Dołącz do nas

Felietony Hokej Kibice Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet

Nie masz planów na sobotę? Klub też

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Już w najbliższą sobotę wielki piknik przy Bukowej! Dział marketingu GKS-u Katowice z radością i ochotą postanowił wykorzystać brak kolejki ligowej sekcji mężczyzn i zorganizować nie lada gratkę dla kibiców. O 12:00 na naszym stadionie swój mecz rozegrają piłkarki GieKSy. Ligowym przeciwnikiem naszych dziewczyn będzie zespół AZS UJ Kraków. Razem pobijmy na tym meczu rekord frekwencji na meczach trójkolorowych dziewczyn i dajmy im duże wsparcie! Tuż po zakończeniu tego spotkania, na boisko wybiegną piłkarze GKS-u Katowice i Górnika Zabrze! Sparingowe spotkanie przyjaźni zostało zaplanowane na godzinę 14:20. Nie ma bowiem przeszkód, by rozegrać jeden mecz po drugim – piłkarze rozgrzeją się na boisku bocznym, a szatnie wszystkie zespoły mają osobne, logistycznych problemów nie ma więc żadnych.

Już od 11:00 na kibiców czekać będzie klubowa maskotka GieKSik, nowa strefa zabaw dla dzieci, stoisko z watą cukrową oraz co najważniejsze – w godzinach 11:00-18:00 w kasach stadionu będzie można zakupić pakiet biletów na nadchodzący trójmecz przy Bukowej (w kwietniu rozegramy aż trzy mecze w osiem dni – z Górnikiem Polkowice 2.04, Widzewem Łódź 6.04 oraz Odrą Opole 9.04). To jednak nie koniec niespodzianek przygotowanych przez dbający o kibiców i chcący budować wysoką frekwencję dział marketingu GieKSy – o godzinie 16:30 klubowy autokar zabierze kibiców pod Spodek, by ci o 17:00 z wysokości trybun mogli dopingować… hokeistów GieKSy, którzy rozegrają kolejny mecz serii play-off z GKS-em Tychy. Zapowiada się wspaniały, pełen wrażeń i emocji dzień z GieKSą!

A teraz serio: GKS Katowice rozegra dwa mecze w sobotę. Dziewczyny faktycznie rozegrają swoje spotkanie o 12:00. Również na serio piłkarze GieKSy rozegrają sparing z Górnikiem, jednak nie o 14:00, a o 16:30. Sparing będzie zamknięty dla kibiców, nie będzie żadnych dmuchańców, nie będzie pobijania rekordu frekwencji na meczu dziewczyn. Nie będzie nawet GieKSika. Sparing zostanie rozegrany o tej samej godzinie co hokej, tak by czasem kibice nie chcieli przyjść na Bukową. Klubowy autokar nie przewiezie kibiców pod Spodek, bo nie wyjedzie nawet z garażu. Dział marketingu nie zorganizuje “Dnia z GieKSą”, bo taki dział po prostu nie istnieje. Na koniec pewnie dowiemy się, że za wszystko odpowiedzialny jest trener Górak, który strzeże taktycznych tajemnic.

Czy nasza wesoła wizja ma słabe punkty? Pewnie tak. Czy da się je wyeliminować i zrobić coś fajnego? Absolutnie tak. Trzeba jednak chcieć, trzeba mieć z tyłu głowy, że można i trzeba działać dla GieKSy każdego dnia, walczyć o każdego kibica, o atmosferę, pozytywny wizerunek, klubową jedność między sekcjami. W klubie jednak wychodzi się z założenia, że lepiej mieć wszystko w dupie, wiecznie szukać wymówek i usprawiedliwień. Czy się stoi, czy się leży…

Ktoś powie, że się czepiamy. Tak, czepiamy się. Bo chcemy wielkiej GieKSy, liderującej w regionie, a nie odbijania karty o 08:00 i 14:00 trzy razy w tygodniu, bylejakości i braku pomysłu, strategii i chęci. Takich tematów jest wiele, poprzednie opisywaliśmy tutaj, jednak patrząc na to jak niewiele się zmienia, chyba pomyślimy nad jakimś stałym tekstem punktującym wieczne pozorowanie działań i pracę „na alibi”. 

10 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

10 komentarzy

  1. Avatar photo

    Janusz

    24 marca 2022 at 04:58

    Ale zescie mnie nabrali to panowie 3mecze na pożegnanie tego prezesika jedziemy

  2. Avatar photo

    Lipa

    24 marca 2022 at 07:41

    Na początku nie wierzyłem w to co czytam. Taka impreza, a ja na wyjeździe.. a potem szybkie zderzenie z rzeczywistoscia. Mimo wszystko elegancki artykuł. Trzymać tak dalej.
    Szkoda, że „banery” „Szczerbowski out” tak szybko zniknęły. Pisać, punktować, obsmarowywać.
    Tu jest GieKSa. Tu jest presja!

  3. Avatar photo

    Łukasz Z.

    24 marca 2022 at 08:23

    Macie rację, trzeba przede wszystkim chcieć! Poprzednim artykułem trochę to wszystko rozruszaliscie, ale energii starczyło na krótko. Szefostwo naszego klubu nie rozumiem, że nie da się zbudować dużego klubu bez nieustannej promocji. Życie na koszt miasta i zero własnej inicjatywy. Pomysł z cyklicznością takich artykułów jest bardzo dobry co widać po ilości wejść na stronie oraz fakt , że takimi artykułami pobudzacie tych leni do działania!

  4. Avatar photo

    Adam

    24 marca 2022 at 08:57

    Oni muszą zacząć chodzić jak w zegarku, nie widzę innej opcji. Po tekście o Szczerbowskim ruszyła strefa zabaw dla najmłodszych. Jest to zawsze na plus, już nie będę dopatrywał się że mogłoby to już być wcześniej itp. Podpisano nawet kontrakt ze starym sponsorem, a klub hokejowy ogłosił oferte na sponsoring na fazę Play off w miarę przyziemnej cenie. Wszystko na papierze wygląda fajnie, ale rzeczywistość wygląda tak, że 3/4 band na meczach czy to hokeja, czy to piłki zajmuje miasto Katowice, a nie realni sponsorzy. Ja rozumiem że miasto jest właścicielem klubu, ale gdyby było więcej sponsorów na pewno ilość reklam miasta zmniejszyła by się na jakieś 2/4. Dosadnie to widać właśnie na meczach kobiet gdzie jest zaledwie jeden/dwóch sponsorów klubu, a reszta to miasta oraz partnerzy Ekstraligi. Oferta na Play offy najprawdopodobniej również nie wypaliła, bo jakoś nie słyszałem od ust spikera przed, w trakcie, albo po meczu jakiejkolwiek reklamy. Tak naprawdę to mamy 2 plusy do co najmniej 10 minusów. Również zgodzę się z Lipa, że szkoda, aż tak szybko poleciały te koszulki ze „Szczerbowskim Out”. Trzeba dalej z nich korzystać i napierać presję, aby cokolwiek w tym klubie pozytywniejszego w sekcji marketingu zarówno ze strony kibicowskiej, jak i biznesowej zaczęło się dziać. Ostatnim plusem chyba jest telewizja klubowa, o której się już wypowiadaliście. Kulisy to fajny dodatek do zwykłego skrótu i widać że jakiś pomysł na strefie materiałów video jest, ale niestety idzie zauważyć że między nami, a rzecznikiem prasowym z którym chyba tak czy siak najłatwiej o kontakt ze strony klubu chemii nie ma. Niestety nikt Maurycego nie zastąpi w swoich fachu, w jakim tutaj przy Bukowej i nie tylko był.

    Dziękuję za odczytanie
    I pamiętajcie #SzczerbowskiOut!
    Trójkolorowo pozdrawiam.

  5. Avatar photo

    Kibic

    24 marca 2022 at 09:36

    Okazuje się dopiero teraz że sparing będzie otwarty dla publiczności…

  6. Avatar photo

    Uznany

    24 marca 2022 at 09:39

    #SzczerbowskiOUT

  7. Avatar photo

    WiecznieLament

    24 marca 2022 at 10:00

    A może zamiast marnować czas na pisanie takich artykułów można by samemu coś działać i wyjść z inicjatywą skoro ma się takich debili w zarządzie. Dziwne jest tez milczenie i zero reakcji ze strony środowisk kibicowskich. Widać nikt nie ma jaj aby z klubu usunąć pasożytów. GieKSa popadła w przeciętności i nawet sami kibice do tego doprowadzili.

  8. Avatar photo

    Kibic

    24 marca 2022 at 10:19

    To jest niesamowite. Pakiet na 3 domowe mecze w sprzedaży. Wystarczy ich przycisnąć i już coś zaczynają robić XD

  9. Avatar photo

    Kato

    24 marca 2022 at 19:28

    Czekam na wyjaśnienie tej sytuacji ze strony zarządu.
    Może posiada argumenty za takim ustawieniem terminu sparingu.

  10. Avatar photo

    Kato

    25 marca 2022 at 13:35

    No i jest argument;
    Mecz zamknięty jest dla publiczności!!!
    Kompromitacji ciąg dalszy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga