Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Najbliższe tygodnie rozstrzygną o losie GKS-u? Podsumowanie doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
W dalszym ciągu ze względu na zagrożenie epidemiczne rozgrywki ligowe naszych drużyn piłkarskich są zawieszone, na razie do 11 maja. Według nieoficjalnych informacji rozgrywki piłkarskie (naszych drużyn) mogą zostać wznowione na początku czerwca. Siatkarze oraz hokeiści mają już przerwę pomiędzy sezonami.
PIŁKA NOŻNA
sportdziennik.com – Zasady już weszły w życie
GieKSa to jeden z II-ligowców najbardziej zdeterminowanych ku temu, by dograć sezon. Po pierwsze – ma do tego wszelkie warunki, po drugie – w razie przedwczesnego zakończenia rozgrywek mogłaby nie awansować.
– Chcemy grać, bo od tego jesteśmy – podkreśla Robert Góralczyk, dyrektor sportowy GKS-u.
– Piłkarze są od grania, a kluby – od stwarzania im do tego organizacyjnych warunków. Musimy patrzeć na dobro polskiej piłki. Skoro pojawia się światełko w tunelu, jest wola podjęcia próby powrotu do gry, to musimy z niej skorzystać, mając na uwadze nadrzędną kwestię zdrowia i bezpieczeństwa, cały czas o nie dbając.
Jako GKS Katowice czujemy się częścią polskiego ekosystemu piłkarskiego i chcemy się z nim identyfikować, dlatego wszelkie wytyczne traktujemy bardzo poważnie – dodaje Góralczyk.
Z kuluarowych doniesień wynika, że klubów chcących kontynuować II-ligowy sezon na takich warunkach, jakie w planie powrotu przedstawił PZPN, nie ma zbyt wielu.
[…] We wtorek wieczorem kluby otrzymały z PZPN pierwsze wstępne wytyczne, a przy Bukowej zamiast rozmyślać, szybko wzięli się do pracy. – Zasady izolacji i składania codziennych raportów medycznych weszły w życie od czwartku. Procedury mamy ustalone.
W środę odbyliśmy wideokonferencję z zawodnikami i sztabem, na której wszystko zostało przedstawione i omówione. Przygotowujemy stadion, wyznaczamy strefy, podejmujemy zalecane kroki sanitarne i higieniczne – wylicza Robert Góralczyk.
laczynaspilka.pl – Komunikat Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN
Uwzględniając aktualną sytuację wynikającą z rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2, wywołującego chorobę COVID-19 i związanym z tym ogłoszeniem stanu epidemicznego, a następnie stanu epidemii na terytorium Polski, Departament Rozgrywek Krajowych PZPN informuje.
1. Wznowienie rozgrywek Fortuna I Ligi oraz II ligi nastąpi w okresie pomiędzy 30 maja a 6 czerwca 2020 roku i planowane jest rozegranie wszystkich zaległych kolejek, tj. 23 – 34 i meczów barażowych, z uwzględnieniem możliwości zakończenia sezonu 2019/2020 po 30 czerwca 2020.
2. Zaległe mecze 1/4 finału Totolotek Pucharu Polski na szczeblu centralnym w sezonie 2019/2020 zostaną rozegrane 27 maja 2020 roku. Po ich rozegraniu zostaną ustalone terminy meczów 1/2 finału i Finału.
3. Zgodnie z komunikatem opublikowanym po spotkaniu Prezesów Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej, […] wszystkie mecze III ligi i pozostałych klas rozgrywkowych piłki nożnej i futsalu, kobiet oraz mężczyzn, wszystkich kategorii wiekowych, zostają odwołane do 11 maja 2020 roku włącznie.
infokatowice.pl – GieKsa pracuje nad obniżkami w klubie. „Intensywne rozmowy”
GieKsa pracuje nad obniżkami w klubie. Pomimo medialnych doniesień, że sekcja piłkarska obniżyła sobie wynagrodzenia, faktycznie jeszcze do tego nie doszło. W klubie i to we wszystkich sekcjach trwają w tym temacie prace. Ważą się także losy sekcji siatkówki, która może zostać “wyjęta” ze struktur klubu.
[…] Następnie pojawiły się medialne doniesienia, że sekcja piłkarska obniżki wprowadziła. Tego nie potwierdzono nam w klubie. Na razie trwają prace nad obniżeniem wynagrodzeń w spółce. Niewykluczone, że dotkną one także władze klubu.
“W związku z panującą pandemią i jej istotnym wpływem na świat sportu, w GKS-ie Katowice prowadzone są intensywne rozmowy na temat dalszego funkcjonowania Klubu, w tym także obniżek wynagrodzeń” – wyjaśnia Maciej Blaut z GKS-u Katowice.
-“Po sformalizowaniu ich efektów w zakresie wszystkich sekcji sportowych oraz klubowej administracji udzielimy informacji na ten temat” – dodał.
W GieKSie trwają też rozmowy na temat funkcjonowanie klubu w przyszłości. W związku z kryzysem trudniej będzie o sponsorów, a miastu, które szykuje się do cięć inwestycyjnych, będzie coraz ciężej przekazywać pieniądze na funkcjonowania spółki.
Od dłuższego czasu pojawiają się kuluarowe informacje na temat usunięcia sekcji siatkówki ze struktur spółki. Los siatki ma się rozstrzygnąć prawdopodobnie w tym lub w przyszłym miesiącu. Pojawiły się też informacje, że w przypadku siatkówki: „nie zmierza się do likwidacji”, ale może ona zostać „wyjęta” ze struktur klubu.
SIATKÓWKA
siatka.org – Najbliższe tygodnie rozstrzygną o losie GKS-u?
Sytuacja w zespole siatkarzy GKS-u Katowice z wolna się normuję, acz do stabilizacji chyba jeszcze daleko. Z informacji katowickiego Sportu wynika, że są prowadzone rozmowy z szefami klubu o obniżeniu kontraktów za niedokończony sezon; bierze się także pod uwagę ewentualność ich rozwiązania. Mimo to obawy o przyszły budżet nadal są poważne. Najbliższe dwa tygodnie powinny przynieść rozstrzygnięcie.
O wysokości poprzedniego budżetu sekcji w środowisku krążyły legendy. Głównym architektem ówczesnej kadry – a to ona pochłaniała lwią część kosztów – był ówczesny dyrektor Dariusz Łyczko, który ściśle współpracował tylko z jedną z agencji menedżerskich. I być może dlatego pieniądze są kością niezgody.
Działacze rozmawiają m.in. z Maciejem Fijałkiem, Adrianem Buchowskim, Amerykaninem Dustinem Wattenem oraz trenerem Dariuszem Daszkiewiczem. Z pozostałymi podobno osiągnięto porozumienie, choć nie wiemy, czy zostały już podpisane ugody.
[…] Kontrakty wygasły atakującemu Wiktorowi Musiałowi oraz libero Szymonowi Gregorowiczowi, ale klub chce podjąć z nimi rozmowy o dalszej współpracy. Większość pozostałych zawodników ma wciąż ważne umowy. Przypomnijmy, że GKS-owi pozostały do rozegrania dwa mecze – z Radomiem i Ślepskiem. Przed nimi zajmował 6. lokatę. Ostatecznie ją zachował, bo przerwano rozgrywki. Awans do play-off był niemal pewny, ale dalsze losy rywalizacji już na zawsze pozostaną zagadką.
Taki finał rozgrywek miał zapewne wpływ na samopoczucie trenera Dariusza Daszkiewicza. Na domiar złego jednocześnie w klubie nikt nie podjął z nim rozmów o dalszej współpracy. Ale i on sam też nie kwapił się do wizyty w gabinecie prezesa klubu. Walczy natomiast o swoje gratyfikacje finansowe za sezon, bo umowa obowiązywała do końca maja. Są spore rozbieżności między trenerem a działaczami, więc rozmowy mogą jeszcze potrwać. Wbrew pozorom, czasu nie ma zbyt wiele.
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Ranking urzędowych dotacji dla klubów hokejowych: Tychy znów na czele!
Po raz szósty na naszych łamach przedstawiamy ranking miejskich dotacji. Na kluby seniorskie PHL i młodzieżowe urzędy miejskie w 2020 roku wydadzą ponad 18 mln złotych. Na pierwsze miejsce powrócił zespół GKS Tychy z dotacją na hokej rzędu 4,7 mln zł.
1. Tychy (4,7 mln zł)
[…] 2. Katowice (3,660 mln zł):
KH GKS Katowice:
Dotacja na drużynę seniorów
2019 rok: 4 mln zł
2020 rok: 3,6 mln zł
Dotacja na młodzież
2019 rok: ok. 60 tys. zł
2020 rok: 60 tys. zł
– Dotacja na młodzież w ramach Wielosekcyjnej Akademii „Młoda Gieksa” Fundacji Sportowe Katowice. Na ich konto wpłynęło 395 tys. zł w ramach zadania „Szkolenie dzieci i młodzieży w dziedzinie sportu i turystyki” w 2020 roku.
Stypendia: brak
Lodowisko: własność miasta, GKS korzysta z tafli za stawkę komercyjną 450 zł za godzinę.
[…] 3. Sosnowiec (ok. 2,5 mln zł)
[…] 4. Toruń (1,538 mln zł)
[…] 5. Gdańsk (1,125 mln zł)
[…] 6. Oświęcim (1,114 mln zł)
[…] 7. Jastrzębie-Zdrój (1,030 mln zł)
[…] 8. Nowy Targ (645 tys. zł)
[…] 9. Janów/Katowice (ok. 600 tys. zł)
[…] 10. Krynica-Zdrój (355 tys. zł)
Powiew optymizmu z alei Korfantego?
Szefostwo GKS-u Katowice powoli przygotowuje zarys kadry na nowy sezon. Wiele zależeć będzie jednak od budżetu, jakim dysponować będzie cała spółka.
[…] Wydaje się, że działaczom katowickiego klubu udało się opanować trudną sytuację. Ustaliliśmy, że Wojciech Tkacz, dyrektor sportowy hokejowej sekcji, odbył pierwsze rozmowy z zawodnikami na temat ich gry w nowym sezonie.
W tym gronie znaleźli się choćby mający za sobą dobry sezon Patryk Wajda i Marcin Kolusz. Ale to nie wszystko – szefostwo ekipy z alei Korfantego chciałoby, aby w klubie zostali też Grzegorz Pasiut i Patryk Krężołek, z którymi wcześniej rozwiązano kontrakty.
Wojciech Tkacz ma też plan wzmocnienia składu krajowymi graczami. W tym gronie znajdują się choćby Mateusz Zieliński i Bartosz Fraszko z KH Energi Toruń oraz… Patryk Wronka, który w ostatnim sezonie występował w brytyjskim Belfaście Giants oraz we francuskim Rapaces de Gap. Wszyscy ci gracze mieliby być ważnymi punktami katowickiej drużyny.
Nie da się jednak ukryć, że skład personalny ekipy GKS-u zależy od budżetu, jakim będzie dysponować hokejowa sekcja. Na obecną chwilę nie ma zagrożenia, by GieKSa nie przystąpiła do nowego sezonu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Piłka nożna
Gabriel Kobylak 2028
GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.
Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski.
W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).
Życzymy powodzenia w naszych barwach!
Foto: GKSKatowice.eu
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.


fan
1 maja 2020 at 14:06
Kochani włodarze GKS Katowice jeżeli nie ma pieniędzy na 3 spółki zlikwidujcie siatkówkę ponieważ nie ma tam żadnych tradycji związanych z Gieksą. Zbudujcie porządną halę dla hokeja i będzie super.