Siatkówka
Z kim gra GieKSa? – PGE Skra Bełchatów
Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Bełchatowa, może to zrobić tutaj.
PGE Skra Bełchatów jest brązowym medalistą z poprzedniego sezonu, ale ambicje wszystkich osób skupionych wokół klubu są znacznie większe i sięgają odebrania korony mistrza Polski drużynie z Kędzierzyna. Co znalazło potwierdzenie w postaci dwóch zwycięstw ligowych nad ZAKSĄ 3:1 oraz 3:2. Niejako „w rewanżu” Skra dwukrotnie przegrała z wicemistrzem Polski z Rzeszowa. Mimo tego bełchatowianie mają obecnie na swoim koncie pięć porażek (o dwie więcej od kędzierzynian), ponieważ nie uniknęli wpadek. Początek sezonu nie był olśniewający, gdy już po ośmiu meczach, Skra miała aż trzy porażki na swoim koncie, w tym pamiętną wpadkę regulaminową z meczu z Espadonem, zakończoną ostatecznie przegraną walkowerem. Potem nastąpił okres znacznie lepszej gry, za czym przyszła passa 10 wygranych z rzędu. Ostatnie dwie porażki bełchatowianie ponieśli jedną po drugiej, łącznie z drugą wpadką i przegraną 1:3 z Politechniką Warszawską. Obecnie znów powrócili na zwycięski szlak i notują serię czterech wygranych, co o tyle jest przecież dla nich ważne, w kontekście zaciętej rywalizacji o pierwszą czwórkę ligi, która będzie walczyć o medale mistrzostw Polski.
Potencjał drużyny z Bełchatowa jest bez wątpienia bardzo duży, a mógł być przecież jeszcze większy, gdyby nie drobne zamieszanie jeszcze przed startem tego sezonu, spowodowane rezygnacją z wyjazdu do ligi japońskiej Bartosza Kurka. Japońska drużyna w związku z tym zaczęła szukać innego siatkarza w zastępstwie polskiego atakującego i znalazła właśnie… w Bełchatowie, gdzie postanowili wykupić dopiero co zakontraktowanego serbskiego zawodnika, Drażena Luburicia. Wtedy to znów Skra miał vacat na tej pozycji i namówili do gry… Bartosza Kurka i tak oto historia zatoczyła koło. Oczywiście na początku reprezentacyjny siatkarz nie grał wcale, bo późno rozpoczął przygotowania, ale z czasem dostawał coraz więcej szans, dając chwilę oddechu Mariuszowi Wlazłemu. Po kolejnych problemach zdrowotnych Michała Winiarskiego i trudnego do określenia jego powrotu do gry, zdecydowano o przesunięciu Kurka na jego dawną pozycję przyjmującego i grę na parkiecie razem z Wlazłym. Jak widać siłę w ataku Skra posiada ogromną. Do tego dochodzą świetni środkowi, najlepszy siatkarz całej ligi na tej pozycji, czyli Serb Srecko Lisinac oraz reprezentant Polski Karol Kłos. Co ciekawe to najwięcej bloków punktowych w PlusLidze mają właśnie Skra (229) i GKS (228), więc zapowiada się zacięta rywalizacja na siatce. Za przyjęcie w głównej mierze odpowiada Bułgar Nikołaj Penczew, który wspierany jest (prócz libero) przez utalentowanego Artura Szalpuka. A nad całością czuwa, jeden z czołowych rozgrywających tej ligi, Argentyńczyk Nicolas Uriarte.
BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 12 spotkań – 31 punktów – w setach 34:8 – małe punkty 1017:849 – 11 zwycięstw (dwa po tie-breaku) i 1 porażka
BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 12 spotkań – 22 punkty – w setach 28:20 – małe punkty 1114:1047 – 8 zwycięstw (trzy po tie-breaku) i 4 porażki (jedna po tie-breaku)
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE PGE Skry Bełchatów
Czas trwania spotkań – Skra 2299;;
Ilość rozegranych setów – Skra 90; Uriarte 85, Kłos 79, Lisinac 78, Penczew 72, Wlazły 71, Szalpuk 70, Kurek 59, Piechocki 53, Milczarek 46, Winiarski 42, Gładyr 28, Janusz 24, Bednorz 21, Marcyniak 0.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – Skra 568;
Ilość zdobytych punktów – Skra 1563; Wlazły 329, Lisinac 257, Kurek 196, Szalpuk 170, Kłos 166, Penczew 161, Winiarski 118, Uriarte 73, Gładyr 62, Bednorz 26, Janusz 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – Skra 602; Wlazły 108, Lisinac 103, Kurek 85, Kłos 59, Szalpuk 58, Penczew 57, Uriarte 47, Winiarski 46, Gładyr 25, Bednorz 11, Janusz 3.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – Skra 961; Wlazły 221, Lisinac 154, Szalpuk 112, Kurek 111, Kłos 107, Penczew 104, Winiarski 72, Gładyr 37, Uriarte 26, Bednorz 15, Janusz 2.
Bilans punktów zdobytych do straconych – Skra 715; Wlazły 168, Lisinac 146, Kurek 100, Kłos 99, Szalpuk 83, Winiarski 50, Penczew 38, Uriarte 33, Gładyr 30, Janusz 0, Bednorz -7, Piechocki -12, Milczarek -13.
Ilość zagrywek – Skra 2108; Lisinac 332, Kłos 329, Uriarte 302, Wlazły 261, Penczew 256, Szalpuk 184, Kurek 157, Winiarski 116, Gładyr 88, Janusz 48, Bednorz 35.
Ilość błędów na zagrywce – Skra 417; Lisinac 77, Wlazły 75, Penczew 53, Kłos 42, Kurek 40, Uriarte 36, Gładyr 29, Winiarski 27, Szalpuk 25, Bednorz 8, Janusz 5.
Ilość asów serwisowych – Skra 140; Lisinac 29, Wlazły 26, Kłos 19, Uriarte 19, Kurek 15, Penczew 11, Gładyr 6, Szalpuk 6, Winiarski 6, Janusz 2, Bednorz 1.
Ilość przyjęć – Skra 1553; Penczew 394, Szalpuk 290, Milczarek 230, Piechocki 201, Winiarski 170, Kurek 134, Bednorz 80, Kłos 20, Lisinac 19, Wlazły 7, Gładyr 6, Uriarte 2.
Ilość błędów w przyjęciu – Skra 107; Penczew 31, Szalpuk 18, Milczarek 13, Winiarski 12, Piechocki 12, Kurek 9, Bednorz 8, Lisinac 1, Wlazły 1, Kłos 1, Uriarte 1.
Przyjęcie negatywne – Skra 412; Szalpuk 88, Penczew 87, Milczarek 62, Piechocki 53, Winiarski 48, Kurek 43, Bednorz 21, Lisinac 3, Wlazły 2, Kłos 2, Gładyr 2, Uriarte 1.
Przyjęcie perfekcyjne – Skra 420; Penczew 92, Milczarek 73, Szalpuk 69, Piechocki 66, Winiarski 45, Kurek 30, Bednorz 25, Lisinac 9, Kłos 9, Wlazły 2.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – Skra 27%; Lisinac 47%, Kłos 45%, Piechocki 33%, Milczarek 32%, Bednorz 31%, Wlazły 29%, Winiarski 26%, Szalpuk 24%, Penczew 23%, Kurek 22%, Gładyr 0%, Uriarte 0%.
Ilość ataków – Skra 2265; Wlazły 529, Kurek 309, Szalpuk 297, Penczew 276, Lisinac 274, Winiarski 202, Kłos 186, Bednorz 66, Uriarte 62, Gładyr 61, Janusz 3.
Ilość błędów w ataku – Skra 141; Wlazły 29, Lisinac 22, Kurek 19, Penczew 18, Szalpuk 16, Winiarski 12, Kłos 10, Bednorz 10, Gładyr 3, Uriarte 2,
Ilość ataków zablokowanych – Skra 183; Wlazły 56, Kurek 28, Szalpuk 28, Penczew 21, Winiarski 17, Kłos 14, Lisinac 11, Bednorz 7, Uriarte 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – Skra 1194; Wlazły 276, Lisinac 180, Kurek 162, Szalpuk 147, Penczew 131, Kłos 111, Winiarski 95, Gładyr 40, Uriarte 27, Bednorz 23, Janusz 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – Skra 53%; Janusz 67%, Lisinac 66%, Gładyr 66%, Kłos 60%, Wlazły 52%, Kurek 52%, Szalpuk 49%, Winiarski 47%, Penczew 47%, Uriarte 44%, Bednorz 35%.
Ilość bloków punktowych – Skra 229; Lisinac 48, Kłos 36, Wlazły 27, Uriarte 27, Kurek 19, Penczew 19, Szalpuk 17, Winiarski 17, Gładyr 16, Bednorz 2, Janusz 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – Skra 27; Lisinac 7, Penczew 6, Kłos 5, Gładyr 3, Wlazły 1, Kurek 1, Bednorz 1, Janusz 1, Uriarte 1, Szalpuk 1.
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – Skra (5-1);
MVP meczów – Skra 20; Wlazły 4, Lisinac 4, Kurek 3, Uriarte 2, Szalpuk 2, Piechocki 2, Janusz 1, Winiarski 1, Gładyr 1.
Klub Piłki Siatkowej Skra Bełchatów Spółka Akcyjna
barwy: żółto-czarne
data założenia; 1930 klub – 1957 sekcja siatkarska
adres: ul. Dąbrowskiego 11
97-400 Bełchatów
hala: Energia
ul. Dąbrowskiego 11
97-400 Bełchatów
maskotka: Pszczoła
Prezes: Konrad Piechocki
Wiceprezes: Grzegorz Stawinoga
Rada nadzorcza: Wiesław Deryło, Edward Maruszak, Andrzej Lewandowski, Waldemar Szulc, Henryk Koprek
Właściciel klubu: Stowarzyszenie Energetyczny Klub Sportowy Skra Bełchatów
Prezes EKS: Wiesław Deryło
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze