Dołącz do nas

Piłka nożna

[WIDEO] Doping kibiców podczas meczu z Pogonią

Avatar photo

Opublikowany

dnia

2 000 kibiców wspierało GieKSiarzy głośnym dopingiem podczas wczorajszego meczu z Pogonią Siedlce. Zapraszamy do oglądania materiału wideo przedstawiajacego głośny doping kibiców GieKSy.

9 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

9 komentarzy

  1. Avatar photo

    kibic bce

    20 marca 2016 at 16:09

    My chcemy stadion na 12-16 tys chopa. Kpiny. 2 tys co to jest?
    Utrzymanie duzego stadionu wymaga srodkow finansowych z czego?
    Tyle w temacie.

  2. Avatar photo

    Marcin

    20 marca 2016 at 16:24

    My gramy juz 9 lat w pierwszej lidze, a naszymi przeciwnikami są Siedlce, Dolcan, Nieciecza, Bytów, Chojniczanka itp.
    Jak ma więcej ludzi przyjsć? Śląsk Wrocław który kilka lat temu był MISTRZEM POLSKI miał na wczorajszym meczu ze śmierdzielami 6 000- nie ma u nas źle z frekwencją.

  3. Avatar photo

    Michał

    20 marca 2016 at 16:44

    Marcin a ilu kibiców było na Arce? trybuny powinny być nabite a nie były.Naszymi przeciwnikami są również drużyny z takich miast jak
    Płock, Gdynia, Sosnowiec, Olsztyn, „Bydgoszcz”, Legnica … „2”liga nie jest tak kibicowsko kiepska jak by się mogło po naszych frekwencjach wydawać. Kibice z samego Tauzena powinni wszystkie bilety na szpil u siebie wykupić… a jak jest każdy widzi.
    Najlepiej qrwa zbudować nowe kino bo pewnie i na kiepskim filmie komplet będzie, strasznie mnie wqrwia to jak w tym kraju bezmyślnie wydaje się nasze pieniądze.

  4. Avatar photo

    Karlik

    20 marca 2016 at 20:50

    Nie czarujmy się, słaba gra od kilku lat to i kibiców jak na lekarstwo. Przecież to jest jakaś kpina! Ile lat wstydu i upokorzeń jeszcze nas czeka ?? Pamiętacie drogę od 4 ligi ? 10000 chłopa na meczu z tyskimi nawet w Teleexpressie o tym gadali. Jakiś chłopina miał zarobek życia na sprzedanych hamburgerach w jakiejś pipidówie po najeździe Gieksiarzy itp. Wynik , wynik i jeszcze raz wynik. Będzie wynik to będą i kibice nawet 25000. Puchary i ekstraklasa bo tam jest nasze miejsce!!!

  5. Avatar photo

    gumofilec

    20 marca 2016 at 21:26

    W temacie kibicowskim na sektorze rodzinnym. Dałem dziecku parę złotych by wrzuciło do puszki. I dostało za to wlepki. Kto wymyślił by dzieciom dawać wlepki z trupią czachą w centralnym miejscu i wielkim hasłem „TYLKO NIEŻYWI PRZESTANIEMY BYĆ MŚCIWI”? Dla często kilkuletnich dzieci takie coś????

  6. Avatar photo

    kibic

    21 marca 2016 at 08:42

    Marcin nie za bardzo trafiłeś z porównaniem bo Dolcan grał w I lidze 8 lat.

  7. Avatar photo

    pawelas197

    21 marca 2016 at 09:45

    jeszcze raz napisze co do stadionow jak by kazdy chcial tak patrzec okiem ile osob chodzi na dane mecze w danych miastach to stadiony powinny miec gora 5.10 tysiecy ludzi to jest wizytowka miasta a nie posmiewisko na cala polske qurwa mac a tak wlasnie u nas bedzie

  8. Avatar photo

    pawelas197

    21 marca 2016 at 09:51

    na slask wroclaw chodzi po 5 tysiecy ludzi na 45 tysiecznik jak to qurwa wyglada?i co maja sie przeniesc na oporowska w zwiazku z tym?

  9. Avatar photo

    Bartolo

    21 marca 2016 at 21:22

    Tylko dobra gra napędza frekwencje i nic po za tym!Czy myślicie,że jak dajmy na to taka Legia czy Lech spadłyby i grały 10 lat piach w 1 lidze to ludzie by chodzili na mecze? Nie!Jak GIEKSA pięła się od czwartej ligi w górę to pamiętacie ilu ludzi chodziło?Tłumy.Bo się chciało chłopakom grać,bo były awanse!W pierwszych sezonach 1 ligi też było dobrze albo bardzo dobrze z frekwencją,ale ile można wytrzymać…ile można znieść tych pustych obietnic i sprzedawania-odpuszczania meczy,tolerowania mega słabej kadry,z której nic nie będzie.Dziwię się,że w ogóle jeszcze ktoś na to chodzi,dla mnie to kompletni frajerzy.Sportowo jesteśmy zwykłym amatorskim klubem,po za jednym,może dwoma piłkarzami to tu nikt nie umie za przeproszeniem prosto kopnąć piłki.Piach,piach i jeszcze raz piach.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga