Piłka nożna Prasówka
Zmiany, zmiany, zmiany. Doniesienia mass mediów.
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat bieżącej sytuacji w GieKSie. W ubiegłym tygodniu media w największej części swoich doniesień na temat GieKSy skupiły się na zmianach kadrowych w pierwszej drużynie:
slask.sport.pl – Trzech odeszło. Będą i następni
Zakończyły się rozgrywki, więc GKS Katowice zabrał się za wietrzenie szatni. Na początek z klubem rozstało się trzech zawodników.
– Oficjalnie możemy już poinformować o zakończeniu współpracy z bramkarzem Antoninem Buckiem, pomocnikiem Jarosławem Wieczorkiem i napastnikiem Rafałem Kujawą, z którymi nie przedłużymy kontraktów. Dziękujemy im za pracę wykonaną przy Bukowej – mówi Grzegorz Proksa, dyrektor sportowy klubu .
Kolejni piłkarze odchodzą z Bukowej
[…] Bramkarz Krystian Rudnicki, pomocnik Krzysztof Bodziony i prawoskrzydłowy Piotr Ceglarz otrzymali wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu. Dyrektor sportowy Grzegorz Proksa uzgodnił już także warunki rozwiązania kontraktu z obrońcą Piotrem Petaszem.
Przemysław Pitry opuszcza klub
Działacze nie zdecydowali się przedłużyć z nim kontraktu.
33-letni dziś Pitry grał w GKS-ie przez pięć ostatnich sezonów. Długo był liderem i kapitanem drużyny. Najskuteczniejszy był w sezonie 2012/13, kiedy strzelił 13 goli. Początkowo typowy napastnik, potem grał lekko cofnięty i bardzo dobrze rozgrywał. Pod względem czysto piłkarskim absolutny lider tej drużyny.
Kamil Cholerzyński sprawdzi się w innym klubie
To jednak nie definitywne rozstanie z katowickim klubem. W oficjalnym komunikacie władze klubu stwierdziły: (…) Daliśmy mu „zielone światło” w znalezieniu nowego klubu na najbliższą rundę czy sezon, aby mógł regularnie grać. Będziemy przyglądać się jego poczynaniom, kibicować Kamilowi, a następnie ocenimy jego przydatność w kontekście dalszej gry w GKS-ie.
sportowefakty.pl – Trzech piłkarzy opuściło GKS Katowice
GKS Katowice oficjalnie poinformował o zakończeniu współpracy z trzema zawodnikami. Zespół z Bukowej opuścili Antonin Bucek, Jarosław Wieczorek i Rafał Kujawa.
31-letni Antonin Bucek grał na pozycji bramkarza i wystąpił w 19 meczach GKS-u Katowice. Z kolei Rafał Kujawa zagrał w 20 pojedynkach GieKSy i dwukrotnie pokonał bramkarzy rywali, co na napastnika jest słabym wynikiem. Najmniej okazji do gry w minionym sezonie miał Jarosław Wieczorek. Syn trenera Ryszarda Wieczorka wystąpił tylko w 3 spotkaniach.
Przemysław Pitry opuścił GKS Katowice, trzech zawodników przedłużyło kontrakty
Po pięciu sezonach spędzonych w GKS-ie Katowice Przemysław Pitry opuścił zespół z Bukowej. Z kolei trzech zawodników przedłużyło kontrakty z GieKSą.
[…] GKS Katowice ogłosił również informację o przedłużeniu kontraktu z Mateuszem Kamińskim. 27-letni stoper podpisał dwuletni kontrakt i w katowickim zespole będzie grał co najmniej do czerwca 2017 roku. W minionym sezonie Kamiński zagrał w 31 meczach i zdobył 3 bramki. Kontrakty o dwa lata przedłużyli też Sławomir Duda i Kamil Bętkowski.
Kamil Cholerzyński odejdzie z GKS-u Katowice
Kamil Cholerzyński jest dziewiątym zawodnikiem, który odejdzie z GKS-u Katowice. Wychowanek GieKSy otrzymał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy.
26-letni zawodnik w swojej karierze rozegrał dla GKS-u Katowice ponad 160 spotkań. W piątek Kamil Cholerzyński wraz z prezesem Wojciechem Cyganem doszli do porozumienia, a piłkarz chce szukać nowych wyzwań i szansy na regularne występy. Nie jest jednak wykluczone, że po roku wróci do Katowic.
katowickisport.pl – Grali w Górniku, trafią do GieKSy?
Wojciech Łuczak i Mateusz Kuchta znaleźli się na celowniku klubu z Katowic.
Łuczak w połowie maja rozwiązał kontrakt z Górnikiem i do tej pory nie znalazł nowego pracodawcy. Według nieoficjalnych informacji najbardziej napastnik zainteresowany jest GKS Katowice.
Zespół z Bukowej szuka także bramkarza i katowiczanie chętnie wypożyczyliby z Górnika Mateusza Kuchtę.
Trening młodych GieKSiarzy pod okiem dziewczyny? Tak – finalistki Ligi Mistrzyń!
Duża atrakcja czeka bramkarzy GKS-u Katowice z grup juniorskich. W poniedziałek poćwiczą z Katarzyną Kiedrzynek.
Dla niezorientowanych – to świetna polska bramkarka, która kilka tygodni temu, w barwach Paris St. Germain, zagrała w finale Ligi Mistrzyń. Jej zespół przegrał, niestety, z 1.FFC Frankfurt 1:2, ale już sam występ Kiedrzynek w tak prestiżowym spotkaniu odbił się wielkim echem w kraju.
[…] Trening młodych golkiperów GieKSy z mistrzynią odbędzie się w poniedziałek o 13.30 na bocznym boisku obiektu przy Bukowej.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

michal
15 czerwca 2015 at 13:43
PROKSA spróbuj zatrudnić Michał Ilków – Gołąb z chrobrego własnie nie przedłużył kontraktu najlepszy obrońca boczny w lidze i moze warto spróbowac Przybeckiego z zagłebia Lubin.Cały czas czekamy co z Sverkosem
Karol
15 czerwca 2015 at 14:21
Z tego co wiem nie ma i nie było tematu gry Sverkosa w naszym klubie. I dobrze. Sympatyczny gość, kibic Banika, ale to już nie te lata i forma.
Fan
15 czerwca 2015 at 14:33
Ja bym się zastanowił nad Rogalskim z Pogoni i Kiełbem z Korony