Dołącz do nas

Szachy

Wasko Hetman GKS Katowice wicemistrzem Polski

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W odbywających się w Legnicy Drużynowych Mistrzostwach Polski w szachach klasycznych, nasza drużyna zdobyła wicemistrzostwo. Oczywiście każdy medal można uznać za sukces, aczkolwiek ze względu na sam przebieg turnieju, jak i oczekiwania, które mu towarzyszyły, możemy odczuwać lekki niedosyt.

Zawody odbywały się systemem kołowym, a tempo gry wynosiło 90 minut na 40 posunięć plus 30 minut na dokończenie partii z dodawaniem 30 sekund na każde posunięcie. W każdym meczu mierzono się przy 6 szachownicach, przy czym ostatnia musiała być zarezerwowana dla kobiet. W turnieju brało udział 10 drużyn, zawodnicy pochodzili z 15 różnych federacji, a średni ranking turnieju wynosił 2516. Nie wchodząc w dalsze szczegóły, można podsumować, że turniej był jeszcze bardziej międzynarodowy niż zwykle, i stał na wyższym poziomie niż w roku ubiegłym. Kierując się rankingiem, Hetman GKS Katowice był głównym faworytem, który o mistrzostwo powinien walczyć głównie z drużynami Polonii Wrocław i Gwiazdy Bydgoszcz.

Zmagania naszej drużyny rozpoczęły się od meczu z gospodarzami turnieju, czyli Miedzią Legnica, która jest raczej ekstraligowym średniakiem. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3,5 -2,5, a zwycięstwo zapewniło nam szachowe małżeństwo Bartosza i Moniki Soćko, które wygrało swoje partie.

W następnej rundzie zmierzyliśmy z obrońcą tytułu i naszym głównym rywalem, Polonią Wrocław. Na pierwszych czterech szachownicach odnotowano remisy, ale swoje partie wygrali Daniel Sadzikowski i Monika Soćko, zapewniając nam zwycięstwo 4,0-2,0. Po tej rundzie mieliśmy spore powody do optymizmu, a liderem nie byliśmy tylko i wyłącznie ze względu na małe punkty.

Trzecia runda to zdecydowanie najłatwiejsza przeprawa z LKSem Czarna. Wszyscy zawodnicy tego klubu to polscy juniorzy, którzy łapią doświadczenie, grając z silnymi zawodnikami. Spotkanie wygrywaliśmy gładko 4,5-1,5.

Kolejne trzy rundy przebiegły w naszym wykonaniu pod znakiem remisów. O ile remis ze Stilonem Gorzów można uznać za solidny wynik, ponieważ tacy zawodnicy jak Igor Janik czy Karina Cyfka grają lepiej, niż wskazuje ich ranking, o tyle remisy z Dwie Wieże Kraków i z Silesią Racibórz były już małym niepowodzeniem, szczególnie uwzględniając, jak zaciekła rywalizacja toczyła się o mistrzostwo, i jak niewielkie różnice pomiędzy drużynami decydowały o tym, kto znajduje się w czubie tabeli. Na pewno bohaterem tych trzech remisowych rund w naszej drużynie był Bartosz Soćko, który wygrał wszystkie swoje pojedynki.

Powoli zbliżaliśmy do decydujących pojedynków, które miały zdecydować, kto zostanie mistrzem. W rundzie 7 mierzyliśmy się z Wieżą Pęgów, która w tym momencie niespodziewanie zajmowała miejsce lidera. Wygraliśmy pewnie 4,0-2,0 dzięki zwycięstwom na pierwszej i ostatniej szachownicy.

Do rundy 8 podchodziliśmy jako samodzielny lider. Nadszedł czas na starcie z silną Gwiazdą Bydgoszcz. Wszyscy mieli świadomość, że to spotkanie może zadecydować o kwestii mistrzostwa. Pewnym zaskoczeniem dla niektórych fanów naszego klubu mogła być obecność Radosława Wojtaszka w szeregach klubu z Bydgoszczy. Niestety, świeżo upieczony indywidualny mistrz Polski zasilił szeregi Gwiazdy niedługo przed turniejem. Zremisował on swoją partię z naszym najlepszym zawodnikiem, czyli Davidem Navarą, i tu trzeba też zaznaczyć, że obydwaj skończyli turniej z takim samym bilansem, tj. 5,5/9. Mecz zakończył się remisem 3-3, ale na pewno nie można mówić o jego normalnym przebiegu. Na drugiej szachownicy w partii Areshchenko-Abasov doszło do wydarzenia, które niestety można piłkarsko porównać do strzelenia bramki przez bramkarza rywali w doliczonym czasie gry. Areshchenko ze względu na wyjątkowo skomplikowaną pozycję na szachownicy, obliczał warianty do ostatnich sekund przed wykonaniem 40 ruchu, który dodałby mu automatycznie 30 minut. Niestety, strącił przy tym figurę, a zegar nieubłaganie pokazał koniec czasu. Rywala naszego zawodnika nawet nie było w tym momencie przy stole. Tę kuriozalną porażkę zniwelował Grzegorz Gajewski, który w końcu wygrał swoją pierwszą partię w turnieju.

Przed ostatnią rundą wiadomo było, że to w rękach Polonii Wrocław znajduje się kwestia mistrzostwa. GKS, aby przeskoczyć ich w tabeli, musiałby wygrać 5,5-0,5 co było bardzo mało prawdopodobne lub czekać na remis albo przegraną drużyny z Wrocławia w ich ostatnim meczu. Tak się niestety nie stało i po wygranej Polonii nad Gwiazdą Bydgoszcz, nasze zwycięstwo 4,5-1,5 nad Hetmanem Płock spowodowało, że skończyliśmy rywalizację na drugim miejscu w tabeli.

Najlepszym zawodnikiem naszej drużyny jak i MVP całego turnieju został Bartosz Soćko, który turniej zakończył z rewelacyjnym wynikiem 7,5/9. Na zdecydowany minus trzeba zaliczyć występ Grzegorza Gajewskiego, który turniej skończył z wynikiem 3/7, dorzucając dwa punkty dopiero w dwóch ostatnich rundach. Zawiedzeni mogli być również wszyscy fani Jana-Krzysztofa Dudy, czyli najlepszego szachisty w kraju, tegorocznego zdobywcy Pucharu Świata, który oficjalnie zasila szeregi naszego klubu. Niestety nie zagrał ani jednej partii w tych mistrzostwach. O ile w początkowej fazie było to niemożliwe ze względu na jego grę w turnieju Oslo, tak późniejsza nieobecność musiała być wynikiem jego decyzji, i poświęceniu się już w 100 proc. przygotowaniom do najważniejszego wydarzenia w jego życiu, czyli Turnieju Kandydatów 2022.

Podsumowując Drużynowe Mistrzostwa Polski 2021 można zaliczyć do umiarkowanie udanych – w końcu drugi raz z rzędu zostaliśmy wicemistrzem kraju. Niestety oczekiwania jak i sam przebieg powodują, że kibice Wasko Hetman GKS Katowice mogą czuć niedosyt. Zadecydowały remisy z drużynami z końca i środka stawki. Warto przypomnieć, że przed dwoma mistrzostwami Polonii Wrocław w 2020 i 2021 roku, to właśnie drużyna z Katowic zdobywała mistrzostwo aż 5 razy z rzędu. Okazja do rewanżu dopiero za rok.

Przemosz

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna Wideo

Stadion znowu eksplodował

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Oceny za wyszarpanie z Cracovią

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.

Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.

Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.

Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.

Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.

Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.

Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.

Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.

Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.

Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.

Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.

Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.


Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.

Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.

Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.

Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.

Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga