Echa Bukowej #82 – Szkic…

Dodano przez Karol | 26 lipca 2020 16:19
Licznik odwiedzin: 446

Wiedziałem, że może być trudno pisać o tym meczu. W związku z tym podjąłem działania nacechowane niezwykłym, jak na mnie, rozsądkiem – przygotowałem sobie zawczasu szkic artykułu, napisałem podsumowanie, wyznaczyłem kategorię, wpisałem „tagi”, nawet wgrałem już zdjęcie do miniaturki.

Wszystko było gotowe. Ktoś życzliwy z redakcji dopisał nawet za mnie pierwsze zdanie, było coś o golu Błąda w 90. minucie… Jak się okazało po czasie, był to bardzo smutny żart. Rzeczywistość rzadko jest taka, jaką sobie naszkicujemy. Zwłaszcza w naszym domu przy Bukowej 1.

Cykl Echa Bukowej (wcześniej pod nazwą Rzut oka z Blaszoka), zawierający relacje kibicowskie z meczów przy Bukowej, dorobił się kilku motywów przewodnich. Najczęściej powtarzany to „gra o <coś> zwycięży wszystko”. To zdanie pojawiło się w tytule 26. tekstu tej serii, napisanego po pamiętnym spotkaniu z Sandecją w maju 2017 roku. Zawiera pogląd, który powtarzany był tutaj wielokrotnie – kibicowsko będzie dobrze jeśli będzie widoczny cel. Po latach bezskutecznego „gonienia króliczka” osoby zniechęcone do przychodzenia na mecze oraz nieufne wobec kolejnych grup piłkarzy przewijających się przez Katowice to już pokaźna grupa. Wobec tego cel musi być naprawdę bliski i realny by frekwencja znacząco się poprawiła.

Oczywiście pandemia zmieniła wiele i podejście do frekwencji, jako wyznacznika atmosfery, nie ma obecnie sensu. Podczas meczu z Resovią mieliśmy jednak okazję przekonać się, jak bardzo bliskość celu nakręca emocje. Kiedy w końcówce piłka co chwilę mijała bramkę Resovii lub zatrzymywała się na przeróżnych kończynach rywali, z Blaszoka i głównej słychać było niesamowity dźwięk – nie było to zwykłe wyrażenie dezaprobaty, bardziej coś jak pisk, krzyk rozpaczy. Poziom decybeli nie ustępował wielu meczom, na których na trybunach było nawet dwa czy trzy tysiące GieKSiarzy. Naprawdę żyło się meczem (a właściwie meczami, bo ten rozgrywany równolegle w Łodzi również był obserwowany i również budził emocje…), można było odczuć w końcu czyste piłkarskie emocje. To duży plus. Dziś już można powiedzieć, że jako kibice udźwignęliśmy ten trudny sezon na koszmarnym poziomie rozgrywkowym. Chodzi oczywiście o tę grupę stałych bywalców, która – w porównaniu z wieloma ekipami, które los również skazał na tułaczkę w niższych ligach – nie jest wcale taka mała… 

Zwykle tego typu sprawy znajdują swoje miejsce w sekcji podsumowującej, ale tym razem kilka słów więcej się należy. Chodzi o debiut, który podczas meczu z Resovią zaliczyły aż cztery nowe flagi. Działania na trudnym terenie w Trzebini zaowocowały tym, że swojej flagi doczekał się tamtejszy fan club GieKSy. Podobnie wygląda sprawa z nową flagą katowickiego osiedla Witosa. Zadebiutowała także nowa, długa flaga z hasłem w języku angielskim,co niejako stanowi wstęp do przyszłorocznych obchodów 25-lecia zgody z kibicami Banika Ostrava. Na gnieździe natomiast zawisła flaga z przekreślonym sierpem i młotem, pokazująca stosunek katowickich trybun do wrogów wolności.

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 1318
Goście: zakaz
Wydarzenia: debiut flag: antykomuna, Trzebinia, Witosa, Silesian Family

P.S. Podziękowania dla Zborasa za rysunek.

***

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie finansowe poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: stowarzyszenie@sk1964.pl

Dziękujemy!

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*