jest taka, że gdy my się cofamy do niskiej obrony, to jest to przemyślana taktyka, a jeśli przeciwnik – to znaczy, że ich zdominowaliśmy i rywal miał kłopoty…

No nie. Piast intencjonalnie oddał nam piłkę, może nie do końca dla siebie w sposób idealny, na co zwracał uwagę trener rywali. Ale gospodarze bardzo umiejętnie się bronili i GKS choć stworzył sobie ostatecznie dość sporo sytuacji, to trudno powiedzieć, żeby któraś z nich naprawdę była wielką szansą na zdobycie gola. Wydaje mi się, że najlepszą miał Mateusz Wdowiak w pierwszej połowie, ale i tak jednak musiał uderzać z takiej krótkiej nogi. Owszem – powinien to trafić, ale sytuacja idealna nie była. Mateusz Kowalczyk z szesnastu metrów – to też powinno zakończyć się dużo lepszym uderzeniem (znaczy nie wprost w bramkarza). Sytuacja Marcina Wasielewskiego po kapitalnym podaniu Nowaka była trudna, bo nasz zawodnik uderzał już będąc bardzo blisko bramkarza, szanse powodzenia były minimalne. Ilja po podaniu Bartka strzelał bardzo efektownie i był blisko, ale była to trudna sytuacja.

Poza tym nasze sytuacje były słabe, podwójne uderzenie Bartka nie miało też większych szans.

Jeśli chcemy porównać – naprawdę dobre szanse to miała Wisła Płock w Katowicach. Mimo, że przegrała 0:5, na początku meczu, kiedy ratował nas Ilja, a potem w drugiej połowie, gdy sam na sam wyszedł Hamulić. To są prawdziwe groźne sytuacje, a nie te, które my stworzyliśmy w Gliwicach.

Daniel Myśliwiec jak nikt inny widać zna atuty i słabości GieKSy. Nikt w tej lidze nie potrafi nas zneutralizować w taki sposób. I najwidoczniej trener wygrał ten mecz już przed meczem. Wiedział jaką taktykę przyjąć i jak nastawić swoich zawodników. I to wystarczyło. Plus dodajmy pewien aspekt układu gwiazd. Oprócz tego, że Piast był lepszy zarówno w obronie i w ataku, to trzeba powiedzieć, że absolutnie wszystko im wychodziło, a nam absolutnie nic. Takie mecze też się zdarzają.

Przede wszystkim trenerzy rywali wiedzą (i my niestety też), że gdy się nasz zespół naciśnie, to gubimy się niemożebnie. Recepta na GieKSę – wprowadzić trochę szybkości i chaosu w naszych szeregach, to prawdopodobieństwo zdobycia bramki znacząco wzrasta. Co lepsza (a nawet i nie) drużyna z tego korzysta. Na naszym tle zadziwiająco często drużyny przeciwników wyglądają na rozpędzone i grające mecz sezonu…

No ale wracając do tej defensywy. Problem mamy wielki i to nie jest tylko kwestia tylko tego sezonu. Na ten moment mamy rozegranych 10 meczów i 15 straconych bramek. To daje średnią 1,5 traconej bramki na mecz – taka sama średnia wychodzi zarówno w lidze, jak i czterech meczach pucharowych. Mamy w dziesięciu meczach tego sezony zaledwie jedno czyste konto, a w ostatnich osiemnastu spotkaniach – tylko dwukrotnie nie straciliśmy bramki.

Ale tu nie chodzi nawet o samą liczbę, bo choć jest ona spora, to nie jest jeszcze jakaś totalnie dramatyczna. Ale dramatyczny jest sposób, w jaki te bramki tracimy. I w jakich momentach czy odstępach. Patrząc na ten sezon. I rozpoczynając od meczu w Żylinie. Mieliśmy kilka fatalnych zachowań w pierwszej połowie, bramek nie traciliśmy, ale gubiliśmy się wtedy strasznie, podając do przeciwników. Natomiast z pola karnego wybić piłki nie umieliśmy i był rzut karny. Na Wiśle dwie bramki stracone w trzy minuty, a mogły być trzy w pięć czy sześć minut, ale trzecia nie została uznana. Z Radomiakiem podajemy w polu karnym prosto na nogę przeciwnika. Hapoel – wiadomo przedziwny przerzut Borjy, a potem strata Arka. W rewanżu z drużyną z Tel Awiwu jakieś uchylanie się od główek i rywal wychodzi sam na sam. Z Górnikiem w 80 sekund tracimy dwa gole. No i jedna z wisienek na torcie – mecz z Piastem.

Choć déjà vu to miałem też z Miszkolcem…

Trudno zrozumieć, co tu się wczoraj wydarzyło. To że rywale przeprowadzili kontrę to jedno. Ale jak jeden Sanca może się zatrzymać na szesnastym metrze, przekładać sobie nogę nad piłką, a nasi zawodnicy dosłownie jak tyczki – nieruchomo powbijani w ziemię. To się absolutnie nie ma prawa wydarzyć, a nawet jeśli stoją – to niech przynajmniej zasłonią bramkę. Drugi gol to zupełnie bierne zachowanie naszych zawodników – ponownie powbijanych w ziemię – i przeciwnik zza pleców trzech GieKSiarzy wbiega i bez problemu strzela bramkę. I powiem tak – do obejrzenia skrótu myślałem, że trzeci gol to po prostu czyste stadiony świata. Ale jak zobaczyłem, jak nasz kapitan uchyla się niemal do ziemi, odsłaniając tym samym drogę piłce do bramki, to sam klęknąłem. Przecież jakby Arek został spionizowany, to piłka by trafiła dokładnie w niego.

A co do tej drugiej bramki jeszcze – to przecież dosłownie dwie akcję poprzedzające – w ciągu 2-3 minut – to były wyjścia Piasta sam na sam lub niemal sam na sam – raz był spalony, a za drugim razem rzut rożny, po którym padł gol. Podania na skrzydła, takie na dobieg, nokautowały nas w tym meczu.

I tak jak trener mówi, efektywność w obronie i ataku była po stronie Piasta. Raz, że Piast był lepszy, ale dwa – że my byliśmy po prostu bardzo słabi. Nie tylko w obronie i nie tylko w wykończeniu. My sobie nie wykreowaliśmy sytuacji tak groźnych, żeby mieć większe szanse na gola. A czasu na to mieliśmy w drugiej połowie mnóstwo, kiedy Piast oddał nam piłkę.

Cóż, zdarzyło się. Dużo gorzkich słów tu padło i w węższym, ale przede wszystkim szerszym aspekcie, trzeba coś z tą grą obronną zrobić, bo tak naprawdę mamy z nią problem od samego awansu do ekstraklasy. Bywały krótkie serie – kilku meczów – kiedy nasi piłkarze wznosili się na wyżyny, notowali czyste konta, potrafili nawet 2-3 mecze z rzędu zagrać bardzo dobrze w defensywie. Ale potem znów przychodziły, kiksy, babole i niezrozumiałe zachowania. Znaczy kiksy… Co do kiksów to ja nawet nie mam pretensji. Na przykład do takiej bramki samobójczej Arka w Łodzi w Pucharze Polski. Tam to był czysty pech, coś co po prostu się zdarza. Ale jak widzę irracjonalne zachowania zawodników, to to jest już powód – czasem do wkurzenia, czasem niepokoju.

Jeśli ta drużyna chce się rozwijać, to musi poprawić defensywę. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że Bartek Nowak da ciasteczka, a Ilja Szkurin będzie miał dzień konia. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że strzelimy więcej bramek od przeciwnika, który nam strzela. My mamy umieć przepchnąć kolanem mecz, w którym nam się ofensywa nie układa, mamy mało sytuacji lub jesteśmy nieskuteczni – ale pakujemy tę jedną bramkę i wygrywamy, bo obrona spisała się na medal i nie dopuściła do utraty gola.

Nie jesteśmy drużyną idealną. Naprawdę, gdyby nie te aspekty, o których wspomniałem, bylibyśmy w czołówce ligi i pewnie bili się o mistrzostwo. Ale mamy swoje mankamenty i jesteśmy w takim miejscu jak jesteśmy. Nadal bardzo dobrym miejscu. Ale musimy się rozwijać.

Za tydzień ostatni z trzech meczów wyjazdowych – Lubin. Jeśli tam zapunktujemy za jeden – będzie można powiedzieć, że minimum w tym trójmeczu osiągnęliśmy. Jeśli wygramy – to będzie bardzo dobry wyjazdowy wynik. Nie ma co więc płakać nad rozlanym mlekiem, a tak jak powiedziałem – docenić też bardzo należy drużynę Piasta.

Na koniec powiem, że po meczu dziennikarz Łukasz Pawlik powiedział, że jakby kiedyś zakończył pracę w GKS trener Górak, to to byłby godny następca. Zgadzam się w stu procentach. Nie wiem, co ten szkoleniowiec w sobie ma, ale widać, że ma warsztat, gdziekolwiek nie jest to ma wyniki, potrafi z niczego zrobić coś. Do tego jest skromny, trochę cichy, a jednocześnie widać, że ma ten błysk w oku. Wydaje mi się, że to całkiem spoko człowiek, który jednocześnie swoje przeszedł, zarówno w sporcie, jak i poza nim.

Ale to teoretyczne rozważanie. Teraz trwa projekt firmowany przez Rafała Góraka i niech trwa jak najdłużej, po przysparza nam on masę radości, a GieKSa jest w tym pięknym miejscu. Tak więc dalej pracujmy nad budowaniem wielkiej GieKSy, jak trzeba to poklepmy się po plecach, a jak trzeba to solidnie opie…olmy. Ale tylko po to, by iść do przodu.

Z niecierpliwością czekamy na Lubin!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga