Stadion
Krok w stronę stadionu
Na zeszłotygodniowej sesji Rady Miasta uchwalony został budżet Katowic na 2016 rok. W najbardziej interesującej kibiców GieKSy kwestii zapadła pozytywna decyzja: uwzględnione zostały środki na nowy projekt stadionu przy ul. Bukowej.
Po wcześniejszych zapowiedziach władz miasta, że nowy obiekt będzie miał pojemność 12 tysięcy (z możliwością rozbudowy o 6 tysięcy) miejsc było jasne, że nie będzie można skorzystać z już gotowego projektu, zakładającego budowę stadionu z miejscami dla ponad 21 tysięcy widzów. Zapowiedziano więc przygotowanie nowego projektu, który pochłonie dodatkowe środki. Ich uwzględnienie w budżecie jest więc krokiem w kierunku budowy nowego stadionu miejskiego w Katowicach.
Dużym krokiem będzie (miejmy nadzieję!) uchwalenie budżetu na 2017 rok z uwzględnieniem kilkudziesięciu milionów złotych na nasz nowy obiekt. Wtedy plany realizacji tej inwestycji nabiorą naprawdę realnego kształtu.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

pawelas197
21 grudnia 2015 at 16:48
co to ma byc stadion na 12 tysiecy miejsc?? to jakas popierdulka jak to ma tak wygladac jak w gliwicach to dajcie sobie spokoj
bukiwa
21 grudnia 2015 at 22:22
Parodia to juz nie budujcie wogole
markus
21 grudnia 2015 at 22:49
Bardzo sie ciesze! Stadion akurat na nasze potrzeby I mozliwosc rozbudowy jak cos! Klasa! Jedyny apel do wszytskich ktorzy czynnie dzialaja I maja lub moga miec wplyw na nowy project: Prosze zadbajcie aby na stadionie byly przewidziane pomieszczenia komercyjne (hotel, sklepy, silownie, knajpy) inaczej bedzie to kolejna beznadziejna pusta I niszczejaca budowla! Sprawmy aby tam bylo zycie!!!!! Prosze!!!!!
Pepik78
21 grudnia 2015 at 23:26
Świetny żart 12 tysięcy:) Nowy projekt to dodatkowe środki (które znowu miasto wyda;), negocjacje z kibicami. Całe te zamieszanie to tylko przesunięcie w czasie budowy stadionu, który już powinien stać gotowy. Jeśli będzie 12 tys, to później może nie być kasy na rozbudowę. Zmieni się władza itp itd. Panowie jak robić to raz i porządnie.
markus
22 grudnia 2015 at 08:02
Panowie popatrzcie na stodiony w Gdansku we Wroclawiu..nawet na Cracovie co gra najlepije w tym sezonie od nie wiem ilu lat nie przychodzi komplet. Chcecie siedziec w 5 tys na molochu gdzie jest 30tys miejsc? Ja nie!! Wole siedziec na stoadionie gdzie jest 12 tys I ludzie bija sie o bilety! Tego nam I sobie zycze!
Pepik78
22 grudnia 2015 at 11:23
@Markus twoje wpisy są sponsorowane??? Kto tu pisze o 30 tyś. Człowieku miasto wojewódzkie powinno mieć stadion z prawdziwego zdarzenia. Pomyśl jeśli będzie 12 tyś do tego przyjezdni i sektory buforowe to ile bedzie kibicow GKS????? Chcesz żeby nasz klub grał w extra ze stadionem na 12 tys? Właściwie o czym tu dyskusja skoro kolejna dekadę będziemy się łudzić ze powstanie stadion.
MG06
22 grudnia 2015 at 14:12
Jeżeli stadion ma wyglądać jak piasta to wypierdalać mi z tym. http://stadiony.net/stadiony/cze/struncovy_sady stadion doosan arena jest fajny i przez to można byłoby zmodernizować blaszok (ale żeby nowy dach był podobny do starego a zarazem nowoczesny i kompatybilny z pobocznymi trybunami) z trybuny na wale na trybune na „budynku” główną trybunę można byłoby się pozbyć albo ją odnowić totalnie (jak się da bo stan tego nie zadawala). I za bramkami jebnąć trybuny owalne po 3 tysiące osób + miejsce na dobudowę trybun które by miały powiększyć stadion do 18 tys osób (kosztowało by to troche szpetnością bo trybuna byłaby wysoko ustawiona) i już jest fajny 12 tysięczny stadion który wyglądem się wyróżni. Byle by młyn nie zmienił miejsca za bramką a sektor gości który mógłby przyjąć 1000-2000 gości na narożniku i oddzielony schodami dla ochrony gdzie po bokach będą wysokie płoty. Z żółtą bryło miasto poleciało w buca jak z tym 21 tysięcznikiem. Jedynie co można oczekiwać po nich to to żeby stadion 12 tysięczny wyglądał jakoś
n.k.w.d.
22 grudnia 2015 at 14:36
ciekawe co wymysla za rok ? wyczuwam scieme ! obym sie mylil.
Krzysiek
22 grudnia 2015 at 16:48
A niech będzie i na 12tyś byle był ładnie zaaranżowany 🙂 , to co jest w Gliwicach to pusta smutna konstrukcja z przeszpetnymi „wiszącymi” trybunami.
Myślę że 12tyś GieKSiarskich gardeł zupełnie wystarczy do mobilizacji piłkarzy o o najwyższe trofea 🙂
bad boys
22 grudnia 2015 at 20:53
polowa co sie wypowiado na tymat stadionu chca sie spytac ile razy byliscie w tym abo zeszlym sezonie na szpilu,domie stadion moze byc,a te molochy na 20tys to se wsadzcie kas,zupelnie wystarczy na tyle miyjsc
rudi
22 grudnia 2015 at 22:18
Witam. stadion na 12 tys widzów nie musi wyglądać tak jak w Gliwicach . Może wyglądać jak ten w Tychach (jest super) czy Cracovi .
Całe Moje życie to KATOWICE
pawelas197
23 grudnia 2015 at 12:56
bez urazy ale na stolice gornego slaska to powinien byc konkretny stadion jakos w zabrzu sie nikt nie irytowal ze taki moloch powstanie a napewno sie nie zapelni na kazdym szpilu