Dołącz do nas

Kibice

Echa Bukowej #82 – Szkic…

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wiedziałem, że może być trudno pisać o tym meczu. W związku z tym podjąłem działania nacechowane niezwykłym, jak na mnie, rozsądkiem – przygotowałem sobie zawczasu szkic artykułu, napisałem podsumowanie, wyznaczyłem kategorię, wpisałem „tagi”, nawet wgrałem już zdjęcie do miniaturki.

Wszystko było gotowe. Ktoś życzliwy z redakcji dopisał nawet za mnie pierwsze zdanie, było coś o golu Błąda w 90. minucie… Jak się okazało po czasie, był to bardzo smutny żart. Rzeczywistość rzadko jest taka, jaką sobie naszkicujemy. Zwłaszcza w naszym domu przy Bukowej 1.

Cykl Echa Bukowej (wcześniej pod nazwą Rzut oka z Blaszoka), zawierający relacje kibicowskie z meczów przy Bukowej, dorobił się kilku motywów przewodnich. Najczęściej powtarzany to „gra o <coś> zwycięży wszystko”. To zdanie pojawiło się w tytule 26. tekstu tej serii, napisanego po pamiętnym spotkaniu z Sandecją w maju 2017 roku. Zawiera pogląd, który powtarzany był tutaj wielokrotnie – kibicowsko będzie dobrze jeśli będzie widoczny cel. Po latach bezskutecznego „gonienia króliczka” osoby zniechęcone do przychodzenia na mecze oraz nieufne wobec kolejnych grup piłkarzy przewijających się przez Katowice to już pokaźna grupa. Wobec tego cel musi być naprawdę bliski i realny by frekwencja znacząco się poprawiła.

Oczywiście pandemia zmieniła wiele i podejście do frekwencji, jako wyznacznika atmosfery, nie ma obecnie sensu. Podczas meczu z Resovią mieliśmy jednak okazję przekonać się, jak bardzo bliskość celu nakręca emocje. Kiedy w końcówce piłka co chwilę mijała bramkę Resovii lub zatrzymywała się na przeróżnych kończynach rywali, z Blaszoka i głównej słychać było niesamowity dźwięk – nie było to zwykłe wyrażenie dezaprobaty, bardziej coś jak pisk, krzyk rozpaczy. Poziom decybeli nie ustępował wielu meczom, na których na trybunach było nawet dwa czy trzy tysiące GieKSiarzy. Naprawdę żyło się meczem (a właściwie meczami, bo ten rozgrywany równolegle w Łodzi również był obserwowany i również budził emocje…), można było odczuć w końcu czyste piłkarskie emocje. To duży plus. Dziś już można powiedzieć, że jako kibice udźwignęliśmy ten trudny sezon na koszmarnym poziomie rozgrywkowym. Chodzi oczywiście o tę grupę stałych bywalców, która – w porównaniu z wieloma ekipami, które los również skazał na tułaczkę w niższych ligach – nie jest wcale taka mała… 

Zwykle tego typu sprawy znajdują swoje miejsce w sekcji podsumowującej, ale tym razem kilka słów więcej się należy. Chodzi o debiut, który podczas meczu z Resovią zaliczyły aż cztery nowe flagi. Działania na trudnym terenie w Trzebini zaowocowały tym, że swojej flagi doczekał się tamtejszy fan club GieKSy. Podobnie wygląda sprawa z nową flagą katowickiego osiedla Witosa. Zadebiutowała także nowa, długa flaga z hasłem w języku angielskim,co niejako stanowi wstęp do przyszłorocznych obchodów 25-lecia zgody z kibicami Banika Ostrava. Na gnieździe natomiast zawisła flaga z przekreślonym sierpem i młotem, pokazująca stosunek katowickich trybun do wrogów wolności.

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 1318
Goście: zakaz
Wydarzenia: debiut flag: antykomuna, Trzebinia, Witosa, Silesian Family

P.S. Podziękowania dla Zborasa za rysunek.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga