Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Jubileuszowy mecz GieKSy na Arenie Katowice?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Po przerwie reprezentacyjnej piłkarki rozegrały kolejne spotkanie ligowe ze Śląskiem Wrocław. UKOchane wygrały 3:0 (1:0). Następny mecz zespół rozegra 19 kwietnia o 11:45 w Katowicach z APLG Gdańsk. Klub przedłużył umowę z Anitą Turkiewicz. Piłkarze pokonali na Arenie Katowice Puszczę Niepołomice 3:1 (0:1). Prasówkę po tym meczu możecie przeczytać TUTAJ. Rozegranie kolejnego meczu ligowego zaplanowano na sobotę 19 kwietnia o 14:45 – GieKSa zmierzy się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Radny Krzysztof Pieczyński złożył interpelację ws rozegrania jubileuszowego meczu z okazji debiutu piłkarzy w dawnej I lidze w 1965 roku.

W sekcji siatkarskiej trwają ruchy kadrowe. Klub poinformował o przedłużeniu umowy z Piotrem Fenoszyn oraz Damianem Domagała.

Hokeiści po zakończeniu sezonu THL i zdobyciu srebrnych medali zostali zaproszeni przez Prezydenta Katowice Marcina Krupę na uroczyste śniadanie. W rozmowie z Dziennikiem Zachodnim Prezydent Katowic stwierdził, że są analizowane możliwości rozbudowy Satelity. W mediach trwa podsumowanie sezonu.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Zwycięstwo GieKSy we Wrocławiu

Na inaugurację 17. kolejki Orlen Ekstraligi GKS Katowice pokonał na wyjeździe Śląsk Wrocław. Dubletem popisała się Anita Turkiewicz, a jedną bramkę dołożyła Klaudia Maciążka.

Mecz Śląska Wrocław z GKS-em Katowice był debiutem Przemysława Piekielnego w roli szkoleniowca wrocławianek. Na start trafiło mu się zadanie wręcz piekielnie trudne – zatrzymać rozpędzoną katowicką lokomotywę, pewnie zmierzającą po mistrzostwo kraju. Sprawy nie ułatwiała sytuacja kadrowa – z powodu urazów zabrakło aż czterech podstawowych zawodniczek: Eweliny Piórkowskiej, Aleksandry Dudziak, Kingi Wyrwas i Magdaleny Półrolniczak.

GKS Katowice prowadził grę, cierpliwie budując ataki pozycyjne, ale nie miał łatwego zadania – Śląsk skupił się na niskim pressingu, momentami ustawiając się w pięcioosobowej linii obrony. W 12. minucie Kinga Kozak znalazła się w dogodnej sytuacji bramkowej, jednak nie trafiła w bramkę. Tuż przed przerwą Katowiczanki wyszły na prowadzenie za sprawą Anity Turkiewicz.

W drugiej części meczu Katowiczanki kontynuowały ofensywę i szukały okazji na podwyższenie prowadzenia. Świetnie dysponowana była golkiperka Śląska, Hanna Wieczerzak. W 63. minucie Klaudia Maciążka stanęła przed doskonałą sytuacją na 2:0 – Klaudia Słowińska dograła w pole karne, jednak bramkarka zespołu z Wrocławia sparowała uderzenie Maciążki na rzut rożny. Cztery minuty później próba Maciążki okazała się już skuteczna – asystę przy jej trafieniu zanotowała Jagoda Cyraniak, która zapodała precyzyjną wrzutkę w pole karne. Zespół Karoliny Koch poszedł za ciosem i w 84. minucie było już 3:0 – Katarzyna Nowak zagrała wprost na głowę Anity Turkiewicz, a ta skompletowała dublet.

Po 17. seriach gier GKS Katowice ma komplet punktów.

Anita Turkiewicz na dłużej w Gieksie

Anita Turkiewicz pozostanie w GKSie Katowice na kolejne lata. Kapitanka katowickiego zespołu podpisała umowę obowiązującą do sezonu 2026/27 z opcją przedłużenia.

Anita Turkiewicz rozpoczęła karierę w Piaście Żmigród. W 2013 roku przeniosła się do AZSu Wrocław, w barwach którego zadebiutowała na poziomie Ekstraligi. W kolejnych latach występowała w UKSie SMS Łódź i nieistniejącym już AZSie PWSZ Wałbrzych. Od sierpnia 2020 roku broni barw GKSu Katowice, a od tego sezonu pełni funkcję kapitanki katowickiego zespołu.

Turkiewicz rozegrała łącznie 231 meczów w Ekstralidze, w których zdobyła 27 bramek. Ma na swoim koncie mistrzostwo i puchar Polski z GKSem Katowice.

wkatowicach.eu – Jubileuszowy mecz GKS-u Katowice na Arenie Katowice? Radny Krzysztof Pieczyński złożył interpelację

W tym roku piłkarski GKS Katowice będzie obchodził kolejny piękny jubileusz. Mija bowiem 60 lat od debiutu klubu w Ekstraklasie. Rozegrano wtedy mecz GKS Katowice – Górnik Zabrze. Radny Krzysztof Pieczyński złożył interpelację do prezydenta Katowic, by poparto inicjatywę, żeby w tym roku zorganizować jubileuszowy mecz na Arenie Katowice z tej okazji.

Za nami pierwszy mecz na Arenie Katowice. GKS Katowice walczył z Górnikiem Zabrze i wygrał 2:1. To było piękne otwarcie nowego obiektu sportowego w Katowicach, które zgromadziło wielu mieszkańców i kibiców. Niedługo szykuje się jubileusz 60-lecia ważnego spotkania. 8 sierpnia 1965 roku GKS Katowice zadebiutował w najwyższej piłkarskiej lidze naszego kraju. Rozegrał wtedy w roli gospodarza mecz na Stadionie Śląskim, a rywalem GieKSy był Górnik Zabrze. Nasi piłkarze przegrali wtedy 2:3 z ówczesnym Mistrzem Polski.

Radny Krzysztof Pieczyński przypomina, że w tym roku minie równe 60 lat od tego wydarzenia i złożył interpelację do prezydenta Katowic, Marcina Krupy, o zorganizowanie jubileuszowego meczu na Arenie Katowice.

Powoli opadają emocje po meczu GKS-u Katowice z Górnikiem Zabrze, który otworzył nowy stadion w Katowicach przy ul. Nowej Bukowej. Tego dnia wielu mieszkańców naszego miasta (i nie tylko) nie zapomni na długo i tym samym chciałbym pogratulować zarówno realizacji obiektu jak i organizacji tego wydarzenia! Wiadomo również, że na Arenie planowane jest kolejne uroczyste wydarzenie związane z nadaniem stadionowi imienia Jana Furtoka i również w tym wypadku pragnę pogratulować inicjatywy, zapowiedzianej przez Pana Prezydenta już w dniu odejścia legendy GieKSy. Jednocześnie chciałbym wystąpić z prośbą i zarazem propozycją organizacji jeszcze jednego ważnego wydarzenia na Arenie Katowice, związanego z jubileuszem klubu – czytamy w interpelacji do prezydenta Katowic napisanej przez radnego Krzysztofa Pieczyńskiego

Jak podkreśla radny, w tym roku 8 sierpnia przypada w piątek i będzie to dzień inaugurujący 4. kolejkę rozgrywek PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2025/2026. Jak wskazuje, istnieje więc możliwość rozegrania w tym dniu domowego ligowego spotkania z tym samym rywalem co w historycznym meczu rozegranym 60 lat temu. Aby tak się stało, klub musi wystąpić o to do Ekstraklasy SA. Radny prosi więc prezydenta o udzielenie wsparcia dla tej inicjatywy.

Myślę, że tak symboliczny mecz, w tak symbolicznym dniu byłby znakomitym uczczeniem tego pięknego jubileuszu Górniczego Klubu Sportowego Katowice. W związku z powyższym zwracam się z prośbą o poparcie tego pomysłu i wsparcie klubu w organizacji kolejnego wielkiego wydarzenia na pięknej Arenie Katowice – dodaje radny Pieczyński.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – GKS Katowice stawia na doświadczenie. Trzecie ogniwo zostaje

Ten sezon nie był udany dla GKS-u Katowice, który po dziewięciu latach pożegnał się z PlusLigą. Teraz zespół czekają spore roszady, ale niektórzy zawodnicy postanowili zostać w jego szeregach. Klub poinformował o przedłużeniu współpracy z Piotrem Fenoszynem.

Jasnym było, że po spadku z PlusLigi drużyna z Katowic będzie musiała przejść rewolucję. Tak się dzieje zawsze w przypadku drużyn, które zmieniają swoje położenie ligowe i nie dotknęło to także GKS-u. Do tej pory klub pożegnał już siedmiu siatkarzy: Bartosz Mariański, Łukasz Usowicz, Alexander Berger, Joshua Tuaniga, Bartosz Gomułka, Aymen Bouguerra i Jewgienij Kisiluk.

Kto więc zasili szeregi pierwszoligowca? Póki co władze klubu przekazują informacje o transferach, które mają dać im stabilizację i doświadczenie nabyte w PlusLidze. Ze strony GKS-u Katowice to już trzecia wiadomość o przedłużeniu kontraktu. Wcześniej taką decyzję podjęto w sprawie Bartłomieja Krulickiego, który występuje na pozycji środkowego oraz Krzysztofa Gibka – 32-letniego przyjmującego.

Rozgrywający z rocznika 1996 w GiEKSie spędził już dwa sezony. Do klubu przyszedł z pierwszej ligi, gdzie spędził kilka lat w AZS AGH Kraków i KPS Siedlce. Katowicka formacja była więc dla niego szansą na debiut w PlusLidze.

Piotr Fenoszyn posiada więc spore doświadczenie w rozgrywkach pierwszoligowych, a dla GKS-u poniekąd będzie to „nowa” sytuacja – po dziewięciu sezonach w ekstraklasie rzeczywistość będzie trochę inna. –  Piotr od dwóch sezonów jest z nami i doskonale wywiązuje się z powierzonej sobie roli. Dla nas było oczywiste, aby tę współpracę kontynuować. Nie bez znaczenia jest także fakt, iż Piotr zna bardzo dobrze uwarunkowania pierwszoligowe, a doświadczenie na tym polu może być kluczowe w nadchodzącym sezonie – przyznał dyrektor klubu, Jakub Bochenek.

Dla rozgrywającego będzie więc to trzeci sezon z rzędu w GKS-ie. Do tej pory przez dwa lata rozegrał 44 spotkania. W pierwszym sezonie grał więcej, ale nie był pierwszym wyborem trenera. Również tegoroczną kampanię spędził w roli „tego drugiego”, bowiem był wsparciem dla Joshuy Tuanigi.

polsatsport.pl – Chcą szybko wrócić do PlusLigi! Siatkarski mistrz świata może im w tym pomóc

Po spadku z PlusLigi GKS Katowice szykuje skład na przyszły sezon. Poznaliśmy nazwisko kolejnego siatkarza, który zostanie w klubie – jest nim Damian Domagała. 26-letni atakujący, mistrz świata juniorów z 2017 roku, występuje w katowickim klubie od 2021 roku.

Damian Domagała (rocznik 1996) był zawodnikiem pamiętnej drużyny reprezentacji Polski, która w latach 2015–17 wygrała kolejno ME i MŚ kadetów oraz ME i MŚ juniorów. Z akademicką kadrą sięgnął również po srebro Uniwersjady 2019.

Atakujący reprezentował barwy klubów KS Wifama Łódź, SMS PZPS Spała, Tonno Callipo Vibo Valentia (2017–19), Cuprum Lubin (2019–20), Asseco Resovia (2020–21). W 2021 roku trafił do GKS Katowice, rozegra więc w tym klubie już piąty sezon z rzędu.

W PlusLidze grał dotychczas przez sześć sezonów. Zadebiutował w barwach Cuprum Lubin w sezonie 2019/20. Rozegrał 156 meczó, w których wywalczył 685 punktów. W minionym sezonie wystąpił w 30 spotkaniach ligowych, w których zdobył łącznie 121 punktów.

– Damian Domagała jest już z nami od kilku lat. Przez ten czas rozegrał wiele spotkań w naszych barwach, dojrzał jako zawodnik i stał się bardzo ważną częścią naszego zespołu. Wierzymy, że z Damianem w składzie jesteśmy w stanie powrócić w szybkim tempie do najwyższej klasy rozgrywkowej – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS Jakub Bochenek.

GKS Katowice ogłosił wcześniej rozstanie z siedmioma zawodnikami ze składu z sezonu 2024/25. Z klubem pożegnali się: rozgrywający Joshua Tuaniga, atakujący Bartosz Gomułka, przyjmujący Alexander Berger, Aymen Bouguerra i Jewhenij Kisiliuk, środkowy Łukasz Usowicz oraz libero Bartosz Mariański.

Trenerem zespołu w przyszłym sezonie będzie Emil Siewiorek, który pełni tę rolę od listopada 2024 roku. W Katowicach zostanie doświadczony środkowy Bartłomiej Krulicki. Umowę z klubem przedłużył również przyjmujący Krzysztof Gibek. Kolejnym siatkarzem, który nadal będzie grał dla GKS jest rozgrywający Piotr Fenoszyn.

 

HOKEJ

hokej.net – Płachta zapewnił kibiców po finale. „Chcemy z tego wyjść mocniejsi na przyszły sezon”

Ostatnie sukcesu GKS-u Katowice mają twarz Jacka Płachty. 55-letni szkoleniowiec już czwarty rok z rzędu doprowadził GieKSe do finału fazy play-off. Choć tytuł mistrzowski padł łupem GKS-u Tychy, trener katowiczan nie krył słów uznania dla całego środowiska skupionego wokół hokeja w Katowicach. – Musi być dumni z tego co mamy. Jeszcze raz chciałbym podziękować kibicom, całej drużynie, ekipie – przyznał trener wicemistrzów Polski.

Niesamowitą wolą walki w finałowej rywalizacji wykazali się hokeiści GKS-u Katowice. Podopieczni Jacka Płachty zdołali odwrócić losy finałowej rywalizacji i ze stanu 1:3 dla rywali, doprowadzić do siódmego spotkania. W tym meczu lepsi okazali się jednak zawodnicy GKS-u Tychy i to oni ostatecznie sięgnęli po tytuł mistrzowski. Jak ten zwrot w finałowej batalii ocenił trener GieKSy?

– Powrót z 1:3 nie ma teraz najmniejszego znaczenia. Walczyliśmy w tej serii jak równy z równym. Na pewno jest w nas niedosyt, jak to zawsze po porażce, gdy się przegrywa siódmy mecz. Jest więc zatem niedosyt, jednak taki jest niekiedy sport. Walczyliśmy, podziękowania dla całej drużyny, dla wszystkich. Dla kibiców, którzy nas wspierali fantastycznie. Niestety, zeszliśmy z lodu jako przegrani. Chcemy wyciągnąć z tego pozytywne rzeczy i jeszcze mocniejsi wyjść z tej porażki na przyszły rok – zapewnił 55-latek.

Dla GKS-u Katowice rozgrywki sezonu 2024/2025 przyniosły wiele wyzwań. Przez cały sezon zasadniczy wicemistrzowie Polski toczyli bój o wywalczenie jak najwyższej lokaty w tabeli. Ponadto katowiczanie kolejny rok z rzędu reprezentowali polski hokej na europejskich salonach, biorąc udział w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego. To właśnie trofeum za zajęcie trzeciej lokaty w tych rozgrywkach stanie w klubowej gablocie obok pucharu za wicemistrzostwo Polski 2025. Czy trener ekipy ze stolicy województwa śląskiego pokusił się o ocenę świeżo zakończonego sezonu?

– Nie był to łatwy sezon dla nas. Walczyliśmy o dobrą pozycję w tabeli. Podczas turnieju w Aalborgu, staraliśmy się jak najlepiej wypaść na arenie międzynarodowej. Ciężko na gorąco ocenić cały sezon. Myślę, że zawodnicy dali z siebie wszystko, byliśmy blisko ale niestety musimy podjąć głowy i myśleć o kolejnym sezonie. Wiemy, że jest ciężko na gorąco, po przegranym finale. Jednak gdyby ktoś nam powiedział przed sezonem, że będziemy grać w siódmym meczu w finale, to wzięlibyśmy to w ciemno. Jednak będąc na drugim miejscu, jesteś na pierwszym przegranym. Musi być dumni z tego co mamy. Jeszcze raz chciałbym podziękować kibicom, całej drużynie, ekipie. Widzimy się w przyszłym sezonie – zakończył swoją wypowiedź trener Jacek Płachta

Najlepszy strzelec GieKSy docenił kibiców. „Są najlepsi w lidze”

GKS Katowice zakończył sezon na drugim miejscu. Podopieczni Jacka Płachty przegrali po siedmiu meczach rywalizację w finale play-off z GKS-em Tychy, ale jedną z najjaśniejszych postaci katowickiego zespołu był Jean Dupuy. Kanadyjczyk z 10 trafieniami został najlepszym strzelcem najważniejszej części rozgrywek.

Finał play-off to była prawdziwa wojna, która zakończyła się dopiero po siódmej bitwie. Ta padła łupem tyszan, którzy na własnym lodzie 4:2. Obie bramki dla GieKSy zdobył właśnie Kanadyjczyk

– Oczywiście, że chciałbym wygrać. Play-offy pokazały nasz charakter, rozwijaliśmy się jako zespół. Wróciliśmy ze stanu 1:3 do gry i walczyliśmy w siódmym meczu. W takim momencie nikt nie chce zdobyć srebra – zaznaczył 30-letni skrzydłowy.

I dodał: – Myślę, że w naszej drużynie są naprawdę dobrzy zawodnicy i jestem z nich dumny. Każdy wykonywał tu swoją pracę. Przychodził rano i chciał być najlepszy. Znaliśmy przeszkody, z którymi się mierzyliśmy, zwłaszcza te w finale.

Jean Dupuy docenił też wsparcie fanów, którzy byli z zespołem na dobre i na złe. Byli obecni też na rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego zarówno w Aalborgu, jak i w Cardiff.

– Nasi fani są najlepsi. Dziękujemy im za wsparcie podczas turnieju w Danii, za każdy mecz wyjazdowy i za wszystkie wiadomości. Dziękujemy za ciepłe słowa podczas finału i za wsparcie przez cały okres play-offów. To najlepsi kibice w lidze i jesteśmy z was bardzo dumni –podkreślił Kanadyjczyk.

dziennikzachodni.pl – Pożegnanie sezonu w Satelicie. Kibice GKS Katowice gorąco podziękowali hokeistom za wicemistrzostwo Polski

We wtorek 8 kwietnia w Satelicie odbyło się oficjalne pożegnanie sezonu przez hokeistów i kibiców GKS Katowice. Na lodowisko przybyło ponad tysiąc fanów GieKSy, którzy gorąco podziękowali drużynie trenera Jacka Płachty za wielkie emocje, których dostarczyli im w zakończonych właśnie rozgrywkach Tauron Hokej Ligi.

Hokeiści GKS Katowice w zakończonych 7 kwietnia ligowych rozgrywkach wywalczyli srebrny medal dzielnie walcząc w finale Tauron Hokej Ligi i ulegając zespołowi z Tychów dopiero po siedmiu meczach. Podopieczni trenera Jacka Płachty dostarczyli w tym sezonie kibicom mnóstwa emocji i obronili srebrne krążki wywalczone w poprzednich rozgrywkach.

Fani GieKSy docenili to, że ich drużyna po raz czwarty z rzędu zagrała w finale mistrzostw Polski i na odbywającym się we wtorek 8 kwietnia pożegnaniu sezonu w Satelicie stawili się bardzo licznie. Trybuny lodowiska wypełniły się kibicami jak podczas ligowych spotkań, a atmosfera była bardzo gorąca.

Hokeiści oraz członkowie sztabu szkoleniowego byli indywidualnie wywoływani na lód, a ich wyjściu na taflę towarzyszyła efektowna oprawa świetlno-muzycznej. Zespół zaprezentował fanom puchar za tytuł wicemistrza Polski, a ci głośnymi śpiewami dziękowali zawodnikom za wiele wzruszeń i wspaniałych momentów.

Po zakończeniu części oficjalnej był czas na wspólne zdjęcia kibiców z zawodnikami oraz rozmowy i zebranie autografów graczy drużyny trenera Płachty. Hokeiści nie ukrywali wzruszenia tak gorącym przyjęciem przez ponad tysiąc fanów, którzy przyszli do Satelity.

Wcześniej na lodzie w małej hali Spodka swoje mecze rozegrali podopieczni Akademii „Młoda GieKSa” trenujący w tym klubie hokej na lodzie oraz wystąpiły młode łyżwiarki UKŁ Spin Katowice prezentując swoje popisowe programy.

Prezydent Katowic jest dumny z hokeistów GKS Katowice. Dostarczyli kibicom mnóstwo radości

W środę 8 kwietnia prezydent Katowic Marcin Krupa spotkał się z hokeistami GKS Katowice na uroczystym śniadaniu. Władze miasta dziękowały drużynie trenera Jacka Płachty za wywalczenie wicemistrzostwa Polski i za to, że dostarczyli kibicom mnóstwo radości.

Prezydent Katowic Marcin Krupa spotkał się z hokeistami GKS Katowice w restauracji „27th Floor” na ostatnim piętrze Altusa. Władze miasta na uroczystym śniadaniu dziękowały drużynie trenera Jacka Płachty za wywalczenie wicemistrzostwa Polski.

– Jestem dumny z tego co dokonaliście w tym sezonie. Dostarczyliście kibicom mnóstwo radości i za to w imieniu swoim oraz mieszkańców miasta bardzo serdecznie wam dziękuję. W finale nie byliście faworytem, ale dwa kolejne zwycięstwa rozbudziły nasze nadzieje. Zabrakło trochę szczęścia, ale będziemy walczyć dalej i jestem przekonany, że katowiccy hokeiści będą święcić kolejne triumfy – powiedział Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Spotkania prezydenta Katowic z hokeistami GKS po zakończeniu sezonu stały się w ostatnich latach tradycją, bo katowiczanie wystąpili w czterech ostatnich finałach mistrzostw Polski.

– Co roku spotykamy się w najwyżej położonej restauracji w Katowicach, bo też nasza drużyna w ostatnich latach utrzymuje się w lidze hokeja u samej góry. Trudno jest się dostać na szczyt, ale każdy może mieć swoje pięć minut. Dużo trudniej jest na tej górze zostać na dłużej, a my w ostatnich latach jesteśmy cały czas u góry – stwierdził Jacek Płachta, trener GKS Katowice.

Katowiczanie w tym sezonie obronili srebrny medal Tauron Hokej Ligi, a finałową rywalizację przegrali dopiero po siódmym meczu.

– W imieniu swoim i drużyny mogę tylko podziękować za warunki jakie mamy w Katowicach. To, że GKS po raz czwarty z rzędu zagrał w finale mistrzostw Polski jest także zasługą wsparcia jakie hokejowi udzielają władze Katowic – powiedział Grzegorz Pasiut, kapitan drużyny GKS.

Prezes GKS Katowice Krzysztof Nowak dziękował miastu za stabilne budowanie hokeja, a drużynie za cały miniony sezon, w którym nie tylko zdobyła wicemistrzostwo Polski, ale pokazała się także w Europie awansując do turnieju finałowego Pucharu Kontynentalnego.

– Byliście w tym sezonie coraz lepsi i rozbudziliście wielkie nadzieje. Skończyliście sezon na drugim miejscu i po finale nie byliście w najlepszych humorach, ale mam nadzieję, że w miarę upływu czasu na waszych twarzach pojawi się uśmiech, bo kolejny medal jest wielkim sukcesem GKS. Katowiccy kibice kochają hokej oraz hokeistów GKS, czego dowód mieliśmy na wczorajszym pożegnaniu sezonu w Satelicie, i coraz częściej pytają o nową halę lodową w mieście – stwierdził Krzysztof Nowak, prezes katowickiego klubu.

Prezydent Katowic zastanawia się nad powiększeniem lodowiska w Spodku. Analizowane są różne koncepcje rozbudowy Satelity

Prezydent Katowic doskonale zdaje sobie sprawę, że Satelita jest za mała dla kibiców. Podczas śniadania z hokeistami GKS Katowice, które odbyło się po zdobyciu przez nich wicemistrzostwa Polski, Marcin Krupa zdradził, że poważnie zastanawia się nad powiększeniem lodowiska i analizowane są różne koncepcje rozbudowy małej hali Spodka.

Po zakończonym właśnie sezonie, a zwłaszcza meczach o złoto w śląskim finale z GKS Tychy, nikt nie ma chyba wątpliwości, że lodowisko w Katowicach jest za małe jak na skalę zainteresowania hokejem w stolicy regionu, a kibice coraz głośniej domagają się większego obiektu.

Lodowisko w Spodku ma pewien potencjał i zastanawiamy się nad jego powiększeniem oraz rozbudową Satelity tak, by mogła pomieścić na trybunach więcej osób. To jednak tylko półśrodek, bo docelowo w mieście powinien powstać nowy obiekt lodowy. Chcemy o tym rozmawiać z Ministerstwem Sporu i Turystyki pokazując potencjał nie tylko Katowic, ale i miast ościennych oraz liczbę tafli lodowych pod dachem w naszym regionie. U nas w mieście mamy trzy kryte lodowiska, są nowe hale w Sosnowcu i Bytomiu, jest obiekt w Tychach. Naprawdę możemy stać się prawdziwym centrum sportów lodowych w Polsce. Potencjał jest ogromny i brakuje tylko kropki nad „i” w postaci dużego lodowiska, które byłoby przeznaczone nie tylko do hokeja, ale także łyżwiarstwa figurowego, które wraca do łask i coraz więcej osób go uprawia, co pokazały chociażby niedawne mistrzostwa na Jantorze. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się do tego doprowadzić, a jeżeli nie przekonamy do tego ministerstwa to będziemy się zastanawiać jak to rozwiązać własnymi siłami.

Na czym ta ewentualna rozbudowa lodowiska w Spodku miałaby polegać?

Analizujemy w tej chwili różnie rozwiązania. Pierwszym elementem, który już mamy za sobą, było dostosowanie tego obiektu do najnowszych wymogów przeciwpożarowych i związanych z bezpieczeństwem oraz uzyskanie wszystkich pozwoleń na grę. Ja cały czas myślę o północnej części lodowiska od strony parkingu, którą ewentualnie można by wykorzystać na budowę dodatkowej trybuny za bramką. Kolejną analizowaną możliwości, o ile umożliwi nam to jeden z organów, jest podniesienie dachu Satelity i dobudowy kolejnego piętra trybun czy balkonu z następnymi miejscami dla kibiców. To jednak jest tylko wizja, która będzie analizowana zarówno pod względem możliwości technicznych jak i prawnych. Cały czas chcemy jednak pracować nad budową nowego obiektu, bo coraz więcej osób, chce chodzić na mecze hokejowej GieKSy.

O koncepcji Narodowego Centrum Sportów Lodowych, które mogłoby powstać w Katowicach, mówi się już od paru lat.

To ma być obiekt wielofunkcyjny, w którym po pierwsze znalazłoby się lodowisko z dużą widownią służące do organizacji meczów hokejowych i dużych imprez w innych dyscyplinach lodowych, a po drugie mniejsza tafla, która mogłaby służyć do trenowania łyżwiarstwa figurowego, curlingu czy short-tracku.

Marzy się panu w Katowicach taka hala jak mogąca pomieścić ponad 5 tys. kibiców Werk Arena w Trzyńcu, na której swoje mecze rozgrywa zespół Ocelari będący w dwóch poprzednich sezonach hokejowym mistrzem Czech?

Oczywiście, że mi się marzy, bo obiekt jest przepiękny nie tylko z dużą widownią, ale także lożami VIP i skyboxami oraz nowoczesnym zapleczem. Problem w tym, że hala w Trzyńcu została wybudowana za prywatne pieniądze, a u nas takich prywatnych inwestorów nie ma.

Hokeiści GKS Katowice znów dostarczyli kibicom mnóstwa emocji awansując do finału mistrzostw Polski, który pan oglądał. Skończyło się na srebrnym medalu. Tylko czy aż srebrnym?

Patrząc na to jak grał GKS w tym sezonie to można było powiedzieć, że dobrze będzie jak w ogóle staną na podium. Tymczasem walczyliśmy z GKS Tychy jak równy z równym o mistrzostwo Polski. W sporcie tak jest, że o wyniku decydują nie tylko umiejętności i determinacja zawodników, ale także szczęście i nam tego szczęścia w ostatnim spotkaniu finałowym w Tychach, zwłaszcza w II tercji, zabrakło. Nie można jednak mówić, że wicemistrzostwo Polski jest porażką. To wielki sukces całej drużyny, a także powód do radości dla kibiców i duma dla miasta, bo nawet jak się ktoś nie interesuje hokejem, ale usłyszy, że GKS Katowice po raz kolejny został wicemistrzem kraju to powie, że super, że znów zdobyli srebro.

Czy sukces katowickich hokeistów znajdzie odzwierciedlenie w premii dla nich z miasta?

Zawodnicy mają w kontraktach zapisane różne bonusy, ale ja w to nie wnikam, bo to rola prezesa klubu i jego rozmów z trenerem kto ma dostać premię i jaką. Na tę chwilę nie było takiego wniosku z klubu, więc miasto nie planuje przekazywać specjalnej premii dla drużyny, ale nie wykluczam, że jeżeli będą takie możliwości to wspólnie się wszyscy o to postaramy i podziękujemy hokeistom za udany sezon.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga